się nazywają Aphtae, Dzieciom są pospolite. 9. O żabie pod językiem, która nazywa się Batrachus: 10 Pqrqliżem naruszeni języka. 11. Oniemienie, które się nazywa Apnoniae 12. Zająkanie się albo szeplenienie, 13. Smak stracony. 14. Nabrzmienie ślinnych jagód, które Tonsill , albo amygdalas zowią. 15. Spadnienie i nabrzmienie, albo zapalenie języczka, ten języczek nazywa się Vula, albo Columella 16. Zapalenie garła zowie się angina, to zapalnie jest czworqkie, które nazywa się Cynanche, Paricinanche, Synanche, Parysinanche, że się mało różnią od siebie, jednakoważ prawei (wszystkich dyferencyj) kuracja jedna jest Angina, która z
się názywáią Aphtae, Dźiećiom są pospolite. 9. O żábie pod ięzykiem, ktora názywa się Batrachus: 10 Pqrqliżem náruszeni ięzyká. 11. Oniemienie, ktore się názywa Apnoniae 12. Záiąkánie się álbo szeplenienie, 13. Smák strácony. 14. Nábrzmienie ślinnych iágod, ktore Tonsill , álbo amygdalas zowią. 15. Spádnienie y nábrzmienie, álbo zápalenie ięzyczká, ten ięzyczek názywa się Vula, álbo Columella 16. Zápalenie gárłá zowie się angina, to zápalnie iest czworqkie, ktore názywa się Cynanche, Paricinanche, Synanche, Parysinanche, że się máło rożnią od siebie, iednákoważ práwei (wszystkich differencyi) kurácya iedná iest Angina, ktora z
Skrót tekstu: CompMed
Strona: 71
Tytuł:
Compendium medicum
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Miejsce wydania:
Częstochowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1719
Data wydania (nie później niż):
1719
także zbytnie picie Win mocnych, żołądek słabią. Item. Gniew, bojaźń, zbytnia miłość, etc. żołądej mdlą, i człeka suszą, także w chorobach etc. zwyczajnie bywa apetytu stracenie. Item. Jedzenie częste Fruktów, Małonów, częstorkoć bywa przyczyną osłabienia żołądka, a zatym wielu chorób stąd pochodzących. Item. Spadnienie częste humorów z głowy do żołądka, apetyt odejmują. Także i owi którzy się sedentarią bawią, długo sypiają, nic nie robią, a często popijają; apetytu nie miewają. Traktat Trzeci Sposoby do Leczenia.
NAprzód. Jeśli pochodzi z obstrukcjej wątroby, albo śledziony, albo Venaram Mesaraicarum, albo chorób inszych, na to
tákże zbytnie picie Win mocnych, żołądek słábią. Item. Gniew, boiaźń, zbytnia miłość, etc. żołądej mdlą, y człeká suszą, tákże w chorobách etc. zwyczáynie bywa ápetytu strácenie. Item. Iedzenie częste Fruktow, Málonow, częstorkoć bywa przyczyną osłábienia żołądká, á zátym wielu chorob ztąd pochodzących. Item. Spádnienie częste humorow z głowy do żołądká, ápetyt odeymuią. Tákże y owi ktorzy się sedentáryą báwią, długo sypiáią, nic nie robią, á często popiiáią; ápetytu nie miewáią. Tráktát Trzeći Sposoby do Leczenia.
NAprzod. Ieżli pochodźi z obstrukcyey wątroby, álbo śledźiony, álbo Venaram Mesaraicarum, álbo chorob inszych, ná to
Skrót tekstu: CompMed
Strona: 177
Tytuł:
Compendium medicum
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Miejsce wydania:
Częstochowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1719
Data wydania (nie później niż):
1719
już miał wyższej skoczyć do miejsca inszego, Oderwał go, a potem, okrutny i srogi, Na dwie części rozerwał, ująwszy za nogi.
LVI.
Tak więc porywa jastrząb pazury ostremi Lichą kawkę, aby się nasycił ciepłemi Wnętrznościami ubogiej, lub krogulec chciwy, Gdy na przepiórki biednej dybie obrok żywy. Trzykroć szczęśliwsze było spadnienie drugiego, Bo i szyje nie złamał i uszedł strasznego Zamordowania, jako Turpinowi o tem Sam powiedał, Turpin zaś napisał to potem.
LVII.
Te i rozmaite insze czynił okrutności, Przechodząc Pirenejskich gór w skok wysokości; Na ostatek udał się wprost ku południowi Przeciwko hiszpańskiemu ciepłemu krajowi, Głębokiego obchodzi morza krzywe brzegi Nad Tarrakoną
już miał wyszszej skoczyć do miejsca inszego, Oderwał go, a potem, okrutny i srogi, Na dwie części rozerwał, ująwszy za nogi.
