rzeka jest we Włoszech, w którą wpadł Faeton piorunem zabity. Argument powieści Czwartej.
SIostry Faetontowe Heliady, żałosny upadek i śmierć brata swego opłakując, dobrotliwością i miłosierdziem Bogów, w drzewa Topolowe, przy grobie jego, obrócone są. A łzy ich (jako Hesiodus i Eurypides świadczą) z gałązek kapiące, a ciepłem Słonecznym stwardksione, w bursztynu są przemienione. Powieść Czwarta.
A TAm ciało kurzące się troistym płomieniem W grób włożyły/ i zimnym nakryły karmieniem B Najady Hesperyjskie: a żeby znać dały Czyiby grób był; Wiersz na nim taki napisały: Tu legł Faeton/ sprawca woza ojcowskiego/ Nie zdołałci/ lecz przecię ważył się wielkiego
rzeká iest we Włoszech, w ktorą wpadł Pháeton piorunem zábity. Argument powieści Czwartey.
SIostry Pháetontowe Heliády, żáłosny vpadek y śmierć brátá swego opłákuiąc, dobrotliwośćią y miłośierdziem Bogow, w drzewá Topolowe, przy grobie iego, obrocone są. A łzy ich (iáko Hesiodus y Euripides świadczą) z gáłązek kápiące, á ćiepłem Słonecznym ztwárdxione, w bursztynu są przemienione. Powieść Czwarta.
A TAm ćiáło kurzące się troistym płomieniem W grob włożyły/ y źimnym nákryły kármieniem B Náiády Hesperiyskie: á żeby znáć dáły Czyiby grob był; Wiersz ná nim táki nápisáły: Tu legł Pháeton/ sprawcá wozá oycowskiego/ Nie zdołáłći/ lecz przećię ważył się wielkiego
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 70
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
podpału/ o którym podpale abo podżodze rozmaicie rozmaici powiadają i trzymają. Nie wspomnię tu onego wielkiego Medyka Joannem de Dondys, który uchybił tu brodu/ i barzo się omylił; abowiem postanowiwszy ono ciepło podziemne/ zaraz szukając pod pału i paszy temu ogniowi i ciepłu podziemnemu/ powiada że to ciepło podziemne tak się rozpala ciepłem słonecznym/ i innych gwiazd/ gdy się o wierzch ziemie obija/ tedy przenika ziemię: i gdy dojdzie pod ziemię i najdzie jaki dech/ abo parę ciepłą i suchą/ wnetże najdzie jaką siarkę/ abo inną materią pochopną do zapalenia od ognia zapalu. i tak on ogień podziemny poczyna i trwa póki jedno materii zstaje
podpału/ o ktorym podpale ábo podżodze rozmáićie rozmáići powiádáią y trzymáią. Nie wspomnię tu onego wielkiego Medyká Ioannem de Dondis, ktory vchybił tu brodu/ y bárzo się omylił; ábowiem postánowiwszy ono ćiepło podźiemne/ záraz szukáiąc pod pału y paszy temu ogńiowi y ćiepłu podźiemnemu/ powiáda że to ćiepło podźiemne ták się rospala ćiepłem słonecżnym/ y innych gwiazd/ gdy się o wierzch źiemie obiia/ tedy przenika źiemię: y gdy doydźie pod źiemię y naydźie iáki dech/ ábo párę ćiepłą y suchą/ wnetże naydźie iáką śiárkę/ ábo inną máteryą pochopną do zápalenia od ogniá zápalu. y ták on ogień podźiemny pocżyna y trwa poki iedno máteryey zstáie
Skrót tekstu: SykstCiepl
Strona: 106.
