. Czemuż nie barankową raczej niźli smoczą, Krwią, nie smołą, matrony swoje serca moczą? Że gdy przyjdzie do braku, poznawszy po piątnie, Bóg do nieba, czart swoich do piekła uprzątnie. 464 (P). MASZLI SIĘ WIESIĆ, NA SŁUSZNYM WIEŚ DRZEWIE
Jadę, chcąc drogi zażyć w mięsopusty sannej, Aż młodzieniec tąż drogą w zaloty do panny. Pytam, dokąd w komendy. Jeszcze i sam nie wie. Maszli się, rzekę, wiesić, to na słusznym drzewie. Boć tylko tego szukać, żeniąc się, każdemu,
Żeby mógł wcześnie wisieć, wisieć po staremu, Jeszcze tu, jeszcze
. Czemuż nie barankową raczej niźli smoczą, Krwią, nie smołą, matrony swoje serca moczą? Że gdy przyjdzie do braku, poznawszy po piątnie, Bóg do nieba, czart swoich do piekła uprzątnie. 464 (P). MASZLI SIĘ WIESIĆ, NA SŁUSZNYM WIEŚ DRZEWIE
Jadę, chcąc drogi zażyć w mięsopusty sannej, Aż młodzieniec tąż drogą w zaloty do panny. Pytam, dokąd w komendy. Jeszcze i sam nie wie. Maszli się, rzekę, wiesić, to na słusznym drzewie. Boć tylko tego szukać, żeniąc się, każdemu,
Żeby mógł wcześnie wisieć, wisieć po staremu, Jeszcze tu, jeszcze
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 389
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, i insze gry tej podobne dla zabawki. Królowa im. z imp. posłem miała cały dzień prawie swoję konferencyją i bardzo sieła tego dnia pisała i koło gospodarskich interesów zatrudniona bardzo była, w dobrach króla im. kazała skupować jako najwięcej pszenice, na którą dziesięć tysięcy wyliczyła z skarbu swego, którą aby za drogi sannej podwody sprowadzili do Jarosławia, skąd będą wyprawować pierwszą wodą do Francyjej, i już blisko sto wozów z Dzidziłowa przeszło do Jarosławczyznej pszenice. Die 2 ejusdem
Dziś oboje królestwo ichm. in gratiam tak wielkiego święta Purificationis Matki Bożej nabożeństwo i komuniją św. odprawiło w pokojach. Po którym obiad z sobą jedli, król im.
, i insze gry tej podobne dla zabawki. Królowa jm. z jmp. posłem miała cały dzień prawie swoję konferencyją i bardzo sieła tego dnia pisała i koło gospodarskich interesów zatrudniona bardzo była, w dobrach króla jm. kazała skupować jako najwięcej pszenice, na którą dziesięć tysięcy wyliczyła z skarbu swego, którą aby za drogi sannej podwody sprowadzili do Jarosławia, skąd będą wyprawować pierwszą wodą do Francyjej, i już blisko sto wozów z Dzidziłowa przeszło do Jarosławczyznej pszenice. Die 2 eiusdem
Dziś oboje królestwo ichm. in gratiam tak wielkiego święta Purificationis Matki Bożej nabożeństwo i kommuniją św. odprawiło w pokojach. Po którym obiad z sobą jedli, król jm.
