(zwracał) trzeci jaką inszą sromotę zbroił/ etc. I mówili do dziatek Rodzicy: Widzicie miłe Dziatki/ jaka to hańba i sromota/ kiedy się kto oźrze i opije. Vid. q. D. Affelm. P. II. Syntagm. p. m. 290.
U nas Krześcian nie trzeba osobliwych Służebników do tego; umiejąć to dobrze sami Rodzicy/ Gospodarze/ Rzemieślnicy/ i inni zacnego i podłego stanu ludzie/ którzy sobie głowę chmielem dobrze obłożywszy tak się więc upijają/ że się z nóg zwalają; ba i czasem o świecie nie wiedzą.
Widywamy to często na weselach/ bankietach i biesiadach gdzie Goście dobrej myśli bywając
(zwracał) trzeći jáką inszą sromotę zbroił/ etc. Y mowili do dziatek Rodźicy: Widźićie miłe Dźiatki/ jáka to háńbá y sromotá/ kiedy śię kto oźrze y opije. Vid. q. D. Affelm. P. II. Syntagm. p. m. 290.
U nas Krześćian nie trzebá osobliwych Służebnikow do tego; umiejąć to dobrze sámi Rodźicy/ Gospodarze/ Rzemieślnicy/ y inni zacnego y podłego stanu ludźie/ ktorzy sobie głowę chmielem dobrze obłożywszy ták śię więc upijáją/ że śię z nog zwaláją; bá y czásem o świećie nie wiedzą.
Widywamy to często ná weselách/ bánkietách y bieśiádách gdźie Gośćie dobrey myśli bywájąc
Skrót tekstu: GdacKon
Strona: 42.
Tytuł:
Dyszkursu o pijaństwie kontynuacja
Autor:
Adam Gdacjusz
Drukarnia:
Jan Krzysztof Jakub
Miejsce wydania:
Brzeg
Region:
Śląsk
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
byli koronowani/ ale żeby nie bez nas doskonałości dostąpili. To jest/ żeby bez nas doskonałej zapłaty nie tylko w duszach/ ale i w ciałach nie otrzymali. Znauki tedy świadectw Bożych: znauki pism Doktorów świętych: u znauki codziennej Cerkiewnej obaczylismy Przezacny narodzie Ruski/ i nauczyli się/ że dusze świętych służebników Bożych są w niebie z Chrystusem Panem swoim i Bogiem/ i sprzytomności jego rozkoszują/ czekając na doskonalszą po zmartwychwstaniu ciał swych szczęśliwość/ gdy już pospołu z świecącymi się jak słońce ciały swymi używać będą tego/ czego oko nie widziało/ ucho nie słyszało/ i co człowiekowi na serce nie wschodziło: gdy już ustanie w
byli koronowáni/ ále żeby nie bez nas doskonáłośći dostąpili. To iest/ żeby bez nas doskonáłey zapłáty nie tylko w duszách/ ále y w ćiałách nie otrzymáli. Znáuki tedy świádectw Bożych: znáuki pism Doktorow świętych: u znáuki codźienney Cerkiewney obaczylismy Przezacny národźie Ruski/ y náucżyli sie/ że dusze świętych służebnikow Bożych są w niebie z Christusem Pánem swoim y Bogiem/ y sprzytomnośći iego roskoszuią/ cżekáiąc ná doskonálszą po zmartwychwstániu ćiał swych sczęśliwość/ gdy iuż pospołu z świecącymi się iák słońce ćiáły swymi vżywáć będą tego/ cżego oko nie widźiáło/ vcho nie słyszáło/ y co człowiekowi ná serce nie wschodźiło: gdy iuż vstanie w
Skrót tekstu: SmotApol
Strona: 34
Tytuł:
Apologia peregrinacjej do Krajów Wschodnich
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Dermań
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1628
Data wydania (nie wcześniej niż):
1628
Data wydania (nie później niż):
1628
może. Ale o wszystkim tych Papieskich pomp rodzaju/ Doktora Bernarda słuchaj/ który do Eugeniusza Papieża pisząc/ temi go słowy tyka. Niesłychana rzecz, mówi/ aby kiedy Piotr, albo drogiemi kamieniami, albo jedwabnicami ozdobiony, albo złotem okryty chodził: nie jeździłna koniu białym, nie był żołnierzem obtoczony, ani bez liczby służebników okrążony, i bez tych uwierzył, że się dostatecznie ono zbawienne Pańskie przykazanie wypełnić mogło. Jeśli miłujesz mię, paś Owce moje. A na drugim miejscu: Rozmyśl wprzód że. z. Rzymska Cerkiew, której za wolą Bożą Przełożonym jesteś, Matką jest Cerkwiej a nie Panią. A ty nie Panem Biskupów jesteś,
