pilnować tam wolał, Prędzejbym go był ostrzegł i prędzej zawołał, Niż jego stróż ospały, że już wschodzi słońce, A takby go przy cudzej nie zastano żonce. Tarczyn w miękkim jedwabiu, w świetnym złotogłowie Pers chodzi a bogaci w złoto Arabowie W złote kanaki, w złote stroją się łańcuchy, Ty Moskwicinie wolisz sobole kożuchy. A moja takaż za me odwagi zapłata, Ta mizerna na grzbiecie zdziurawionym szmata. Przeto was żegnam wojska, a przywitam moje Was pożądane wczasy i lube pokoje. Już się zaciągnę pod znak łaskawej Wenery, Wkroczę w nową z grzecznymi służbę kawalery. Wszak i Herkules we lwim łupieżu na łono Swą miłą posadziwszy
pilnować tam wolał, Prędzejbym go był ostrzegł i prędzej zawołał, Niż jego stroż ospały, że już wschodzi słońce, A takby go przy cudzej nie zastano żonce. Tarczyn w miękkim jedwabiu, w świetnym złotogłowie Pers chodzi a bogaci w złoto Arabowie W złote kanaki, w złote stroją się łańcuchy, Ty Moskwicinie wolisz sobole kożuchy. A moja takaż za me odwagi zapłata, Ta mizerna na grzbiecie zdziurawionym szmata. Przeto was żegnam wojska, a przywitam moje Was pożądane wczasy i lube pokoje. Już się zaciągnę pod znak łaskawej Wenery, Wkroczę w nową z grzecznymi służbę kawalery. Wszak i Herkules we lwim łupieżu na łono Swą miłą posadziwszy
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 447
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
, DŁUŻEJ BĘDZIE DO PANÓW UROWIECKICH
Skoro wiosna roztopi zmarzłe w górach śniegi, Lada potok zaszumi, wyrównawszy brzegi; Nie stało śniegów — wyschła owa bystra Raba, Że się w niej mysz i biedna nie pożywi żaba. Ledwie ojca synowie albo dziada wnucy
Pochowają, aż słudzy, aż srebrni hajducy, Aż rysie, aż sobole, cugi, trąby, warty; Nie masz worków — został sam jegomość wytarty. Trzepie młynek po deszczu; nastąpiąli sucha, Stoi cicho i jeśli gdzie nie zagrzmi, słucha. Cały rok nim na zbiórkę, gdzie wody niewiele, A kto ją naraz spuści, w żarnach ziarno miele. Z wiosny radzę o
, DŁUŻEJ BĘDZIE DO PANÓW UROWIECKICH
Skoro wiosna roztopi zmarzłe w górach śniegi, Leda potok zaszumi, wyrównawszy brzegi; Nie stało śniegów — wyschła owa bystra Raba, Że się w niej mysz i biedna nie pożywi żaba. Ledwie ojca synowie albo dziada wnucy
Pochowają, aż słudzy, aż srebrni hajducy, Aż rysie, aż sobole, cugi, trąby, warty; Nie masz worków — został sam jegomość wytarty. Trzepie młynek po deszczu; nastąpiąli sucha, Stoi cicho i jeśli gdzie nie zagrzmi, słucha. Cały rok nim na zbiórkę, gdzie wody niewiele, A kto ją naraz spuści, w żarnach ziarno miele. Z wiosny radzę o
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 326
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Godności swojej, to w ręce, to w kraj szaty, w rękaw Matometanismus, albo Religia Turecka
całują Cesarza. Po odebranych publicznych kongratułacjach, jeszcze je w Pokojach odbiebra dalszych od Pokojowych, Dworzanów. Solenny potym traktament bywa na Sali Dywanu, gdzie Przedniejsi Urzędnicy Cesarskim Stołem uczczeni bywają. Po obiedzie. 16. Urzędnikom Sobole Szuby w Upominku Cesarz rozdaje, ale się oni i tak ciepło chowają u Tyrana Monarchy. Na ostatek Sołtany; alias poważne Panie, nigdy alias z Saraju nie wychodzące, lecz zamknięte, na ten Festyn wyjeżdzają, Walidzie, alias Matce Cesarskiej, innym Sołtanom, oddają wizytę, i bawią, się u nich.
