Legio, in Legione było Centurias, albo Sotców 60, Manipulos albo Rot 30, Cohortes 10.
MANIPULUS tedy albo Phalanx, vulgo Szwadron, z Włoskiego Squadrone, w Wojsku Rzymkim była pewna i znaczna dywizja Wojska, pod jednym znakiem i Komendą idąca, który znak był Siana Snopek na Kopii wysokiej, i stąd od Snopka tego, taż dywizja nazwana Minipulus a z pod tej dywizyj Ludzie Manipularos, tojest jednego znaku, oczym Owidiusz in Fastis, Rżymska Potencja in Armis
Pertica suspensos portabat longa Maniplos; Inde Manipulâris, nomina Miles habet.
LEGIO zaś, albo Pułk, Regiment, a Lectu, albo delectû, alias wyboru Ludzi nazwany
Legio, in Legione było Centurias, albo Sotcow 60, Manipulos álbo Rot 30, Cohortes 10.
MANIPULUS tedy albo Phalanx, vulgo Szwadron, z Włoskiego Squadrone, w Woysku Rzymkim była pewna y znaczna diwizya Woyska, pod iednym znakiem y Kommendą idąca, ktory znak był Siana Snopek na Kopii wysokiey, y ztąd od Snopka tego, taż diwizya nazwana Minipulus a z pod tey diwizyi Ludzie Manipularos, toiest iednego znaku, oczym Owidiusz in Fastis, Rżymska Potencya in Armis
Pertica suspensos portabat longa Maniplos; Inde Manipulâris, nomina Miles habet.
LEGIO zaś, albo Pułk, Regiment, à Lectû, albo delectû, alias wyboru Ludzi nazwany
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 459
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
Leży w Akwisgranie w Niemczech, w grobie przez czterech Aniołów trzymanym. Tamże jest Jego Pas Rycerski, Szpada, i Ewangelia złotemi literami pisana, a w Norymberdze Mieście Dalmatyka Jego, i rękawice, które stamtąd zawsze komportują, na miejsce koronacyj Cesarza każdego. Z Niemieckigo Cárolus znaczy śmiałego.
KAZIMIERZA Z. Jagiellończyka Herbu Snopka Królewicza Polskiego Patrona Korony Polskiej, i czystości, 4. Marca. Umarł Roku 1484. lat mając 25. kanonizowany Roku 1521. Leży w Wilnie Stolicy Litewskiej w Katedrze swojej, marmurowej Kaplicy w trunnie srebrnej, od Zygmonta III. sprawionej, ważącej funtów 1000, gdzie i Ołtarz srebrny ma być.
KANTAGRYNA albo Kantygerna
Leży w Akwisgranie w Niemczech, w grobie przez czterech Aniołow trzymánym. Támże iest Iego Pas Rycerski, Szpada, y Ewángelia złotemi literámi pisána, a w Norymberdze Mieście Dalmátyka Iego, y rękáwice, ktore ztámtąd zawsze komportuią, ná mieysce koronacyi Cesarza káżdego. Z Niemieckigo Cárolus znáczy śmiałego.
KAZIMIERZA S. Iagiellończyká Herbu Snopká Krolewiczá Polskiego Pátrona Korony Polskiey, y czystości, 4. Márcá. Umárł Roku 1484. lat máiąc 25. kánonizowány Roku 1521. Leży w Wilnie Stolicy Litewskiey w Kátedrze swoiey, mármurowey Kaplicy w trunnie srebrney, od Zygmonta III. spráwioney, ważącey funtow 1000, gdźie y Ołtarz srebrny má bydź.
