Miastem podczas Wojny Świętej około Roku 1187. Krucjatów wojsko zniesione, Krzyża Z. Drzewo wzięte przez Saracenów zwycięzców. Tu Galgala, albo Galgalis, to jest rotae, albo Gilgal, Galal, co znaczy remotionem, Miasto w Pokoleniu Beniamin, o staj 50. od Jordanu, o dziesięć od Jerycha ku pułnocy, wiele stanowiskami wsławione. Tu lzraelitowie wyszedłszy z Egipskiej niewoli, po 40. letniej, co raz innej po puszczy sytuacyj, wszedłszy w Ziemię obiecaną, najpierwej stanęli: tu manna spadać z Nieba przestała, bo chleba było dosyć, tu się obrzezowali i starzy, na puszczy tego czynić jako podróżni nie mogąc; stąd też te Miasto
Miastem podczas Woyny Swiętey około Roku 1187. Krucyatów woysko zniesione, Krzyża S. Drzewo wzięte przez Saracenów zwycięzców. Tu Galgala, albo Galgalis, to iest rotae, albo Gilgal, Galal, co znaczy remotionem, Miasto w Pokoleniu Beniamin, o stay 50. od Iordanu, o dziesięć od Ierichá ku pułnocy, wiele stanowiskámi wsławione. Tu lzraelitowie wyszedłszy z Egypskiey niewoli, po 40. letniey, co raz inney po puszczy sytuacyi, wszedłszy w Ziemię obiecaną, naypierwey staneli: tu manna spadać z Nieba przestała, bo chleba było dosyć, tu się obrzezowali y starzy, na puszczy tego czynić iako podróżni nie mogąc; ztąd też te Miasto
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 512
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
przyjąć niechcieli, w trącić raczej należało, czemu, boby był dawno pokoj, a przez to dysarmowaliby się Francuscy partiales. Niebyłaby była Mennica w ręku, która przekupuje (żal się Boże) na Sejmach Senatory i Posły. Niepustoszyłyby były Wojska tak liczne Ojczyzny, Obozami, Marszchem, stanowiskami. Ale że takie są Maksymy Polityki przewrotnej. Zubożyć Rzeczpospolitą, tak ubóstwo prywatnych podległe będzie corrupcjom, tak publiczne zniszczenie przymusi, na co prawo nie pozwala, tak upadła potentia nieuskromi wyuzdanej na zgubę stanu złośliwości, i dopiero teraz zdjęta maszkara, dopiero ustępuje podziwienie. Czemu goniono po Polsce Pana Marszałka? Czemu Szlachtę
przyiąć niechćieli, w trąćić ráczey należáło, czemu, boby był dawno pokoy, á przez to disarmowáliby się Fráncuscy partiales. Niebyłáby byłá Mennicá w ręku, ktora przekupuie (żal się Boże) ná Seymách Senatory y Posły. Niepustoszyłyby były Woyská ták liczne Oyczyzny, Obozámi, Marszchem, stánowiskámi. Ale że tákie są Máximy Polityki przewrotney. Zubożyć Rzeczpospolytą, ták vbostwo prywatnych podległe będźie corrupcyom, ták publiczne znisczenie przymuśi, ná co práwo nie pozwala, ták vpádłá potentia nieuskromi wyuzdáney ná zgubę stanu złośliwośći, y dopiero teraz zdięta mászkárá, dopiero vstępuie podźiwienie. Czemu goniono po Polszcze Páná Márszáłká? Czemu Szláchtę
Skrót tekstu: PersOb
Strona: 54
Tytuł:
Perspektywa na objaśnienie niewinności
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1666
Data wydania (nie wcześniej niż):
1666
Data wydania (nie później niż):
1666
. Lud bez wody szemrze, 6. A Pan kazał Mojżeszowi uderzyć laską w skałą, z której woda wypłynęła. 8 Jozue bitwę stoczywsz iż Amilesitami za modlitwą Mojżeszową poraził je. 14 Pan je zgładzić obiecuje. 25 A Mojżesz Ołtarż Panu zbudował. 1
. RUszyło się tedy wszystko mnóstwo synów Izraelskich z puszczy Syn/ stanowiskami swemi: według rozkazania Pańskiego/ i położyli się obozem w Rafidym/ gdzie wody nie było/ aby pił lud. 2. Przetoż swarzył się lud z Mojżeszem/ mówiąc: Dajcie nam wody abyśmy pili: którym odpowiedział Mojżesz: Cóż się swarzycie ze mną? a czemu kusicie PANA? 3. I pragnął
. Lud bez wody szemrze, 6. A Pan kazał MOjzeszowi uderzyć laską w skáłą, z ktorey wodá wypłynęłá. 8 Iozue bitwę stoczywsz yz Amilesitámi zá modlitwą Mojzeszową poráźił je. 14 Pan je zgłádźić obiecuje. 25 A Mojzesz Ołtarż Panu zbudował. 1
