niewiele, nowin sajdak pleni. Odmiana każdodzienna kogoż nie odmieni? Kto tak żyje, nawiasem lata swe rozstrzela, Kaczmarzów gwałt, żadnego nie ma przyjaciela. Wilkowic to, co ludziom wielkie czyni szkody, Na każdy dzień odmieniać potrzeba gospody; Wilcy się niechaj włóczą i szkodliwe liszki: Na miejscu dąb z żołędzi, sośnia rośnie z szyszki, Na miejscu miodem ule zakładają pczoły,
Na miejscu mchem obrasta kamień, będzie goły, Jeśli go co dzień w prawo albo ruszasz w lewo, Ani się krzewi często przesadzane drzewo. Dosycze ma żywot nasz śmiertelny wędrówki, Byle tak, jako chodzą pracowite mrówki: Z ziemie na dąb wysoki, znowu
niewiele, nowin sajdak pleni. Odmiana każdodzienna kogoż nie odmieni? Kto tak żyje, nawiasem lata swe rozstrzela, Kaczmarzów gwałt, żadnego nie ma przyjaciela. Wilkowic to, co ludziom wielkie czyni szkody, Na każdy dzień odmieniać potrzeba gospody; Wilcy się niechaj włóczą i szkodliwe liszki: Na miejscu dąb z żołędzi, sośnia rośnie z szyszki, Na miejscu miodem ule zakładają pczoły,
Na miejscu mchem obrasta kamień, będzie goły, Jeśli go co dzień w prawo albo ruszasz w lewo, Ani się krzewi często przesadzane drzewo. Dosyćże ma żywot nasz śmiertelny wędrówki, Byle tak, jako chodzą pracowite mrówki: Z ziemie na dąb wysoki, znowu
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 24
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
szysze? Strzeż się ich wszędy, jednak najwięcej na czele, Chyba jeślibyś w niej chciał barci dłubać pczele. Tobie się wierzba zdała, tak masz rozum miałki; Pytam się, na co przyda, tylko na piszczałki, Te będą nieomylnie, zwłaszcza jeśli złota, Bo górska wronom krakać i koły do płota. Sośnia przypadła tobie, pięknej drzewo krasy; Czy szkuty, czy ty myślisz budować dubasy? Bez szkuty, bez dubasa na tę jednę wsiędziesz, Nie we Gdańsku, bez Wisły we Francyjej będziesz. Wesołe drzewo lipa, wdzięcznym człeka chłodem, A pracowitą pczołę delektuje miodem; Ślicznie pachnie kwitnący, pewnieć nikt nie zgani,
szysze? Strzeż się ich wszędy, jednak najwięcej na czele, Chyba jeślibyś w niej chciał barci dłubać pczele. Tobie się wierzba zdała, tak masz rozum miałki; Pytam się, na co przyda, tylko na piszczałki, Te będą nieomylnie, zwłaszcza jeśli złota, Bo górska wronom krakać i koły do płota. Sośnia przypadła tobie, pięknej drzewo krasy; Czy szkuty, czy ty myślisz budować dubasy? Bez szkuty, bez dubasa na tę jednę wsiędziesz, Nie we Gdańsku, bez Wisły we Francyjej będziesz. Wesołe drzewo lipa, wdzięcznym człeka chłodem, A pracowitą pczołę delektuje miodem; Ślicznie pachnie kwitnący, pewnieć nikt nie zgani,
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 197
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
szkolna brzoza drobniuchnej gałęzi,
I żerne buki, i klon niewysoki, I lipa, matka pachniącej patoki, Jasion wojenny, i brzost, który naszem Krajom intraty przyczynia potaszem. Drugi raz w gęste zapuszczam się bory, Kędy świerk czarny roście w górę spory I modrzewina czerni nie znająca, I terpentyną jedlina płacząca, I sośnia wielkiej w budynkach wygody, I kadzidłowej jałowiec jagody. Trzeci raz różnie próbując ochłody, Chodzę po brzegach przezroczystej wody: Tam mam dostatnie chłody topolowe, Olsze czerwone i wierzby domowe, Chrust dereniowy, więzy, rokicinę, Tawułę, bagno i złotą wierzbinę. Ale cóż po tym? Lubo ta zasłona Schroni mej głowy od
szkolna brzoza drobniuchnej gałęzi,
I żerne buki, i klon niewysoki, I lipa, matka pachniącej patoki, Jasion wojenny, i brzost, który naszem Krajom intraty przyczynia potaszem. Drugi raz w gęste zapuszczam się bory, Kędy świerk czarny roście w górę spory I modrzewina czerni nie znająca, I terpentyną jedlina płacząca, I sośnia wielkiej w budynkach wygody, I kadzidłowej jałowiec jagody. Trzeci raz różnie próbując ochłody, Chodzę po brzegach przezroczystej wody: Tam mam dostatnie chłody topolowe, Olsze czerwone i wierzby domowe, Chrust dereniowy, więzy, rokicinę, Tawułę, bagno i złotą wierzbinę. Ale cóż po tym? Lubo ta zasłona Schroni mej głowy od
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 159
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
Owidyuszowych Powieść Trzecia.
