EVMAEVS.
Licho zdrowa podobno żywota pozbędzie. Gdyż cokolwiek poczyna/ to wszystko z żałością/ Nie może się utulić nijaką radością.
ULiSSES.
Masz córkę żywą/ abo synaczka którego?
EVMAEVS.
Prawie Telemachusa młodzieńca trafnego: Który jest Penelopie wielkim ucieszeniem: Tenci jej wżdy żywota został przedłużeniem.
Żywci też Pan Ikarus Ociec jej staruchny/ Ale z gośćmi się bawi zgoła dzień każdziuchny. Ba wej cóż wżdy ja czynię/ toć się Panie sprawiam/ To i owo jak pytasz wciornastko objawiam. A przetobym rad wiedział skądeś wżdy panuśku?
ULiSSES.
Małoćby z tego przyszło mój miły staruszku. Otoli znać po latach/ żem
EVMAEVS.
Licho zdrowá podobno żywotá pozbędzie. Gdyż cokolwiek poczyna/ to wszystko z żáłośćią/ Nie może sie vtulić niiáką rádośćią.
VLYSSES.
Masz corkę żywą/ ábo synaczká ktorego?
EVMAEVS.
Práwie Telemachusá młodzieńca trafnego: Ktory iest Penelopie wielkim vćieszeniem: Tenći iey wżdy żywota został przedłużeniem.
Żywći też Pan Ikarus Oćiec iey stáruchny/ Ale z gośćmi sie báwi zgołá dźień káżdźiuchny. Ba wey coż wżdy ia czynię/ toć sie Pánie spráwiam/ To y owo iák pytasz wćiornastko obiawiam. A przetobym rad wiedźiał skądeś wżdy pánuśku?
VLYSSES.
Máłoćby z tego przyszło moy miły stáruszku. Otoli znáć po látach/ żem
Skrót tekstu: PaxUlis
Strona: H2v
Tytuł:
Tragedia o Ulissesie
Autor:
Adam Paxillus
Drukarnia:
Wojciech Kobyliński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603
go nie obudzi; Dałby swe państwo, żeby aż do świata końca Jego wstydliwe oko nie widziało słońca. Wczora się gniewał na noc, a dziś mu dzień wadzi. Któż, jeśli szalonemu sam Bóg nie poradzi? Więc już śpi i nie wyłaź, bohatyrze, z duchny! Niech za cię kończy wojnę Dilawer staruchny, Który rano z Hussejmem, Bakcibasza trzecie Podskarbi miejsce wziąwszy, w bogatym namiecie Posłów naszych do pierwszej zaprasza rozmowy. I gestem, i ukłonem, i miłymi słowy Ochotnie ich przyjąwszy (nie wiem jako w sercu), Tudzież na złotonitym posadzi kobiercu. Tam pomniąc Żorawiński, że u Turków ckliwe Na długą mowę uszy
go nie obudzi; Dałby swe państwo, żeby aż do świata końca Jego wstydliwe oko nie widziało słońca. Wczora się gniewał na noc, a dziś mu dzień wadzi. Któż, jeśli szalonemu sam Bóg nie poradzi? Więc już spi i nie wyłaź, bohatyrze, z duchny! Niech za cię kończy wojnę Dilawer staruchny, Który rano z Hussejmem, Bakcibasza trzecie Podskarbi miejsce wziąwszy, w bogatym namiecie Posłów naszych do pierwszej zaprasza rozmowy. I gestem, i ukłonem, i miłymi słowy Ochotnie ich przyjąwszy (nie wiem jako w sercu), Tudzież na złotonitym posadzi kobiercu. Tam pomniąc Żorawiński, że u Turków ckliwe Na długą mowę uszy
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 304
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924