panem jest Forbesie; U grabie erelskiego wszytka jest czerwona, Na niej w zielonem polu świeca zapalona. Ono i Irlandczycy są uszykowani We dwa pułki; ci, co są w równinie zebrani, Cnego grabię z Kildery za starszego mają, Grabię z Desmundy, którzy przy górach mieszkają”.
LXXXVIII.
Pierwszy miał na chorągwi sośnią zapaloną, A drugi w białem polu bindę niósł czerwoną. Ale nie tylko ludzie zbierano z Anglii Na cesarza, w Szkocji albo w Hiberniej; Ale mu szli na pomoc i Norwejczykowie I Norwejczyków blizcy sąsiedzi, Szwedowie, I zdalekiej Islandy przywykli bojowi Ludzie, nieprzyjaciele zawżdy pokojowi.
LXXXIX.
Piętnaście zaś tysięcy i więcej liczyli
panem jest Forbesie; U grabie erelskiego wszytka jest czerwona, Na niej w zielonem polu świeca zapalona. Ono i Irlandczycy są uszykowani We dwa pułki; ci, co są w równinie zebrani, Cnego grabię z Kildery za starszego mają, Grabię z Desmundy, którzy przy górach mieszkają”.
LXXXVIII.
Pierwszy miał na chorągwi sośnią zapaloną, A drugi w białem polu bindę niósł czerwoną. Ale nie tylko ludzie zbierano z Angliej Na cesarza, w Szkocyi albo w Hiberniej; Ale mu szli na pomoc i Norwejczykowie I Norwejczyków blizcy sąsiedzi, Szwedowie, I zdalekiej Islandy przywykli bojowi Ludzie, nieprzyjaciele zawżdy pokojowi.
LXXXIX.
Piętnaście zaś tysięcy i więcej liczyli
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 218
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
em wesołą cerą, bojaźń z serca Foebusowego, , ofłaskałem nie wyuzdane szkapy zatrzymawszy w biegu, wypogodziłem powietrze, zgromadziłem rozbiezane bestie, z desperowanym w bojaźni Ludziom dodałem serca. Chłodny dech, wiatrem przywróciłem, zioła farb rozmaitością okryłem, nadałem wdzięczny szczebiom ptactwu, podnoisłem Libany, wyprostowałem Sośnią, aby nią drogętorowano przez szerokości Morskie sam i tam przejezdzając się zawsze. T. Po tym sowitym triupmhie mogłeś Wmość rzec, co Cyrus Król Perski zwykł był mawiać do swego Rycerstwa, Już prawi wielce się cieszę Przyjaciele, i współ Towarzysze moi, widząc i samych was wesołych, i aniusze wasze ukontentowane,
em wesołą cerą, boiazń z sercá Phoebusowego, , ofłaskałem nie wyuzdáne szkápy zátrzymawszy w biegu, wypogodźiłem powietrze, zgromádźiłem rozbiezáne bestie, z desperowanym w boiáźni Ludźiom dodałem sercá. Chłodny dech, wiátrem przywrociłem, źiołá farb rozmáitośćią okryłem, nádałem wdźięczny szczebiõ ptactwu, podnoisłem Libány, wyprostowałem Sośnią, áby nią drogętorowano przez szerokośći Morskie sam y tám przeiezdzáiąc się záwsze. T. Po tym sowitym triupmhie mogłeś Wmość rzec, co Cyrus Krol Perski zwykł był mawiáć do swego Rycerstwá, Iuż práwi wielce się ćieszę Przyiaciele, y wspoł Towárzysze moi, widząc y sámych was wesołych, y ániusze wásze vkontentowáne,
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 109
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695