we znaki.
Generał Spens, żołnierz szczęśliwy; regiment jego w kilku bataliach był zawsze victor, człowiek grzeczny.
Generał Szpar, bardzo poczciwy, wesoły, żołnierz wielki, u króla w konfidencji, kochaniu i estymie.
Generał Merner był przychylny do ludzi, z tym najpierwej imp. hetman Sapieha maszerował.
Generał Maydel, starzec, żołnierz dobry, z tym powtórnie ipan hetman maszerował.
Generał Guldensztern, z pomorskiem wojskiem.
Generał Sztrumbek, stary żołnierz.
Generał Nirhodt, ten wielką batalią pod Warszawą wygrał, będąc tylko w 1,800, a nieprzyjaciela było effective 9,000, to jest sasów 3,000 a polaków 6,000.
Generał
we znaki.
Generał Spens, żołnierz szczęśliwy; regiment jego w kilku bataliach był zawsze victor, człowiek grzeczny.
Generał Szpar, bardzo poczciwy, wesoły, żołnierz wielki, u króla w konfidencyi, kochaniu i estymie.
Generał Merner był przychylny do ludzi, z tym najpierwéj jmp. hetman Sapieha maszerował.
Generał Maydel, starzec, żołnierz dobry, z tym powtórnie jpan hetman maszerował.
Generał Guldensztern, z pomorskiém wojskiem.
Generał Sztrumbek, stary żołnierz.
Generał Nirhodt, ten wielką batalią pod Warszawą wygrał, będąc tylko w 1,800, a nieprzyjaciela było effective 9,000, to jest sasów 3,000 a polaków 6,000.
Generał
Skrót tekstu: ZawiszaPam
Strona: 383
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Krzysztof Zawisza
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1715 a 1717
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1717
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Julian Bartoszewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Jan Zawisza
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1862
piękniejszy zdzierca.
Pułkownik Amelton.
Pułkownik Daldorf kawaler wielki, ten mostu warszawskiego ubronił we stu szwedów, przeciw kilku tysięcy Moskwy i Sasów i Litwy. Postrzelony kilka razy, ale drapacz niemiłosierny.
Pułkownik Konte de la Garde, zacny kawaler.
Pułkownik Rossen kawalerii inflanckiej, miły człowiek.
Pułkownik Wrangiel.
Pułkownik Bannier, dobry starzec i dobry żołnierz, na ludzie miłosierny.
Pułkownik Borkhausen, żołnierz stary.
Generał major Szkit.
Generał major Krejtz.
Pułkownik Rozenszterna, poczciwy człowiek, zabity w okazji z Moskwą nad Dnieprem.
Pułkownik Szperling.
Pułkownik Raank z regimentem, asystował króla imci Stanisława.
Generał major Krassaw, nieużyty i bardzo niemiłosierny. III.
piękniejszy zdzierca.
Pułkownik Amelton.
Pułkownik Daldorf kawaler wielki, ten mostu warszawskiego ubronił we stu szwedów, przeciw kilku tysięcy Moskwy i Sasów i Litwy. Postrzelony kilka razy, ale drapacz niemiłosierny.
Pułkownik Conte de la Garde, zacny kawaler.
Pułkownik Rossen kawaleryi inflanckiéj, miły człowiek.
Pułkownik Wrangiel.
Pułkownik Bannier, dobry starzec i dobry żołnierz, na ludzie miłosierny.
Pułkownik Borkhausen, żołnierz stary.
Generał major Szkit.
Generał major Krejtz.
Pułkownik Rozenszterna, poczciwy człowiek, zabity w okazyi z Moskwą nad Dnieprem.
Pułkownik Szperling.
Pułkownik Raank z regimentem, assystował króla jmci Stanisława.
Generał major Krassaw, nieużyty i bardzo niemiłosierny. III.