Tytuł:
O cieplicach we Skle ksiąg troje
Autor:
Erazm Sykstus
Drukarnia:
Krzysztof Wolbramczyk
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1617
Data wydania (nie wcześniej niż):
1617
Data wydania (nie później niż):
1617
sobie istotnie i nieodmiennie trwa/ a tak zawsze nie odmiennie czci i miłości Bóg godzien jest. Jako słońcu które wszytek świat/ ile z siebie oświeca/ lubo snać pod wysoką jaką ścianą/ która grzędka leżąca/ dla tej przeszkody nie ogrzeje się/ albo nie oświeci/ żadnej ujmy/ ni w cieple/ ni światle słonecznym niemasz. Bo w swej dzielności zawsze jednakie/ jednako skuteczne jest. Tak i Boska dobroć lubo by się nam dobrą przez dobrodziejstwa swe dla jakiej z nas przeszkody nie okazowała/ z swej jednak istoty nieodmiennie dobrej/ wszelkiej miłości godna jest. 2. Miłość Boga naszego dla jego dobroci na tym zalezy/ gdy rozumne
sobie istotnie y nieodmiennie trwa/ á ták zawsze nie odmiennie czći y miłośći Bog godźien iest. Iáko słońcu ktore wszytek świát/ ile z śiebie oświeca/ lubo snáć pod wysoką iáką śćiáną/ ktora grzędká leżąca/ dlá tey przeszkody nie ogrzeie się/ álbo nie oświeći/ żadney uymy/ ńi w ćieple/ ńi świátle słonecznym niemasz. Bo w swey dźielnośći zawsze iednákie/ iednáko skuteczne iest. Ták y Boska dobroć lubo by się nam dobrą przez dobrodźieystwá swe dlá iákiey z nás przeszkody nie okázowała/ z swey iednak istoty nieodmiennie dobrey/ wszelkiey miłośći godna iest. 2. Miłość Bogá nászego dlá ie^o^ dobroći ná tym zálezy/ gdy rozumne
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 382
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
z siebie na świat wydawać. To zaś czynią mocą podobną owej, którą zwierząt ciała uwalniają się od zbywających humorów. Moc ta dana jest niebiosom dla oczyszczenia materyj nadpowietrznej, i jej wirów, gdyby w którym miejscu zgęstwiały. Te tedy, iż tak rzekę, szumy gęste, i tłuste w jedno zebrane, i światłem słonecznym w owym przeciągu niebios nigdy nie zbywającym oświecone biegają nakształt gwiazdy, a my ją za kometę mamy.
Według zaś P. Heweliusza wszykie niebieskie istoty podlegając odmianie i zgniłości, wyrzucają z siebie materią nakształt waporów, i kurzaw ziemskich, która z natury skłonna jest do zgęstwienia się, i ścięcia. Przeto te kurzawy
z siebie na świat wydawać. To zaś czynią mocą podobną owey, którą zwierząt ciała uwalniaią się od zbywaiących humorów. Moc ta dana iest niebiosom dla oczyszczenia materyi nadpowietrzney, y iey wirow, gdyby w którym mieyscu zgęstwiały. Te tedy, iż tak rzekę, szumy gęste, y tłuste w iedno zebrane, y światłem słonecznym w owym przeciągu niebios nigdy nie zbywaiącym oświecone biegaią nakształt gwiazdy, a my ią za kometę mamy.
Według zaś P. Heweliusza wszykie niebieskie istoty podlegaiąc odmianie y zgniłości, wyrzucaią z siebie materyą nakształt waporow, y kurzaw ziemskich, która z natury skłonna iest do zgęstwienia się, i ścięcia. Przeto te kurzawy
Skrót tekstu: BohJProg_I
Strona: 46
Tytuł:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Autor:
Jan Bohomolec
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
astronomia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1770
Data wydania (nie wcześniej niż):
1770
Data wydania (nie później niż):
1770
, niż na 860 mil oddala się, a ogon nierównie jeszcze dalej rozciąga się, przeto widoma rzecz jest, iż cząstka mała powietrza i kurzaw może wystarczyć na ten przeciąg niebios, który komety ogon zajmuje, Ze zaś materia ogon składająca znacznie jest rzadka, dowodem jest światło gwiazd przez nie przebijające się. Atmosfera nasza światłem słonecznym oświecona grubością i gestością swoją ćmi i zasłania nie tylko gwiazdy wszystkie, ale też sam księżyc świetniejszy i większy nad ine. Przez grubość zaś niezmierną ogona komet światłem także słonecznym oświeconego najmniejsze gwazdy widzieć się dają bez najmniejszego światłości uszczerbku. (e) P. Bojle wzmiankę czyni o pewnych Hispańskich rękawiczkach, które wonność przez Jat
, niż na 860 mil oddala się, a ogon nierównie ieszcze daley rozciąga się, przeto widoma rzecz iest, iż cząstka mała powietrza i kurzaw może wystarczyć na ten przeciąg niebios, który komety ogon zaymuie, Ze zaś materya ogon składaiąca znacznie iest rzadka, dowodem iest światło gwiazd przez nie przebiiaiące się. Atmosfera nasza światłem słonecznym oświecona grubością y gestością swoią ćmi y zasłania nie tylko gwiazdy wszystkie, ale też sam księżyc świetnieyszy y większy nad inae. Przez grubość zaś niezmierną ogona komet światłem także słonecznym oświeconego naymnieysze gwazdy widzieć się daią bez naymnieyszego światłości uszczerbku. (e) P. Boyle wzmiankę czyni o pewnych Hispańskich rękawiczkach, które wonność przez Iat
Skrót tekstu: BohJProg_I
Strona: 109
Tytuł:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Autor:
Jan Bohomolec
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
astronomia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1770
Data wydania (nie wcześniej niż):
1770
Data wydania (nie później niż):
1770
drodze obojego czasu: Eksod.c. 13Z tego miejsca Rabinowie wnoszą, iż dwa były słupy obłoku, jeden dla oświecenia nocy, drugi dla umiarkowania dziennych upałów. Lecz pospolitsze zdanie jest, iż był jeden obłok, który przez dzień dla swej gęstości przejścia bronił promieniom słonecznym, i tenże sam zagrzany przez dzień ciepłem słonecznym, dostateczne wydawał światło dla oświecenia w nocy lzraelitów.
