rzeczy oczom wzrok przynoszą. Zwierciadło/ zdrój ciekący/ i trawa zielona/ Naprawa i uciecha oczom oświadczona. Zrana tedy nawiedzisz góry bez twej szkody/ A w wieczor w Krzystałowe wlepisz oczy wody.
O Dziennym lubo południowem śnie. Abo nic/ abo mało spać w południe będziesz/ Bo w tym spaniu gorączki i sapki nabędziesz. Napadniecie i gnuśność/ i głowy bolenie/ Na noc radzę zachowaj twe uspokojenie.
O Wiatrach zatrzymanych. Wiatrów choroby wnosi cztery zatrzymanie/ Kurcz/ puchlinę/ kolikę głowy zawracanie.
O Wieczerzy. Nawieczerzy kto długiej potraw siła jada/ Tego ciężkie w żołądku gryzienie napada. Abyś miał lżejsze wnątrze/ był
rzeczy oczom wzrok przynoszą. Zwierćiádło/ zdroy ćiekący/ y trawa źielona/ Náprawá y vćiechá ocżom oświádcżona. Zráná tedy náwiedzisz gory bez twey szkody/ A w wieczor w Krzystałowe wlepisz ocży wody.
O Dźiennym lubo południowem śnie. Abo nic/ ábo máło spáć w południe będźiesz/ Bo w tym spániu gorącżki y sápki nábędziesz. Nápádniećie y gnusność/ y głowy bolenie/ Ná noc rádzę záchoway twe vspokoienie.
O Wiátrách zátrzymánych. Wiátrow choroby wnośi cztery zátrzymánie/ Kurcz/ puchlinę/ kolikę głowy záwracánie.
O Wieczerzy. Náwieczerzy kto długiey potraw śiłá iada/ Tego ćiężkie w żołądku gryźienie nápada. Abyś miał lżeysze wnątrze/ był
Skrót tekstu: OlszSzkoła
Strona: B2v
Tytuł:
Szkoła Salernitańska
Autor:
Hieronim Olszowski
Drukarnia:
Walerian Piątkowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
poradniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1640
Data wydania (nie później niż):
1640
też w kościele, skąd wasz wódz premudry, Wirtemberskim, chowacie swego Lutra pludry? Nie lada relikwije, co w nich gwałcił mniszki. I skóra jeszcze kędyś wisi w Czechach z Żiżki: Radziłbym z niej nakrajać cyrulikom pasów, Darmo przeciw cesarzom czeka tołombasów.” Chciał jeszcze więcej mówić, lecz postrzegszy z sapki, Że się gniewa, idę precz, uchyliwszy czapki. 293. NA SANIACH JECHAĆ: PO ŁACINIE INSANIRE KwaSI IN SANIE IRE
Lecę zimie na sankach, droga arcydobra, Aż skoro, spadszy z góry, wyłomię dwie ziobra, Wspomnę łacińskie słowo prawdziwe i szczyre, Które jazdę na saniach zowie insanire. Przypłaciłem przejażdżki
też w kościele, skąd wasz wódz premudry, Wirtemberskim, chowacie swego Lutra pludry? Nie leda relikwije, co w nich gwałcił mniszki. I skóra jeszcze kędyś wisi w Czechach z Żiżki: Radziłbym z niej nakrajać cyrulikom pasów, Darmo przeciw cesarzom czeka tołombasów.” Chciał jeszcze więcej mówić, lecz postrzegszy z sapki, Że się gniewa, idę precz, uchyliwszy czapki. 293. NA SANIACH JECHAĆ: PO ŁACINIE INSANIRE QUASI IN SANIE IRE
Lecę zimie na sankach, droga arcydobra, Aż skoro, spadszy z góry, wyłomię dwie ziobra, Wspomnę łacińskie słowo prawdziwe i szczyre, Które jazdę na saniach zowie insanire. Przypłaciłem przejażdżki
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 366
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
trzeciego dnia mienić się i sedyment usadzać zaczęła. Przy dokoczeniu febry codziennie klarowniejsza bywała.
