żyć nie pozwolisz. Jednak niż napoi Śmierć mię tej niepamięci/ i język zmartwieje/ Żebyś wiedział co się to zemną nędzną dzieje/ Krótkoć powiem. A to tu kąpiąc się w tej wodzie/ A o żadnej nie myśląc która mię przygodzie Potkać miała/ znalazłam wiszące na krzaku Strzały Kupidynowe/ i łuczek w sajdaku Opuszczony z cięciwy. Ale i samego Śpiąc na darnie. Więc tuszę/ z natchnienia Boskiego Niechcąc dziecka obudzić/ a mając prywatę/ I uraz swój do niego/ jego tę armatę Wszytkem mu pokruszyła. Jeszcze tam leżące Trzaski znajdziesz/ i miejsce uczynkiem słynące Tym na wieki. Z czego się niewymownie ciesząc/ Ani
żyć nie pozwolisz. Iednák niż nápoi Smierć mię tey niepámięci/ y ięzyk zmartwieie/ Zebyś wiedział co się to zemną nędzną dzieie/ Krotkoć powiem. A to tu kąpiąc się w tey wodzie/ A o żadney nie myśląc ktora mię przygodzie Potkáć miáłá/ ználázłám wiszące ná krzaku Strzáły Kupidynowe/ y łuczek w sáydáku Opuszczony z ćięćiwy. Ale y sámego Spiąc ná darnie. Więc tuszę/ z nátchnienia Boskiego Niechcąc dziecká obudzić/ á máiąc prywatę/ Y vraz swoy do niego/ iego tę ármatę Wszytkem mu pokruszyłá. Ieszcze tám leżące Trzaski znaydziesz/ y mieysce vczynkiem słynące Tym ná wieki. Z czego się niewymownie ciesząc/ Ani
Skrót tekstu: TwarSPas
Strona: 104
Tytuł:
Nadobna Paskwalina
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1701
Data wydania (nie wcześniej niż):
1701
Data wydania (nie później niż):
1701
, W twoim ogrodzie Gdy ja do roże palce przyłożę, Ciernie mię bodzie.
Dla tego strachu nie chcę zapachu Więcej zakuszać, Nie chcę i kwiata przez wszytkie lata Ślicznego ruszać.
Wenery synie, cny Kupidynie, Rozkoszne dziecię, Gdy z swego łuku czasem bez huku Strzelasz po świecie;
Sztuczny kozaku, co masz w sajdaku, Puszczasz znienagła, Alić zarazem za słodkim razem Śmierć idzie nagła. SZÓSTA: TAMILLA
Dobranoc, trzykroć ukochany, Dobranoc, wianeczku różany, Z kwiatków woniących nadobnie uwity I sromieźliwą lilią podwity!
Dla ciebie nie folgując spaniu Powstawszy rano po świtaniu, Gdym po różańcu rozkwitłym chodziła, Bieluchnem nóżki rosą umoczyła;
Dla
, W twoim ogrodzie Gdy ja do roże palce przyłożę, Ciernie mię bodzie.
Dla tego strachu nie chcę zapachu Więcej zakuszać, Nie chcę i kwiata przez wszytkie lata Ślicznego ruszać.
Wenery synie, cny Kupidynie, Rozkoszne dziecię, Gdy z swego łuku czasem bez huku Strzelasz po świecie;
Sztuczny kozaku, co masz w sajdaku, Puszczasz znienagła, Alić zarazem za słodkim razem Śmierć idzie nagła. SZÓSTA: TAMILLA
Dobranoc, trzykroć ukochany, Dobranoc, wianeczku różany, Z kwiatków woniących nadobnie uwity I sromieźliwą liliją podwity!
Dla ciebie nie folgując spaniu Powstawszy rano po świtaniu, Gdym po różańcu rozkwitłym chodziła, Bieluchnem nóżki rosą umoczyła;
Dla
Skrót tekstu: ZimSRoks
Strona: 107
Tytuł:
Roksolanki
Autor:
Szymon Zimorowic
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ludwika Ślękowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1983
O Urwach.
TAk się na się Hultaje/ srodze powaśnili/ Czylić już Cyrulika sobie zamówili? Roza.
PAtrz jako śliczna roza/ a nie jest bez wady/ Zniej Pszczołki miód zbierają/ zniej pający lady. Fraszek. Dwór do Młodzieńców.
Młodzi/ żeńcie się/ macie w Francymerze mojem Jak w Sajdaku. . By niebył świścz/ tego się bojem. Dworskim.
Krótkie Rymy Dworzanom/ A wszak ten tryb Dwory Mają/ ze krótkie słowa; lubią i perory. Na Herb Pilawę.
JEst Krzysz/ są i pułtora/ są dwa/ tak w Koronnych Klinotach/ jako widzieć/ i w Herbach postronnych/ Czem
O Vrwách.
