, kapitulny kościół in meditullium miasta. Jakoż godzien tego tytułu być pryncypalnym, ponieważ ab extra jest tak wielkiej magnificencjej i spezy, jakiego i Rzym nie ma. Lubo jeszcze nie skończona facjata przednia, ale wszytek z marmuru polerowanego rożnych figur i statui, różnemi kunsztami wyrabianych, z gankami takiej wspaniałości, iż patrząc na spezę i robotę, słusznie się jest czemu dziwować.
Przy kościele zaraz jest wieża barzo wysoka, kędy dzwony są kościelne. Ta też jednakiej roboty, co i kościół, z marmuru wybornego różnego koloru, niemniej też podziwienia godna, wątpiąc, aby się w Europie podobna jej znaleźć mogła.
Przed kościołem zaraz jest na kształt kaplicy
, kapitulny kościoł in meditullium miasta. Jakoż godzien tego tytułu być pryncypalnym, ponieważ ab extra jest tak wielkiej magnificencjej i spezy, jakiego i Rzym nie ma. Lubo jeszcze nie skończona facjata przednia, ale wszytek z marmuru polerowanego rożnych figur i statui, różnemi kunsztami wyrabianych, z gankami takiej wspaniałości, iż patrząc na spezę i robotę, słusznie się jest czemu dziwować.
Przy kościele zaraz jest wieża barzo wysoka, kędy dzwony są kościelne. Ta też jednakiej roboty, co i kościoł, z marmuru wybornego różnego koloru, niemniej też podziwienia godna, wątpiąc, aby się w Europie podobna jej znaleźć mogła.
Przed kościołem zaraz jest na kształt kaplicy
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 254
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
miarą i piórem ocylklować tej tak cudownej machiny niepodobna.
Jednym słowem concludendo, cud nie kościół całego będzie 74 świata. Gdyż już od czterech set kilkudziesiąt lat assidue, z wielka spezą i ludzi robiących copia, aedificatur, a jeszcze za lat dwieście, ut dicitur, ledwa przydzie do perfekcjej swojej doskonałej; na która spezę jest pewna wielka intrata doroczna z państwa mediolańskiego. Samych statui, osób z kamienia wyśmienicie robionych będzie nie na kilkakroć sto tysięcy.
Na górze, pod kopułą, jest ganek wyborny, skąd prospekt nie tylko na wszytkie miasto, ale też za miastem circumquaque na mil 60 włoskich do gór, ponieważ in summa planitie to miasto
miarą i piórem ocylklować tej tak cudownej machiny niepodobna.
Jednym słowem concludendo, cud nie kościoł całego będzie 74 świata. Gdyż już od czterech set kilkudziesiąt lat assidue, z wielka spezą i ludzi robiących copia, aedificatur, a jeszcze za lat dwieście, ut dicitur, ledwa przydzie do perfekcjej swojej doskonałej; na która spezę jest pewna wielka intrata doroczna z państwa mediolańskiego. Samych statui, osób z kamienia wyśmienicie robionych będzie nie na kilkakroć sto tysięcy.
Na górze, pod kopułą, jest ganek wyborny, skąd prospekt nie tylko na wszytkie miasto, ale też za miastem circumquaque na mil 60 włoskich do gór, ponieważ in summa planitie to miasto
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 266
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
/ będąc wszytek białą pokryty blachą. W tym kościele jest jeden Ołtarz/ gdzie Cymborium na 3000. szacują szkudów/ kosztownie od marmurowych robione słupów i figur. Kościół ten cale 5. lat kosztem wielkim i spezą Kardynała budowano/ którego przodek albo faciata/ wszytka z kwadratowego postawiona marmuru/ udają zapewne/ że kilka milionów spezę wynosi. Delicje Ziemie Włoskiej Capidoglio, albo Senat Rzymianów.