. RUszyło śię tedy wszystko mnostwo synow Izráelskich z puszczy Syn/ stánowiskámi swemi: według rozkazánia Páńskiego/ y położyli śię obozem w Ráfidim/ gdźie wody nie było/ áby pił lud. 2. Przetoż swárzył śię lud z Mojzeszem/ mowiąc: Dájćie nam wody ábysmy pili: ktorym odpowiedźiáł Mojzesz: Coż śię swárzyćie ze mną? á czemu kuśićie PANA? 3. Y prágnął
Skrót tekstu: BG_Wj
Strona: 73
Tytuł:
Biblia Gdańska, Księga Wyjścia
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
a potym oddane było Królowi Hiszpańskiemu/ od Karła vijj. za to tylo/ iż obiecał nie przeszkadzać mu w wojnie Neapolitańskiej. To Grabstwo idzie miedzy dwa kliny gór Pireńskich/ z których jeden idzie ku Salsas/ a drugi do Kolibre/ nazwanego od starych Iliberys. Przy morzu znajdują się rozmaite osady/ z portami abo stanowiskami/ raczej potrzebnemi/ a niż pewnemi: abowiem podległy rozmaitym wiatrom/ i nie wiele też przyjąć w się mogą statków/ a te są Elna/ Colibre/ Rosas/ Empuria/ Palamos/ Blanos. Lecz Barcellona. jest głowa Grabstwa Katalońskiego. Do ozdoby temu miastu ni naczym nie schodzi/ tylko na porcie.
á potym oddáne było Krolowi Hiszpáńskiemu/ od Kárłá viij. zá to tylo/ iż obiecał nie przeszkádzáć mu w woynie Neápolitáńskiey. To Grábstwo idźie miedzy dwá kliny gor Pireńskich/ z ktorych ieden idźie ku Sálsas/ á drugi do Kolibre/ názwánego od stárych Illiberis. Przy morzu znáyduią się rozmáite osády/ z portami ábo stánowiskámi/ ráczey potrzebnemi/ á niż pewnemi: ábowiem podległy rozmáitym wiátrom/ y nie wiele też przyiąć w się mogą státkow/ á te są Elná/ Colibre/ Rosas/ Empuria/ Pálámos/ Blános. Lecz Bárcelloná. iest głowa Grábstwá Cátálońskiego. Do ozdoby temu miástu ni náczym nie schodźi/ tylko ná porćie.
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 7
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
pod czas Wojny szwedzkiej, kozackiej, węgierskiej, Do korony wprowadzonemu i wszelkim Regimentarzom, Pułkownikom koronnym i W X Lgo jakie kolwiek komendy z Ordynansów Hetmańskich przed tym potym i naten czas mającym i Wojsko prowadzącym służyć ma i onych okrywa. Okrywać jednak nie będzie tych którzy podacie teraźniejszej deklaracyjej Łaski naszej szkody Lub Ciągnieniem Lub stanowiskami czynić będą się wazali. A ze nietylko pro tunc przez Niniejszą Amnestyą Rzptą uspokoić ale i na potym od podobnych konfederacej i Związków mieć chciemy bezpieczną tedy wszystkie Dumniejsze konstytucyje przeciwko związkom takowym, i konfederacjom to jest Anni 1623 1624 i teraz świerzo 1662 in Legem Perpetuam et irrevocabilem Przydając iz gdy by się na potym po
pod czas Woyny szwedzkiey, kozackiey, węgierskiey, Do korony wprowadzonemu y wszelkim Regimentarzom, Pułkownikom koronnym y W X Lgo iakie kolwiek kommendy z Ordynansow Hetmanskich przed tym potym y naten czas maiącym y Woysko prowadzącym słuzyc ma y onych okrywa. Okrywać iednak nie będzie tych ktorzy podacie teraznieyszey deklaracyiey Łaski naszey szkody Lub Ciągnieniem Lub stanowiskami czynic będą się wazali. A ze nietylko pro tunc przez Ninieyszą Amnestyą Rzptą uspokoic ale y na potym od podobnych konfederacey y Zwiąskow mieć chciemy bespieczną tedy wszystkie Dumnieysze konstytucyie przeciwko zwiąskom takowym, y konfederacyiom to iest Anni 1623 1624 y teraz swierzo 1662 in Legem Perpetuam et irrevocabilem Przydaiąc iz gdy by się na potym po
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 212v
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
swoich województwo sandomierskie po książęciu Zasławskim wziął, ale niedługo nim wojewodą bywszy, z tego świata zszedł, a Władysława Myszkowskiego sukcesorem województwa sandomierskiego zostawił.
