rzeki rozpływali. Z żalu/ Acys roźlany w wielką rzekę płynie: Z żalu Biblida/ w źródło roztopiona słynie: Owszem z żalu/ Niobie/ kamienie się zstała: Gdy smutna zmarłych dzieci groby obłapiała. Takiemibyśmy/ chcieli rożlać się/ wodami; I tak nieużytymi/ stwardnieć opokami. Aleć w płaczu/ nie smaczno bawić się bajkami/ Prawdziwemi/ przystojniej/ oblewać się łzami. Więc któżby mi dodał łez owych/ pod koroną/ Którymi Dawid/ co noc pościel miał zbroczoną! Lubo tych/ które chojnie Magdalena lała; Gdy w gorzkości/ przy nogach Pańskich/ spoczywała. Nakoniec/ Piotrowemi/ (któżby dał!
rzeki rozpływáli. Z żalu/ Acys roźlany w wielką rzekę płynie: Z żalu Biblidá/ w źrodło rostopiona słynie: Owszem z żalu/ Niobie/ kámienie się zstáłá: Gdy smutna zmárłych dźieći groby obłápiáłá. Tákiemibysmy/ chćieli rożlać się/ wodámi; Y ták nieużytymi/ ztwárdnieć opokámi. Aleć w płáczu/ nie smáczno báwić się baykámi/ Prawdźiwemi/ przystoyniey/ oblewáć się łzámi. Więc ktożby mi dodáł łez owych/ pod koroną/ Ktorymi Dawid/ co noc pośćiel miał zbroczoną! Lubo tych/ ktore choynie Mágdálená lałá; Gdy w gorzkości/ przy nogách Páńskich/ spoczywáłá. Nákoniec/ Piotrowemi/ (ktożby dał!
Text ID: ŁączZwier
Page: A2
Title:
Nowe zwierciadło
Author:
Jakub Łącznowolski
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
persuasive texts
Humorous:
no
Release date:
1678
Release date (no earlier than):
1678
Release date (no later than):
1678
dawią. 504 (D). W UBÓSTWIE NAJPEWNIEJSZE BOGACTWO UBOGI
Przecz ubogi szczęśliwy? Wedle głowy mojej, Że się już nic gorszego na świecie nie boi. Nie trzeba mu konwoju w drodze, w domu straże; Na swoje nędze jako na trzy tuzy każe. Nie je potraw wymyślnych, dlatego też zdrowy; Śpi smaczno, napiwszy się wody kryształowej. Nie służy, nie poddany, prócz jednej natury; Pana nie zna; gwałtowne nie szkodzą mu chmury, Powódź mu nie zabierze, nie zbiją mu grady, Nie spali nieprzyjaciel; choć świata osady Mieszkańcem jest całego, i w lewo, i w prawo Pojrzawszy, do wszytkiego ma wolność
dawią. 504 (D). W UBÓSTWIE NAJPEWNIEJSZE BOGACTWO UBOGI
Przecz ubogi szczęśliwy? Wedle głowy mojej, Że się już nic gorszego na świecie nie boi. Nie trzeba mu konwoju w drodze, w domu straże; Na swoje nędze jako na trzy tuzy każe. Nie je potraw wymyślnych, dlatego też zdrowy; Śpi smaczno, napiwszy się wody krzyształowej. Nie służy, nie poddany, prócz jednej natury; Pana nie zna; gwałtowne nie szkodzą mu chmury, Powódź mu nie zabierze, nie zbiją mu grady, Nie spali nieprzyjaciel; choć świata osady Mieszkańcem jest całego, i w lewo, i w prawo Pojźrawszy, do wszytkiego ma wolność
Text ID: PotFrasz4Kuk_I
Page: 408
Title:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
1669
Release date (no earlier than):
1669
Release date (no later than):
1669
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
