dobrze o tem, Że z niego jako wrona nie umknie się lotem? Nie jednegoż pazury, co miały być bronią, W niedobytą częstokroć zaprowadzą tonią. Gdyby się z nimi liszki rodziły, nie tuszę, Żeby ich futra były tak gęste kontusze: W większej by zostawały cenie, widzi mi się, Niźli teraz sobole zostają i rysie. Tak zwykła i fortuna pieniędzmi posażyć: Temu nie da, co by ich umiał dobrze zażyć; Błaznowi, co nim karli albo rządzą Żydzi, Minąwszy godniejszego, dać się ich nie wstydzi. Co złoto u głupiego człeka, to z natury U rysia cierpią cynki i ostre pazury. 490 (P
dobrze o tem, Że z niego jako wrona nie umknie się lotem? Nie jednegoż pazury, co miały być bronią, W niedobytą częstokroć zaprowadzą tonią. Gdyby się z nimi liszki rodziły, nie tuszę, Żeby ich futra były tak gęste kontusze: W większej by zostawały cenie, widzi mi się, Niźli teraz sobole zostają i rysie. Tak zwykła i fortuna pieniądzmi posażyć: Temu nie da, co by ich umiał dobrze zażyć; Błaznowi, co nim karli albo rządzą Żydzi, Minąwszy godniejszego, dać się ich nie wstydzi. Co złoto u głupiego człeka, to z natury U rysia cierpią cynki i ostre pazury. 490 (P
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 402
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
się rozruchowi temu Długo na dzień dziwował i owszem skrytemu Fortelowi jakiemu rzecz te przyczytając Nie śmiał się jąć Obozu. Aż gdy uciekając Szczerze widzi i wozy wniezmiernym nawale Zatarte po przeprawach, dopieroż się całe Wszytkiego wysforuje, i porwie do Zaku, Gdzie co mu się nawinie szarpie wnet bez braku: Rysie, Pupki, Sobole, Sprzety pokojowe, Obicia, i naczynia od Srebra Stołowe: Wanny, Konwie, Imbryki, Miednice, Nalewki, Pasty, Cukry, Faryny, klejone polewki, I innych nieskończonych aparencyj wiele Do pompy i widoku. lakby na Wesele, Albo strojną wieczerzą wybrali się owe Z-Kleopatrą u[...] P haru Antoniuszowe.
sie rozruchowi temu Długo ná dźień dźiwował i owszem skrytemu Fortelowi iakiemu rzecz te przyczytaiąc Nie śmiał sie iąć Obozu. Aż gdy ućiekaiąc Szczerze widźi i wozy wniezmiernym nawale Zatarte po przeprawach, dopieroż sie całe Wszytkiego wysforuie, i porwie do Zaku, Gdźie co mu sie nawinie szarpie wnet bez braku: Rysie, Pupki, Sobole, Sprzety pokoiowe, Obićia, i naczynia od Srebra Stołowe: Wanny, Konwie, Imbryki, Miednice, Nalewki, Pasty, Cukry, Faryny, kliione polewki, I innych nieskończonych apparencyy wiele Do pompy i widoku. lakby na Wesele, Albo stroyną wieczerzą wybrali sie owe Z-Kleopatrą u[...] P haru Antoniuszowe.