CAmpidoglium albo Kapitolium, nazwiskiem/ jest jedno pewne miejsce/ gdzie starzy do Rady zasiadali Rzymianie/ które za swoje mieli i trzymali od nieprzyjaciół obronę i fortecę/ jednak potym przez Wojnę zniesione i zburzone było. Dopiero znowu/ na nowe przez Ojca ś. Papieża
/ będąc wszytek białą pokryty bláchą. W tym kośćiele iest ieden Ołtarz/ gdźie Cymborium ná 3000. szácuią szkudow/ kosztownie od mármurowych robione słupow y figur. Kośćioł ten cále 5. lat kosztem wielkim y spezą Cárdinałá budowano/ ktorego przodek álbo fáćiatá/ wszytká z quádratowego postáwiona mármuru/ vdáią zápewne/ że kilká millionow spezę wynośi. Delicye Ziemie Włoskiey Capidoglio, álbo Senát Rzymiánow.
CAmpidoglium álbo Capitolium, názwiskiem/ iest iedno pewne mieysce/ gdźie stárzy do Rády záśiádáli Rzymiánie/ ktore zá swoie mieli y trzymáli od nieprzyiaćioł obronę y fortecę/ iednák potym przez Woynę znieśione y zburzone było. Dopiero znowu/ ná nowe przez Oycá ś. Papieżá
Skrót tekstu: DelicWłos
Strona: 166
Tytuł:
Delicje ziemie włoskiej
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1665
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1665
zielonej uwiedzion młodości/ Udałem się od ciebie do świata lubości/ I bezpiecznie poszedszy za mą namiętnością; Pogardziłem domem twym/ i twoją miłością/ A wzgardziwszy Ojcowskim domem dobrowolnie/ W odległem zaszedł kraje/ kędym żył swawolnie: Bo w zbytkach/ i rozkoszach świata prowadziłem Zycie me/ na co wszytkę spezę mą straciłem/ Tak dalece/ że za mej ukaranie winy Miast chleba przyszło mi jeść z wieprzami słodziny; I stałem się z wieprzami wespół godownikiem/ Bywając z nimi zgoła słodzin uczestnikiem/ Abym brzuch mój napełnił/ w tak głodnozłej dobie. Z grzeszyłem przeciw niebu/ i przeciwko Tobie/ I nie
źieloney uwiedźion młodośći/ Vdáłem się od ćiebie do świátá lubośći/ Y bespiecżnie poszedszy zá mą námiętnośćią; Pogárdźiłem domem twym/ y twoią miłośćią/ A wzgárdźiwszy Oycowskim domem dobrowolnie/ W odległem zászedł kraie/ kędym żył swáwolnie: Bo w zbytkách/ y roskoszách swiátá prowadźiłem Zyćie me/ na co wszytkę spezę mą stráćiłem/ Ták dálece/ że zá mey ukaránie winy Miást chleba przyszło mi ieść z wieprzámi słodźiny; Y stáłem się z wieprzami wespoł godownikiem/ Bywaiąc z nimi zgołá słodźin ucżestnikiem/ Abym brzuch moy napełnił/ w ták głodnozłey dobie. Z grzeszyłem przećiw niebu/ y przećiwko Tobie/ Y nie
Skrót tekstu: BesKuligHer
Strona: 11
Tytuł:
Heraklit chrześcijański
Autor:
Piotr Besseusz
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Kollegium Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1694
Data wydania (nie wcześniej niż):
1694
Data wydania (nie później niż):
1694
więźniów sposobną; Wpośród studnia żywej wody Ma dostatek dla wygody. Sklep Dwór J.M.P. Gniewosza, Łowczego Koronnego
Już wychodzę właśnie z bramy, Niedaleko widzę ramy, Piękne okna, budowanie, Smaczniuchne w nim traktowanie — U Gniewosza, kochanego Wszem, łowczego koronnego. Znajdziesz tam uciechę wszelką; Na myślistwo spezę wielką Waży. Hojny chlebodawca, Każdemu go z chęci dawca. Ma pokoje dosyć grzeczy, Widzi z okien wiele rzeczy: Kto z miasta, do miasta jedzie, Skąd wychodzi i wyjedzie. Dwór Ich M. PP. Leśniowolskich na Rzeźniczej ulicy.