i roziędrznia/ skąd i duchom więtsza potęga/ które człowiekowi siłyj mocnej dodadzą/ a przecię gorączości ciała/ ulżywa uspokojenie. a mózg na ten czas oblewa ciało pożytecznem i wdzięcznem skropieniem. A i sam nie mniej ze snu pożytek bierze/ skąd żyłom czerstwości przyrasta. 5.. Kto wiele lubo mało śpi/ smaczno spać nie może. Laznia niech uprzedzi wieczerza. miedzy którą a snem/ krótki czas ma być do godziny uspokojenia. Za przechadzką/ pokarm stępuje dożołądka prędko: potym Sen barzo przyjemny jeset Żołądkowi/ ana począdku snu/ na boku prawym spać pamiętaj/ aby usta Żołądkowe nie ziajały. A gdy zasnie/ uderzy na
y roziędrznia/ zkąd y duchom więtsza potęgá/ ktore cżłowiekowi śiłyy mocney dodadzą/ á przećię gorącżośći ćiáłá/ vlżywa vspokoienie. á mozg ná ten cżás oblewa ćiáło pożytecżnem y wdzięcżnem skropieniem. A y sam nie mniey ze snu pozytek bierze/ zkąd żyłom cżerstwośći przyrasta. 5.. Kto wiele lubo máło spi/ smácżno spáć nie może. Láznia niech vprzedzi wiecżerza. miedzy ktorą á snem/ krotki cżás ma bydz do godziny vspokoienia. Zá przechadzką/ pokarm stępuie dożołądká prędko: potym Sen bárzo przyięmny ieset Zołądkowi/ áná pocżądku snu/ ná boku práwym spáć pámietay/ áby vstá Zołądkowe nie ziáiáły. A gdy zásnie/ uderzy na
Text ID: OlszSzkoła
Page: Gv
Title:
Szkoła Salernitańska
Author:
Hieronim Olszowski
Printing house:
Walerian Piątkowski
Place of publication:
Kraków
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
guides
Subject:
medicine
Humorous:
no
Release date:
1640
Release date (no earlier than):
1640
Release date (no later than):
1640
skąd pies ojcem, ociec psem jest z tego. Item I. T. T.
Topi ociec bękarta, lecz go pies wynosi, Niechże pies imię ojca a ociec psa nosi. 833. Odpowiedź na żart.
Trafił się pewny bankiet podczas dnia rybnego, Na którym jeden z gości żołądka strawnego
Będąc, jadł smaczno ikry. Co drugi widzący A żartem rozweselić kumpanią chcący, Rzecze: bracie, stój, proszę prze miłość cię bożą, Nie jedz ikier, bo ryby w brzuchuć się zamnożą. Na co mu ow: gdy się twa wróżka spraktykuje, Wszytkieć ryby za pierwszym spustem ofiaruję. 834. Kwestia.
Zapolski ow, kto
zkąd pies ojcem, ociec psem jest z tego. Item I. T. T.
Topi ociec bękarta, lecz go pies wynosi, Niechże pies imię ojca a ociec psa nosi. 833. Odpowiedź na żart.
Trafił się pewny bankiet podczas dnia rybnego, Na ktorym jeden z gości żołądka strawnego
Będąc, jadł smaczno ikry. Co drugi widzący A żartem rozweselić kumpanią chcący, Rzecze: bracie, stoj, proszę prze miłość cię bożą, Nie jedz ikier, bo ryby w brzuchuć się zamnożą. Na co mu ow: gdy się twa wrożka spraktykuje, Wszytkieć ryby za pierwszym spustem ofiaruję. 834. Kwestia.
Zapolski ow, kto
Text ID: TrembWierszeWir_II
Page: 299
Title:
Wiersze
Author:
Jakub Teodor Trembecki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams, songs
Humorous:
no
Release date:
między 1643 a 1719
Release date (no earlier than):
1643
Release date (no later than):
1719
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Wirydarz poetycki
Editor of the modern edition:
Aleksander Brückner
Place of publication of the modern edition:
Lwów
Publisher of the modern edition:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Release date of the modern edition:
1911
śpiewano. Muzyka competens. Do śpiewaków przybył pridie pogrzebu dworski Pan Balcer.