Lecz zbarascy oblężeńcy jakoby z nieba sobie posłany ten pokój zborowski przyjąwszy i piechotą ledwie nie wszyscy, osobliwie z towarzystwa, wyszedszy, bo rzadko kto konia wykarmił, obfitymi stanowiskami po Polsce posileni byli i biedy swej wetowali. W tymże oblężeniu najpierwsza była książąt Wiśniowieckich Dymitra i Konstantego męstwa ich przy stryju swoim próba, która się na potem jawniej ukazała. Dla ukon¬ Rok 1649
tentowania wojska zbaraskiego, komisyja w Lublinie pod dyrekcją książęcia Wiśniowieckiego na końcu roku tego odprawowała się z jakimkolwiek ukontentowaniem wojskowym,
swoich województwo sendomirskie po książęciu Zasławskim wziął, ale niedługo nim wojewodą bywszy, z tego świata zszedł, a Władysława Myszkowskiego sukcesorem województwa sendomirskiego zostawił.
Lecz zbarascy oblężeńcy jakoby z nieba sobie posłany ten pokój zborowski przyjąwszy i piechotą ledwie nie wszyscy, osobliwie z towarzystwa, wyszedszy, bo rzadko kto konia wykarmił, obfitymi stanowiskami po Polscze posileni byli i biedy swej wetowali. W tymże oblężeniu najpierwsza była książąt Wiśniowieckich Dymitra i Konstantego męstwa ich przy stryju swoim próba, która się na potem jawniej ukazała. Dla ukon¬ Rok 1649
tentowania wojska zbaraskiego, komisyja w Lublinie pod dyrekcją książęcia Wiśniowieckiego na końcu roku tego odprawowała się z jakimkolwiek ukontentowaniem wojskowym,
Skrót tekstu: JemPam
Strona: 66
Tytuł:
Pamiętnik dzieje Polski zawierający
Autor:
Mikołaj Jemiołowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1683 a 1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1683
Data wydania (nie później niż):
1693
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Dzięgielewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"DIG"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2000
odprawowania wojny. A do tego/ na opatrzenie miliona żołdatów tym wszytkim/ czegoby im potrzeba/ musiałoby się prowadzić drugi milion ludzi/ kolas/ dobytków z sumami abo tłomokami/ pacholików/ kupców/ żywicielów za wojskiem: a takiej wielkości/ nie wystarczyłyby ani rzeki wodą/ ani pola zbożem/ ani ziemia stanowiskami: przetoż samoby musiało niszczeć/ i w niweczby się obróciło. Tamci Królowie wschodni/ którzy wyprawowali wojska niezwyczajne/ i prowadzili je na wojnę do krajów dalekich/ upatrując mądrze to co my powiadamy/ dobrze się naprzód opatrzyli w skarby/ w żywności/ w obrony/ i na wszytkie potrzeby wojenne
odpráwowánia woyny. A do tego/ ná opátrzenie millioná żołdatow tym wszytkim/ czegoby im potrzebá/ muśiáłoby się prowádźić drugi million ludźi/ kolas/ dobytkow z sumámi ábo tłomokámi/ pácholikow/ kupcow/ żywićielow zá woyskiem: á tákiey wielkośći/ nie wystárczyłyby áni rzeki wodą/ áni polá zbożem/ áni źiemiá stánowiskámi: przetoż sámoby muśiáło nisczeć/ y w niweczby się obroćiło. Támći Krolowie wschodni/ ktorzy wypráwowáli woyská niezwyczáyne/ y prowádźili ie ná woynę do kráiow dálekich/ vpátruiąc mądrze to co my powiádamy/ dobrze się naprzod opátrzyli w skárby/ w żywnośći/ w obrony/ y ná wszytkie potrzeby woienne
Skrót tekstu: BotŁęczRel_III
Strona: 111
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. III
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
