Na bliższych rzuca wiatry Zybetem.
Tę jedyną ma do siebie wadę/ Ze lekce waży mądrą Palladę. Tej swą urodę kładący ceny/ Ze jest daleko gładszą Heleny. Pieśń XI. HYMAEN.
ŚLiczna Wenus twe woźniki/ Zaprzągaj wskok do lektyki. Jeżeli kiedy dziś spiesz/ na Akt znaczny/ Z tobą niech Synek Kupido sajdaczny/ Weźmie łuk nieskażytelny/ Hartownych strzał kołczan pełny.
Których żelesce taką własność miewa/ Choć rana sroga/ przecię ranny śpiewa/ Z tobą Charytes niech jadą/ I Frąucymer z swą Palladą. Lirycorum Polskich
Lub twe Driady na gładkość się sadzą/ Polskie im Nimfy przodkować nie dadzą/ Zatniej Matko twych gołębi/ A spuszcaj
Ná bliższych rzuca wiátry Zybetem.
Tę iedyną ma do śiebie wádę/ Ze lekce waży mądrą Pálládę. Tey swą vrodę kłádący ceny/ Ze iest dáleko głádszą Heleny. PIESN XI. HYMAEN.
SLiczna Wenus twe woźniki/ Záprzągáy wskok do lektyki. Ieżeli kiedy dźiś spiesz/ ná Akt znáczny/ Z tobą niech Synek Kupido sáydáczny/ Weźmie łuk nieskáżytelny/ Hártownych strzał kołcząn pełny.
Ktorych żelesce táką własność miewa/ Choć ráná sroga/ przećię ránny spiewa/ Z tobą Charytes niech iádą/ Y Frąucymer z swą Palládą. Lyricorum Polskich
Lub twe Dryády ná głádkość się sádzą/ Polskie im Nimphy przodkowáć nie dádzą/ Zátniey Mátko twych gołębi/ A spuszcay
Skrót tekstu: KochProżnLir
Strona: 163
Tytuł:
Liryka polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
Weselny w upominku posłane.
OPuść Cypr/ spiesz się do nas Wenero Bogini Bo sam twa bytność więcej ochoty przyczyni. Niż kiedy w Sycjońskiej z Antonim Dąmbrowie Bywała Kleopatra piekna na rozmowie. Niż kiedy z Paszkwaliną niezrownanej Cery/ Swoje miewał kortezży grzeczny Oliwery. Z tobą na smykłych saniach/ po bez śnieznym ledzie/ Niechaj Sajdaczny Synek Kupido przyjedzie. Choć ci wiem iże nie rzecz; i każdy przygani/ By miał Sajdaczny Arcerz/ łuku zażyć z sani. Ale lepiej ze z Matką kochany Syn siedzi/ Nizby z Konia szwankować miał na gołoledzi. Prosi na ucztę obu/ i Małżeńskie gody/ Znakomity Poeta Pan młody/ nie młody. Abosz
Weselny w vpominku posłáne.
OPuść Cypr/ spiesz się do nas Wenero Bogini Bo sám twa bytność więcey ochoty przyczyni. Niż kiedy w Sycyońskiey z Antonim Dąmbrowie Bywáłá Kleopátrá piekna ná rozmowie. Niż kiedy z Pászkwáliną niezrownáney Cery/ Swoie miewał kortezży grzeczny Oliwery. Z tobą ná smykłych sániách/ po bez śnieznym ledźie/ Niechay Sáydáczny Synek Kupido przyiedźie. Choć ći wiem iże nie rzecz; y káżdy przygáni/ By miał Sáydáczny Arcerz/ łuku záżyć z sáni. Ale lepiey ze z Matką kochány Syn śiedzi/ Nizby z Koniá szwánkowáć miał na gołoledźi. Prośi ná vcztę obu/ y Małżeńskie gody/ Znákomity Poetá Pąn młody/ nie młody. Abosz
Skrót tekstu: KochProżnLir
Strona: 207
Tytuł:
Liryka polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
więcej ochoty przyczyni. Niż kiedy w Sycjońskiej z Antonim Dąmbrowie Bywała Kleopatra piekna na rozmowie. Niż kiedy z Paszkwaliną niezrownanej Cery/ Swoje miewał kortezży grzeczny Oliwery. Z tobą na smykłych saniach/ po bez śnieznym ledzie/ Niechaj Sajdaczny Synek Kupido przyjedzie. Choć ci wiem iże nie rzecz; i każdy przygani/ By miał Sajdaczny Arcerz/ łuku zażyć z sani. Ale lepiej ze z Matką kochany Syn siedzi/ Nizby z Konia szwankować miał na gołoledzi. Prosi na ucztę obu/ i Małżeńskie gody/ Znakomity Poeta Pan młody/ nie młody. Abosz wzrok oka twego szczęśliwie to zdarzy/ Ze zomięszkanych pociech ucieszą się Starzy. Ze z głowy/