Skrót tekstu: ZawiszaPam
Strona: 386
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Krzysztof Zawisza
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1715 a 1717
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1717
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Julian Bartoszewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Jan Zawisza
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1862
, wzięłać fortuna. O cóż, proszę, biadać? Aiboć wziąwszy, nie może tegoż znowu ta dać? Nie miałeś, miawszy zgubił, bądźże przy nadziei, Że, jak i pierwej, siedzisz na tejże kolei. Zdrowie tylko a dziecię w ten komput nie wchodzi. Gdzież się starzec wyleży? Gdzie mu się syn rodzi? 318 (F). MĄŻ Z ŻONĄ CHORĄ
„Cóż ci to, moja duszo?” „Choram.” „Żal się Boże, Każęć głowę obłożyć.” „Nic mi nie pomoże, Jużem ja okładała.” „Więc smarować boki.” „Ba
, wzięłać fortuna. O cóż, proszę, biadać? Aiboć wziąwszy, nie może tegoż znowu ta dać? Nie miałeś, miawszy zgubił, bądźże przy nadziei, Że, jak i pierwej, siedzisz na tejże kolei. Zdrowie tylko a dziecię w ten komput nie wchodzi. Gdzież się starzec wyleży? Gdzie mu się syn rodzi? 318 (F). MĄŻ Z ŻONĄ CHORĄ
„Cóż ci to, moja duszo?” „Choram.” „Żal się Boże, Każęć głowę obłożyć.” „Nic mi nie pomoże, Jużem ja okładała.” „Więc smarować boki.” „Ba
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 136
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, Nic przeciw cnocie.
Żadnego kwiatu ziemia nie wydaje Tak ślicznej barwy, nie tak piękna wstaje Rana jutrzenka, jako niezmyślony Wstyd przyrodzony.
Lecz prędzej na dół swe obrócą koła Słoneczne wozy, niż temu kto zdoła, Żeby wyrazić umiał tego wszytki Życia pożytki.
Niechaj w nim żyję, niechaj obciążony Laty w nim umrę starzec nieznajomy, Choć mię mój kmiotek rękoma własnymi Zagrzebie w ziemi.
A jako żeglarz gdy już w porcie stanie, Miłe mu przeszłych bied przypominanie, Miło mu pojrzeć na wichry, na skały, Gdy uszedł cały,
Tak ja, gdy da Bóg w pokoju usiądę, Przeszłe niewczasy przypominać będę, Wszytkie me biedy, trudy
, Nic przeciw cnocie.
Żadnego kwiatu ziemia nie wydaje Tak ślicznej barwy, nie tak piękna wstaje Rana jutrzenka, jako niezmyślony Wstyd przyrodzony.
Lecz prędzej na doł swe obrocą koła Słoneczne wozy, niż temu kto zdoła, Żeby wyrazić umiał tego wszytki Życia pożytki.
Niechaj w nim żyję, niechaj obciążony Laty w nim umrę starzec nieznajomy, Choć mię moj kmiotek rękoma własnymi Zagrzebie w ziemi.
A jako żeglarz gdy już w porcie stanie, Miłe mu przeszłych bied przypominanie, Miło mu pojrzeć na wichry, na skały, Gdy uszedł cały,
Tak ja, gdy da Bog w pokoju usiędę, Przeszłe niewczasy przypominać będę, Wszytkie me biedy, trudy
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 353
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
tym krajom nie poszło/ jednak tak wiele ja rozumiem/ mógł znaczyć ten Kometa śmierć Świdrygielowi/ za czym acz nic złego tym krajom nie poszło/ jednak tak wiele ja rozumiem/ mógł znaczyć ten Kometa śmierć tego Książęcia Litewskiego/ jako drugi co się ukazał Roku 1434. znaczył śmierć Jagiełłowę: bo trzeba było Komety żeby starzec jeden który miał wieku prawie 100. lat umarły a bez Komety przetrwałby był drugie 100. Matematyk nasz tamtego wieku wielki/ widząc jednego Kometę/ w Roku Pańskim 1475. rozumiał że to byli dwa/ jednak chocie rozdwoił; nie przyszło za nimi nam nic złego/ jedno trochę ciepła bez inszego niewczasu; wojny/