AZłoty naprzód wiek nastał/ który bez przystawa Żył/ z dobrej wolej wiary i cnot strzegł nie z prawa. Karania i bojaźni nie bywało/ ani Ludzie za szyje byli łańcuchy wiązani. Niebało się pokorne pospólstwo Sędziego Swego twarzy/ lecz byli bezpieczni bez niego. Jeszcze ścięta na swoich górach Sośnia beła Nigdy na przeyźrzoczyste wody nie zstąpieła Pielgrzymować po świecie/ i brzegu obcego Zaden jeszcze człek nie znał/ prócz swego własnego. Jeszcze w koło miast wielkich wałów nie kopano/ Jeszcze z wyprostowanej miedzi nie rabiano Trąb na rogi krzywioncyh: szyszaków/ ni broni Nie znali między sobą/ narodowie oni: I nie mając żołnierza
Owidyuszowych Powieść Trzećia.
AZLoty naprzod wiek nástał/ ktory bez przystáwá Zył/ z dobrey woley wiáry y cnot strzegł nie z práwá. Karánia y boiáźni nie bywało/ áni Ludźie zá szyie byli łáncuchy wiązáni. Niebało się pokorne pospolstwo Sędźiego Swego twarzy/ lecz byli bespieczni bez niego. Ieszcze śćięta ná swoich gorách Sośniá bełá Nigdy ná przeyźrzoczyste wody nie zstąpiełá Pielgrzymowáć po świećie/ y brzegu obcego Zaden ieszcze człek nie znał/ procz swego własnego. Ieszcze w koło miast wielkich wáłow nie kopano/ Ieszcze z wyprostowáney miedźi nie rabiano Trąb ná rogi krzywioncyh: szyszakow/ ni broni Nie ználi między sobą/ narodowie oni: Y nie máiąc żołnierzá
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 8
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
zstaje, Ryczysz; słyszą cię wszystkie pasze, wszystkie gaje. Dametas Koźle, brodaty koźle, co przed trzodą chodzisz! Chociaj ty sam przodkujesz, chociaj wszystkich wodzisz, Nie darmo rogi nosisz najwiętsze na głowie; Obejrz się, co z kozami działają kozłowie. Tityrus Piękna jodła na górach, jawor w gęstym boru, Sośnia między ogrody, lipa wpośród dworu, Ale gdy krasny Dafnis stanie między nami, Wyższy głową nad wszystkie, wyższy ramionami. Dametas Leszczyna bujna w debrzy, winohrad przy górze, Chmiel przy płocie; sad w równi szczepiony po sznurze, Ale kiedy nadobna Halenka tańcuje, Miedzy rówieśnicami wszystkimi przodkuje. Tityrus Fijołeczek na wiosnę,
zstaje, Ryczysz; słyszą cię wszystkie pasze, wszystkie gaje. Dametas Koźle, brodaty koźle, co przed trzodą chodzisz! Chociaj ty sam przodkujesz, chociaj wszystkich wodzisz, Nie darmo rogi nosisz najwiętsze na głowie; Obejrz się, co z kozami działają kozłowie. Tityrus Piękna jodła na górach, jawor w gęstym boru, Sośnia między ogrody, lipa wpośród dworu, Ale gdy krasny Dafnis stanie między nami, Wyższy głową nad wszystkie, wyższy ramionami. Dametas Leszczyna bujna w debrzy, winohrad przy górze, Chmiel przy płocie; sad w równi szczepiony po sznurze, Ale kiedy nadobna Halenka tańcuje, Miedzy rówieśnicami wszystkimi przodkuje. Tityrus Fijołeczek na wiosnę,
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 46
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
dla niego, lecz iż urząd niesie. A przecię on niźli nos wyższej gębę wzniesie. XLIX. Dobre piórko, niezły mech. O JOWISZU Z PALLADĄ.