Przeciw tam, za rzeźnikami, Różnymi rzemieślnikami, Przedtym domeczek miewano,
więźniów sposobną; Wpośród studnia żywej wody Ma dostatek dla wygody. Sklep Dwór J.M.P. Gniewosza, Łowczego Koronnego
Już wychodzę właśnie z bramy, Niedaleko widzę ramy, Piękne okna, budowanie, Smaczniuchne w nim traktowanie — U Gniewosza, kochanego Wszem, łowczego koronnego. Znajdziesz tam uciechę wszelką; Na myślistwo spezę wielką Waży. Hojny chlebodawca, Każdemu go z chęci dawca. Ma pokoje dosyć grzeczy, Widzi z okien wiele rzeczy: Kto z miasta, do miasta jedzie, Skąd wychodzi i wyjedzie. Dwór Ich MM. PP. Leśniowolskich na Rzeźniczej ulicy.
Przeciw tam, za rzeźnikami, Różnymi rzemieślnikami, Przedtym domeczek miewano,
Skrót tekstu: JarzGośc
Strona: 58
Tytuł:
Gościniec abo krótkie opisanie Warszawy
Autor:
Adam Jarzębski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne, opisy podróży
Tematyka:
architektura, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1643
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1643
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ignacy Chrzanowski, Władysław Korotyński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Przeszłości
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1909
sień, dwa sklepy z boków Widzę przy stołowej izbie, Na ścianie strzelbę, nie w ciżbie.
Ta jest w wielkiej przestronności, Zmieści się w niej wiele gości. Podwierzchem pańska ozdoba; Nie zdoła temu chudoba, Żeby miał takowe sztuki, Mistrzowskie w kunszcie nauki Mieć i ważyć wiele na to, Jak on spezę czyni za to. Nuż po stronach szumne rzeczy, Jakieś statuae są grzeczy, Z kamienia białego, w murze Z obu stron rzędem ku górze; Nade drzwiami Kupidynek Rozmawia, Wenery synek — Z metalu nie wielka sztuczka, Bierze się z strzałką do łuczka. Korona wisi naśrodku, Zacną robotą wpośrodku. Obicia
sień, dwa sklepy z boków Widzę przy stołowej izbie, Na ścianie strzelbę, nie w ciżbie.
Ta jest w wielkiej przestronności, Zmieści się w niej wiele gości. Podwierzchem pańska ozdoba; Nie zdoła temu chudoba, Żeby miał takowe sztuki, Mistrzowskie w kunszcie nauki Mieć i ważyć wiele na to, Jak on spezę czyni za to. Nuż po stronach szumne rzeczy, Jakieś statuae są grzeczy, Z kamienia białego, w murze Z obu stron rzędem ku górze; Nade drzwiami Kupidynek Rozmawia, Wenery synek — Z metalu nie wielka sztuczka, Bierze się z strzałką do łuczka. Korona wisi naśrodku, Zacną robotą wpośrodku. Obicia
Skrót tekstu: JarzGośc
Strona: 85
Tytuł:
Gościniec abo krótkie opisanie Warszawy
Autor:
Adam Jarzębski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne, opisy podróży
Tematyka:
architektura, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1643
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1643
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ignacy Chrzanowski, Władysław Korotyński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Przeszłości
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1909
i Królestw. Bo cokolwiek Państw i Królestw, lub wolnych znajdouje się Rzeczypospolitych, te wszystkie prosecuritete et tuituine, wielkie konserwować muszą wojsku, które nie tylko z wielkim sumptem werbują, i ludzi zakupują, ale daleko z większym kosztem, przez punktualną żołdu konserwują płacę, przez regularną na munderunki, amunicje, i bronie utrzymują spezę, Fortece obronne i niedostępne erygują. Działa, moździerze, kule, bomby, coroczne leją, na co Minerałów różnych ze skal dobywają, zbroi, Szyszaków, Pancerzy, Flint, Szabel, szpad namiotów, moztów miedzianych, prochów, saletrów, w Cekauzach przysposobiają, pro captanda amicitia, przez abieranie Aliancyj, Sojuszów,