LVI.
Tak więc porywa jastrząb pazury ostremi Lichą kawkę, aby się nasycił ciepłemi Wnętrznościami ubogiej, lub krogulec chciwy, Gdy na przepiórki biednej dybie obrok żywy. Trzykroć szczęśliwsze było spadnienie drugiego, Bo i szyje nie złamał i uszedł strasznego Zamordowania, jako Turpinowi o tem Sam powiedał, Turpin zaś napisał to potem.
LVII.
Te i rozmajte insze czynił okrutności, Przechodząc Pirenejskich gór w skok wysokości; Na ostatek udał się wprost ku południowi Przeciwko hiszpańskiemu ciepłemu krajowi, Głębokiego obchodzi morza krzywe brzegi Nad Tarrakoną
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 397
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
Rynald, snadno się drudzy domyślają, Brandymarta niektórzy zaś być powiadają; Bo przypadek nieszczęsny grabie szalonego Wiadomy beł i w śrzodku wojska pogańskiego.
LXIII.
Trzecie potkanie aby syn mógł mieć Lanfuzy, Życzą wszyscy, bo serce, moc, Gradyw mu służy. Nie wymawia się i on, choć też mniej się śpieszy: Spadnienie go pierwszych dwu bynajmniej nie cieszy. Atoli, dobry żołnierz, nie tak przecię stroni, Aby do stajniej iść w skok nie miał, gdzie sto koni Opatrowano własnych jego; miedzy temi Obrał najprzedniejszego z obroty gładkiemi.
LXXI
I wypadł zaraz w pole, gdzie dziewka czekała, Którą on wprzód, ona go potem pozdrawiała
Rynald, snadno się drudzy domyślają, Brandymarta niektórzy zaś być powiadają; Bo przypadek nieszczęsny grabie szalonego Wiadomy beł i w śrzodku wojska pogańskiego.
LXIII.
Trzecie potkanie aby syn mógł mieć Lanfuzy, Życzą wszyscy, bo serce, moc, Gradyw mu służy. Nie wymawia się i on, choć też mniej się śpieszy: Spadnienie go pierwszych dwu bynajmniej nie cieszy. Atoli, dobry żołnierz, nie tak przecię stroni, Aby do stajniej iść w skok nie miał, gdzie sto koni Opatrowano własnych jego; miedzy temi Obrał najprzedniejszego z obroty gładkiemi.
LXXI
I wypadł zaraz w pole, gdzie dziewka czekała, Którą on wprzód, ona go potem pozdrawiała
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 103
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
nich męty budujesz, Fantazmy śpiącemu, Dziwy widzącemu Z mózgu gorącego, A przez cię schnącego, Skąd by wszytko ciało Wilgości swe brało. W stawiech z twojej części Niemało boleści. Wiele dóbr wydzierasz, Węch ludziom zawierasz. Czemu się nie czujesz, Że często sprawujesz Gardła ochrzypienie, Kaszlów poruszenie, Głowy rozmarzenie, Języczka spadnienie.
Obżywający duch Wyniszczasz przez swój dmuch. Inszych wzroku zbawiasz, W suchoty zaprawiasz, Pod czas w paraliże, Chcesz li sobie, słyszże! Chęć jedzenia tracą, Co się tobą raczą, Chociaż z przyprawami, Z lepszymi proszkami; Aniż żeś jest sama, W złych dziełach doznana. Sen miły odbierasz,
nich męty budujesz, Fantazmy śpiącemu, Dziwy widzącemu Z mózgu gorącego, A przez cię schnącego, Skąd by wszytko ciało Wilgości swe brało. W stawiech z twojej części Niemało boleści. Wiele dóbr wydzierasz, Węch ludziom zawierasz. Czemu się nie czujesz, Że często sprawujesz Gardła ochrzypienie, Kaszlów poruszenie, Głowy rozmarzenie, Języczka spadnienie.
Obżywający duch Wyniszczasz przez swój dmuch. Inszych wzroku zbawiasz, W suchoty zaprawiasz, Pod czas w paraliże, Chcesz li sobie, słyszże! Chęć jedzenia tracą, Co się tobą raczą, Chociaż z przyprawami, Z lepszymi proszkami; Aniż żeś jest sama, W złych dziełach doznana. Sen miły odbierasz,
Skrót tekstu: PopSowBar_II
Strona: 637
Tytuł:
Poezja popularna i sowizdrzalska
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1647
Data wydania (nie wcześniej niż):
1647
Data wydania (nie później niż):
1647
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965