rycerska cnota. Komuż się chce odważyć żywot za garść miedzi, Jeśli chłop do honoru szlachcica uprzedzi, Domator służałego? Niech w liczbie proroków Fałszywych będę: wkrótce trzeba będzie oków, Jako dzisia parobki kapitani wodzą, Kiedy za zasługami wysługi nie chodzą. Niech wprzód tym skartabelom kirys bok ogłodze I niech wprzód chodzą w sagu, niźli siedzą w todze. Skończyłem, staropolskie wspomniawszy zwyczaje. Nikomu nie przymawiam; niech mi nikt nie łaje. 205 (P). KTO NIEOSTROŻNIE SIĄGA, WPADA W STUDNIĄ
Siągając z gołoledzi wody w studni dziewka Wpadła i utonęła, została nalewka. Więc skoro ją gospodarz umarłą wywlecze: Bądźcie i wy ostrożni
rycerska cnota. Komuż się chce odważyć żywot za garść miedzi, Jeśli chłop do honoru szlachcica uprzedzi, Domator służałego? Niech w liczbie proroków Fałszywych będę: wkrótce trzeba będzie oków, Jako dzisia parobki kapitani wodzą, Kiedy za zasługami wysługi nie chodzą. Niech wprzód tym skartabelom kirys bok ogłodze I niech wprzód chodzą w sagu, niźli siedzą w todze. Skończyłem, staropolskie wspomniawszy zwyczaje. Nikomu nie przymawiam; niech mi nikt nie łaje. 205 (P). KTO NIEOSTROŻNIE SIĄGA, WPADA W STUDNIĄ
Siągając z gołoledzi wody w studni dziewka Wpadła i utonęła, została nalewka. Więc skoro ją gospodarz umarłą wywlecze: Bądźcie i wy ostrożni
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 636
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
że odważnie w szyku, Uważnie przy wolności stawa na sejmiku; Jakbyś domatorowi oczy zasuł solą, Tak go, nie czując się mu równym, uszy bolą. Chwalisz przed senatorem senatora, że się Nie dla tytułu w krzesło pieniędzmi podniesie, Lubo radą w pokoju, lub w powszechnej trwodze, Jako dobry był w sagu, tak dobry dziś w todze; Ożogiem darmopycha w pole kolesz z pieca, Bo go to wszytko lży, co tamtego zaleca, Taka padła z natury na wszech ludzi wada, Że każdy w cudzej chwale hańbę swą pokłada: Swej chwały ślepo słucha, choć będzie na nice; Nie pomyśli, że o nim mówią
że odważnie w szyku, Uważnie przy wolności stawa na sejmiku; Jakbyś domatorowi oczy zasuł solą, Tak go, nie czując się mu równym, uszy bolą. Chwalisz przed senatorem senatora, że się Nie dla tytułu w krzesło pieniądzmi podniesie, Lubo radą w pokoju, lub w powszechnej trwodze, Jako dobry był w sagu, tak dobry dziś w todze; Ożogiem darmopycha w pole kolesz z pieca, Bo go to wszytko lży, co tamtego zaleca, Taka padła z natury na wszech ludzi wada, Że każdy w cudzej chwale hańbę swą pokłada: Swej chwały ślepo słucha, choć będzie na nice; Nie pomyśli, że o nim mówią
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 116
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, który Bóg sam w raju Pisał pierwszym rodzicom ludzkiego rodzaju. PRZEMOWA
Jużeś się też krwie nalał, jużeś zemścił braci Rycersko, w tamtej świata zgubionych połaci; Jużeś wieku ubliżył, już nadtyrał zdrowia, Krzepło jedząc, sypiając dotąd bez wezgłowia. Czas by zdjąć twardy kirys i gięte kolczugi, Dosyć w sagu, już by też w todze swe posługi Drogiej czynić ojczyźnie: i nie byłeś sprzeczny, Aleś szedł, kędy cię los prowadził przedwieczny. Nie przetoś się odmienił: nie zaraz od boku Broń ci wzięła Dianna, bo nie wyszło roku, Gdyś znowu z rozkazania szlachty braciej swojej Wziął chorągiew i służbę
, który Bóg sam w raju Pisał pierwszym rodzicom ludzkiego rodzaju. PRZEMOWA
Jużeś się też krwie nalał, jużeś zemścił braci Rycersko, w tamtej świata zgubionych połaci; Jużeś wieku ubliżył, już nadtyrał zdrowia, Krzepło jedząc, sypiając dotąd bez wezgłowia. Czas by zdjąć twardy kirys i gięte kolczugi, Dosyć w sagu, już by też w todze swe posługi Drogiej czynić ojczyźnie: i nie byłeś sprzeczny, Aleś szedł, kędy cię los prowadził przedwieczny. Nie przetoś się odmienił: nie zaraz od boku Broń ci wzięła Dianna, bo nie wyszło roku, Gdyś znowu z rozkazania szlachty braciej swojéj Wziął chorągiew i służbę
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 402
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
upadła wszytka im nadzieja. Kiedy twardym okryty blachem stanie w przedzie: Achilles Greki, Hektor swe Trojany wiedzie. Dość Konsus, dość ma Swada, niechaj też w Libuszy Bellona i surowy Mars kopiją kruszy; Nie w samej tylko todze, nie w areopagu, Czas by w polu, czas by już Reja widzieć w sagu. Kto wie, co Wenus myśli, jeśli, czegoć młodo Umknęła, teraz nie da, zacny wojewodo. Pomnisz, jakie kunszafty zawsze z Marsem wiodła? Możeć dać, niźli z krzesła, rychlej syna z siodła. Wolała Marsa z mieczem niż Wulkana z młotem, Wolała, niźli w Lemnie, sypiać
upadła wszytka im nadzieja. Kiedy twardym okryty blachem stanie w przedzie: Achilles Greki, Hektor swe Trojany wiedzie. Dość Konsus, dość ma Swada, niechaj też w Libuszy Bellona i surowy Mars kopiją kruszy; Nie w samej tylko todze, nie w areopagu, Czas by w polu, czas by już Reja widzieć w sagu. Kto wie, co Wenus myśli, jeśli, czegoć młodo Umknęła, teraz nie da, zacny wojewodo. Pomnisz, jakie kunszafty zawsze z Marsem wiodła? Możeć dać, niźli z krzesła, rychlej syna z siodła. Wolała Marsa z mieczem niż Wulkana z młotem, Wolała, niźli w Lemnie, sypiać
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 287
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987