Lata
Godności swoiey, to w ręce, to w kray szaty, w rękaw Mathometánismus, albo Religia Turecka
całuią Cesarza. Po odebranych publicznych kongratułacyach, ieszcze ie w Pokoiach odbiebra dalszych od Pokoiowych, Dworzanow. Solenny potym traktament bywa na Sali Dywanu, gdzie Przednieysi Urzędnicy Cesarskim Stołem uczczeni bywaią. Po obiedzie. 16. Urzędnikom Sobole Szuby w Upominku Cesarz rozdáie, ale się oni y tak ciepło chowaią u Tyrana Monarchy. Na ostatek Sołtany; alias poważne Panie, nigdy alias z Saraiu nie wychodzące, lecż zamknięte, na ten Festyn wyieżdzaią, Walidzie, alias Matce Cesarskiey, innym Sołtanom, oddaią wizytę, y bawią, się u nich.
Lata
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 1105
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
Włoch, biesiory, nici jedwabne, srebrne, złote, aksamit, Kryształ: z Niemiec zboże, wino Ryńskie, drzewa, roboty Norymberskie, Auszpurskie: z Grecyj wino kretyckie, tojest Alakant, Malvanticum to jest małmazję, muscatum tojest muszkatele figi, jedwab, bawełnę, z Północych krajów tłustość z Wielorybów albo tron, Sobole, i inne drogie futra, ryby, śledzie: Sami Holandowie łowią i przedają śledzi najwięcej. Te sa- Geografia Generalna i partykularna
me Miasto Amsterdam pomnaża się w budynki, pałace, bogactwa. Najmniej co dnia ma intraty 50 tysięcy złotych Ryńskich: Też Miasto ma ObywateJów więcej nad 3kroć stotysięcy, Domów na 55 tysięcy,
Włoch, biesiory, nici iedwabne, srebrne, złote, aksamit, Krzyształ: z Niemiec zboże, wino Ryńskie, drzewá, roboty Norymberskie, Auszpurskie: z Grecyi wino kretyckie, toiest Alakant, Malvanticum to iest małmazyę, muscatum toiest muszkatele figi, iedwab, bawełnę, z Pułnocnych kraiow tłustość z Wielorybow albo tron, Sobole, y inne drogie futra, ryby, sledzie: Sami Hollandowie łowią y przedaią sledzi naywięcey. Te sa- Geografia Generalna y partykularna
me Miasto Amsterdam pomnaża się w budynki, pałace, bogactwà. Náymniey co dnia ma intraty 50 tysięcy złotych Ryńskich: Też Miasto ma ObywateIow więcey nad 3kroć stotysięcy, Domow na 55 tysięcy,
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 242
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
ten cesarz, który na nich łaskaw, czyli umarł, czyli go zrzucono, inszy nastąpił o nich nie dbający. Fortuna ich według zwyczaju ich poszła na fiscus, dla czego tu blisko dziesięciu lat siedzieli w niewoli we Lwowie, co z niemałą było ekspensą hetmańską, bo ich honestissime kazał traktować. Suknie piękne, futra sobole sprawiać, a okup, którym się wykupili, nie wiem, czyli stał za to, bo pieniędzy i szeląga za nich nieprzyszło, tylko tiutiuniu brykami przywieziono i inne towary. Najznaczniejsza rzecz była namioty piękne, które jednako mizernie poszły, bo po śmierci hetmańskiej dostały się Sukcesorom, u których wziął ich kontraktem Działyński
ten cesarz, który na nich łaskaw, czyli umarł, czyli go zrzucono, inszy nastąpił o nich nie dbający. Fortuna ich według zwyczaju ich poszła na fiscus, dla czego tu blisko dziesięciu lat siedzieli w niewoli we Lwowie, co z niemałą było expensą hetmańską, bo ich honestissime kazał traktować. Suknie piękne, futra sobole sprawiać, a okup, którym się wykupili, nie wiem, czyli stał za to, bo pieniędzy i szeląga za nich nieprzyszło, tylko tiutiuniu brykami przywieziono i inne towary. Najznaczniejsza rzecz była namioty piękne, które jednako mizernie poszły, bo po śmierci hetmańskiej dostały się sukcessorom, u których wziął ich kontraktem Działyński
Skrót tekstu: DyakDiar
Strona: 85
Tytuł:
Diariusz wiedeńskiej okazji
Autor:
Mikołaj Dyakowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki, relacje
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1717 a 1720
Data wydania (nie wcześniej niż):
1717
Data wydania (nie później niż):
1720
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef A. Kosiński, Józef Długosz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Ministerstwo Obrony Narodowej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1983
wszelkiego gatunku, z. 2. A od pół sztuki zł: 1. Od Postawu Tużynków, zł: 2. Od sztuki Karazyj Angielskiej, i wszelakiej innej, gr: 15. Od Kirów rozmaitych wszelakich od sztuki, gr: 6. Futra.