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 33
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
wczasu, Ale wam żal przez lato szarać musułbasu, Ba, i kuśnierzom płacić; o zimę się zgodzę, Gdyż i sam w futrze na dół obróconym chodzę. 162 (D). CZERNIĄ DZISIEJSZA
Wszyscy się czerni jęli, chodzi jak w żałobie Szlachta. Niech stąd złą wróżkę Polska bierze sobie. Kołpaków i ferezyj sobole nie puszą; Wszyscy się poczerkieszą, wszyscy pokontuszą. Kołnierza by na grzbiecie, choć bywał przetarty; W szyderstwo staropolski strój poszedł i w żarty. Poszły też obyczaje, za nimi i cnota, Nastąpiła swawola, nieszczerość, pieszczota. Co rok to insza moda, że już ludzi śmieszyć; Niźli się co rok uczyć
wczasu, Ale wam żal przez lato szarać musułbasu, Ba, i kuśnierzom płacić; o zimę się zgodzę, Gdyż i sam w futrze na dół obróconym chodzę. 162 (D). CZERNIĄ DZISIEJSZA
Wszyscy się czerni jęli, chodzi jak w żałobie Szlachta. Niech stąd złą wróżkę Polska bierze sobie. Kołpaków i ferezyj sobole nie puszą; Wszyscy się poczerkieszą, wszyscy pokontuszą. Kołnierza by na grzbiecie, choć bywał przetarty; W szyderstwo staropolski strój poszedł i w żarty. Poszły też obyczaje, za nimi i cnota, Nastąpiła swawola, nieszczerość, pieszczota. Co rok to insza moda, że już ludzi śmieszyć; Niźli się co rok uczyć
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 615
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
(D). ZBYTKI POLSKIE
O czymże Polska myśli i we dnie, i w nocy? Żeby sześć zaprzęgano koni do karocy; Żeby srebrem pachołków od głowy do stopy, Sługi odziać koralem, burkatelą stropy; Żeby na paniej perły albo diamenty, A po służbach złociste świeciły się sprzęty; Żeby pyszne aksamit puszyły sobole; Żeby im grały trąby, skrzypce i wijole; Żeby po stołach w cukrze piramidy stały I winem z suchych groznów wspienione kryształy. Już ci niewiasty złotem trzewiki, niestoty, Mężowie nim wszeteczne wyszywają boty. Już perły, już kanaki noszą przy kontuszach; Poczekawszy, będą je nosili na uszach. Żeby w drodze karety
(D). ZBYTKI POLSKIE
O czymże Polska myśli i we dnie, i w nocy? Żeby sześć zaprzęgano koni do karocy; Żeby srebrem pachołków od głowy do stopy, Sługi odziać koralem, burkatelą stropy; Żeby na paniej perły albo dyjamenty, A po służbach złociste świeciły się sprzęty; Żeby pyszne aksamit puszyły sobole; Żeby im grały trąby, skrzypce i wijole; Żeby po stołach w cukrze piramidy stały I winem z suchych groznów wspienione kryształy. Już ci niewiasty złotem trzewiki, niestoty, Mężowie nim wszeteczne wyszywają boty. Już perły, już kanaki noszą przy kontuszach; Poczekawszy, będą je nosili na uszach. Żeby w drodze karety
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 625
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
. Kor: I. W. I. X. Biskupa Żmudzkiego, Imści X. Sufragana Warmińskiego i WW Ichmościów XX Referendarzów Vtriusq; gentis zaczął, na którą przybył Król imść in apparatu Ducali, to jest w Paludamencie granatowym Aksamitnym, suto złotemi i srebrnemi akomodowanym kwiatami podbitym gronostajami, przez który suto przebijały się ogony Sobole, pod nim był przybrany w zbroję zbyt bogatą i rzadko widaną, różnemi kamieniami, jako to Diamentami, Karbunkułami, Szmaragdami przyozdobioną, przy boku zaś Gladium według Kscego zwyczaju, różnemi także kamieniami nader misternie i bogato sadzony deportabat. In eo tedy apparatu przyszedszy przed Ołtarz wielki Katedralny padł na kolana, tam złożywszy ornatum Ducalem
. Kor: I. W. I. X. Biskupa Zmudzkiego, Imśći X. Sufrágana Warmińskiego y WW Ichmośćiow XX Referendarzow Vtriusq; gentis zaczął, ná ktorą przybył KROL imść in apparatu Ducali, to iest w Paludamenćie gránatowym Axamitnym, suto złotemi y srebrnemi accomodowánym kwiátámi podbitym gronostáiámi, przez ktory suto przebijâły się ogony Sobole, pod nim był przybrány w zbroię zbyt bogátą y rzadko widaną, rożnemi kámieniami, iáko to Dyamentami, Karbunkułámi, Szmarágdami przyozdobioną, przy boku záś Gladium według Xcego zwyczáiu, rożnemi tákże kamieniámi náder misternie y bogáto sadzony deportabat. In eo tedy apparatu przyszedszy przed Ołtarz wielki Kathedrálny padł ná kolána, tam złożywszy ornatum Ducalem
Skrót tekstu: RelWjazdKról