może. Ale o wszystkim tych Papieskich pomp rodzáiu/ Doktorá Bernárdá słuchay/ ktory do Eugeniuszá Papieżá pisząc/ temi go słowy tyka. Niesłychána rzecż, mowi/ áby kiedy Piotr, álbo drogiemi kámieniámi, álbo iedwabnicámi ozdobiony, álbo złotem okryty chodźił: nie iezdziłná koniu białym, nie był zołnierzem obtocżony, áni bez licżby służebnikow okrążony, y bez tych vwierzył, że się dostátecżnie ono zbáwienne Páńskie przykazánie wypełnić mogło. Ieśli miłuiesz mię, páś Owce moie. A ná drugim mieyscu: Rozmyśl wprzod że. s. Rzymska Cerkiew, ktorey zá wolą Bożą Przełożonym iesteś, Mátką iest Cerkwiey á nie Pánią. A ty nie Pánem Biskupow iesteś,
Skrót tekstu: SmotLam
Strona: 64v
Tytuł:
Threnos, to iest lament [...] wschodniej Cerkwi
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
swarzyć/ bo któryby ją kolwiek odzierżał ten sromotniejszy będzie. Gdy Król Aleksander imo Diogenesa szedł/ a Diogenes jakoby nim gardząc nań nie pojźrzał/ któremu rzekł Aleksander: Co to jest Diogenesie/ że na mię nie patrzasz/ jakoby mię nigdy nie potrzebował. Któremu rzekł Diogenes/ nic nie potrzebuję służebnika moich służebników. Zaś mu rzekł Aleksander/ izalim ja jest służebnik z służebników twoich? rzekł Diogenes: tak iście jest/ bo ja swą wolą przemagam/ i one pod swą moc podbijam/ aby mi służyła/ a nie ja onej: ale ty swej wolej poddan jesteś/ bo ona ciebie przemaga/ a przetoż jej
swárzyć/ bo ktoryby ią kolwiek odźierżał ten sromotnieyszy będźie. Gdy Krol Alexánder imo Diogenesá szedł/ á Diogenes iákoby nim gárdząc nań nie poyźrzał/ ktoremu rzekł Alexánder: Co to iest Diogeneśie/ że ná mię nie pátrzasz/ iákoby mię nigdy nie potrzebował. Ktoremu rzekł Diogenes/ nic nie potrzebuię służebniká moich służebnikow. Záś mu rzekł Alexánder/ izalim ia iest służebnik z służebnikow twoich? rzekł Diogenes: ták iśćie iest/ bo ia swą wolą przemagam/ y one pod swą moc podbijam/ áby mi służyłá/ á nie ia oney: ále ty swey woley poddan iesteś/ bo oná ćiebie przemaga/ á przetoż iey
Skrót tekstu: BudnyBPow
Strona: 42
Tytuł:
Krotkich a wezłowatych powieści [...] księgi IIII
Autor:
Bieniasz Budny
Drukarnia:
Piotr Blastus Kmita
Miejsce wydania:
Lubcz
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
filozofia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Król Aleksander imo Diogenesa szedł/ a Diogenes jakoby nim gardząc nań nie pojźrzał/ któremu rzekł Aleksander: Co to jest Diogenesie/ że na mię nie patrzasz/ jakoby mię nigdy nie potrzebował. Któremu rzekł Diogenes/ nic nie potrzebuję służebnika moich służebników. Zaś mu rzekł Aleksander/ izalim ja jest służebnik z służebników twoich? rzekł Diogenes: tak iście jest/ bo ja swą wolą przemagam/ i one pod swą moc podbijam/ aby mi służyła/ a nie ja onej: ale ty swej wolej poddan jesteś/ bo ona ciebie przemaga/ a przetoż jej służebnikiem będąc onej przyzwalasz/ a takeś mych służebników służebnik. Niektórego
Krol Alexánder imo Diogenesá szedł/ á Diogenes iákoby nim gárdząc nań nie poyźrzał/ ktoremu rzekł Alexánder: Co to iest Diogeneśie/ że ná mię nie pátrzasz/ iákoby mię nigdy nie potrzebował. Ktoremu rzekł Diogenes/ nic nie potrzebuię służebniká moich służebnikow. Záś mu rzekł Alexánder/ izalim ia iest służebnik z służebnikow twoich? rzekł Diogenes: ták iśćie iest/ bo ia swą wolą przemagam/ y one pod swą moc podbijam/ áby mi służyłá/ á nie ia oney: ále ty swey woley poddan iesteś/ bo oná ćiebie przemaga/ á przetoż iey służebnikiem będąc oney przyzwalasz/ á tákeś mych służebnikow służebnik. Niektorego
Skrót tekstu: BudnyBPow
Strona: 42
Tytuł:
Krotkich a wezłowatych powieści [...] księgi IIII
Autor:
Bieniasz Budny
Drukarnia:
Piotr Blastus Kmita
Miejsce wydania:
Lubcz
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
filozofia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