SObole w Sorokach wszelakie, także Pupki, Ogonki, Kożuchy Sobole, Pupkowe futro. Rysie, Marmurki, Bobry, Lisy krzyżowe, także szuby grzbietowe, i inne pod szacunek słuszny i uważny na Komorach pierwszych, Eksaktórom podlegać mają; a które towary na pierwsze Komorze oszacowane i zapłacone będą, na drugich Komorach lub przykomorkach tan szacunek w dyskwizycją et in dubium wokowany być nie ma.
wszelkiego gatunku, z. 2. A od puł sztuki zł: 1. Od Postawu Tużinkow, zł: 2. Od sztuki Karazyi Angielskiey, y wszelakiey inney, gr: 15. Od Kirow rozmaitych wszelakich od sztuki, gr: 6. Futrá.
SObole w Sorokach wszelakie, także Pupki, Ogonki, Kożuchy Sobole, Pupkowe futro. Ryśie, Marmurki, Bobry, Lisy krzyżowe, także szuby grzbietowe, y inne pod szacunek słuszny y uważny na Komorach pierwszych, Exaktorom podlegać maią; á ktore towary na pierwsze Komorze oszacowane y zapłacone będą, na drugich Komorach lub przykomorkach tan szacunek w dyskwizycyą et in dubium wokowany być nie ma.
Skrót tekstu: InsWybCła
Strona: 133
Tytuł:
Instruktarz wybierania cła W. X. L. na tymże Sejmie postanowiony
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia J.K. M. i Rzeczypospolitej Collegium Warszawskie Scholarum Piiarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Tematyka:
prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1739
Data wydania (nie wcześniej niż):
1739
Data wydania (nie później niż):
1739
też i te pieniądze przniosłyby się do Wrocławia, Lipska, Frankfurtu, Berlina, Gdańska, Królewca, Rygi, za szory srebrne za karety, za mobila, zaserwise, za partery, za drogiety etc. Do Greków, Persów, Ormianów, za Tureczyzny, obicia, kilimy, rzędy, Tebinki, do Moskwy za Sobole, i Futra, za wina do Węgier, za korzenia do Amsterdamu etc. oew zaś suknie i mobila, i po prostu mówiąc cacka, poniszczyłyby się i przetrwoniły jedne na słotach drugie przez złą konserwacją, aza kilka lat, znowuby był niedostatek, i na Clima narzekalibyśmy ustawicznie. Zokazyj ze
też y te pieniądze przniosłyby się do Wrocławia, Lipska, Frankfortu, Berlina, Gdańska, Krolewca, Rygi, zá szory srebrne zá kárety, zá mobila, záserwise, zá partery, zá drogiety etc. Do Grekow, Persow, Ormianow, zá Tureczyzny, obicia, kilimy, rzędy, Tebinki, do Moskwy zá Sobole, y Futra, zá wina do Węgier, zá korzenia do Amsterdamu etc. oew zaś suknie y mobila, y po prostu mowiąc cácka, poniszczyłyby się y przetrwoniły iedne ná słotach drugie przez złą konserwacyą, aza kilka lat, znowuby był niedostatek, y ná Clima nárzekalibyśmy ustáwicznie. Zokazyi ze
Skrót tekstu: GarczAnat
Strona: 132
Tytuł:
Anatomia Rzeczypospolitej Polskiej
Autor:
Stefan Garczyński
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1753
Data wydania (nie wcześniej niż):
1753
Data wydania (nie później niż):
1753
którą śmierć gotując się, chudobę swoję znoszą na jedne miejsce, a tę biorą sąsiędzi, inne in aequali pretio zostawując: jeżeli nie będzie aequivalens komutacja, wojnę tymże wypowiadają sąsiadom. Ciż są jedni szerścią obrośli.
W Obdorze także Samojedzkiej Prowincyj był Bałwan ZłoTEJ Baby, której na ofiarę bito Jelenie i futra dawano Sobole; ciepła to była Baba, bo złota i w sobolach drogich! W Pecorze Prowincyj, która także w Samogedyj, są Ripbaei Montes zawsze śniegami okryte, Ludzie chleba nieznają: Sobole są najczarniejsze: Krogulce białe, Drzewa się znajdują Cedrowe.