Strona: A4
Tytuł:
Relacja wjazdu solennego do Krakowa króla polskiego i praeliminaria actus coronationis
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Gatunek:
relacje
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1697
Data wydania (nie wcześniej niż):
1697
Data wydania (nie później niż):
1697
a rozpuszczonej na sobolach szacie. Zawój różny od wszystkich, złota przez połowę Skosem go wstęga zdobi, od wierzchu po głowę. Za wezyrem sam cesarz, złota szata cała Na nim od diamentów jak w ogniu jaśniała, Które w długich pętlicach szatę sznurowały, A piersi jak wszerz, tak wzdłuż całe w nich gorzały. Sobole na kołnierzu w tył po pas spuszczone, Rękawy szły przez konia na krzyż przełożone. — Ta kaftanów tu moda i w cesarskim stroju, Że rękawy ciągną się do ziemi w swym kroju. —
Zawój mierny pod kitą z piór czarnych złożoną W sztuce diamentowej. Od tej jedną stroną Zawoju kanak znaczny brylantów wielkością Z słoneczną
a rozpuszczonej na sobolach szacie. Zawój różny od wszystkich, złota przez połowę Skosem go wstęga zdobi, od wierzchu po głowę. Za wezyrem sam cesarz, złota szata cała Na nim od dyjamentów jak w ogniu jaśniała, Które w długich pętlicach szatę sznurowały, A piersi jak wszerz, tak wzdłuż całe w nich gorzały. Sobole na kołnierzu w tył po pas spuszczone, Rękawy szły przez konia na krzyż przełożone. — Ta kaftanów tu moda i w cesarskim stroju, Że rękawy ciągną się do ziemi w swym kroju. —
Zawój mierny pod kitą z piór czarnych złożoną W sztuce dyjamentowej. Od tej jedną stroną Zawoju kanak znaczny brylantów wielkością Z słoneczną
Skrót tekstu: GośPosBar_II
Strona: 459
Tytuł:
Poselstwo wielkie Stanisława Chomentowskiego...
Autor:
Franciszek Gościecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
relacje
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1732
Data wydania (nie wcześniej niż):
1732
Data wydania (nie później niż):
1732
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
Z Poznania jadącemu piorun 6. koni zabił, jego ogłuszył w karecie, był trochę superstitiosus, z Matki Ruski to wysawszy. Zbło pod czas Mszy Z. zawsze kruszył, fragilem vitam et potentiam suam rozmyślając. Ad mentem Testamentu Jadwigi Zony swojej Świętej Krakowską erexit Akademią z Pragskiej sprowadziwszy Magistros artium. Strój jego Barany nie Sobole, napój woda tylko, nigdy wina i piwa nie kosztując, łaźni co trzeci dzień zażywając. Tandem pod Grodkiem długo w noc słowika słuchając, wpadł w Febrę śmiertelną Boku 1434. Cztery Mariasze Król ten celebrował. Pierwszy z Z. JADWIGĄ Króla Ludwika Córką. Drugi z ANNĄ Hrabi Cilijskiego Córką, mniej urody tyleż miłości
Z Poznánia iádącemu piorun 6. koni zábił, iego ogłuszył w karecie, był troche superstitiosus, z Matki Ruski to wysawszy. Zbło pod czas Mszy S. záwsze kruszył, fragilem vitam et potentiam suam rozmyślaiąc. Ad mentem Testamentu Iadwigi Zony swoiey Swiętey Krákowską erexit Akademią z Prágskiey sprowadźiwszy Magistros artium. Stroy iego Barány nie Sobole, nápoy woda tylko, nigdy winá y piwá nie kosztuiąc, łáźni co trzeci dźień záżywaiąc. Tandem pod Grodkiem długo w noc słowika słuchaiąc, wpadł w Febrę śmiertelną Boku 1434. Cztery Maryasze Krol ten celebrował. Pierwszy z S. IADWIGĄ Krola Ludwika Corką. Drugi z ANNĄ Hrábi Ciliyskiego Corką, mniey urody tyleż miłości
Skrót tekstu: ChmielAteny_II
Strona: 349
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 2
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1746
Data wydania (nie wcześniej niż):
1746
Data wydania (nie później niż):
1746
Ciż są jedni szerścią obrośli.
W Obdorze także Samojedzkiej Prowincyj był Bałwan ZłoTEJ Baby, której na ofiarę bito Jelenie i futra dawano Sobole; ciepła to była Baba, bo złota i w sobolach drogich! W Pecorze Prowincyj, która także w Samogedyj, są Ripbaei Montes zawsze śniegami okryte, Ludzie chleba nieznają: Sobole są najczarniejsze: Krogulce białe, Drzewa się znajdują Cedrowe.
W Dźwinie Prowincyj nad Morzem Białym leżącej, Ludzie chleba nieznają, samemi żyjąc suchemi rybami, skorami zwierząt okryci, takież potrawy Samojedów, a przytym miód leśny; a przedtym musiało być jedzenie Ciał ludzkich, i stąd imię tamecznej Krainy obywatelom nadane.
Ciż są iedni szerścią obrośli.