jest służebnik z służebników twoich? rzekł Diogenes: tak iście jest/ bo ja swą wolą przemagam/ i one pod swą moc podbijam/ aby mi służyła/ a nie ja onej: ale ty swej wolej poddan jesteś/ bo ona ciebie przemaga/ a przetoż jej służebnikiem będąc onej przyzwalasz/ a takeś mych służebników służebnik. Niektórego czasu jeden Poeta wielce wychwalał Aleksandra przed Diogenesem Diogenes wziąwszy chleb/ jadł: on mu rzekł: cóż działasz/ czemu nie słuchasz. Odpowiedział: Użyteczniej jeść chleb acz się go niechce/ niżli kłamstwa słuchać. Obaczywszy jednego młodzieńca na twarzy szkaradego/ ale obyczajów dobrych/ i rzekł: dobrota dusze jego
iest służebnik z służebnikow twoich? rzekł Diogenes: ták iśćie iest/ bo ia swą wolą przemagam/ y one pod swą moc podbijam/ áby mi służyłá/ á nie ia oney: ále ty swey woley poddan iesteś/ bo oná ćiebie przemaga/ á przetoż iey służebnikiem będąc oney przyzwalasz/ á tákeś mych służebnikow służebnik. Niektorego cżásu ieden Poetá wielce wychwalał Alexándrá przed Diogenesem Diogenes wźiąwszy chleb/ iadł: on mu rzekł: coż dźiáłasz/ cżemu nie słuchasz. Odpowiedźiał: Vżytecżniey ieść chleb ácż się go niechce/ niżli kłámstwá słucháć. Obacżywszy iednego młodźieńcá ná twárzy szkáradego/ ále obycżáiow dobrych/ y rzekł: dobrotá dusze iego
Skrót tekstu: BudnyBPow
Strona: 42
Tytuł:
Krotkich a wezłowatych powieści [...] księgi IIII
Autor:
Bieniasz Budny
Drukarnia:
Piotr Blastus Kmita
Miejsce wydania:
Lubcz
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
filozofia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Twego wszytkim nam opowiedziane I w słowie Twoim świętym znacznie opisane.
Któryś nas na to miejsce łaskawie zgromadził, Żebyś nam spoinie w naszym zbawieniu poradził, Jako przed Tobą chodzić, czego się warować, A czego w życiu swoim mamy naśladować.
Prosim Cię, Ojcze święty, zmiłuj się nad nami, Mów do nas służebników Twych wiernych ustami, Daj nam uszy ochotne ku słów Twych słuchaniu, Daj nam serca nabożne ku ich uważaniu.
Zapomni miłościwie przeszłych naszych złości, Nie licz i teraźniejszych naszych nikczemności, Oddal od nas karanie duchowej ślepoty, Niech nie będzie przeszkodą Twej świętej roboty.
Ducha Twego świętego racz, Ojcze, użyczyć, Racz nas
Twego wszytkim nam opowiedziane I w słowie Twoim świętym znacznie opisane.
Któryś nas na to miejsce łaskawie zgromadził, Żebyś nam spoinie w naszym zbawieniu poradził, Jako przed Tobą chodzić, czego się warować, A czego w życiu swoim mamy naśladować.
Prosim Cię, Ojcze święty, zmiłuj się nad nami, Mów do nas służebników Twych wiernych ustami, Daj nam uszy ochotne ku słów Twych słuchaniu, Daj nam serca nabożne ku ich uważaniu.
Zapomni miłościwie przeszłych naszych złości, Nie licz i teraźniejszych naszych nikczemności, Oddal od nas karanie duchowej ślepoty, Niech nie będzie przeszkodą Twej świętej roboty.
Ducha Twego świętego racz, Ojcze, użyczyć, Racz nas
Skrót tekstu: PsalArianBar_II
Strona: 653
Tytuł:
Psalmy i pieśni ariańskie
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Raków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni, psalmy
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1625
Data wydania (nie później niż):
1625
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
, barzo drogie. Collegium jest pomierne, W budynkach zacnych wymierne. Kościół Świętego Jana.
Kościół Świętojański za niem Stoi, a płaszcz stary na niem. Niemało by sumptu wyszło, Gdyby go nakrywać przyszło. Tam jest księżej, mówię śmiele, Prałatów sześć, to nie wiele, A dwanaście kanoników, Zdawna Bożych służebników, Wikaryjów, altarystów, Mansjonarzów, psalterystów, — Tych dostatek; przez ulicę Chodzą w komżach na kaplicę; Wszystkich tam są kamienice Wkoło cmentarza z ulice. Kościół farski jest nadobny, Wielki, w ołtarze ozdobny; Cymboryjum i chrzcilnica Od złota i kazalnica. Tam ci leżą mazowieckie Książęta strute, niemieckie. Epitafij wiele
, barzo drogie. Collegium jest pomierne, W budynkach zacnych wymierne. Kościół Świętego Jana.
