Bo ten i zrzucić zaraz i widzieć pod mostem Chciał Orlanda, w pasy go wziąwszy trybem prostem. A iż się przedtem często w Paryżu widali I na różnych bankietach pospołu bywali, Zarazem go na pierwsze wejźrzenie poznawa I zdumiała, iż wszytek nagi jest, zostawa.
XLV.
Zastanawia się tedy i patrzy z pilnością Końca spórki wzajemnej dwu, co swą dużością Wszytkich inszych przechodzą; widzi, jako swemi Nogami i rękami pracują mocnemi. Tam i sam obraca się i dokoła biega Poganin; wściekłość z jadem, gniew mu serca sięga, Mówi: „Niepodobna tu, aby moje siły W rzece tego szaleńca wnet nie utopiły”. PIEŚŃ XXIX.
Bo ten i zrzucić zaraz i widzieć pod mostem Chciał Orlanda, w pasy go wziąwszy trybem prostem. A iż się przedtem często w Paryżu widali I na różnych bankietach pospołu bywali, Zarazem go na pierwsze wejźrzenie poznawa I zdumiała, iż wszytek nagi jest, zostawa.
XLV.
Zastanawia się tedy i patrzy z pilnością Końca spórki wzajemnej dwu, co swą dużością Wszytkich inszych przechodzą; widzi, jako swemi Nogami i rękami pracują mocnemi. Tam i sam obraca się i dokoła biega Poganin; wściekłość z jadem, gniew mu serca sięga, Mówi: „Niepodobna tu, aby moje siły W rzece tego szaleńca wnet nie utopiły”. PIEŚŃ XXIX.
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 394
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
i aby chciał przymierza pierwszego. PIEŚŃ XXX.
XLVI.
Nie czeka giermków, sam się ubiera, ochoczy, I płomień z oczu srogi ledwie nie wyskoczy. Potem wsiada na konia co najdzielniejszego, Na konia, co przedtem beł Orlanda mężnego, I bieży jak najprędzej na plac naznaczony, Aby przez szablę skończył o herb spórki ony. Tamże zarazem i król z swem dworem przychodzi, Szczęścia znowu próbuje, porównać ich godzi.
XLVII.
Próżno, bo ci na głowy hełmy biorą swoje Najświetniejsze i drzewa w tok kładą oboje; Trąba brzmi, twarzy z strachu patrzącem blednieją, Umilkli wszyscy, słowa przemówić nie śmieją. I z tej i z
i aby chciał przymierza pierwszego. PIEŚŃ XXX.
XLVI.
Nie czeka giermków, sam się ubiera, ochoczy, I płomień z oczu srogi ledwie nie wyskoczy. Potem wsiada na konia co najdzielniejszego, Na konia, co przedtem beł Orlanda mężnego, I bieży jak najprędzej na plac naznaczony, Aby przez szablę skończył o herb spórki ony. Tamże zarazem i król z swem dworem przychodzi, Szczęścia znowu próbuje, porównać ich godzi.
XLVII.
Próżno, bo ci na głowy hełmy biorą swoje Najświetniejsze i drzewa w tok kładą oboje; Trąba brzmi, twarzy z strachu patrzącem blednieją, Umilkli wszyscy, słowa przemówić nie śmieją. I z tej i z
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 415
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
A choć to Bradamanta dosyć silna była, Moc jej Marfizie przecię nie takby szkodziła, Aby za każdem razem obalić ją mogła: Sczarowana kopia wiele jej pomogła.
XXI
W ten czas właśnie niektórzy z rycerstwa naszego, Gdy się ten odprawował czyn Marsa krwawego, Iż w półtoru mil tylko stanowiska mieli, Umyślnie dla tej spórki kupą przybieżeli. Widząc zwłaszcza tę dzielność, którą ukazował Ich bohatyr, co z kilką pogan się probował, Aby jednego wzgarda z jaką zelżywością Nie potkała, przestrzegać chcą z wielką pilnością.
XX
Więc dojrzeli z daleka i króla samego, Jako do wału z ludźmi przedniemi miejskiego Przybliżał się; żołnierstwu kazawszy drugiemu Niebezpieczeństwu w mieście
A choć to Bradamanta dosyć silna była, Moc jej Marfizie przecię nie takby szkodziła, Aby za każdem razem obalić ją mogła: Sczarowana kopia wiele jej pomogła.
XXI
W ten czas właśnie niektórzy z rycerstwa naszego, Gdy się ten odprawował czyn Marsa krwawego, Iż w półtoru mil tylko stanowiska mieli, Umyślnie dla tej spórki kupą przybieżeli. Widząc zwłaszcza tę dzielność, którą ukazował Ich bohatyr, co z kilką pogan się probował, Aby jednego wzgarda z jaką zelżywością Nie potkała, przestrzegać chcą z wielką pilnością.
XX
Więc dojrzeli z daleka i króla samego, Jako do wału z ludźmi przedniemi miejskiego Przybliżał się; żołnierstwu kazawszy drugiemu Niebezpieczeństwu w mieście
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 112
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905