, zwierzu i nieprzyjaciołom straszniejsza od mnóstwa niesfornego.
Przy hodowli tych szczeniąt ma się często strzylać, ile karmiąc one przy wypuszczeniu z psiarni, w której dziedziniec być duży nienazbyt powinien. Tamże prosiąt, owiec, cieląt i źrebiąt po dwoje być powinno, z racji by się z nimi obeznawszy, lekce ważyli, za rzecz swojską to mając. Pilność jednak na początkach być powinna, gdy co zagabną, by były wraz rózgą oćwiczone, lecz nie z starej miotły. Trzask harapu być im jednak powinien znajomy, by go od strzelania dystyngwować mogli. Wiedzieć i to ma myśliwy, że przy ruszeniu się tej bestii z miejsca, by przy najciższym czasie
, zwierzu i nieprzyjaciołom straszniejsza od mnóstwa niesfornego.
Przy hodowli tych szczeniąt ma się często strzylać, ile karmiąc one przy wypuszczeniu z psiarni, w której dziedziniec być duży nienazbyt powinien. Tamże prosiąt, owiec, cieląt i źrebiąt po dwoje być powinno, z racji by się ź nimi obeznawszy, lekce ważyli, za rzecz swojską to mając. Pilność jednak na początkach być powinna, gdy co zagabną, by były wraz rózgą oćwiczone, lecz nie z starej miotły. Trzask harapu być im jednak powinien znajomy, by go od strzelania dystyngwować mogli. Wiedzieć i to ma myśliwy, że przy ruszeniu się tej bestii z miejsca, by przy najciszszym czasie
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 202
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak
Kapitany/ Poruczniki/ Chorąże/ Przywodniki: i rozdzielił ją na zbrojne ludzie/ i na arcerze: i przydał im posługacze/ piczowniki/ opatrujące stanowiska/ podskarbie/ pisarze/ komisarze: i zlecił zawiadowanie o niej na Kontestabila/ na Marszałki/ i na pierwsze Pany w królestwie. Nie bywali barzo potężni w piechotę swojską/ obawiając się tumultu i wzburzenia pospólstwa: i acz Karzeł VIII. naprzód/ znając potrzebę takiej milicji/ postanowił pewny porządek na 5000. pieszych Francuzów/ a potym Franciszek I. na 50000. jednak ten rząd za małym dozorem/ w niwecz poszedł. Ludowik XI. był do tego pierwszym/ który aby mógł skuść
Cápitany/ Poruczniki/ Chorąże/ Przywodniki: y rozdźielił ią ná zbroyne ludzie/ y ná árcerze: y przydał im posługácze/ piczowniki/ opátruiące stánowiská/ podskárbie/ pisárze/ commisarze: y zlećił záwiádowánie o niey ná Contestábilá/ ná Márszałki/ y ná pierwsze Pany w krolestwie. Nie bywáli bárzo potężni w piechotę swoyską/ obawiáiąc się tumultu y wzburzenia pospolstwá: y ácz Kárzeł VIII. naprzod/ znáiąc potrzebę tákiey militiey/ postánowił pewny porządek ná 5000. pieszych Fráncuzow/ á potym Fránćiszek I. ná 50000. iednák ten rząd zá máłym dozorem/ w niwecz poszedł. Ludowik XI. był do tego pierwszym/ ktory áby mogł skuść
Skrót tekstu: BotŁęczRel_III
Strona: 17
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. III
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
Frankfurcie, jachaliśmy wszyscy konno na nocleg do wsi, mil 4.
30 Martii. Wyjachaliśmy rano z tej wsi także konno; we trzech milach pokarm mieliśmy. Tu jadąc, nadjachaliśmy byli stado dzikich świń; jakoż temi polami, lasami, tam zwierz wszędzie bardzo gęsty. Na pokarmie postrzeliłem kaczkę swojską z bandoletu; tam o to hałasu małośmy nie zażyli wielkiego. Potem konia z gospodarzem mieniałem, głowa na głowę, dla tego, że mój był osadniony; a potem jachaliśmy znowu mil trzy na nocleg do Berlina. To miasto tegoż jest Kscia Brandenburskiego i rezydencja jego; zamek bardzo kosztowną robotą i
Frankfurcie, jachaliśmy wszyscy konno na nocleg do wsi, mil 4.
30 Martii. Wyjachaliśmy rano z tej wsi także konno; we trzech milach pokarm mieliśmy. Tu jadąc, nadjachaliśmy byli stado dzikich świń; jakoż temi polami, lasami, tam zwierz wszędzie bardzo gęsty. Na pokarmie postrzeliłem kaczkę swojską z bandoletu; tam o to hałasu małośmy nie zażyli wielkiego. Potem konia z gospodarzem mieniałem, głowa na głowę, dla tego, że mój był osadniony; a potem jachaliśmy znowu mil trzy na nocleg do Berlina. To miasto tegoż jest Xcia Brandeburskiego i rezydencja jego; zamek bardzo kosztowną robotą i
Skrót tekstu: GawarDzien
Strona: 23
Tytuł:
Dziennik podróży po Europie Jana i Marka Sobieskich
Autor:
Sebastian Gawarecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1646 a 1648
Data wydania (nie wcześniej niż):
1646
Data wydania (nie później niż):
1648
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Wincenty Dawid
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Redakcja "Wędrowca"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1883