tym kráiom nie poszło/ iednák ták wiele ia rozumiem/ mogł znáczyć ten Kometá śmierć Swidrygielowi/ zá czym ácz nic złego tym kráiom nie poszło/ iednák ták wiele ia rozumiem/ mogł znáczyć ten Kometá śmierć tego Kśiążęćiá Litewskiego/ iáko drugi co się vkazał Roku 1434. znáczył śmierć Iágiełłowę: bo trzebá było Komety żeby stárzec ieden ktory miał wieku práwie 100. lat vmárły á bez Komety przetrwáłby był drugie 100. Máthématyk nász támtego wieku wielki/ widząc iednego Kometę/ w Roku Páńskim 1475. rozumiał że to byli dwá/ iednák choćie rozdwoił; nie przyszło zá nimi nam nic złego/ iedno trochę ćiepłá bez inszego niewczásu; woyny/
Skrót tekstu: NajmProg
Strona: Cv
Tytuł:
Prognostyk duchowny na kometę
Autor:
Jakub Najmanowicz
Drukarnia:
Maciej Jędrzejowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
astrologia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1619
Data wydania (nie wcześniej niż):
1619
Data wydania (nie później niż):
1619
. Nie dbam, że milczkiem żywot mój popłynie, Że nie znam sejmów, nie sądzę w Lublinie, Że mię król nie zna i że wielkich ludzi Przyjaźń do służby rano mię nie budzi. Tak gdy nawitą wyrobiwszy przędzę Bez tych hałasów dni moich dopędzę, Jakom żył cicho, takimże sposobem, Ziemiański starzec, przywitam się z grobem. Temu ciężka śmierć, który przy pogrzebie Znajomy wszytkim, a sam nie znał siebie.” Tak mówił Tyrsis, jakby stoik nowy, Ale ledwie że dokończył tej mowy, Powaby dworskie wróciły mu chęci Do sejmów, laski, chorągwi, pieczęci. NA WIĄZANIE
Nie przeto-ć wiążę ręce
. Nie dbam, że milczkiem żywot mój popłynie, Że nie znam sejmów, nie sądzę w Lublinie, Że mię król nie zna i że wielkich ludzi Przyjaźń do służby rano mię nie budzi. Tak gdy nawitą wyrobiwszy przędzę Bez tych hałasów dni moich dopędzę, Jakom żył cicho, takimże sposobem, Ziemiański starzec, przywitam się z grobem. Temu ciężka śmierć, który przy pogrzebie Znajomy wszytkim, a sam nie znał siebie.” Tak mówił Tyrsis, jakby stoik nowy, Ale ledwie że dokończył tej mowy, Powaby dworskie wróciły mu chęci Do sejmów, laski, chorągwi, pieczęci. NA WIĄZANIE
Nie przeto-ć wiążę ręce
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 41
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
począł sposób przyrodzenia nowy, Gdy na głowie włos czarny, na brodzie otręby: Przyznaj się, wyszczekane podobno i zęby. 226. STARY, A ZWAJCA
Szkoda by się, staruszku, do broni pomykać: Próżna zwada, kto pocznie za trzewiki cykać. Nie dopiero to wiemy, że po izbie pachnie, Gdy starzec głosem gada; cóż, gdy ręką machnie! 227 (P). NA ZŁODZIEJU CZAPKA GORE ŻART NIEWCZESNY
Z sąsiadem, o którego coś prawiono żenie, Przyjadę w dom szlachecki; aż rogi jelenie, Kupido na nich stoi, wiszą na łańcuchu. „Ty to beko kornuto robisz z nas, zły duchu!”
począł sposób przyrodzenia nowy, Gdy na głowie włos czarny, na brodzie otręby: Przyznaj się, wyszczekane podobno i zęby. 226. STARY, A ZWAJCA
Szkoda by się, staruszku, do broni pomykać: Próżna zwada, kto pocznie za trzewiki cykać. Nie dopiero to wiemy, że po izbie pachnie, Gdy starzec głosem gada; cóż, gdy ręką machnie! 227 (P). NA ZŁODZIEJU CZAPKA GORE ŻART NIEWCZESNY
Z sąsiadem, o którego coś prawiono żenie, Przyjadę w dom szlachecki; aż rogi jelenie, Kupido na nich stoi, wiszą na łańcuchu. „Ty to beko kornuto robisz z nas, zły duchu!”
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 293
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
w tym umrzeć mu tygodniu. Kiedy się z Padwie dowie o starym przychodniu, Co rychlej poń posyła; a tu Włoch nadęty: „Nie takiem ja kurował — rzecze — pacjenty.