Ultima Aprilis Pogrzeb. Dzień cichy i wesoły. Wrota tylne dostatnie szkarłatem czerwonym aż precz na mur obito, którymi wyprowadzano ciało. Wóz czarno obity. Z ciałem niżeli się ruszono perorował na miejscu J. X. Iwanicki Kanonik łucki, krótko ale smaczno. Trunna na wozie. Całón aksamitny czerwony, krzyż biały teletowy, kitajka biała nakoło całóna. Herby dostatnie na telecie karmazynowym. Słudzy całón z świecami białymi nieśli, w kapach karmazynowych aksamitnych. Tegoż aksamitu kapy na koniech i woźnicach. Szor ze srebrem aksamitny czerwony. Konie rosłe i bystre, które masztalerzów sześć,
śpiewano. Muzyka competens. Do śpiewaków przybył pridie pogrzebu dworski Pan Balcer.
Ultima Aprilis Pogrzeb. Dzień cichy i wesoły. Wrota tylne dostatnie szkarłatem czerwonym aż precz na mur obito, którymi wyprowadzano ciało. Wóz czarno obity. Z ciałem niżeli się ruszono perorował na miejscu J. X. Iwanicki Canonik łucki, krótko ale smaczno. Trunna na wozie. Całón axamitny czerwony, krzyż biały teletowy, kitajka biała nakoło całóna. Herby dostatnie na telecie karmazynowym. Słudzy całón z świecami białymi nieśli, w kapach karmazynowych axamitnych. Tegoż axamitu kapy na koniech i woźnicach. Szor ze srebrem axamitny czerwony. Konie rosłe i bystre, które masztalerzów sześć,
Text ID: DiarPogKoniec
Page: 292
Title:
Diariusz pogrzebu …Koniecpolskiego
Author:
Anonim
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
factual literature
Genre:
accounts of events
Subject:
lifeway and customs
Humorous:
no
Release date:
1646
Release date (no earlier than):
1646
Release date (no later than):
1646
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Editor of the modern edition:
Stanisław Przyłęcki
Place of publication of the modern edition:
Lwów
Publisher of the modern edition:
Leon Rzewuski
Release date of the modern edition:
1842
się: Obaczycie śmierć uciekającą lotnie goniącego: Usłyszycie śpiewając umierającego. O szczęśliwe Rycerstwo Polskie/ któreś tak drogi klejnot/ wszytkie na świecie rzeczy przechodzący/ na sercu swym zawiesiło! Izalisz ten pozna co jest żywot/ i uczuje smak jego/ który każdej godziny boi się śmierci/ każdej minuty drży: Głupie onemu Artemonowi/ smaczno było na świecie żyć. Historia pisze/ iż bojąc się aby nań co zwierzchu nie spadło/ z domu nigdy nie wychodził/ ale w gmachu swoim siedząc/ zawsze nad sobą wereta miedziane sługom swym trzymać rozkazał. Prawdziwie/ Nullum bonumiuuat habentem, nisi ad cuius amissionem praeparatus est animus. Izali ten człowiekiem
się: Obaczyćie śmierć vćiekáiącą lotnie goniącego: Vsłyszyćie spiewáiąc vmieráiącego. O sczęśliwe Rycerstwo Polskie/ ktoreś ták drogi kleynot/ wszytkie ná świećie rzeczy przechodzący/ ná sercu swym záwieśiło! Izalisz ten pozna co iest żywot/ y vczuie smák iego/ ktory káżdey godziny boi się śmierći/ káżdey minuty drży: Głupie onemu Artemonowi/ smáczno było ná świećie żyć. Historya pisze/ iż boiąc się áby nań co zwierzchu nie spádło/ z domu nigdy nie wychodził/ ále w gmáchu swoim śiedząc/ záwsze nád sobą weretá miedziáne sługom swym trzymáć roskazał. Prawdziwie/ Nullum bonumiuuat habentem, nisi ad cuius amissionem praeparatus est animus. Izali ten człowiekiem
Text ID: KunWOb
Page: I
Title:
Obraz szlachcica polskiego
Author:
Wacław Kunicki
Printing house:
Drukarnia dziedziców Jakuba Sibeneychera
Place of publication:
Kraków
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
persuasive texts
Subject:
lifeway and customs
Humorous:
no
Release date:
1615
Release date (no earlier than):
1615
Release date (no later than):
1615
Mikołaj: Dalibóg, słuszną WMć przekładasz racją. To podobno przed którym z kapelanów swoich spowiadać się będzie?