więcey ochoty przyczyni. Niż kiedy w Sycyońskiey z Antonim Dąmbrowie Bywáłá Kleopátrá piekna ná rozmowie. Niż kiedy z Pászkwáliną niezrownáney Cery/ Swoie miewał kortezży grzeczny Oliwery. Z tobą ná smykłych sániách/ po bez śnieznym ledźie/ Niechay Sáydáczny Synek Kupido przyiedźie. Choć ći wiem iże nie rzecz; y káżdy przygáni/ By miał Sáydáczny Arcerz/ łuku záżyć z sáni. Ale lepiey ze z Matką kochány Syn śiedzi/ Nizby z Koniá szwánkowáć miał na gołoledźi. Prośi ná vcztę obu/ y Małżeńskie gody/ Znákomity Poetá Pąn młody/ nie młody. Abosz wzrok oká twego szczęśliwie to zdárzy/ Ze zomięszkánych poćiech vćieszą się Stárzy. Ze z głowy/
Skrót tekstu: KochProżnLir
Strona: 207
Tytuł:
Liryka polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
płomienie wdają, to mię same chłodzą. I tak swe temperując żądła i słodkości, Hołdownikiem mię czynią pieszczonej miłości. Więc iż trudno, jak mówią, płynąć przeciw wodzie, Przyjdzie i mnie swe żagle tej zwierzyć pogodzie I tym wiatrom, które mię pędzą do wdzięcznego Portu samej Cypridzie złotej zwierzonego. Być może, iż sajdaczny bożek brańca swego Rozweseli korzyścią łupu kosztownego, W którym moje tęsknice będą spoczywały A jego zacność przez wiersz wiekom podawały. 751. Do Kupidyna.
Już mi nie żal, Kupido, żem z twego postrzału Dziś się stał niewolnikiem nowego zapału. Szczęśliwy to był moment, gdy twa złota strzała Taką łaskawą ranę w serce
płomienie wdają, to mię same chłodzą. I tak swe temperując żądła i słodkości, Hołdownikiem mię czynią pieszczonej miłości. Więc iż trudno, jak mowią, płynąć przeciw wodzie, Przyjdzie i mnie swe żagle tej zwierzyć pogodzie I tym wiatrom, ktore mię pędzą do wdzięcznego Portu samej Cypridzie złotej zwierzonego. Być może, iż sajdaczny bożek brańca swego Rozweseli korzyścią łupu kosztownego, W ktorym moje tesknice będą spoczywały A jego zacność przez wiersz wiekom podawały. 751. Do Kupidyna.
Już mi nie żal, Kupido, żem z twego postrzału Dziś się stał niewolnikiem nowego zapału. Szczęśliwy to był moment, gdy twa złota strzała Taką łaskawą ranę w serce
Skrót tekstu: TrembWierszeWir_II
Strona: 222
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Jakub Teodor Trembecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1643 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1911
wypierzony A w rzeczy samej brudny, i zle zdrowy Jako Mongibel ogniem opalony Ze się na przyszłe animując łowy W pierże, paznokty, odrasta i spony; Któż mu powabem? iżalisz nie złoty? Puklerz Twój do dzieł; i takiej ochoty? 12. Już na Tatarskie świszcze nielękliwy By nań i wszytkie wysuli kołczany Sajdaczny Strzelec; już u niego dziwy I rogatego Księżyca tumany Pójdzie za toba; ruin swoich mściwy Na te harpije; dzikie Bissurmany. Pewien że go Twa; zasłoni paiza Pod którą się on tuli, i uniża. 13. O niezrownany, i Rzymskiemu Numie Alcydo Polski, tak w pociechy żyzny Jakże się w podłym pomieścisz
wypierzony A w rzeczy sámey brudny, y zle zdrowy Iáko Mongibel ogniem opalony Ze się ná przyszłe animuiąc łowy W pierże, páznokty, odrasta y spony; Ktoż mu powabem? iżálisz nie złoty? Puklerz Twoy do dźieł; y tákiey ochoty? 12. Iuż ná Tátárskie świszcze nielękliwy By nań y wszytkie wysuli kołczany Sáydáczny Strzelec; iuż v niego dźiwy Y rogátego Xiężycá tumány Poydźie zá tobá; ruin swoich mśćiwy Ná te hárpije; dźikie Bissurmány. Pewien że go Twá; zásłoni páizá Pod ktorą się on tuli, y vniża. 13. O niezrownány, y Rzymskiemu Numie Alcydo Polski, ták w poćiechy zyzny Iákże się w podłym pomieśćisz
Skrót tekstu: ChrośTrąba
Strona: Bv
Tytuł:
Trąba wiekopomnej sławy
Autor:
[Chrościński Wojciech Stanisław]
Drukarnia:
Karol Ferdynand Schreiber
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
panegiryki
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1684
Data wydania (nie wcześniej niż):
1684
Data wydania (nie później niż):
1684
w chomącie i we szli!
