poprzek, jak się trafi, bohatyr surowy Piersi szerokie począł rozwalać i głowy: Lecą łokcie z rękami, lecą i łopatki, Konie noszą swych panów przeciętych ostatki. Widział kto, kiedy wicher w zaburzone czasy Rzuca się z jadem wściekłem na wyniosłe lasy, Gdzie przejdzie, z ozdób swoich zdarte zostawuje, Żadna góra, stoletni dąb go nie hamuje. PIEŚŃ XXVII.
XXVI.
Wiele tych, co gniewowi Rodomontowemu Szczęściem uszli, wiele tych, co Gradasowemu, Rozumieją, iż żartkość i zbyt rącze nogi Już ich śmierci odjęły, już zbawiły trwogi; Aliści na Rugiera po zad natrafiają, Bezpieczni, nad nadzieję zdrowia pokładają. Bo człowiek, co
poprzek, jak się trafi, bohatyr surowy Piersi szerokie począł rozwalać i głowy: Lecą łokcie z rękami, lecą i łopatki, Konie noszą swych panów przeciętych ostatki. Widział kto, kiedy wicher w zaburzone czasy Rzuca się z jadem wściekłem na wyniosłe lasy, Gdzie przejdzie, z ozdób swoich zdarte zostawuje, Żadna góra, stoletni dąb go nie hamuje. PIEŚŃ XXVII.
XXVI.
Wiele tych, co gniewowi Rodomontowemu Szczęściem uszli, wiele tych, co Gradasowemu, Rozumieją, iż żartkość i zbyt rącze nogi Już ich śmierci odjęły, już zbawiły trwogi; Aliści na Rugiera po zad natrafiają, Bezpieczni, nad nadzieję zdrowia pokładają. Bo człowiek, co
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 326
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
ciężarem Ciała teraz pogardzić, lecz za Bożej darem Łaski masz na koronę zacniejszą zarabiać, I więtszemi do niej się w Zakonie ozdabiać Cnotami: jeszcześ bowiem niewiele pracował Na tę zapłatę, którąć Bóg w Niebie zgotował. Tedyć potrzeba jeszcze trochę robić więcej, Abyś wszedł do wesela Pana Twego prędzej: Bo i ja stoletni mąż prawie siedmdziesiąty Przepędziłem w tej głuchej puszczy rok i piąty; Tobie zaś nietak długo przyjdzie żyć w tym lesie, Jednak do tego czasu masz trwać aż przyniesie Czas od Boga śmierć, abyś wziął grosz z temi wieczny, Którzy dnia prace znieśli, i upał słoneczny. A przetoż przyjacielu co Bóg dekretował
ćiężarem Ciáłá teraz pogárdźić, lecz zá Bożey dárem Łáski masz ná koronę zacnieyszą zárabiáć, Y więtszemi do niey się w Zakonie ozdabiáć Cnotámi: ieszcześ bowiem niewiele prácował Ná tę zápłátę, ktorąć Bog w Niebie zgotował. Tedyć potrzebá ieszcze troche robić więcey, Abyś wszedł do wesela Páná Twego pręcey: Bo y ia stoletni mąż práwie śiedmdźieśiąty Przepędźiłem w tey głuchey puszczy rok y piąty; Tobie záś nieták długo przyydźie żyć w tym leśie, Iednák do tego czásu masz trwáć áż przynieśie Czás od Bogá śmierć, ábyś wźiął grosz z temi wieczny, Ktorzy dniá prace znieśli, y vpał słoneczny. A przetoż przyiaćielu co Bog dekretował
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 288
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688