Onych czasów bogowie ku swojej ozdobie Drzewa do smaku swego obierali sobie. Jupiter dąb ogromny, a Wenus mirtowe Drzewo wzięła, Apollo – ten obrał bobkowe,
Neptunusowi sośnia działem się dostała, Przy Herkulesie gładka topola ostała. Zdziwi się zatym Pallas, iż nikt rodzajnego Z bogów drzewa nie obrał, więc do ojca swego
Rzecze: „Czemu żaden z was, coście przodek mieli
W obieraniu, z pożytkiem drzewa wżdy nie wzięli, Z któregoby pożytek mógł być potym jaki? Wżdy
dla niego, lecz iż urząd niesie. A przecię on niźli nos wyższej gębę wzniesie. XLIX. Dobre piórko, niezły mech. O JOWISZU Z PALLADĄ.
Onych czasów bogowie ku swojej ozdobie Drzewa do smaku swego obierali sobie. Jupiter dąb ogromny, a Wenus mirtowe Drzewo wzięła, Apollo – ten obrał bobkowe,
Neptunusowi sośnia działem się dostała, Przy Herkulesie gładka topola ostała. Zdziwi się zatym Pallas, iż nikt rodzajnego Z bogów drzewa nie obrał, więc do ojca swego
Rzecze: „Czemu żaden z was, coście przodek mieli
W obieraniu, z pożytkiem drzewa wżdy nie wzięli, Z któregoby pożytek mógł być potym jaki? Wżdy
Skrót tekstu: VerdBłażSet
Strona: 48
Tytuł:
Setnik przypowieści uciesznych
Autor:
Giovanni Mario Verdizzotti
Tłumacz:
Marcin Błażewski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Wilhelm Bruchnalski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1897
„Gdzie teraz on twój wzrost wysoki? Prawie cię mój ogarnął zewsząd list szeroki. Wierzę, że cię i drugie siostry twe nie znają, Mnie urodę i władzą wszystkie przyczytają. Prawiem cię – moim zdaniem – teraz zhołdowała, Co sama przyznać musisz, byś rzec prawdę chciała”. Lecz to wszystko skromniuchno sośnia chwilę zniosła, Rzekła jednak: „Nie zajźrzęć, iżeś ty urosła Tak wielka, raz ci się to w tysiąc lat przydało. Mym zdaniem, iż niedługo to zaś będzie trwało, Bo skoro jedno zimie śnieg z mrozem nastanie, Twoja uroda zaraz i z pychą ustanie, Od spodku korzeń zginie, członki uschnąć
„Gdzie teraz on twój wzrost wysoki? Prawie cię mój ogarnął zewsząd list szeroki. Wierzę, że cię i drugie siostry twe nie znają, Mnie urodę i władzą wszystkie przyczytają. Prawiem cię – moim zdaniem – teraz zhołdowała, Co sama przyznać musisz, byś rzec prawdę chciała”. Lecz to wszystko skromniuchno sośnia chwilę zniosła, Rzekła jednak: „Nie zajźrzęć, iżeś ty urosła Tak wielka, raz ci się to w tysiąc lat przydało. Mym zdaniem, iż niedługo to zaś będzie trwało, Bo skoro jedno zimie śnieg z mrozem nastanie, Twoja uroda zaraz i z pychą ustanie, Od spodku korzeń zginie, członki uschnąć
Skrót tekstu: VerdBłażSet
Strona: 96
Tytuł:
Setnik przypowieści uciesznych
Autor:
Giovanni Mario Verdizzotti
Tłumacz:
Marcin Błażewski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Wilhelm Bruchnalski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1897
lasy Sucha jesień odziera i mróz z pierwszej krasy, Serce, które do męża była obróciła Zrazu czas jakikolwiek, prędko odmieniła I ze wszytkiem staraniem na to się udała, Aby za miłośnika brata mego miała.
XVI.
Nie tak Akrocerauńskie niepożyte skały Mocno stoją, kiedy w nie biją morskie wały, I nie tak wielka sośnia odpiera srogiemu Na Krępakowej górze wiatrowi wściekłemu, Sośnia, która tak korzeń ma w ziemi głęboko, Jako wierzch rozłożysty podnosi wysoko: Jako odpierał, jako stał mocny, surowy Brat na zapamiętałej żądze białejgłowy.
XVII.
