Choć po śmierci jego nowych głów pomocą, Przedziwne ich męstwa po świecie się toczą; Bo gdziekolwiek jeno przeciwnika zoczą, Bieżą dniem, nocą. Położywszy wrogów jako grad konopie, Wołgę pomąciwszy, bieżą o swej kopie Przez Niestr, Ren i Dunaj po całej Europie. Nikt się nie osiedział w największym okopie, Padli jak snopie. Owo zgoła każdy namieśnik obrany Cnego Lisowskiego, pułkownik nazwany, Słusznie się zdać może od Boga podany, Bronić wiary świętej, a mniemane pany, Gromić pogany. Bo żaden nie zaspał cnej przymnażać sławy, I zdobić zwycięstwy pułkowniczej ławy; Przeto niebu jawno iż wojennik prawy Z tych to bohaterów każdy, a ich sprawy
Choć po śmierci jego nowych głów pomocą, Przedziwne ich męstwa po świecie się toczą; Bo gdziekolwiek jeno przeciwnika zoczą, Bieżą dniem, nocą. Położywszy wrogów jako grad konopie, Wołgę pomąciwszy, bieżą o swej kopie Przez Niestr, Ren i Dunaj po całej Europie. Nikt się nie osiedział w największym okopie, Padli jak snopie. Owo zgoła każdy namieśnik obrany Cnego Lisowskiego, pułkownik nazwany, Słusznie się zdać może od Boga podany, Bronić wiary świętej, a mniemane pany, Gromić pogany. Bo żaden nie zaspał cnej przymnażać sławy, I zdobić zwycięstwy pułkowniczej ławy; Przeto niebu jawno iż wojennik prawy Z tych to bohaterów każdy, a ich sprawy
Skrót tekstu: DembPrzew
Strona: 3
Tytuł:
Przewagi elearów polskich
Autor:
Wojciech Dembołęcki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1859
, Oni tez zaraz stanęli w brzegu ale jednego chłopa postrzelili z łuku po plecach kiedy już wpadał wlas; Znowu zaś przed samym wieczorem, widzieliśmy ze trzydzieści konnych ale niewiem kto to byli bo zdaleka.
Posłałem ja tedy po owych swoich Ludzi, przyszli tedy. w Radę a tym czasem po snopie zboża koniom położono. Jedni mówią isc dalej, drudzy nie iść wrócić się, pogubisz nas. Dość natym coś my tu do tarli, nie wódz nas dalej. Przecież praevalui żeśmy poszli. Idziemy milę i drugą już tu vestigia Tatarskie Co to niektóre rzeczy upuści, zgubi nie które tez i zuca kiedy mu
, Oni tez zaraz stanęli w brzegu ale iednego chłopa postrzelili z łuku po plecach kiedy iuz wpadał wlas; Znowu zas przed samym wieczorem, widzielismy ze trzydziesci konnych ale niewięm kto to byli bo zdaleka.
Posłałęm ia tedy po owych swoich Ludzi, przyszli tedy. w Radę a tym czasem po snopie zboża koniom połozono. Iedni mowią isc daley, drudzy nie iść wrocić się, pogubisz nas. Dość natym cos my tu do tarli, nie wodz nas daley. Przeciesz praevalui zesmy poszli. Idziemy milę y drugą iuz tu vestigia Tatarskie Co to niektore rzeczy upusci, zgubi nie ktore tez y zuca kiedy mu
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 237
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688