W Obdorze tákże Sámoiedzkiey Prowincyi był Bałwan ZLOTEY Baby, ktorey ná ofiarę bito Ielenie y futrá dawáno Sobole; ciepła to była Baba, bo złota y w sobolách drogich! W Petzorze Prowincyi, ktorá tákże w Samogedyi, są Ripbaei Montes záwsze śniegami okryte, Ludźie chleba nieznáią: Sobole są nayczarnieysze: Krogulce białe, Drzewá się znáyduią Cedrowe.
W Dźwinie Prowincyi nád Morzem Białym leżącey, Ludźie chleba nieznáią, samemi żyiąc suchemi rybami, skorámi zwierząt okryci, tákież potráwy Sámoiedow, á przytym miod leśny; á przedtym musiało bydź iedzenie Ciał ludzkich, y ztąd imie tameczney Kráiny obywátelom nádane.
Skrót tekstu: ChmielAteny_II
Strona: 430
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 2
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1746
Data wydania (nie wcześniej niż):
1746
Data wydania (nie później niż):
1746
/ któremi się lepiej upijają/ gdy im pozwalają na pewne czasy/ a niż my inszy winem. Niemasz u tego Kniazia kruszców/ abo gór śrebrnych ani złotych/ ale są przecię żelazne/ ołowne/ i miedziane. Towary przednie/ które stamtąd wywożą/ są woski/ miody/ smoła/ łój/ futra drogie sobole i marmurkowe/ kunie/ popielicze/ i inszych zwierząt. Moskiewska ziemia jest matką wielu rzek przednich/ jako są Dźwina/ Dniepr/ Wołga/ które wszystkie wychodzą z jeziora Voloppo. Dźwina wchodzi do morza Bałtyckiego. Dniepr idąc daleko i szeroko przez Polskie państwa/ i przez dzikie pola/ wpada nakoniec w morze wielkie
/ ktoremi się lepiey vpiiáią/ gdy im pozwaláią ná pewne czásy/ á niż my inszy winem. Niemász v tego Kniáźiá kruszcow/ ábo gor śrebrnych áni złotych/ ále są przećię żelázne/ ołowne/ y miedźiáne. Towáry przednie/ ktore ztámtąd wywożą/ są woski/ miody/ smołá/ łoy/ futrá drogie sobole y mármurkowe/ kunie/ popielicze/ y inszych źwierząt. Moskiewska źiemiá iest mátką wielu rzek przednich/ iáko są Dźwiná/ Dniepr/ Wołgá/ ktore wszystkie wychodzą z ieźiorá Voloppo. Dźwiná wchodźi do morzá Báltyckiego. Dniepr idąc dáleko y szeroko przez Polskie páństwá/ y przez dźikie polá/ wpada nákoniec w morze wielkie
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 158
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
stali męże, A niektórzy w hartownych pancerzach przy boku, Trzymając krzywe szabli, byli na widoku Młodego Królewicza. Z drugiej zasię strony Ubrane w ozdobny strój stały w rząd Matrony. A w inszym miejscu złoto, i drogie kamienie; Karbunkuły, Rubiny; i co w drogiej cenie: Szaty, Rysie Perskie, i Sobole Rezańskie: I inne pokazane były sprzęty Pańskie. Wozy drogo usłane: których w przedniej stronie Ubrane w drogie szory żuły złoto konie. Po drugim zaś romaki przystrojone boku W czołdary, i wsiądzenia sost czyniły w kroku, Na których mężni kształtnie w żelaznym ubierze Jak Euryt, abo Folus, siedzieli Rycerze. Także różne zwierzęta
stali męże, A niektorzy w hártownych páncerzách przy boku, Trzymáiąc krzywe szabli, byli ná widoku Młodego Krolewicá. Z drugiey zásię strony Vbráne w ozdobny stroy stały w rząd Mátrony. A w inszym mieyscu złoto, y drogie kámienie; Kárbunkuły, Rubiny; y co w drogiey cenie: Száty, Ryśie Perskie, y Sobole Rezáńskie: Y inne pokazáne były sprzęty Páńskie. Wozy drogo vsłáne: ktorych w przedniey stronie Vbráne w drogie szory żuły złoto konie. Po drugim záś romaki przystroione boku W czołdáry, y wśiądzenia sost czyniły w kroku, Ná ktorych mężni kształtnie w żeláznym vbierze Iák Euryt, ábo Pholus, śiedźieli Rycerze. Tákże rożne zwierzętá
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 222
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688