Koniec choroby tej nie zawsze jest śmiertelny osobliwie w młodych i mocnych ludziach, którzy przed chorobą zdrowe piersi mieli. I ci szczęśliwi, którzy oprócz kaszlu wtym paroksyzmie sapkę cierpią. Przeciwnym sposobem starzi i dychawiczni ludzie, oraz sam kaszel bez sapki cierpiący nieszczęśliwi; ile afflux ostrej materyj piersi lub płuca same opanowawszy, w niebezpieczną sytuacją pacjentów wprowadza.
Przy kuracyj tej choroby zaraz z początku od wszelkich potraw z mięsa gotowanych, niemniej gorących trunków; zbyt napalonej izby, zbytnich potów wytrzegać się trzeba, ponieważ przez takowy postępek katarowy nutryment niżczy się, w tej chorobie
trźeciego dnia mienić się y sedyment usadzać zaczęła. Prźy dokoczeniu febry codźiennie klarownieysza bywała.
Koniec choroby tey nie zawsze iest smiertelny osobliwie w młodych y mocnych ludźiach, ktorźy przed chorobą zdrowe pierśi mieli. I ći szczęsliwi, ktorźy oprocz kaszlu wtym paroxyzmie sapkę ćierpią. Przeciwnym sposobem starźy y dychawiczni ludźie, oraz sam kaszel bez sapki cierpiący nieszczęsliwi; ile afflux ostrey materyi pierśi lub płuca same opanowawszy, w niebezpieczną sytuacyą pacyentow wprowadza.
Prźy kuracyi tey choroby zaraz z początku od wszelkich potraw z mięsa gotowanych, niemniey gorących trunkow; zbyt napaloney izby, zbytnich potow wytrźegać się trźeba, ponieważ przez takowy postępek katarowy nutryment niżczy się, w tey chorobie
Skrót tekstu: BeimJelMed
Strona: 100
Tytuł:
Medyk domowy
Autor:
Samuel Beimler
Tłumacz:
Jan Jerzy Jelonek
Drukarnia:
Michał Wawrzyniec Presser
Miejsce wydania:
Leszno
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1749
Data wydania (nie wcześniej niż):
1749
Data wydania (nie później niż):
1749
żywota. Bańki też siekane mogą być stawiane na plecach. W nos też pieprzu tartego trochę napuścić/ aby było kichanie. Boleść głowy jako znosić.
Boleść głowy znosić także tarciem i wiązaniem z boleścią/ krysterami także i czopkami/ któreby na dół odciągały materią boleść czyniącą. A gdzieby nie było Katarru/ abo sapki/ może być maczana głowa w dekokcie fiołkowym/ rożanym/ wierzbowym/ rumienkowym/ i główek makowych: Kru pkami z masłem jęczmiennemi obłożyć. Czasem zbij jaja białek z wodką rożaną/ a zmaczawszy chustkę/ i wycisnąwszy głowę zwięzać. O powietrzu Pragnienie uśmierzać jako.
Pragnienie ust/ suchość ust/ czarność języka/ znosiemy odwilżając
żywotá. Báńki też śiekáne mogą być stáwiáne ná plecach. W nos też pieprzu tártego trochę nápuśćić/ aby było kichánie. Boleść głowy iáko znośić.
Boleść głowy znośić tákże tárćiem y wiązániem z boleśćią/ krysterámi tákże y czopkámi/ ktoreby ná doł odćiągáły máteryą boleść czyniącą. A gdźieby nie było Cáthárru/ ábo sápki/ może być maczána głowá w dekokćie fiołkowym/ rożánym/ wierzbowym/ rumienkowym/ y głowek mákowych: Kru pkami z másłem ieczmiennemi obłożyć. Czasem zbiy iáiá białek z wodką rożáną/ á zmaczawszy chustkę/ y wyćisnąwszy głowę zwięzáć. O powietrzu Prágnienie vśmierzáć iáko.
Prágnienie vst/ suchość vst/ czarność ięzyká/ znośiemy odwilżáiąc
Skrót tekstu: PetrSInst
Strona: D4v
Tytuł:
Instrukcja albo nauka jak się sprawować czasu moru
Autor:
Sebastian Petrycy
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
poradniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613