Igra krew w Lubomirskim: bo młodość krzemięzna Żadnych szwanków na ciele, żadnych razów nie zna; Jędrznie mu we lwiej piersi ono serce żywe, Im bliżej czuje pole sławy swej szczęśliwe. W koźle Mars urodzony, w oczu, choć nieznaczny, Uśmiecha się, gdy czas ma, Kupido sajdaczny. Pod nogami koń dzielny i według podoby, Który do przyrodzonej chodzy i ozdoby, Widząc, że złotem gore i co ma za jeźdźca, Stać spokojnie nie może, lecz na miejsce z miejsca Stąpa, wysmuknionej go szukający nodze, Rzuca wodza i munsztuk upieniony głodze. Tak Ksantus pod Achillem, Cillar pod Kastorem,
w chomącie i we szli!
Igra krew w Lubomirskim: bo młodość krzemięzna Żadnych szwanków na ciele, żadnych razów nie zna; Jędrznie mu we lwiej piersi ono serce żywe, Im bliżej czuje pole sławy swej szczęśliwe. W koźle Mars urodzony, w oczu, choć nieznaczny, Uśmiecha się, gdy czas ma, Kupido sajdaczny. Pod nogami koń dzielny i według podoby, Który do przyrodzonej chodzy i ozdoby, Widząc, że złotem gore i co ma za jeźdźca, Stać spokojnie nie może, lecz na miejsce z miejsca Stąpa, wysmuknionej go szukający nodze, Rzuca wodza i munsztuk upieniony głodze. Tak Ksantus pod Achillem, Cillar pod Kastorem,
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 78
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
lat kilka szczęśliwie hetmani, Że im doma surowie ich zuchwalstwa gani, Zsadzili go z urzędu, a na jego ławce Dali miejsce marnemu pijaku Brodawce, (Kędyż bez ambicji dla Boga na ziemi, między Kozakami znajdzie się biednemi!), Pod którego buławą przeto i leniwo I rozsypką szli na to wiecznej sławy żniwo. Sajdaczny Brodawka WOJNA CHOCIMSKA
Aleć prędko fortuna obróciła wiosłem. Sajdaczny, który dzisia do króla był posłem, Otrzymał zaś buławę i dał się znać światu; Brodawka za niecnoty swe szedł pod miecz katu. Już świat znał Sajdacznego i łodzią, i koniem; Już go widał oczyma, nierzkąc słychał o nim Wielki cesarz turecki
lat kilka szczęśliwie hetmani, Że im doma surowie ich zuchwalstwa gani, Zsadzili go z urzędu, a na jego ławce Dali miejsce marnemu pijaku Brodawce, (Kędyż bez ambicyi dla Boga na ziemi, między Kozakami znajdzie się biednemi!), Pod którego buławą przeto i leniwo I rozsypką szli na to wiecznej sławy żniwo. Sajdaczny Brodawka WOJNA CHOCIMSKA
Aleć prędko fortuna obróciła wiosłem. Sajdaczny, który dzisia do króla był posłem, Otrzymał zaś buławę i dał się znać światu; Brodawka za niecnoty swe szedł pod miecz katu. Już świat znał Sajdacznego i łodzią, i koniem; Już go widał oczyma, nierzkąc słychał o nim Wielki cesarz turecki
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 81
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
gani, Zsadzili go z urzędu, a na jego ławce Dali miejsce marnemu pijaku Brodawce, (Kędyż bez ambicji dla Boga na ziemi, między Kozakami znajdzie się biednemi!), Pod którego buławą przeto i leniwo I rozsypką szli na to wiecznej sławy żniwo. Sajdaczny Brodawka WOJNA CHOCIMSKA
Aleć prędko fortuna obróciła wiosłem. Sajdaczny, który dzisia do króla był posłem, Otrzymał zaś buławę i dał się znać światu; Brodawka za niecnoty swe szedł pod miecz katu. Już świat znał Sajdacznego i łodzią, i koniem; Już go widał oczyma, nierzkąc słychał o nim Wielki cesarz turecki, gdy znalazszy przeście Przez dnieprowe porohy, palił mu przedmieście
gani, Zsadzili go z urzędu, a na jego ławce Dali miejsce marnemu pijaku Brodawce, (Kędyż bez ambicyi dla Boga na ziemi, między Kozakami znajdzie się biednemi!), Pod którego buławą przeto i leniwo I rozsypką szli na to wiecznej sławy żniwo. Sajdaczny Brodawka WOJNA CHOCIMSKA