się potrzeba Czemu przegrał/ jeśli się w nim wina znajduje Podź do turmy/ albo więc przypłać tego szyją. V nas jak o Medykach przysłowie powiada/ Że ich errores terra tegit, tak i naszych Hetmanów błędy oraz z ludźmi pogrzebione. Interim biorą/ łupią/ więcej nieprzyjaciel W Ojczyźnie niesplondruje/ jako Hetman zrobi Swemi stanowiskami/ to jest/ gdy się zwaśni Na kogo/ i dochodzi prywatnej urazy Niewspominam chciwości/ dla której nie jeden I Ojczyznęby przedał. Znam Wołoskie złoto/ Znam i Multańskie w skrzyniach dzieciom zostawione. Ale cóż/ długosz tego? Widziemy potomków Ich że rzadko więc który w tym dziedziczy co mu Ociec zostawił z
się potrzebá Czemu przegrał/ iesli się w nim winá znayduie Podź do turmy/ álbo więc przypłáć tego szyią. V nas iák o Medykách przysłowie powiada/ Że ich errores terra tegit, ták y nászych Hetmanow błędy oraz z ludźmi pogrzebione. Interim biorą/ łupią/ więcey nieprzyiaćiel W Oyczyznie niesplondruie/ iáko Hetman zrobi Swemi stanowiskámi/ to iest/ gdy się zwaśni Ná kogo/ y dochodźi prywatney vrazy Niewspominam chćiwośći/ dla ktorey nie ieden Y Oyczyznęby przedał. Znam Wołoskie złoto/ Znam y Multáńskie w skrzyniách dźiećiom zostawione. Ale coż/ długosz tego? Widźiemy potomkow Ich że rzadko więc ktory w tym dźiedźiczy co mu Oćiec zostawił z
Skrót tekstu: OpalKSat1650
Strona: 78
Tytuł:
Satyry albo przestrogi do naprawy rządu i obyczajów w Polszcze
Autor:
Krzysztof Opaliński
Miejsce wydania:
Amsterdam
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
.
28. Przyjeżdżając do Gracu na milę dobrą pod same góry, wyjechali co przedniejsi panowie i szlachta państwa tamtego przyjmować królewicza imć. Tam tedy zaraz królewic wsiadłszy na karocę, a my na drugie, jechaliśmy do Gracu. Stanęliśmy w pałacu cesarskim, gdzie nas bardzo zacnie podejmowano rybami kosztownemi, winem dobrem, stanowiskami wczesnemi, tak że wielki piątek zdał się nam wielką - nocą po tych niewczasiech, którycheśmy przez 10 dni kołacąc się po górach i ladajakich noclegach, doznali. Tuśmy tego dnia a potem przez sobotę, niedzielę i poniedziałek wielkonocny zostali. Panowie tamci ludzkość nam wszelaką pokazali, w domach swych mieli, częstowali ile
.
28. Przyjeżdżając do Gracu na milę dobrą pod same góry, wyjechali co przedniejsi panowie i szlachta państwa tamtego przyjmować królewica jmć. Tam tedy zaraz królewic wsiadłszy na karocę, a my na drugie, jechaliśmy do Gracu. Stanęliśmy w pałacu cesarskim, gdzie nas bardzo zacnie podejmowano rybami kosztownemi, winem dobrém, stanowiskami wczesnémi, tak że wielki piątek zdał się nam wielką - nocą po tych niewczasiech, którycheśmy przez 10 dni kołacąc się po górach i ladajakich noclegach, doznali. Tuśmy tego dnia a potém przez sobotę, niedzielę i poniedziałek wielkonocny zostali. Panowie tamci ludzkość nam wszelaką pokazali, w domach swych mieli, częstowali ile
Skrót tekstu: PacOb
Strona: 164
Tytuł:
Obraz dworów europejskich
Autor:
Stefan Pac
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1624 a 1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1624
Data wydania (nie później niż):
1625
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef Kazimierz Plebański
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zygmunt Schletter
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1854