A jako się śmiałemu trafia i przydawa, Który szuka hałasu, a też go dostawa, Raniono było brata
lasy Sucha jesień odziera i mróz z pierwszej krasy, Serce, które do męża była obróciła Zrazu czas jakikolwiek, prędko odmieniła I ze wszytkiem staraniem na to się udała, Aby za miłośnika brata mego miała.
XVI.
Nie tak Akrocerauńskie niepożyte skały Mocno stoją, kiedy w nie biją morskie wały, I nie tak wielka sośnia odpiera srogiemu Na Krępakowej górze wiatrowi wściekłemu, Sośnia, która tak korzeń ma w ziemi głęboko, Jako wierzch rozłożysty podnosi wysoko: Jako odpierał, jako stał mocny, surowy Brat na zapamiętałej żądze białejgłowy.
XVII.
A jako się śmiałemu trafia i przydawa, Który szuka hałasu, a też go dostawa, Raniono było brata
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 154
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
, Serce, które do męża była obróciła Zrazu czas jakikolwiek, prędko odmieniła I ze wszytkiem staraniem na to się udała, Aby za miłośnika brata mego miała.
XVI.
Nie tak Akrocerauńskie niepożyte skały Mocno stoją, kiedy w nie biją morskie wały, I nie tak wielka sośnia odpiera srogiemu Na Krępakowej górze wiatrowi wściekłemu, Sośnia, która tak korzeń ma w ziemi głęboko, Jako wierzch rozłożysty podnosi wysoko: Jako odpierał, jako stał mocny, surowy Brat na zapamiętałej żądze białejgłowy.
XVII.
A jako się śmiałemu trafia i przydawa, Który szuka hałasu, a też go dostawa, Raniono było brata onego mojego Niedaleko od zamku Argeusowego; Gdzie on
, Serce, które do męża była obróciła Zrazu czas jakikolwiek, prędko odmieniła I ze wszytkiem staraniem na to się udała, Aby za miłośnika brata mego miała.
XVI.
Nie tak Akrocerauńskie niepożyte skały Mocno stoją, kiedy w nie biją morskie wały, I nie tak wielka sośnia odpiera srogiemu Na Krępakowej górze wiatrowi wściekłemu, Sośnia, która tak korzeń ma w ziemi głęboko, Jako wierzch rozłożysty podnosi wysoko: Jako odpierał, jako stał mocny, surowy Brat na zapamiętałej żądze białejgłowy.
XVII.
A jako się śmiałemu trafia i przydawa, Który szuka hałasu, a też go dostawa, Raniono było brata onego mojego Niedaleko od zamku Argeusowego; Gdzie on
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 154
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
tak lutnia lutnistę, Bo go nie mógł Amfijon i Orfeus pono Celować w manijerze, lub mu przyznawano, Jakby nie tylko — co jest słuszniejsza ku wierze — Za jego melodią chodzić miały zwierze, Ale i srogie drzewa w takt skakać galardy Sposobiąc wytargniony z ziemie korzeń twardy Miasto nog do wyskoków. Wyniosłe topole, Smolna sośnia, świerk, jodła, twardy kapriole Pląsał dąb, grab, buk, klon, wiąz, brzost i fladrowany Jawor i z agarykiem czerwiem nietykany Modrzew, nuż miętkie lipy i zwiesiste brzozy, Z ptaszą zobią jarzęby, płonne wierzby, łozy, Gorzkie osne, cierpkie czeremchy, orzechy W fruktach smaczne skakały kasztany z uciechy
tak lutnia lutnistę, Bo go nie mogł Amfijon i Orfeus pono Celować w manijerze, lub mu przyznawano, Jakby nie tylko — co jest słuszniejsza ku wierze — Za jego melodyą chodzić miały zwierze, Ale i srogie drzewa w takt skakać galardy Sposobiąc wytargniony z ziemie korzeń twardy Miasto nog do wyskokow. Wyniosłe topole, Smolna sośnia, świerk, jodła, twardy kapriole Pląsał dąb, grab, buk, klon, wiąz, brzost i fladrowany Jawor i z agarykiem czerwiem nietykany Modrzew, nuż miętkie lipy i zwiesiste brzozy, Z ptaszą zobią jarzęby, płonne wierzby, łozy, Gorzkie osne, cierpkie czeremchy, orzechy W fruktach smaczne skakały kasztany z uciechy
Skrót tekstu: KorczWiz
Strona: 10
Tytuł:
Wizerunk złocistej przyjaźnią zdrady
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1698
Data wydania (nie wcześniej niż):
1698
Data wydania (nie później niż):
1698
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak, Stefan Saski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1949