TAk sie ná sie Hultáie/ srodze powaśnili/ Czylić iusz Cyruliká sobie zámowili? Roza.
PAtrz iáko śliczna roza/ á nie iest bez wády/ Zniey Psczołki miod zbieráią/ zniey páiący lády. Frászek. Dwor do Młodźieńcow.
Młodźi/ żeńćie sie/ maćie w Francymerze moiem Iák w Sáydaku. . By niebył świścz/ tego się boięm. Dẃorskim.
KRotkie Rymy Dworzánom/ A wszák ten tryb Dwory Máią/ ze krotkie słowá; lubią y perory. Ná Herb Piláwę.
IEst Krzysz/ są y pułtorá/ są dwá/ ták w Koronnych Klinotách/ iáko widźieć/ y w Herbách postronnych/ Czem
Skrót tekstu: KochProżnEp
Strona: 46
Tytuł:
Epigramata polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
ich nie chcą, a jeśli przejmie który, wprosić i wmodlić go potrzeba. Niemasz inszego remedium na syny szlacheckie, jedno szkoła rycerska, która tak potrzebna jest Rzpltej, jako chleb powszedni ludziom. Czytałem książkę biskupa pogranicznego, księdza Wereszczeńskiego, jakoby ją postanowić bez wielkiego sumptu. Zaprawdę znajdzie tam, jako w sajdaku, wiele rzeczy dobrych i Rzpltej pożytecznych do postanowienia tej to szkoły rycerskiej, która stanąć nie może, aźby pierwej aerarium bogate namówiło i postanowiło się. Hetmana koronnego nie mamy. Tu już króla IMci, pana naszego miłościwego, prosić pilnie potrzeba, aby deliberować dobrze raczył, komu buławę dać ma. Hetman bowiem bogobojny i
ich nie chcą, a jeśli przejmie który, wprosić i wmodlić go potrzeba. Niemasz inszego remedium na syny szlacheckie, jedno szkoła rycerska, która tak potrzebna jest Rzpltej, jako chleb powszedni ludziom. Czytałem książkę biskupa pogranicznego, księdza Wereszczeńskiego, jakoby ją postanowić bez wielkiego sumptu. Zaprawdę znajdzie tam, jako w sajdaku, wiele rzeczy dobrych i Rzpltej pożytecznych do postanowienia tej to szkoły rycerskiej, która stanąć nie może, aźby pierwej aerarium bogate namówiło i postanowiło się. Hetmana koronnego nie mamy. Tu już króla JMci, pana nasżego miłościwego, prosić pilnie potrzeba, aby deliberować dobrze raczył, komu buławę dać ma. Hetman bowiem bogobojny i
Skrót tekstu: VotSejmCz_II
Strona: 229
Tytuł:
Votum szlachcica polskiego pisane na sejmiki i sejm roku pańskiego 1606
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1606
Data wydania (nie wcześniej niż):
1606
Data wydania (nie później niż):
1606
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
żądam Słyszeć ją, uważając na to się oglądam: Nuż jako mnie, tak drugim będzie powierzona, Ci żonom; gdzież tajemnic dotrzymuje żona? Bo każda białagłowa, jako trupa morze, Jeśli gębą nie gada, bokiem się jej porze. Trudno w dziurawym dzbanie wody, trudno maku Nosić; oboje ginie w rozprutym sajdaku. Nuż przyjdę w podejźrenie i do nienawiści? Tyleż będzie z pańskiego sekretu korzyści.” Lecz kiedy się ów uprze, choć jako przez dzięki, Rad nierad słucham, co ma za tak twarde sęki. Prawi mi, potwierdzając palcem każde słowo, Wsparty na ścienie, mnie stać i słuchać niezdrowo, Co stanęło po
żądam Słyszeć ją, uważając na to się oglądam: Nuż jako mnie, tak drugim będzie powierzona, Ci żonom; gdzież tajemnic dotrzymuje żona? Bo każda białagłowa, jako trupa morze, Jeśli gębą nie gada, bokiem się jej porze. Trudno w dziurawym dzbanie wody, trudno maku Nosić; oboje ginie w rozprutym sajdaku. Nuż przyjdę w podejźrenie i do nienawiści? Tyleż będzie z pańskiego sekretu korzyści.” Lecz kiedy się ów uprze, choć jako przez dzięki, Rad nierad słucham, co ma za tak twarde sęki. Prawi mi, potwierdzając palcem każde słowo, Wsparty na ścienie, mnie stać i słuchać niezdrowo, Co stanęło po
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 243
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, nie dajcie się raczyć!” I tak, kto spełni, chociaż resolute: bis, ter, Rzecz pewna, iże będzie wszytkich sztuk magister. Kiedy poczną drugiemu mgłą oczy zachodzić, Już do Włoch po doktorów nie potrzeba chodzić. Dyskursy, jako w roju u pszczół, coraz nowe, Rozmowy, jak w sajdaku, wnet będą gotowe. GŁOS 3 MI. MIRABILITER