W Dźwinie Prowincyj nad Morzem Białym leżącej, Ludzie chleba nieznają, samemi
ktorą śmierć gotuiąc się, chudobę swoię znoszą ná iedne mieysce, á tę biorą sąsiędźi, inne in aequali pretio zostawuiąc: ieżeli nie będźie aequivalens kommutacya, woynę tymże wypowiadáią sąsiadom. Ciż są iedni szerścią obrośli.
W Obdorze tákże Sámoiedzkiey Prowincyi był Bałwan ZLOTEY Baby, ktorey ná ofiarę bito Ielenie y futrá dawáno Sobole; ciepła to była Baba, bo złota y w sobolách drogich! W Petzorze Prowincyi, ktorá tákże w Samogedyi, są Ripbaei Montes záwsze śniegami okryte, Ludźie chleba nieznáią: Sobole są nayczarnieysze: Krogulce białe, Drzewá się znáyduią Cedrowe.
W Dźwinie Prowincyi nád Morzem Białym leżącey, Ludźie chleba nieznáią, samemi
Skrót tekstu: ChmielAteny_II
Strona: 430
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 2
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1746
Data wydania (nie wcześniej niż):
1746
Data wydania (nie później niż):
1746
tamto zmazać, Jak nie on: tak przystąpi fantazyja buczna. W sercu i w głowie kiszka wszytko robi tuczna. Nie dał się słyszeć, póki boty z błota skrobał; Skoro wziął wsi po żenie, pieniędzy nazobał, Aż mój szumi, aż trąbi; kto go znał w baranim Kożuchu, nie zna, widząc sobole dziś na nim. Ledwie głowa na czapce dotąd, i to starej, Znała; dziś z aksamitu nosząc szarawary, Nie może z nim przywykły poznać zadek habie: Gwałt oraz i natura, i cierpią jedwabie. Że sam nie w karmazynie farbowany z dziada, Sług w nim nosząc, na grzbiecie ich farby dokłada.
tamto zmazać, Jak nie on: tak przystąpi fantazyja buczna. W sercu i w głowie kiszka wszytko robi tuczna. Nie dał się słyszeć, póki boty z błota skrobał; Skoro wziął wsi po żenie, pieniędzy nazobał, Aż mój szumi, aż trąbi; kto go znał w baranim Kożuchu, nie zna, widząc sobole dziś na nim. Ledwie głowa na czapce dotąd, i to starej, Znała; dziś z aksamitu nosząc szarawary, Nie może z nim przywykły poznać zadek habie: Gwałt oraz i natura, i cierpią jedwabie. Że sam nie w karmazynie farbowany z dziada, Sług w nim nosząc, na grzbiecie ich farby dokłada.
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 324
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
że cię adorować, nie tylko kochać potrzeba; co czyniąc, całuję uniżenie wszystkie śliczności panny i dobrodziejki. Point de nouvelles de mon bonnet envoye d'Amsterdam, ni des oignons des tulipes, ni des autres grains pour les jardins. Gronostajki, jeśli będą piękne we Lwowie, zaraz poślę Wci sercu memu, także i sobole; ale gdyby można poczekać, spodziewam się bardzo głównych od p. wojewody czernihowskiego, który jest wielkim posłem w Moskwie. - A Żółkiew, 9 XII l667 . Jedyne duszy i serca kochanie, wszystkie pierwsze i ostatnie moje na tym świecie pociechy, najśliczniejsza i najwdzięczniejsza Marysieńku, dobrodziejko moja!
Przed tak szczęśliwą nowiną,
że cię adorować, nie tylko kochać potrzeba; co czyniąc, całuję uniżenie wszystkie śliczności panny i dobrodziejki. Point de nouvelles de mon bonnet envoye d'Amsterdam, ni des oignons des tulipes, ni des autres grains pour les jardins. Gronostajki, jeśli będą piękne we Lwowie, zaraz poślę Wci sercu memu, także i sobole; ale gdyby można poczekać, spodziewam się bardzo głównych od p. wojewody czernihowskiego, który jest wielkim posłem w Moskwie. - A Żółkiew, 9 XII l667 . Jedyne duszy i serca kochanie, wszystkie pierwsze i ostatnie moje na tym świecie pociechy, najśliczniejsza i najwdzięczniejsza Marysieńku, dobrodziejko moja!
Przed tak szczęśliwą nowiną,
Skrót tekstu: SobJListy
Strona: 237
Tytuł:
Listy do Marysieńki
Autor:
Jan Sobieski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1665 a 1683
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1683
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Czytelnik"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962