KANTAGRYNA albo Kántygerná
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 169
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
A jakoż nie ma być tak doskonałej ręki doskonała robota? jakoż tak śliczna i rozkwitła ciernia żadnego nieznająca Lilia bliskim siebie svavem adorem udzielać nie ma? Nie umroziła Septemtrionu Naszego ostrość Ojczystych kwitnących Lilij Jego K. MCi, które do Ojczystego także I. K. M. P. M. M. przyłączone Snopka nie tylko florem, ale i fructum tak bujnie z siebie wydają. Doznawamy każdy, rozumiem od każdego rzekę kiedy od siebie, którzy jesteśmy opera Ludovicae, którzy cokolwiek mamy, mamy z promocyj Jej K. Mości, że prawdziwie inter Lilia pascimur. Nie zostawa Jegomości Panu Stolnikowi Ciechanowskiemu, tylko za odebraną wielką łaskę przy
A iákoż nie má być ták doskonáłey ręki doskonała robotá? iákoż ták śliczná y rozkwitłá ćiernia żádnego nieznáiąca Lilia bliskim siebie svavem adorem udźielać nie má? Nie umroźiła Septemtryonu Naszego ostrość Oyczystych kwitnących Liliy Iego K. MCi, ktore do Oyczystego także I. K. M. P. M. M. przyłączone Snopka nie tylko florem, ále y fructum ták buynie z siebie wydaią. Doznáwámy każdy, rozumiem od każdego rzekę kiedy od siebie, ktorzy iesteśmy opera Ludovicae, ktorzy cokolwiek mamy, mámy z promocyi Iey K. Mośći, że prawdziwie inter Lilia pascimur. Nie zostawá Iegomośći Panu Stolnikowi Ciechanowskiemu, tylko zá odebráną wielką łaskę przy
Skrót tekstu: DanOstSwada
Strona: 14
Tytuł:
Swada polska i łacińska t. 1, vol. 2
Autor:
Jan Danejkowicz-Ostrowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1745
Data wydania (nie wcześniej niż):
1745
Data wydania (nie później niż):
1745
Wziąwszy, śmierć tego domu w ziemię go zagrzebła. Utraciwszy Wołochy, Inflanty i Prusy, Wypierzywszy się Orzeł prawie został kusy. Awoż tobie po snopki jeżdżenie za morze! Póki Polak tak siła swej ziemie nie orze, Póty miecza pilnuje więcej niż lemiesza, Póki przodków swych sławę obumarłą wskrzesza; Jak się jął sierpa, snopka barziej niźli szable, Niźli Marsa — Cerery, tak wszytko po diable. Lecz jaki pan, taki kram; niech się, kto chce, pyta: Wedle króla się zawsze ma Rzeczpospolita. Już konał Orzeł, już go tym czczono nagrobkiem, Że nie mógł wspaniały ptak odmłodnieć pod snopkiem; Skoro na Tarcz Sobieskich przysiądzie
Wziąwszy, śmierć tego domu w ziemię go zagrzebła. Utraciwszy Wołochy, Inflanty i Prusy, Wypierzywszy się Orzeł prawie został kusy. Awoż tobie po snopki jeżdżenie za morze! Póki Polak tak siła swej ziemie nie orze, Póty miecza pilnuje więcej niż lemiesza, Póki przodków swych sławę obumarłą wskrzesza; Jak się jął sierpa, snopka barziej niźli szable, Niźli Marsa — Cerery, tak wszytko po diable. Lecz jaki pan, taki kram; niech się, kto chce, pyta: Wedle króla się zawsze ma Rzeczpospolita. Już konał Orzeł, już go tym czczono nagrobkiem, Że nie mógł wspaniały ptak odmłodnieć pod snopkiem; Skoro na Tarcz Sobieskich przysiędzie
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 396
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
ale z kim Inszym nie pojadę. Pojechalismy tedy przyjedziemy pod Miasto nic niesłychac wiedziemy w Miasto nic tylko znowu psi się podraznili, co już byli trochę umilkli do Domów szukać Ludzi i Człowieka nie masz co żywo w Lassach. Wyjechalismy znowu z Miasta stanęlismy między Folwarkami cicho już tez oswitło. Az Chłop wyirzał stodoły przez poszycie snopka podniósłszy do stodoły owej wołać go szukać żadnym sposobem znaleźć go nie mogli bo pełna stodoła Zboża az dopiro pocznę wołać chłopię atóz ty swojej zguby pragniesz i co się kryjesz przed Tatarami od Chrześcijanów zginiesz bo mnie tu nic więcej nietrzeba tylko wypytac się co się dzieje bom ja od króla, a tu nie mogę w
ale z kim Inszym nie poiadę. Poiechalismy tedy przyiedzięmy pod Miasto nic niesłychac wiedzięmy w Miasto nic tylko znowu psi się podraznili, co iuż byli trochę umilkli do Domow szukać Ludzi y Człowieka nie masz co zywo w Lassach. Wyiechalismy znowu z Miasta stanęlismy między Folwarkami cicho iuz tez oswitło. Az Chłop wyirzał ztodoły przez poszycie snopka podnioszszy do stodoły owey wołac go szukac zadnym sposobęm znaleść go nie mogli bo pełna stodoła Zboza az dopiro pocznę wołać chłopię atoz ty swoiey zguby pragniesz y co się kryiesz przed Tatarami od Chrzescijanow zginiesz bo mnie tu nic więcey nietrzeba tylko wypytac się co się dzieie bom ia od krola, a tu nie mogę w
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 237
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
ludzi, I niby mrówki, sam to tam, biegają, Niech ich ta praca nie gnębi, nie trudzi Chociaż się przy niej kiedy napijają, Oprócz że z tych dwóch Wójt czy Podstarosta Grzbiet leniwemu korbaczem ochłosta. Cieszy czas żniwa ubogiego chłopka, Niedba że słońce piecze go i smaży, Co raz podnosi związanego snopka, Probując jeźli ciężki, wiele waży, Z kąd ma prognostyk opatrzności Nieba Ze z żoną dziećmi dość będzie miał chleba.