Stanisław: I o tym nie rozumiem. Panowie bowiem do kapelanów swoich w takowy sposób konfidencji nie miewają ani kapelani o nią się też starają, dosyć mając na tym, że Mszą króciusieńko odprawi, brzuch dostatkiem i smaczno naleje i napasie, szkatułę naładuje i uprowiduje, w respekta się u pań i panów zapomoże i do jubilactwa sobie w zakonie dopomoże.
Mikołaj: A cóż po nich na dworach pańskich? Kędy być powinni żwawymi sumnienia pryncypałów swoich dozorcami, pilnymi chwały Boskiej stróżami, sprawiedliwości, aby się każdemu według zasług dzieliła, ewiktorami,
Mikołaj: Dalibóg, słuszną WMć przekładasz racyją. To podobno przed którym z kapelanów swoich spowiadać się będzie?
Stanisław: I o tym nie rozumiem. Panowie bowiem do kapelanów swoich w takowy sposób konfidencyi nie miewają ani kapelani o nię się też starają, dosyć mając na tym, że Mszą króciusieńko odprawi, brzuch dostatkiem i smaczno naleje i napasie, szkatułę naładuje i uprowiduje, w respekta się u pań i panów zapomoże i do jubilactwa sobie w zakonie dopomoże.
Mikołaj: A cóż po nich na dworach pańskich? Kędy bydź powinni żwawymi sumnienia pryncypałów swoich dozorcami, pilnymi chwały Boskiej stróżami, sprawiedliwości, aby się każdemu według zasług dzieliła, ewiktorami,
Text ID: MałpaCzłow
Page: 240
Title:
Małpa Człowiek
Author:
Anonim
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
syncretic texts
Genre:
satires, treatises
Subject:
lifeway and customs
Humorous:
no
Release date:
1715
Release date (no earlier than):
1715
Release date (no later than):
1715
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Archiwum Literackie
Editor of the modern edition:
Paulina Buchwaldówna
Place of publication of the modern edition:
Wroclaw
Publisher of the modern edition:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Release date of the modern edition:
1962
, patrzają, co się w swym stroju onym widzieć dają Mat. 8,(12)
oczom się nędznych więźniów prezentując, tym ich katując. Bo jak brzydliwe są one poczwary przybrane w straszne larwy i maszkary! Śmierć teraz pewna widzieć by jednego czarta sprosnego. Uszy, co tańców, muzyki słuchały, sławę bliźniego smaczno pożerały, słuchają teraz głosu, ach, gorzkiego, uprzykrzonego. Po wszytkim piekle nie insza śpiewana pieśń i muzyka rzetelnie słyszana, tylko że: “Biada, ach, biada!” śpiewają, a nie ustają. Takowi tam są wszyscy kantorowie, piekła i czartów nieszczęsni więźniowie. Jak wiele głosów, lecz wszytkie chrapliwe
, patrzają, co się w swym stroju onym widzieć dają Matth. 8,(12)
oczom się nędznych więźniów prezentując, tym ich katując. Bo jak brzydliwe są one poczwary przybrane w straszne larwy i maszkary! Śmierć teraz pewna widzieć by jednego czarta sprosnego. Uszy, co tańców, muzyki słuchały, sławę bliźniego smaczno pożerały, słuchają teraz głosu, ach, gorzkiego, uprzykrzonego. Po wszytkim piekle nie insza śpiewana pieśń i muzyka rzetelnie słyszana, tylko że: “Biada, ach, biada!” śpiewają, a nie ustają. Takowi tam są wszyscy kantorowie, piekła i czartów nieszczęśni więźniowie. Jak wiele głosów, lecz wszytkie chrapliwe
Text ID: BolesEcho
Page: 69
Title:
Przeraźliwe echo trąby ostatecznej
Author:
Klemens Bolesławiusz
Place of publication:
nieznane
Region:
Greater Poland
Rhymed/Non-rhymed:
mixed
Type of text:
syncretic texts
Genre:
sermons
Subject:
religion
Humorous:
no
Release date:
1670
Release date (no earlier than):
1670
Release date (no later than):
1670
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Jacek Sokolski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Release date of the modern edition:
2004
. Iż abowiem, gdy chcesz co mówić, ona milczy; przechodzić się, ona siedzi. Ty śmiech stroisz, ona płacze. Tyś wesoły, ona smętna. Tyś frasobliwy, ona wesoła. Ty chcesz pokoju, ona koniecznie bić się. Ty na wojnę trąbisz, ona pokój woła. Ty chcesz jeść smaczno, a ona pości. Ty chcesz pościć, a ona na złość je. Chcesz spać, ale ona siedzi, nie śpiąc. Ty chcesz nie spać, a ona spać co rychlej. Cóż dalej? Trzebaby już koniec uczynić, Ale z babami trudno.