Po trzecie. Roku od stworzenia świata 3834” po wszystkim mieście „Jerozolimskim przez 40, dni widziano na powietrzu jezdne biegające, którzy mieli złote szaty, i kopiami jako hufy opatrzone, i bieganie koni na roty podzielone, i potykanie w ręcz, i ruszauje tarcz
drodze oboiego czasu: Exod.c. 13Z tego mieysca Rabinowie wnoszą, iż dwa były słupy obłoku, ieden dla oświecenia nocy, drugi dla umiarkowania dziennych upałow. Lecz pospolitsze zdanie iest, iż był ieden obłok, który przez dzień dla swey gęstości przeyścia bronił promieniom słonecznym, y tenże sam zagrzany przez dzień ciepłem słonecznym, dostateczne wydawał światło dla oświecenia w nocy lzraelitów.
Po trzecie. Roku od stworzenia świata 3834” po wszystkim mieście „Jerozolimskim przez 40, dni widziano na powietrzu iezdne biegaiące, ktorzy mieli złote szaty, y kopiami iako hufy opatrzone, y bieganie koni na roty podzielone, y potykanie w ręcz, y ruszauie tarcz
Skrót tekstu: BohJProg_I
Strona: 162
Tytuł:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Autor:
Jan Bohomolec
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
astronomia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1770
Data wydania (nie wcześniej niż):
1770
Data wydania (nie później niż):
1770
zaś jest pewna liczba gwiazd przyległych sobie, i od figury, które ich czyni ułozenie, albo dla innych okoliczności, różnemi imionami nazwana. Tak za Króla Sobiesejego odkryte gwiazdy nazwano są tarczą Sobieskiego. Etc.
Planety są istoty podobne do ziemi, okrągłe nakształt kuli, światia(światła) własnego niemające, lecz światłem Słonecznym, które od nich odbiwszy się do oczu wpada, świecące, bieg własny mające, w jednę stronę wszystkie, a każda z osobna własną i prawie nieodmienną drogą dążące, około Słońca krązące.
Ze Planety są istoty podobne do ziemi światła własnego niemające: znać to, już z części ich raz świecących, drugi raz ciemnych
zaś iest pewna liczba gwiazd przyległych sobie, y od figury, ktore ich czyni ułozenie, albo dla innych okoliczności, rożnemi imionami nazwana. Tak za Krola Sobieseiego odkryte gwiazdy nazwano są tarczą Sobieskiego. Etc.
Planety są istoty podobne do ziemi, okrągłe nakształt kuli, światia(światła) własnego niemaiące, lecz światłem Słonecznym, ktore od nich odbiwszy się do oczu wpada, świecące, bieg własny maiące, w iednę stronę wszystkie, a każda z osobna własną y prawie nieodmienną drogą dążące, około Słońca krązące.
Ze Planety są istoty podobne do ziemi światła własnego niemaiące: znać to, iuż z części ich raz świecących, drugi raz ciemnych
Skrót tekstu: BohJProg_I_Wstęp
Strona: 8
Tytuł:
Bohomolec Jan, Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770, wstęp
Autor:
Jan Bohomolec
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
astronomia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1770
Data wydania (nie wcześniej niż):
1770
Data wydania (nie później niż):
1770
Najpryncypalniejsze do niego są dyspozycje w jakiej materyj, na przykład w drewnie, aby się zajęło, suchość i ciepło. A jako przeciwne są ogniowi wilgoć i zimno, tak tamte są wrodzone.
Powietrza własne jest zimno i suchość. Z tejci racyj kraje cyrkumpolarne czyli to połdniowe czyli północe są zimne. Iż powietrze promieniem słonecznym nierozgrzane lecz swojej naturze zostawione, przy swoim wrodzonym zimnie się konserwuje. Czego dokumentem są i naszych krajach miejsca między skałami, górami i w cieniu położone, iż dla powietrza zimnego są chłodniejsze. Z tejże racyj powietrze wachlarzem wzruszone ziębi nie grzeje. Gdy kolki wesprą ziębnieje człowiek, dla wietrznych statusów z natury ziębiących,
Naypryncypalnieysze do niego są dyspozycye w iákiey máteryi, ná przykład w drewnie, áby się záięło, suchość y ciepło. A iáko przeciwne są ogniowi wilgoć y zimno, ták támte są wrodzone.