Już się też sierpy, kosy przytępiły Już tylko ściernia stoją na kształt szczeci, Ledwieby młodą kuropatwę skryły, Przepiórkę widać gdzie padnie, z kąd leci, Chrościel umyka chyłkiem zdjęty strachem, Bojąc
ludzi, Y niby mrowki, sam to tam, biegaią, Niech ich ta práca nie gnębi, nie trudzi Chociasz się przy niey kiedy nápiiaią, Oprocz że z tych dwoch Woyt czy Podstárosta Grzbiet leniwemu korbáczem ochłosta. Cieszy czás żniwa ubogiego chłopka, Niedba że słońce piecze go y smaży, Co raz podnosi związánego snopka, Probuiąc ieźli cięszki, wiele waży, Z kąd ma prognostyk opátrzności Niebá Ze z żoną dziećmi dość będzie miał chleba.
Już się też sierpy, kosy przytępiły Już tylko ściernia stoią ná ksztáłt szczeći, Ledwieby młodą kuropátwę skryły, Przepiorkę widać gdzie pádnie, z kąd leci, Chrościel umyka chyłkiem zdięty stráchem, Boiąc
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 108
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
bardzo szczycili,
Czyli zwycięstwem do tych wieków sławnym, Czy pośniedziałym metalem zbyt dawnym. Innych bez liczby, w misternej robocie, Koron Królewskich, sceptr wykłada mnóstwo, Drogie kamienie osadzone w złocie, Na nich pogańskie rysowane Bóstwo, Mitry Książęce centkowane w bryze, Mol futro stoczył, złote niechał Krzyże. Wytrząsa z snopka mycki, kapelusze, Kardynalskiego dostojeństwa kolor, Piękne Szkarłaty, świętne Palliusze, Infuły z złotem potraciły polor, Biskupich Krzyżów, pierścieni bez liku, I tyś z Rokietą w snopku Kanoniku. Pokaże łańcuch złączony ogniwy, Czoło orderów pryncypalnych Osób, Na tym w pół wisi Baranek jak żywy, Uczczenia godnych Kawalerów sposób,
bárdzo szczycili,
Czyli zwycięstwem do tych wiekow sławnym, Czy pośniedziałym metallem zbyt dawnym. Jnnych bez liczby, w misterney robocie, Koron Krolewskich, sceptr wykłáda mnostwo, Drogie kámienie osadzone w złocie, Ná nich pogańskie rysowane Bostwo, Mitry Xiążęce centkowane w bryze, Mol futro stoczył, złote niechał Krzyże. Wytrząsa z snopka mycki, kápelusze, Kárdynalskiego dostoieństwa kolor, Piękne Szkárłaty, świętne Palliusze, Jnfuły z złotem potráciły polor, Biskupich Krzyżow, pierścieni bez liku, Y tyś z Rokietą w snopku Kánoniku. Pokaże łancuch złączony ogniwy, Czoło orderow pryncypalnych Osob, Ná tym w poł wisi Baranek iák żywy, Uczczenia godnych Káwalerow sposob,
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 252
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
, a: Moskwa mimo lewe skrzydło wojska przechodzili idąc prosto ku mostowi na Wisłę; tam osadziwszy wartą swoją most, przechodzili na drugą stronę i stanęli obozem pod Solcem. Tegoż dnia częstował hetman wielki cara w Piotrawinie, z armat bito wiwat, a lud ubogi płakał po wsiach i dworach, gdy im do ostatniego snopka Moskwa i Kozacy z stodół powybierali a chałupy na ogień rozbierali. Na noc pojechał car do Solca, i tam u ojców Reformatów stał w klasztorze. Opressji ludzi po wsiach okolicznych, gdzie Moskwa stali, nie wypisuję, bo każdy rozumieć może, co taki lud drapieżny z natury, głupi a łakomy, i grubych dzikich
, a: Moskwa mimo lewe skrzydło wojska przechodzili idąc prosto ku mostowi na Wisłę; tam osadziwszy wartą swoją most, przechodzili na drugą stronę i stanęli obozem pod Solcem. Tegoż dnia częstował hetman wielki cara w Piotrawinie, z armat bito wiwat, a lud ubogi płakał po wsiach i dworach, gdy im do ostatniego snopka Moskwa i Kozacy z stodół powybierali a chałupy na ogień rozbierali. Na noc pojechał car do Solca, i tam u ojców Reformatów stał w klasztorze. Oppressyi ludzi po wsiach okolicznych, gdzie Moskwa stali, nie wypisuję, bo każdy rozumieć może, co taki lud drapieżny z natury, głupi a łakomy, i grubych dzikich
Skrót tekstu: OtwEDziejeCzech
Strona: 155
Tytuł:
Dzieje Polski pod panowaniem Augusta II od roku 1696 – 1728
Autor:
Erazm Otwinowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1696 a 1728
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1728
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef Czech
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Józef Czech
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1849