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 94
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958
panów. 20. Mróz tęgi tego dnia niesłychanie tęgiej i wolnej zimy jest prognostykiem, kiedy ludzie moi różne oknem wlatające bili ptastwo, między którymi sam ubiłem dzięcioła w sali. Łowczy zaś mój Lutostański, jeżdżąc na osokę, dwie żaby chodzące po śniegu widział. 21. Jeszcze tęższy mróz zupełnej nam każe się spodziewać sannej, która, ile dla mnie, srodze jest pożądana z racji łatwiejszego kupionej dział i amunicji sprowadzenia z Łańcuta. 22. Śnig całodniowy z mrozem nieustannym niemałą zakończenia pieców i stawiania palisad do końca jest przeszkodą. Eadem die WM pan chorąży przemyski odjechał, WM ksiądz Riokur oficjał brzeski, mój trzech probostw proboszcz, z Litwy
panów. 20. Mróz tęgi tego dnia niesłychanie tęgiej i wolnej zimy jest prognostykiem, kiedy ludzie moi różne oknem wlatające bili ptastwo, między którymi sam ubiłem dzięcioła w sali. Łowczy zaś mój Lutostański, jeżdżąc na osokę, dwie żaby chodzące po śniegu widział. 21. Jeszcze tęższy mróz zupełnej nam każe się spodziewać sannej, która, ile dla mnie, srodze jest pożądana z racji łatwiejszego kupionej dział i amunicji sprowadzenia z Łańcuta. 22. Śnig całodniowy z mrozem nieustannym niemałą zakończenia pieców i stawiania palisad do końca jest przeszkodą. Eadem die WM pan chorąży przemyski odjechał, WM ksiądz Riokur oficjał brzeski, mój trzech probostw proboszcz, z Litwy
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 56
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak
bywała w niej pasyja albo raczej kazanie de Passione Christi Domini, na który czas choinę starą wyrzuciwszy, nową majono, że zaś ten przypadek nieszczęśliwy stał się po Nowym Roku, była tedy w niej już choina sucha, a naprzeciwko niej stał kaszt wielki i drugi niedaleko na „Srociku”. A ponieważ naówczas dla dobrej sannej drogi była wendycja wielka i nacisnęło się było furmana dosyć dla soli, zaczym dla dysponowania tejże soli, skąd co być miało, nieboszczyk Marcin Czaiński, stygar, z Grzegorzem Dobrzańskim, stróżem, zjechawszy na dół po północku i zaświeciwszy świece w pomienionej kaplicy, sami dalej w góry odeszli. Inaczej tedy być nie może
bywała w niej pasyja albo raczej kazanie de Passione Christi Domini, na który czas choinę starą wyrzuciwszy, nową majono, że zaś ten przypadek nieszczęśliwy stał się po Nowym Roku, była tedy w niej już choina sucha, a naprzeciwko niej stał kaszt wielki i drugi niedaleko na „Srociku”. A ponieważ naówczas dla dobrej sannej drogi była wendycyja wielka i nacisnęło się było furmana dosyć dla soli, zaczym dla dysponowania tejże soli, skąd co być miało, nieboszczyk Marcin Czaiński, stygar, z Grzegorzem Dobrzańskim, stróżem, zjechawszy na dół po północku i zaświeciwszy świece w pomienionej kaplicy, sami dalej w góry odeszli. Inaczej tedy być nie może
Skrót tekstu: InsGór_3
Strona: 142
Tytuł:
Instrukcje górnicze dla żup krakowskich z XVI-XVIII wieku, cz. 3
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
instrukcje
Tematyka:
górnictwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1706 a 1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1706
Data wydania (nie później niż):
1743
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Antonina Keckowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1963
Osobliwa to każdego Gospodarza czułość, i ozdoba, kiedy kto przy swym skromnym według kondycji życiu, pięknie, dobrze, i wcześnie mieszka. Kominy wycierać, od ognia ochraniać, mianowicie kiedy konopie suszą. Drzewo na budynek i poprawy in Nouembri, Decembri, & Ianuario, wycinać; a kiedy droga dobra, ile podczas sannej zwożyć, także gliny, kamienia, i inne do budynków przysposabiać wcześnie necessaria. Budynków żadnych, ani popraw znacznych, okrom Dać[...] ów, Urzędnik, ani żaden sługa, nie powinien bez wiadomości Pańskiej i rozkazania budować. LAMUS alias SKLEP z porząnnym mieć zawarciem tak dla ognia (strzeż Boże) jako też i dla postronnego