Powietrza własne iest zimno y suchość. Z teyci racyi kráie circumpolarne czyli to połdniowe czyli pułnocne są zimne. Jż powietrze promieniem słonecznym nierozgrzane lecz swoiey náturze zostawione, przy swoim wrodzonym zimnie się konserwuie. Czego dokumentem są y nászych kraiách mieysca między skałámi, gorami y w cieniu położone, iż dla powietrza zimnego są chłodnieysze. Z teyże racyi powietrze wáchlarzem wzruszone ziębi nie grzeie. Gdy kolki wesprą ziębnieie człowiek, dla wietrznych statusow z nátury ziębiących,
Skrót tekstu: BystrzInfElem
Strona: Q3v
Tytuł:
Informacja elementarna
Autor:
Wojciech Bystrzonowski
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
fizyka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
co dziś tak barzo pochutnywa sobie (Po czasie), żaba obie i chróściel wyzobie. Księżyca tu koniecznie potrzeba na księżyc, Kto chce harde pogaństwo skukłać i zwyciężyć: Ptakiem ptaki uganiać, zwierzem ścigać zwierza, Miesiącem miesiąc; każde na swój rodzaj zmierza, Tak natura sprawiła. A jako więc we dnie Niebieski przed słonecznym światłem księżyc blednie, Tak ziemski przed niebieskim, zwłaszcza kiedy z krzyżem Chrystusowym się złączy, padnie paraliżem. Jużci, na co niech ziemskie patrzają podłogi, Wstydzi się księżyc krzyża; już odwrócił rogi Na zachód, pewne słońca wschodzącego znaki, Szczęśliwie, na koronne, da Bóg, zodiaki; Da ten, co wszemu
co dziś tak barzo pochutnywa sobie (Po czasie), żaba obje i chróściel wyzobie. Księżyca tu koniecznie potrzeba na księżyc, Kto chce harde pogaństwo zkukłać i zwyciężyć: Ptakiem ptaki uganiać, zwierzem ścigać zwierza, Miesiącem miesiąc; każde na swój rodzaj zmierza, Tak natura sprawiła. A jako więc we dnie Niebieski przed słonecznym światłem księżyc blednie, Tak ziemski przed niebieskim, zwłaszcza kiedy z krzyżem Chrystusowym się złączy, padnie paraliżem. Jużci, na co niech ziemskie patrzają podłogi, Wstydzi się księżyc krzyża; już odwrócił rogi Na zachód, pewne słońca wschodzącego znaki, Szczęśliwie, na koronne, da Bóg, zodiaki; Da ten, co wszemu
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 338
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
nie o pochodnie/ bo pochodnie świecąć wprawdzie tylko ze nie wrodzonym/ ale pozyczalnym ogniem oświecone. Ale słoneczne światła przyrodzonym sposobem świat wszytek oświecają. Trzeba tedy kodzemu się starać/ aby się na opoczysty kamień zdobywał: żeby ten popiół/ te dzieła swoje/ które jakoby za żywota ciemnieją/ tak przeciwko słońcu stawił/ żeby słonecznym światłem zostawszy/ niemiał jakiej na sobie przywary: lecz żeby mu rzeczono. Nie zaćmiło się jego słońce wsłońcu, urodzenia. Non est obtenebratus sol eorũ in ortu. Nie zaćmiło się słońce jego, w słońcu połudnowej dojrzałej cnoty, Neque occidit sol eorum in meridiè. Ani się zaćmiło światło w słońcu, zapadu
nie o pochodnie/ bo pochodnie swiecąć wpráwdźie tylko ze nie wrodzonym/ ále pozyczálnym ogniem oświecone. Ale słoneczne świátłá przyrodzonym sposobem świát wszytek oświecáią. Trzebá tedy kodzemu się stáráć/ áby się ná opoczysty kámień zdobywał: żeby ten popioł/ te dźiełá swoie/ ktore iákoby zá żywotá ćiemnieią/ ták przećiwko słońcu stáwił/ żeby słonecznym świátłem zostáwszy/ niemiáł iákiey ná sobie przywáry: lecz zeby mu rzeczono. Nie záćmiło się iego słońce wsłońcu, urodzenia. Non est obtenebratus sol eorũ in ortu. Nie záćmiło się słońce iego, w słońcu połudnowey doyrzáłey cnoty, Neque occidit sol eorum in meridiè. Ani się zaćmiło świátło w słońcu, zápádu
Skrót tekstu: WojszOr
Strona: 229
Tytuł:
Oratora politycznego [...] część pierwsza pogrzebowa
Autor:
Kazimierz Wojsznarowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
retoryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644