Aleć prędko fortuna obróciła wiosłem. Sajdaczny, który dzisia do króla był posłem, Otrzymał zaś buławę i dał się znać światu; Brodawka za niecnoty swe szedł pod miecz katu. Już świat znał Sajdacznego i łodzią, i koniem; Już go widał oczyma, nierzkąc słychał o nim Wielki cesarz turecki, gdy znalazszy przeście Przez dnieprowe porohy, palił mu przedmieście
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 82
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
Albo im plon odbijał, gdy szli z ziemie naszej, Albo ich stada czatą zajmował na paszy; Częstokroć więc bachmaty, bawoły i skopy Pod samymi ich bierał prawie Perekopy; Często z takiej nowiny u samego hana, Chociaż w Bakczysaraju, zadrżały kolana. Napatrzył się Oczaków choć nie barzo smacznej Krotofile, gdy nieraz odważny Sajdaczny, Opędziwszy ich w mieście i zamknąwszy w skrzynce, Słał trupem równe pola i długie gościńce. Aleć nie tylko z Turków i ordy miał serca, Doznał go i stokrotny Moskal przeniewierca, Gdy prawa swego mieczem Władysław dochodził, Lekką rotę Sajdaczny w jego wojsku wodził. Do tego był Żółkiewski przyprowadził rzeczy, Gdy naszy
Albo im plon odbijał, gdy szli z ziemie naszej, Albo ich stada czatą zajmował na paszy; Częstokroć więc bachmaty, bawoły i skopy Pod samymi ich bierał prawie Perekopy; Często z takiej nowiny u samego hana, Chociaż w Bakczysaraju, zadrżały kolana. Napatrzył się Oczaków choć nie barzo smacznéj Krotofile, gdy nieraz odważny Sajdaczny, Opędziwszy ich w mieście i zamknąwszy w skrzynce, Słał trupem równe pola i długie gościńce. Aleć nie tylko z Turków i ordy miał serca, Doznał go i stokrotny Moskal przeniewierca, Gdy prawa swego mieczem Władysław dochodził, Lekką rotę Sajdaczny w jego wojsku wodził. Do tego był Żółkiewski przyprowadził rzeczy, Gdy naszy
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 82
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
kolana. Napatrzył się Oczaków choć nie barzo smacznej Krotofile, gdy nieraz odważny Sajdaczny, Opędziwszy ich w mieście i zamknąwszy w skrzynce, Słał trupem równe pola i długie gościńce. Aleć nie tylko z Turków i ordy miał serca, Doznał go i stokrotny Moskal przeniewierca, Gdy prawa swego mieczem Władysław dochodził, Lekką rotę Sajdaczny w jego wojsku wodził. Do tego był Żółkiewski przyprowadził rzeczy, Gdy naszy Moskwę wzięli; ani mieć odsieczy Sajdaczny na morzu Sajdaczny na koniu I w Moskwie CZĘŚĆ TRZECIA
Przez dwie lecie nie mogła, owszem z każdej strony I nadzieję wszelakiej straciła obrony. Tedy do zwykłych kunsztów i obłudy siągnie; Jako skoro na traktat hetmana
kolana. Napatrzył się Oczaków choć nie barzo smacznéj Krotofile, gdy nieraz odważny Sajdaczny, Opędziwszy ich w mieście i zamknąwszy w skrzynce, Słał trupem równe pola i długie gościńce. Aleć nie tylko z Turków i ordy miał serca, Doznał go i stokrotny Moskal przeniewierca, Gdy prawa swego mieczem Władysław dochodził, Lekką rotę Sajdaczny w jego wojsku wodził. Do tego był Żółkiewski przyprowadził rzeczy, Gdy naszy Moskwę wzięli; ani mieć odsieczy Sajdaczny na morzu Sajdaczny na koniu I w Moskwie CZĘŚĆ TRZECIA
Przez dwie lecie nie mogła, owszem z każdej strony I nadzieję wszelakiej straciła obrony. Tedy do zwykłych kunsztów i obłudy siągnie; Jako skoro na traktat hetmana
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 82
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924