głosów tak wiele. Co kto lubi — mnie inszej nie trzeba kapele. Cóż oczom piękniejszego może być pozoru, Gdy sto krów pożytecznych, wracając z ugoru, Jako więc Bachusowi, słodkim winem grona Napełniwszy, zdojone przynoszą wymiona? Są psi, sieci, acz u mnie zwierzyna rzecz marna: Lepszy kapłon niż bażant, spaśny skop niż sarna, Kiedy z stajnie jelenia albo mi z karmnika Zabitego prowadzą do spiżarnie dzika. A co wszytkim rozkoszom świeckim daje mety (Nic nie są galanteryj pełne gabinety): Myśl bezpieczna, a zawsze przy wesołej cerze. Niechajże zdrów pan siedzi w swoim Belwederze; Mnie tylko zdrowia, kiedym nikomu nie
głosów tak wiele. Co kto lubi — mnie inszej nie trzeba kapele. Cóż oczom piękniejszego może być pozoru, Gdy sto krów pożytecznych, wracając z ugoru, Jako więc Bachusowi, słodkim winem grona Napełniwszy, zdojone przynoszą wymiona? Są psi, sieci, acz u mnie zwierzyna rzecz marna: Lepszy kapłon niż bażant, spaśny skop niż sarna, Kiedy z stajnie jelenia albo mi z karmnika Zabitego prowadzą do spiżarnie dzika. A co wszytkim rozkoszom świeckim daje mety (Nic nie są galanteryj pełne gabinety): Myśl bezpieczna, a zawsze przy wesołej cerze. Niechajże zdrów pan siedzi w swoim Belwederze; Mnie tylko zdrowia, kiedym nikomu nie
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 334
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Włoch żaby do sałaty, cytryny i figi, Francuz potazie, Duńczyk śledzie i ostrygi; Niemiec szołdrą na zimno, Turczyn żyje ryżem, Moskwa bobrem po wódce palonej z hanyżem, Orda pszonem, Żyd gęsią, odarszy ze skóry, Ślęzak rybą jak wydra — każdy do natury. Polak pieczenią z wołu, zwłaszcza jeśli spaśny, Będzie się kontentował przy kapuście kwaśnej; Bo choć to wszytko, prócz żab, co tamte narody Jada, przecież pieczenia chodzi na stół wprzódy. U starych tak i mężnych bywało Polaków;
Już się dziś jęli żółwi i brzydkich ślimaków — Poczekawszy, imą się żab i ostryg jadać (Inszych plugastw wspominać i grzech
Włoch żaby do sałaty, cytryny i figi, Francuz potazie, Duńczyk śledzie i ostrygi; Niemiec szołdrą na zimno, Turczyn żyje ryżem, Moskwa bobrem po wódce palonej z hanyżem, Orda pszonem, Żyd gęsią, odarszy ze skóry, Ślęzak rybą jak wydra — każdy do natury. Polak pieczenią z wołu, zwłaszcza jeśli spaśny, Będzie się kontentował przy kapuście kwaśnej; Bo choć to wszytko, prócz żab, co tamte narody Jada, przecież pieczenia chodzi na stół wprzódy. U starych tak i mężnych bywało Polaków;
Już się dziś jęli żółwi i brzydkich ślimaków — Poczekawszy, imą się żab i ostryg jadać (Inszych plugastw wspominać i grzech
Skrót tekstu: PotFrasz5Kuk_III
Strona: 371
Tytuł:
Ogroda nie wyplewionego część piąta
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1688 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987