Kościół Świętojański za niem Stoi, a płaszcz stary na niem. Niemało by sumptu wyszło, Gdyby go nakrywać przyszło. Tam jest księżej, mówię śmiele, Prałatów sześć, to nie wiele, A dwanaście kanoników, Zdawna Bożych służebników, Wikaryjów, altarystów, Mansyonarzów, psalterystów, — Tych dostatek; przez ulicę Chodzą w komżach na kaplicę; Wszystkich tam są kamienice Wkoło cmentarza z ulice. Kościół farski jest nadobny, Wielki, w ołtarze ozdobny; Cymboryjum i chrzcilnica Od złota i kazalnica. Tam ci leżą mazowieckie Książęta strute, niemieckie. Epitafij wiele
Skrót tekstu: JarzGośc
Strona: 26
Tytuł:
Gościniec abo krótkie opisanie Warszawy
Autor:
Adam Jarzębski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne, opisy podróży
Tematyka:
architektura, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1643
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1643
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ignacy Chrzanowski, Władysław Korotyński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Przeszłości
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1909
drzwiami są figury Z kamienia ryte, u góry. Tu szpital, tam zaś dla wjazdu Wrota, w podwórze z przyjazdu. Wszedłem właśnie do klasztora, Potkałem ojca kantora ; Idę za nim, aż na górze Patrzę: tam, sam, jak po sznurze, Cele są dla zakonników, Z dawna Bożych służebników. Do kościoła mię wprowadził, Wielkość muzyków sprowadził. Trzy ganki , organy czwarte Osobno, pospołu zwarte; Poczną spoinie w trąby brzmiące, Z organami ganki, grzmiące
Instrumenta, wdzięczne głosy, Chwalą Boga pod niebiosy. Zdziwiłem się, na dół patrzę, A ołtarzom się przypatrzę: Widzę Marcina świętego Na koniu,
drzwiami są figury Z kamienia ryte, u góry. Tu szpital, tam zaś dla wjazdu Wrota, w podwórze z przyjazdu. Wszedłem właśnie do klasztora, Potkałem ojca kantora ; Idę za nim, aż na górze Patrzę: tam, sam, jak po sznurze, Cele są dla zakonników, Z dawna Bożych służebników. Do kościoła mię wprowadził, Wielkość muzyków sprowadził. Trzy ganki , organy czwarte Osobno, pospołu zwarte; Poczną spoinie w trąby brzmiące, Z organami ganki, grzmiące
Instrumenta, wdzięczne głosy, Chwalą Boga pod niebiosy. Zdziwiłem się, na dół patrzę, A ołtarzom się przypatrzę: Widzę Marcina świętego Na koniu,
Skrót tekstu: JarzGośc
Strona: 29
Tytuł:
Gościniec abo krótkie opisanie Warszawy
Autor:
Adam Jarzębski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne, opisy podróży
Tematyka:
architektura, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1643
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1643
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ignacy Chrzanowski, Władysław Korotyński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Przeszłości
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1909
niegodny/ pilnie do łaski w. m. mego Miło: Pana i Dobrodzieja oddaje. Proszę przytym/ racz w. m. przyjąć ten mały upomineczek uprzejmej i szczerej chęci mojej ku sobie/ tak łaskawą twarzą i oczyma/ jakoś zwykł wynosić niskie/ i za wielkie poczytać małuczkie oferty szczyrych i serdecznych swoich służebników: jakoż ja też mam taką ufność w łaskawości w. m. osobnej. Proszę P. Boga za szczęśliwe i doskonałe powodzenia zamysłów w. m. niziuchno przed osobą w. m. czołem bijąc. Dan z Krakowa z Klasztoru od Bernardynów/ die 5. Iunij, Anno Domini 1609. W. M.
niegodny/ pilnie do łáski w. m. mego Miło: Páná y Dobrodźieiá oddáie. Proszę przytym/ rácz w. m. przyiąć ten máły vpomineczek vprzeymey y sczerey chęći moiey ku sobie/ ták łáskáwą twarzą y oczymá/ iákoś zwykł wynośić niskie/ y zá wielkie poczytáć máłuczkie offerty sczyrych y serdecznych swoich służebnikow: iákosz ia też mam táką vfność w łáskáwośći w. m. osobney. Proszę P. Bogá zá sczęśliwe y doskonáłe powodzenia zamysłow w. m. niźiuchno przed osobą w. m. czołem biiąc. Dan z Krákowá z Klasztoru od Bernárdinow/ die 5. Iunij, Anno Domini 1609. W. M.
Skrót tekstu: BotŁęczRel_V
Strona: 8
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. V
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609