w niebie hojna będzie.”
Bo jeśli Gospodarza zwali opętanem, Obżercą i opilcą, i Samarytanem, Tym więcej domowniki tak będą szacować, Którzy Go sercem całym będą naśladować.
Lecz czemuż się lękamy od złych urągania, Klątew, krzyków, potwarzy i prześladowania? Chcemy li z Panem swoim na niebie przebywać, Musimy sromocenia tu z Nim też używać.
Uczmyż się dóbr dla Pana ziemskich odżałować, Wszak stokrotną nagrodę raczył nam ślubować,
Twierdząc nadto: „Kto dla mnie cokolwiek utraci, Temu się to królestwem niebieskim zapłaci.”
Wszak co mamy na ziemi, nic nie jest trwałego, Przeczże tego nadstawić lutujem dla Niego? Nie
w niebie hojna będzie.”
Bo jeśli Gospodarza zwali opętanem, Obżercą i opilcą, i Samarytanem, Tym więcej domowniki tak będą szacować, Którzy Go sercem całym będą naśladować.
Lecz czemuż się lękamy od złych urągania, Klątew, krzyków, potwarzy i prześladowania? Chcemy li z Panem swoim na niebie przebywać, Musimy sromocenia tu z Nim też używać.
Uczmyż się dóbr dla Pana ziemskich odżałować, Wszak stokrotną nagrodę raczył nam ślubować,
Twierdząc nadto: „Kto dla mnie cokolwiek utraci, Temu się to królestwem niebieskim zapłaci.”
Wszak co mamy na ziemi, nic nie jest trwałego, Przeczże tego nadstawić lutujem dla Niego? Nie
Skrót tekstu: PsalArianBar_II
Strona: 658
Tytuł:
Psalmy i pieśni ariańskie
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Raków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni, psalmy
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1625
Data wydania (nie później niż):
1625
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
owczarni przyuczał. Równych, i więtszych strofować. Żadnemu niechcę folgować. Twój mię do tego przymuszaPrzykład, nauka porusza,Co zaś ucho me uczuje,Ód starszych, w pamięć wrysuję,Ciebie niegdy uczącego,Niebo darmo dającego. Wspomóż Jezu dobrotliwy,Na karanie nieskwapliwy. Przez twe z praca utrudzenia,Y zelżywe sromocenia W PIąTEK O męce i cierpliwości ś.
Jezu jedyne kochanie,Pierwsza boleść, którą ciało. Czwarta boleść cię trapiła,Ciężka od nieprzyjacielaKtórych chcę być uczęstnikiem,Gdy kogo ujźrzę nędznego,Na cię wspomnie zranionego. Bym mógł ciebie naśladować,IEZV racz mię w tym ratować. Przez twoje ciężkie zranienie,Y od
owczárni przyuczał. Rownych, y więtsżych strofowáć. Zadnemu niechcę folgowáć. Twoy mię do tego przymuszaPrzykład, náuká porusza,Co záś vcho me vczuie,Od stárszych, w pámięć wrysuię,Ciebie niegdy vczącego,Niebo dármo daiącego. Wspomoż IEZV dobrotliwy,Ná karánie nieskwápliwy. Przez twe z praca vtrudzenia,Y zelżywe sromocenia W PIąTEK O męce y ćierpliwośći ś.
IEZV iedyne kochánie,Pierwsza boleść, ktorą ćiáło. Czwarta boleść ćię trapiłá,Ciężka od nieprzyiaćieláKtorych chcę być vczęstnikiem,Gdy kogo vyźrzę nędznego,Ná ćię wspomnie zránionego. Bym mogł ćiebie náśládowáć,IEZV rácz mię w tym rátowáć. Przez twoie ćiężkie zránienie,Y od
Skrót tekstu: BanHist
Strona: 251
Tytuł:
Bankiet albo historia jako Adam bankietował
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
Kościołach sejmikują/ nikt z żadną bronią wchodzić na miejsce święte nie śmiał. Co iż się nie zachowywa/ i owszem iż się zuchwali ludzie/ abo zaszcie jakie z kim mający/ najbarziej na ów czas bronią w Kościele opatrują; do brzydkiego/ i w Polsce podobno nigdy przed tym niesłychanego/ Kościołów gwałtu i posromocenia/ poczęło naostatek przychodzić. Broni na się w Kościołach tak bezpiecznie/ jako na ulicy abo w karczmie jakiej dobywają: krew przelewają/ i oną tło kościelne/ aż się i ołtarzom dostawa mażą; strzelają do siebie jako w uszykowanym wojsku gęstą strzelbą/ trupów niemało/ jako na wojennym pobojowisku w Kościele po takich Sejmikach
Kośćiołách seymikuią/ nikt z żadną bronią wchodźić ná mieysce święte nie śmiał. Co iż się nie záchowywa/ y owszem iż się zuchwáli ludźie/ ábo zaszćie iákie z kim máiący/ naybárźiey ná ow czás bronią w Kośćiele opátruią; do brzydkiego/ y w Polszcze podobno nigdy przed tym niesłychánego/ Kośćiołow gwałtu y posromocenia/ poczęło náostátek przychodźić. Broni ná się w Kośćiołách ták bespiecznie/ iáko ná vlicy ábo w kárczmie iákiey dobywáią: krew przelewáią/ y oną tło kośćielne/ aż się y ołtarzom dostawa máżą; strzeláią do śiebie iáko w vszykowánym woysku gęstą strzelbą/ trupow niemáło/ iáko ná woiennym poboiowisku w Kośćiele po tákich Seymikach
Skrót tekstu: BemKom
Strona: 26.
Tytuł:
Kometa to jest pogróżka z nieba na postrach, przestrogę i upomnienie ludzkie
Autor:
Mateusz Bembus
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1619
Data wydania (nie wcześniej niż):
1619
Data wydania (nie później niż):
1619