poradzić roztropnie, Wszelkiegoć od tąd powierzę sekretu, Intratyć znaczne obiecuję przy tem, Co większa moim będziesz faworytem. Poleciał Szatan nazwan biegłym Szachem, Z przydatkiem pochwał, że dobry na szepty,
Zważa Fortecę, czy pod skrytym dachem Ma się utaić? czy wniść w gęsto chepty? Wkradł się pod Bramę słyszenia nieznacznie, Słowiczym głosem piosnkę śpiewać zacznie: Śliczna strukturo, fabryko kosztowna, Któż cię z przymiotów twych wychwalić zdoła, Własność rozumu jest rzecz niewymowna, Którym pięknego dochodzisz Anioła, Roztropność, biegłość, masz przenikającą, Wolą powolną wszego dobra chcącą. W obszernym polu, w wdzięcznym położeniu, Mięszkaniu twemu dam Imię rozkoszy, Gdzie chcesz być
poradzić rostropnie, Wszelkiegoć od tąd powierzę sekretu, Jntrátyć znaczne obiecuię przy tem, Co większa moim będziesz faworytem. Poleciał Szatan názwan biegłym Szachem, Z przydatkiem pochwał, że dobry ná szepty,
Zważa Fortecę, czy pod skrytym dachem Ma się utaić? czy wniść w gęsto chepty? Wkradł się pod Brámę słyszęnia nieznacznie, Słowiczym głosem piosnkę śpiewać zácznie: Sliczna strukturo, fabryko kosztowna, Ktoż cię z przymiotow twych wychwálić zdoła, Własność rozumu iest rzecz niewymowna, Ktorym pięknego dochodzisz Anioła, Rostropność, biegłość, masz przenikaiącą, Wolą powolną wszego dobra chcącą. W obszernym polu, w wdzięcznym położęniu, Mięszkaniu twemu dam Imię roskoszy, Gdzie chcesz bydź
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 185
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
bez mała, Jak się z urodą Włoszka swą prezentowała Jemu dawając tyry. Bo choć lutnia czasem Pałzujes, ow po izbie chodzi hallaspasem, To przeciwko otwarte z kryształu kwatery Wyświadczają, iż afekt ma u Damy szczery, W których się ona często strojno przesuszała I słoneczny blask swoim blaskiem odbijała. Dziergając jako pająk wzorzyste forboty Słowiczym prawie głosem quidem do roboty, Śpiewała posyłając wabia tam, gdzie blisko Ow gładysz miał przeciwko swoje stanowisko. Zaś czasem — rozczesawszy warkocze złocone Szczotką i słoniowemi grzebieńmi — w tęż stronę — Rzucała żywe ognie okiem przeraźliwym, Co go strzegła czarniawa brew miesiącem krzywym. Bywało i to zrana, gdy pchły obierała I w
bez mała, Jak się z urodą Włoszka swą prezentowała Jemu dawając tyry. Bo choć lutnia czasem Pałzujes, ow po izbie chodzi hallaspasem, To przeciwko otwarte z kryształu kwatery Wyświadczają, iż affekt ma u Damy szczery, W ktorych się ona często strojno przesuszała I słoneczny blask swoim blaskiem odbijała. Dziergając jako pająk wzorzyste forboty Słowiczym prawie głosem quidem do roboty, Śpiewała posyłając wabia tam, gdzie blisko Ow gładysz miał przeciwko swoje stanowisko. Zaś czasem — rozczesawszy warkocze złocone Szczotką i słoniowemi grzebieńmi — w tęż stronę — Rzucała żywe ognie okiem przeraźliwym, Co go strzegła czarniawa brew miesiącem krzywym. Bywało i to zrana, gdy pchły obierała I w
Skrót tekstu: KorczWiz
Strona: 17
Tytuł:
Wizerunk złocistej przyjaźnią zdrady
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1698
Data wydania (nie wcześniej niż):
1698
Data wydania (nie później niż):
1698
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak, Stefan Saski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1949
różane jagody, aż czas przyszedł, by ślubne odprawiły ody.
A dawszy im pewny znak ochmistrz ich i sobie, staną kołem parami przy zbawiennym żłobie, czekając, której każe wprzód zacząć rytm nowy i sam z lutnią złocistą w pojśrzodku gotowy. A ten gdy ręką wskaże, gdzie Klejo stanęła, ona tę też słowiczym głosem pieśń zaczęła: 3. Klio
Panieństwo płodne i jednorodne, śpiewajmy Plemię dane na ziemię.
A sercem wierząc, nie okiem mierząc, wyznajmy obie natury w żłobie.
Bóg on wysoki, co nad obłoki i z ich obroty stolec ma złoty,
Ten Słowo wieczne za nas bezecne w ciele nam zjawił, żeby świat
różane jagody, aż czas przyszedł, by ślubne odprawiły ody.
A dawszy im pewny znak ochmistrz ich i sobie, staną kołem parami przy zbawiennym żłobie, czekając, której każe wprzód zacząć rytm nowy i sam z lutnią złocistą w pojśrzodku gotowy. A ten gdy ręką wskaże, gdzie Klijo stanęła, ona tę też słowiczym głosem pieśń zaczęła: 3. Klio
Panieństwo płodne i jednorodne, śpiewajmy Plemię dane na ziemię.
A sercem wierząc, nie okiem mierząc, wyznajmy obie natury w żłobie.
Bóg on wysoki, co nad obłoki i z ich obroty stolec ma złoty,
Ten Słowo wieczne za nas bezecne w ciele nam zjawił, żeby świat
Skrót tekstu: MiasKZbiór
Strona: 48
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Kacper Miaskowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia, fraszki i epigramaty
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Alina Nowicka-Jeżowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1995
w świeże on tropy.
Nadszedł fontanę krystałową w chłodzie, gdzie z panienkami w przeźrzoczystej wodzie bielsze bogini nad śnieg członki meła, by potu zbyła.
Czym kość słoniowa nad insze wzrok bawi bądź gdy lelią wonną wiosna stawi, tak tam i Febe przodek u nich miała w cudności ciała.
Kąpiąc się grały młode białegłowy, słowiczym głosem śpiewając rytm nowy, który Apollo co dzień słał rodzony, w głowie spłodzony.
I stąd miedzy się różne dzielą czasy: on dzień na złotym wozie, ta nad lasy pogania w nocy zwierz, budząc swe konie, niż jej krąg spłonie.
A te za ranym wyprzągszy promieniem, poluje, aż ją zgrzeje brat
w świeże on tropy.
Nadszedł fontanę krystałową w chłodzie, gdzie z panienkami w przeźrzoczystej wodzie bielsze bogini nad śnieg członki meła, by potu zbyła.
Czym kość słoniowa nad insze wzrok bawi bądź gdy leliją wonną wiosna stawi, tak tam i Febe przodek u nich miała w cudności ciała.
Kąpiąc się grały młode białegłowy, słowiczym głosem śpiewając rytm nowy, który Apollo co dzień słał rodzony, w głowie spłodzony.
I stąd miedzy się różne dzielą czasy: on dzień na złotym wozie, ta nad lasy pogania w nocy źwierz, budząc swe konie, niż jej krąg spłonie.
A te za ranym wyprzągszy promieniem, poluje, aż ją zgrzeje brat
Skrót tekstu: MiasKZbiór
Strona: 268
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Kacper Miaskowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia, fraszki i epigramaty
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Alina Nowicka-Jeżowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1995