Niech mu zaraz krew puszczą.” Owi z nim w dysputy, Że co mógł żyć kilka dni, umrze tej minuty; Starzec z Hipokratesa koniecznie dowodzi, Że się taką chorobę krwią rozrywać godzi. Owi, że zaraz umrze; Włoch, że zdrowym będzie. Każdy się przy swym zdaniu na dowód zdobędzie. Toż po długich dysputach: niechże umrze zdrowy, Byle według reguły Hipokratesowej! Cóż się u nas inszego na sejmikach dzieje, Gdy
w tym umrzeć mu tygodniu. Kiedy się z Padwie dowie o starym przychodniu, Co rychlej poń posyła; a tu Włoch nadęty: „Nie takiem ja kurował — rzecze — pacyjenty.
Niech mu zaraz krew puszczą.” Owi z nim w dysputy, Że co mógł żyć kilka dni, umrze tej minuty; Starzec z Hipokratesa koniecznie dowodzi, Że się taką chorobę krwią rozrywać godzi. Owi, że zaraz umrze; Włoch, że zdrowym będzie. Każdy się przy swym zdaniu na dowód zdobędzie. Toż po długich dysputach: niechże umrze zdrowy, Byle według reguły Hipokratesowej! Cóż się u nas inszego na sejmikach dzieje, Gdy
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 313
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
w zgubie. Tedy wziąwszy depozyt, brzuch wyprząta w trzopie I na tymże go miejscu, gdzie pierwej, zakopie. Sam idzie ku domowi, ale sąsiad ckliwy, Jakby mu do wiadomej oczy wybrał śliwy, Chyżo glinę odrzuci, rękę w garniec wrazi; Lecz ją jeszcze w źle skrzepłej ufarbuje mazi. Co zrozumiawszy starzec, bo czekał gotowem: „Dzierż, goń — krzyknie — złodzieja!” — który z tym obłowem Uciekając, gdy skacze przez płoty, przez doły, Szwankowawszy nieborak, złomał nogę w poły. Upuścił sztukę mięsa z paszczęki do strugi, Gdy cień jej w wodzie chwyta, pies Ezopów drugi. 358. FRASZKI
w zgubie. Tedy wziąwszy depozyt, brzuch wyprząta w trzopie I na tymże go miejscu, gdzie pierwej, zakopie. Sam idzie ku domowi, ale sąsiad ckliwy, Jakby mu do wiadomej oczy wybrał śliwy, Chyżo glinę odrzuci, rękę w garniec wrazi; Lecz ją jeszcze w źle skrzepłej ufarbuje mazi. Co zrozumiawszy starzec, bo czekał gotowem: „Dzierż, goń — krzyknie — złodzieja!” — który z tym obłowem Uciekając, gdy skacze przez płoty, przez doły, Szwankowawszy nieborak, złomał nogę w poły. Upuścił sztukę mięsa z paszczeki do strugi, Gdy cień jej w wodzie chwyta, pies Ezopów drugi. 358. FRASZKI
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 343
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
granatową. Jak widzę — twoja zawsze twarz nie bez, pokostu, Nigdy bez farbowania nie wytrwa po prostu. 97. I TO FIGIEL, ALE PRAWDZIWY
... 98. I TO TEŻ AUTOR
O naukę mię ociec i o obyczaje Pyta — swojego syna. „Już — mówię — wydaje Księgi!” — Starzec się cieszy, a student za garce I kwaterki — librosy wydaje szynkarce. 99. PEDOGRYK
Nauczyłeś się ma tym i na tamtym pono Świecie, że chcesz, żeby cię jak i tu dźwigano; A o hajduków — słyszę — trudnio bardzo w niebie, Więc nie wiem, na Sąd Pański kto poniesie ciebie.
granatową. Jak widzę — twoja zawsze twarz nie bez, pokostu, Nigdy bez farbowania nie wytrwa po prostu. 97. I TO FIGIEL, ALE PRAWDZIWY
... 98. I TO TEŻ AUTOR
O naukę mię ociec i o obyczaje Pyta — swojego syna. „Już — mówię — wydaje Księgi!” — Starzec się cieszy, a student za garce I kwaterki — librosy wydaje szynkarce. 99. PEDOGRYK
Nauczyłeś się ma tym i na tamtym pono Świecie, że chcesz, żeby cię jak i tu dźwigano; A o hajduków — słyszę — trudnio bardzo w niebie, Więc nie wiem, na Sąd Pański kto poniesie ciebie.
Skrót tekstu: KorczFrasz
Strona: 31
Tytuł:
Fraszki
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1699
Data wydania (nie wcześniej niż):
1699
Data wydania (nie później niż):
1699
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950