y Krolestw. Bo cokolwiek Państw y Krolestw, lub wolnych znaydouie się Rzeczypospolitych, te wszystkie prosecuritete et tuituine, wielkie konserwować muszą woysku, ktore nie tylko z wielkim sumptem werbuią, y ludzi zakupuią, ále daleko z większym kosztem, przez punktualną żołdu konserwuią płacę, przez regularną na munderunki, amunicye, y bronie utrzymuią spezę, Fortece obronne y niedostępne eryguią. Działa, mozdzierze, kule, bomby, coroczne leią, na co Minerałow rożnych ze skal dobywaią, zbroi, Szyszakow, Pancerzy, Flint, Szabel, szpad namiotow, moztow miedzianych, prochow, saletrow, w Cekauzach przysposobiaią, pro captanda amicitia, przez abieranie Aliancyi, Sojuszow,
Skrót tekstu: GarczAnat
Strona: 153
Tytuł:
Anatomia Rzeczypospolitej Polskiej
Autor:
Stefan Garczyński
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1753
Data wydania (nie wcześniej niż):
1753
Data wydania (nie później niż):
1753
go dźwigać muszą, Postawiony nieuydzie jeśli go nie ruszą, Ani mówi, ni widzi, ani się poruszy, Wołaj, niesłyszy, choćby miał mieć ośle uszy. Niech kto prosi o pomoc, nieda nic obrony, Abowiem ze wszytkiego sam ogołocony. Niech się tedy ci wstydzą, którzy swe dufanie, I spezę pokładają w rzezanem bałwanie. I wszyscy, którzy mówią bałwanom nadętym: Wy jesteście bogowie nasi. Bo przeklętym Szatanom, a nie Bogu z ukłonem dawali Ofiary; bogom, których i sami nieznali. Nowi jacyś i świezi bogowie przybyli, Których starzy przodkowie ich nigdy nie czcili. Naród bowiem przewrotny, i krnąbrny bez
go dzwigáć muszą, Postáwiony nievydźie ieśli go nie ruszą, Ani mowi, ni widźi, áni się poruszy, Wołay, niesłyszy, choćby miał mieć ośle vszy. Niech kto prośi o pomoc, nieda nic obrony, Abowiem ze wszytkiego sam ogołocony. Niech się tedy ći wstydzą, ktorzy swe dufánie, Y spezę pokładáią w rzezánem báłwánie. Y wszyscy, ktorzy mowią báłwánom nádętym: Wy iesteśćie bogowie náśi. Bo przeklętym Szátánom, á nie Bogu z vkłonem dawáli Ofiáry; bogom, ktorych y sámi nieználi. Nowi iâcyś y świeźi bogowie przybyli, Ktorych stárzy przodkowie ich nigdy nie czćili. Narod bowiem przewrotny, y krnąbrny bez
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 70
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
ich z nim wespół w onej chwale, modlitwą swoją, pobożnością swoją zjednoczy; co rozumiecie w jakim ten respekcie u Zbawiciela zostanie? Sancta ergò et salubris est cogitatio, etc. na Dzień Zaduszny,
7. Rzecz to uwagi słusznej godna: póki Chrystus z ludźmi przestawał na świecie; nie najdujemy, żeby kto znaczną spezę jaką, na jego potrzebę uczynił. Kiedy się urodził, nie było takiego, kto by był dla odpocznienia jego, kącik jeden w gospodzie najął. non erat ei in diuersorio locus. Kiedy go w Kościele Pańskim, Matka jego Najświętsza ofiaruje; nie stało jej na baranka rocznego, według Prawa możniejszym opisanego; ale parę
ich z nim wespoł w oney chwale, modlitwą swoią, pobożnośćią swoią ziednoczy; co rozumiećie w iákim ten respekćie u Zbáwićielá zostánie? Sancta ergò et salubris est cogitatio, etc. ná Dźień Zaduszny,
7. Rzecz to uwagi słuszney godna: poki Chrystus z ludźmi przestawał ná świećie; nie náyduięmy, żeby kto znáczną spezę iáką, ná iego potrzebę uczynił. Kiedy się urodźił, nie było tákiego, kto by był dla odpocznięnia iego, kąćik ieden w gospodźie náiął. non erat ei in diuersorio locus. Kiedy go w Kośćiele Páńskim, Mátká iego Nayświętszá offiáruie; nie stáło iey ná báránká rocznego, według Práwá możnieyszym opisanego; ále parę
Skrót tekstu: PiskorKaz
Strona: 847
Tytuł:
Kazania na Dni Pańskie
Autor:
Sebastian Jan Piskorski
Drukarnia:
Drukarnia Akademicka
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1706
Data wydania (nie wcześniej niż):
1706
Data wydania (nie później niż):
1706