Osobliwa to káżdego Gospodarzá czułość, y ozdobá, kiedy kto przy swym skromnym według condycyey żyćiu, pięknie, dobrze, y wcześńie mieszka. Kominy wyćieráć, od ogniá ochrániáć, miánowićie kiedy konopie suszą. Drzewo ná budynek y popráwy in Nouembri, Decembri, & Ianuario, wyćináć; á kiedy drogá dobra, ile podczás sánney zwożić, tákźe gliny, kámienia, y inne do budynkow przysposabiáć wcześńie necessaria. Budynkow żadnych, áni popraw znácznych, okrom Dác[...] ow, Vrzędnik, áni żaden sługa, nie powinien bez wiádomośći Páńskiey y roskazánia budowáć. LAMVS alias SKLEP z porząnnym mieć záwárćiem ták dla ogniá (strzez Boże) iako też y dla postronnego
Skrót tekstu: HaurEk
Strona: 3
Tytuł:
OEkonomika ziemiańska
Autor:
Jakub Kazimierz Haur
Drukarnia:
Krzysztof Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
poradniki
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
omięszkiwali, ale czasu i wody do spustu pilnowali, i w drodze żadnemi nie bawili się biesiadami. Zboże aby było pieknę: przez sita, Arfę, albo Młynek chędogo wywiać, nie dając tamecznym do gańby i taksy kupieckim ludziom okazji. Zboże aby za dobrej drogi na szpichlerz wywieść, dla przyszłego spustu ile podczas sannej. Prądu, haków, zawad jakich, aby Rotman i Sternik, pilnie przestrzegał dla szwankowania (uchowaj Boże) statków, pilnować sztemborku, bakortu, srotka, a mieć dozór, i baczenie na wszystkie miejsca. Przy spuście w drogę, mieć potrzeba przy statkach lichton dla lichtowania zboża na jakiej zawadzie. Czołn także
omięszkiwáli, ále czásu y wody do spustu pilnowáli, y w drodze żadnemi nie báwili się bieśiádámi. Zboże áby było pieknę: przez śitá, Arfę, álbo Młynek chędogo wywiać, nie dáiąc támecznym do gáńby y táxy kupieckim ludźiom okázyey. Zboże áby zá dobrey drogi ná szpichlerz wywieść, dla przyszłego spustu ile podczás sánney. Prądu, hakow, zawad iakich, áby Rotman y Sternik, pilnie przestrzegał dla szwánkowánia (vchoway Boże) statkow, pilnowáć sztemborku, bákortu, srotká, á mieć dozor, y baczenie ná wszystkie mieyscá. Przy spuśćie w drogę, mieć potrzebá przy státkách lichton dla lichtowánia zbożá ná iákiey zawádżie. Czołn tákże
Skrót tekstu: HaurEk
Strona: 63
Tytuł:
OEkonomika ziemiańska
Autor:
Jakub Kazimierz Haur
Drukarnia:
Krzysztof Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
poradniki
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
strychy, wszelkie poszycia ponaprawiać: toż się ma rozumieć o brogach, i szopach. Słomami, plewami, aby miarą szafowano, aby do nowego dla bydła stawało karmi: dodawać według samej potrzeby, sieczkę przytym kazać rzezać kolejną, albo Dworskiemu parobkowi. Budynki wszelkie, osobliwie dachy, dla szkody ponaprawiać, drzewo podczas sannej i inne potrzeby zwozić, z rynien śnieg, aby nie przeciekało na budynki, zrzucać, także i z dachów aby ten ciężar nie przytłaczał, i jakiej nie uczynił szkody w budynku, z zatyłków także śniegi, i lody, aby wyrąbano, i wywozono, aby do piwnice i na fundamenta nie zalewało, i nie
strychy, wszelkie poszyćia ponápráwiáć: toż się ma rozumieć o brogách, y szopách. Słomámi, plewámi, áby miárą száfowano, áby do nowego dla bydłá stawáło karmi: dodawáć według sámey potrzeby, śieczkę przytym kazáć rzezáć koleyną, álbo Dworskiemu párobkowi. Budynki wszelkie, osobliwie dachy, dla szkody ponápráwiáć, drzewo podczás sanney y inne potrzeby zwoźić, z rynien śnieg, áby nie przećiekáło ná budynki, zrzucáć, tákże y z dáchow áby ten ćięźar nie przytłaczał, y iákiey nie vczynił szkody w budynku, z zatyłkow tákże śniegi, y lody, áby wyrąbano, y wywozono, áby do piwnice y ná fundámentá nie zálewało, y nie
Skrót tekstu: HaurEk
Strona: 95
Tytuł:
OEkonomika ziemiańska
Autor:
Jakub Kazimierz Haur
Drukarnia:
Krzysztof Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
poradniki
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675