, boby się od nagłego gorąca popadały; niech pierwej miękisz wyschnie, a potym drzeń.
Do Fabryki murowanej instrumentów tych potrzeba, drąga żelaznego, kijani, alias dojbni żelaznej, łańcucha do ciągnienia kamienia, kielni, biki, motyki, kielofa albo oskardu, rydlów, młotka, łopaty żelaznej, konwie, sypnia, skopca, cebrzyków, kary, łączek, sznurów, beczek na wodę, kafarete, blisko mieszkającego kowala, aby instrumenta reparował, stalił.
Do drzewianej Fabryki te są requisita. Piły wielkie i małe, topór, siekiera, bindas; świdry różne, jako to łopatnie nawrotnie, sworzniowe, grabelne, łatne, hybIe różne
, boby się od nagłego gorąca popadały; niech pierwey miękisz wyschnie, á potym drzeń.
Do Fabryki murowaney instrumentow tych potrzeba, drąga żelaznego, kiiani, alias doybni żelazney, łancucha do ciągnienia kamienia, kielni, biki, motyki, kielofa albo oskardu, rydlow, młotka, łopaty żelazney, konwie, sypnia, skopca, cebrzykow, kary, łączek, sznurow, beczek na wodę, kafarete, blisko mieszkaiącego kowala, aby instrumenta reparował, stalił.
Do drzewianey Fabryki te są requisita. Piły wielkie y małe, topor, siekiera, bindas; swidry rożne, iako to łopatnie nawrotnie, sworzniowe, grabelne, łatne, hybIe rożne
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 399
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
Bie, zafrasowałem się: sperka mi zginęła, Co mi ją w torbę była żona zawinęła. Wolałbym krowę zgubić niźli tę spereckę, Którąm miał wdzięcnie poczcić tę to Panieneckę! Ale cóż ja uczynię? Podoję koziołka, Ażebyś napoiła twojego Pachołka. Szedłbym ci ja i zaraz, lecz tu skopca nie mam. Dasz ty kurę tymczasem, Kuba, jako mniemam!
KUBA Bie, jużci, Panienecko, odmawiać nie będę, Chodzi-em ci ogołocił swojej Kaśce grzędę; Na, dla tego Dzieciątka, bo by jej nie zjadło, Weź to dzisia ode mnie, co mi w ręku siadło. Ale dla tego starca
Bie, zafrasowałem się: sperka mi zginęła, Co mi ją w torbę była żona zawinęła. Wolałbym krowę zgubić niźli tę spereckę, Którąm miał wdzięcnie poczcić tę to Panieneckę! Ale cóż ja uczynię? Podoję koziołka, Ażebyś napoiła twojego Pachołka. Szedłbym ci ja i zaraz, lecz tu skopca nie mam. Dasz ty kurę tymczasem, Kuba, jako mniemam!
KUBA Bie, jużci, Panienecko, odmawiać nie będę, Chodzi-em ci ogołocił swojej Kaśce grzędę; Na, dla tego Dzieciątka, bo by jej nie zjadło, Weź to dzisia ode mnie, co mi w ręku siadło. Ale dla tego starca
Skrót tekstu: PasOkoń
Strona: 218
Tytuł:
Pasterze
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
jasełka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1700
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Staropolskie pastorałki dramatyczne: antologia
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Okoń
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965