Tak bywają przewrotnej natury, ze co my nienawidzimy i
. Iż abowiem, gdy chcesz co mówić, ona milczy; przechodzić się, ona siedzi. Ty śmiech stroisz, ona płacze. Tyś wesoły, ona smętna. Tyś frasobliwy, ona wesoła. Ty chcesz pokoju, ona koniecznie bić się. Ty na wojnę trąbisz, ona pokój woła. Ty chcesz jeść smaczno, a ona pości. Ty chcesz pościć, a ona na złość je. Chcesz spać, ale ona siedzi, nie śpiąc. Ty chcesz nie spać, a ona spać co rychlej. Cóż dalej? Trzebaby już koniec uczynić, Ale z babami trudno.
Tak bywają przewrotnej natury, ze co my nienawidzimy i
Text ID: MatłBabBad
Page: 190
Title:
Baba abo stary inwentarz
Author:
Prokop Matłaszewski
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
syncretic texts
Genre:
satires
Subject:
lifeway and customs
Humorous:
yes
Release date:
1690
Release date (no earlier than):
1690
Release date (no later than):
1690
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Editor of the modern edition:
Karol Badecki
Place of publication of the modern edition:
Kraków
Publisher of the modern edition:
Polska Akademia Umiejętności
Release date of the modern edition:
1950
Poeta,
Laudat praeteritos praesentes despicit Annos, Hoc tantum rectum, quod fecit, ipse putat.
PLATO wleciech 70 zostających od Magictratu releguje do kominka. MACRIANUS Cesarskiej Godności akceptować niechciał, że w Krześle, nie na koniu siedzieć był aptior: że się włazni kompać, nie potem zalewać Marsowym, wygodnie spać, smaczno jeść, pić, rzecz Staremu przyzwoitszą osądził, niż in imperio, od tego wszystkiego być umartwionym, jako onim świadczy Trebellius Pollio. Starzy mają do siebie, że są lękliwi, suspicaces, narzekający, è contra Młodzi serca są śmiałego i odważnego, Sławy i Chwały apetyczni: pro meta nie interes i profit,
Poeta,
Laudat praeteritos praesentes despicit Annos, Hoc tantum rectum, quod fecit, ipse putat.
PLATO wleciech 70 zostaiących od Magictratu releguie do kominka. MACRIANUS Cesarskiey Godności akceptować niechciał, że w Krześle, nie na koniu siedzieć był aptior: że się włazni kompać, nie potem zalewać Marsowym, wygodnie spać, smaczno ieść, pić, rzecz Staremu przyzwoitszą osądził, niż in imperio, od tego wszystkiego bydź umartwionym, iako onim swiadczy Trebellius Pollio. Starzy maią do siebie, że są lękliwi, suspicaces, narzekaiący, è contra Młodzi serca są smiałego y odważnego, Sławy y Chwáły appetyczni: pro meta nie interes y profit,
Text ID: ChmielAteny_I
Page: 351
Title:
Nowe Ateny, t. 1
Author:
Benedykt Chmielowski
Printing house:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Place of publication:
Lwów
Region:
Ruthenian Lands
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
scientific-didactic texts
Genre:
encyclopedias and compendiums
Humorous:
no
Release date:
1755
Release date (no earlier than):
1755
Release date (no later than):
1755