Mirum to być nikomu nie ma o tym cechu, Iż jak poczną, to kończą, by też i do zdechu, Oraz nic. Więc by nowej sztuki popróbować, Wiecie, ksiądz Woroniecki kazał też krzyżować. Więc jeden do drugiego na krzyż teraz pijcie! Ej
, nie dajcie się raczyć!” I tak, kto spełni, chociaż resolute: bis, ter, Rzecz pewna, iże będzie wszytkich sztuk magister. Kiedy poczną drugiemu mgłą oczy zachodzić, Już do Włoch po doktorów nie potrzeba chodzić. Dyskursy, jako w roju u pszczół, coraz nowe, Rozmowy, jak w sajdaku, wnet będą gotowe. GŁOS 3 MI. MIRABILITER
Mirum to być nikomu nie ma o tym cechu, Iż jak poczną, to kończą, by też i do zdechu, Oraz nic. Więc by nowej sztuki popróbować, Wiecie, ksiądz Woroniecki kazał też krzyżować. Więc jeden do drugiego na krzyż teraz pijcie! Ej
Skrót tekstu: PopSowBar_II
Strona: 631
Tytuł:
Poezja popularna i sowizdrzalska
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1647
Data wydania (nie wcześniej niż):
1647
Data wydania (nie później niż):
1647
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
grubo przymawiać, że gdy on pieszka w pole pomykał, ja abym go z pola zegnał starałem się, a kiedykolwiek uczonego się tknął, jam zawsze głowę ku niebu obrócił. Owa jakoby szachy grając, we wszytkiem gotowcem oddawałem mu, aż też już wszytko co miał przegrał, strzały ile ich w sajdaku miał wystrzelał, i coby więcej mówić nie miał.
Nie odwracaj, ja radzę, od siebie puklerza. Kiedy doświadczonego masz na się szermierza; Bo gdy zaś będzie na cię lepiej on gotowy, Snadniej cię rzeczą samą porobi i słowy. Uczcie się wiary, uczcie nauk różnych krajów, Uczcie przystojnych rozmów, uczcie
grubo przymawiać, że gdy on pieszka w pole pomykał, ja abym go z pola zegnał starałem się, a kiedykolwiek uczonego się tknął, jam zawsze głowę ku niebu obrócił. Owa jakoby szachy grając, we wszytkiém gotowcem oddawałem mu, aż też już wszytko co miał przegrał, strzały ile ich w sajdaku miał wystrzelał, i coby więcéj mówić nie miał.
Nie odwracaj, ja radzę, od siebie puklerza. Kiedy doświadczonego masz na się szermierza; Bo gdy zaś będzie na cię lepiéj on gotowy, Snadniéj cię rzeczą samą porobi i słowy. Uczcie się wiary, uczcie nauk różnych krajów, Uczcie przystojnych rozmów, uczcie
Skrót tekstu: SaadiOtwSGul
Strona: 225
Tytuł:
Giulistan to jest ogród różany
Autor:
Saadi
Tłumacz:
Samuel Otwinowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1610 a 1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1625
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
I. Janicki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Świdzińscy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1879
przecię panowie, nie dajcie się raczyć. I tak, kto spełni, chociaż resolute: bis, ter, Rzecz pewna, iże będzie wszytkich sztuk magister. Kiedy poczną drugiemu mgłą oczy zachodzić, Już do Włoch po doktorów nie potrzeba chodzić. Dyskursy, jako w roju u psczół, coraz nowe Rozmowy, jak w sajdaku, wnet będą gotowe. GŁOS 3. Mi. Mirabiliter.
Mirum to być nikomu nie ma o tym cechu, Iż, jak poczną, to kończą, by też i do zdechu. O raz nic. Więc by nowej sztuki popróbować, Wiecie, ks. Woroniecki kazał też krzyżować. Więc jeden do drugiego na
przecię panowie, nie dajcie sie raczyć. I tak, kto spełni, chociaż resolute: bis, ter, Rzecz pewna, iże będzie wszytkich sztuk magister. Kiedy poczną drugiemu mgłą oczy zachodzić, Juz do Włoch po doktorów nie potrzeba chodzić. Dyskursy, jako w roju u psczół, coraz nowe Rozmowy, jak w sajdaku, wnet będą gotowe. GŁOS 3. Mi. Mirabiliter.
Mirum to być nikomu nie ma o tym cechu, Iż, jak poczną, to kończą, by też i do zdechu. O raz nic. Więc by nowej sztuki popróbować, Wiecie, ks. Woroniecki kazał też krzyżować. Więc jeden do drugiego na
Skrót tekstu: WykGłosBad
Strona: 30
Tytuł:
Wykład Vt, Re Mi, Fa, Sol, La
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1633
Data wydania (nie wcześniej niż):
1633
Data wydania (nie później niż):
1633
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950