sprowadzono Madę. Krzesła stoją dokoła w drogim aksamicie; Szpalery i po ścianach z jedwabiu obicie. Trębacze na przemiany z ćwiczoną kapelą Dobrej myśli dodając, po chórach się dzielą. Do południa się w polu pycha; tu, przy pysze, Zbytek się i rozpusta aż do nocy pisze. Pełne oczy i uszy mając tej splendece, Idę na wczas ornacką w gospodzie bez świece. Ktoś za drzwiami wyprzątał brzuch nieobyczajnie; A skoro nogi w ciepłym opaskudzę łajnie: „Świeć, chłopcze! u pachołka — rzekę — jest pochodnia.” Otóż w sobie figurę mam dzisiejszego dnia. Gnojem jest w oczach bożych, jako Pismo każe, Pompa świecka;
sprowadzono Madę. Krzesła stoją dokoła w drogim aksamicie; Szpalery i po ścianach z jedwabiu obicie. Trębacze na przemiany z ćwiczoną kapelą Dobrej myśli dodając, po chórach się dzielą. Do południa się w polu pycha; tu, przy pysze, Zbytek się i rozpusta aż do nocy pisze. Pełne oczy i uszy mając tej splendece, Idę na wczas ornacką w gospodzie bez świece. Ktoś za drzwiami wyprzątał brzuch nieobyczajnie; A skoro nogi w ciepłym opaskudzę łajnie: „Świeć, chłopcze! u pachołka — rzekę — jest pochodnia.” Otóż w sobie figurę mam dzisiejszego dnia. Gnojem jest w oczach bożych, jako Pismo każe, Pompa świecka;
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 629
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, Ileśmy z listu jego mogli się doczytać, Że jak nas wezwać raczył, tak raczy przywitać. Wdzięczność płacić wdzięcznością gotowiśmy i my, Teraz was w kompanijej już z sobą prosimy”. Toż się nazad obrócą Turcy w kawalkacie, Przez tamte posłów naszych prowadząc połacie, Gdzie wszytkiej stek starszyny i dziwnej splendece W dalekie strony słońce złote blaski miece. Ale ani uważać wszytkiego się dało, Przez taką szczupłość czasu, ani się też zdało, Bo i nam złoto nie dziw, i we wzorki babie Układane pod cerkiel barwiste jedwabie; Ani pychy głupiemu dodawać się godzi, Ale jakoby rzekli: i nam się to rodzi. Tak
, Ileśmy z listu jego mogli się doczytać, Że jak nas wezwać raczył, tak raczy przywitać. Wdzięczność płacić wdzięcznością gotowiśmy i my, Teraz was w kompaniej już z sobą prosimy”. Toż się nazad obrócą Turcy w kawalkacie, Przez tamte posłów naszych prowadząc połacie, Gdzie wszytkiej stek starszyny i dziwnej splendece W dalekie strony słońce złote blaski miece. Ale ani uważać wszytkiego się dało, Przez taką szczupłość czasu, ani się też zdało, Bo i nam złoto nie dziw, i we wzorki babie Układane pod cerkiel barwiste jedwabie; Ani pychy głupiemu dodawać się godzi, Ale jakoby rzekli: i nam się to rodzi. Tak
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 278
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
Między karoce (to z przypadku było), Co na Promniku obiad gotowała Królowi; dość, że nieźle się trafiło. W przodzie, by Ceres, Madam Mosel stała Obsuta chlebem; co się pomieściło Naczynia: cebry, konwie, rożny, kotły, Nawet, do kuchnie chędożenia, miotły. 32
Tu coraz większej splendece przybywa, Pełne ozdoby bramy triumfalne, Kędy prześliczne cugi końskie zrywa Dwanaście karoc: te są pańskie walne Aparamenta. Kraków się okrywa Królewską barwą, gdy tłumy nawalne W świetnych kolorach po stronach się snują, Panu z aplauzem wszyscy asystują. 33
Ostatnia karoc ośmią koni była, Wzory złociste, w kity ustrojonych, Która,
Między karoce (to z przypadku było), Co na Promniku obiad gotowała Królowi; dość, że nieźle się trafiło. W przodzie, by Ceres, Madam Mosel stała Obsuta chlebem; co się pomieściło Naczynia: cebry, konwie, rożny, kotły, Nawet, do kuchnie chędożenia, miotły. 32
Tu coraz większej splendece przybywa, Pełne ozdoby bramy tryumfalne, Kędy prześliczne cugi końskie zrywa Dwanaście karoc: te są pańskie walne Aparamenta. Kraków się okrywa Królewską barwą, gdy tłumy nawalne W świetnych kolorach po stronach się snują, Panu z aplauzem wszyscy asystują. 33
Ostatnia karoc ośmią koni była, Wzory złociste, w kity ustrojonych, Która,
Skrót tekstu: SchedMuzaBar_II
Strona: 379
Tytuł:
Muza z Helikonu na wieczny aplauz wjazdu i aktu koronacjej ... Augusta II
Autor:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
panegiryki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1697
Data wydania (nie wcześniej niż):
1697
Data wydania (nie później niż):
1697
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965