/ i wstydu ludzkiego granic przeskoczenie przyczytać musi. Nie przepuścili oni tam żadnemu od wyższej do niższej kondycji Duchownego i świetskiego stanu człowiekowi/ ale wszystkich ogółem/ w niewinności ich Bogu i ludziom jawnej/ pomazali/ i oszkalowali/ zebrania do domu na chwałę Bożą wystawionego/ nazwiskami wszetecznymi ochrzciwszy) Zadali im bunty/ sedycije/ swowoleństwo z grubą niezbożnością złączone/ nieposłuszeństwo zwierzchności od Boga danej/ Co jeszcze więtsza/ Rzeczypospolitej szkodliwe/ z jawnemi Ojczyzny naszej i Króla Jego M. Pana nam szczęśliwie panującego nieprzyjacioły/ Praktyki/ a zgoła co jadowita ślina do niewyparzonej gęby ich przyniosła/ na niewinnych/ i w poczciwej z cnotliwych postępków nabytej sławie namniejszej makuły niemających
/ y wstydu ludzkiego gránic przeskocżenie przycżytać muśi. Nie przepuśćili oni tám żadnemu od wyższey do niższey conditiey Duchownego y świetskiego stanu cżłowiekowi/ ále wszystkich ogułem/ w niewinnośći ich Bogu y ludźiom iáwney/ pomázáli/ y oszkálowáli/ zebránia do domu ná chwałę Bożą wystáwionego/ nazwiskámi wszetecżnymi ochrzćiwszy) Zádáli im bunty/ sediciie/ swowoleństwo z grubą niezbożnośćią złącżone/ nieposłuszeństwo zwierzchnosći od Bogá dáney/ Co ieszcże więtsza/ Rzecżypospolitey szkodliwe/ z iáwnemi Oycżyzny nászey y Krolá Ie^o^ M. Páná nam szcżęśliwie pánuiącego nieprzyiaćioły/ Práktyki/ á zgołá co iádowita śliná do niewypárzoney gęby ich przyniosłá/ ná niewinnych/ y w pocżćiwey z cnotliwych postępkow nabytey sławie namnieyszey mákuły niemáiących
Skrót tekstu: SmotLam
Strona: 21
Tytuł:
Threnos, to iest lament [...] wschodniej Cerkwi
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
dżdżów i wiatrów wolne/ a Kościoły lecą. Przypatrz się szragom i szatom kapłańskim. Także stołóm ich/ a ołtarzowi Chrystusowemu. Na stole ich statki złote i srebrne/ na ołtarzu zaledwie czasem kielich kontryfałowy. Pachołki i kucharki ubierają/ a ubogie łupią: przed dobroczynnością uciekają/ przepowiadaniem słowa Bożego się brzydzą/ ale swowoleństwo i świat miłują. Godzin kapłańskich zapamiętywają/ a piosneczki na pamięć umieją. A ta jest fórta potępienia i upadku wiecznego kapłańskiego. Na ten czas płomień barzo smrodliwy Dziekana z końmi podniosszy/ z dziwną żałością go/ od obecności męża świętego porwał. Idem. Bierzmowanie. Biskup. Bierzmowanie. Bierzmowany ślepy nie mógł jako przedtym
dżdżow y wiátrow wolne/ á Kościoły lecą. Przypátrz sie szragom y szátom kápłáńskim. Tákże stołóm ich/ á ołtarzowi Chrystusowemu. Ná stole ich státki złote y srebrne/ ná ołtarzu záledwie czásem kielich kontryfałowy. Páchołki y kuchárki vbieráią/ á vbogie łupią: przed dobroczynnośćią vćiekáią/ przepowiádániem słowá Bożego sie brzydzą/ ále swowoleństwo y świát miłuią. Godźin kápłáńskich zápámiętywáią/ á piosneczki ná pámięć vmieią. A tá iest fórtá potępienia y vpadku wiecżnego kápłáńskiego. Ná ten czás płomień bárzo smrodliwy Dźiekaná z końmi podniosszy/ z dźiwną żáłośćią go/ od obecnośći mężá świętego porwáł. Idem. Bierzmowánie. Biskup. Bierzmowánie. Bierzmowány ślepy nie mogł iáko przedtym
Skrót tekstu: ZwierPrzykład
Strona: 81
Tytuł:
Wielkie zwierciadło przykładów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Wysocki
Drukarnia:
Jan Szarffenberger
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
. wmciom niebezpieczeństwo wielkie, które nad R. P. prawie wisi, od swowoleństwa kozackiego, którego liczba (bo do 40.000 po różnych miejscach jest tych swowolników) i na wszytko złe jest odwaga niebezpieczna R. P. Nie pomogły nic komisyje, nie pomogły sposoby z sejmów do pohamowania ich podane, bierze górę to swowoleństwo w domu ciężkie, do zwadzenia nas z postronnemi pany, do zaciągnienia na nas wojny sposobne. Co wżdy z tym czynić, jako te kupy rozprowadzić, jako na potym zahamować, pod uważenie wmciów J. K. M. podawać raczy. Ma i tę świeżą wiadomość J. K. M., że Tomsza
. wmciom niebezpieczeństwo wielkie, które nad R. P. prawie wisi, od swowoleństwa kozackiego, którego lidzba (bo do 40.000 po różnych miejscach jest tych swowolników) i na wszytko złe jest odwaga niebezpieczna R. P. Nie pomogły nic komisyje, nie pomogły sposoby z sejmów do pohamowania ich podane, bierze górę to swowoleństwo w domu ciężkie, do zwadzenia nas z postronnemi pany, do zaciągnienia na nas wojny sposobne. Co wżdy z tym czynić, jako te kupy rozprowadzić, jako na potym zahamować, pod uważenie wmciów J. K. M. podawać raczy. Ma i tę świeżą wiadomość J. K. M., że Tomsza
Skrót tekstu: AktaPozn_I_1
Strona: 482
Tytuł:
Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego tom I
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
akta sejmikowe
Tematyka:
polityka, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1601 a 1616
Data wydania (nie wcześniej niż):
1601
Data wydania (nie później niż):
1616
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Włodzimierz Dworzaczek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Poznań
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowe Wydawnictwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1957
wiele pozwolić miał gniewowi swemu. Co za sława i chwała, gdy z małej przyczyny Przez szablę będziesz jednej dobywał dziewczyny? Więtsza zmaza, choć pewnie, iż wygrasz, nadzieje Potuszą, a życzliwy Mars ci się rozśmieje.
XCVII.
Mała uczciwość, wierz mi, a niebezpieczeństwo Stąd wielkie; raczej życzę, abyś swowoleństwo Brunellowe pokarał: niech jego niecnoty Ustaną, niech ma swojej zapłatę roboty. I choćbyś go wyzwolić mógł z więzienia tego Przez najpodlejsze środki, cóż sprawisz dobrego? Bo czemuż, gdyś jest na tem, nam sprawiedliwości Nie masz czynić i karać z występkami złości? PIEŚŃ XXVII.
XCVIII.
Pośli raczej
wiele pozwolić miał gniewowi swemu. Co za sława i chwała, gdy z małej przyczyny Przez szablę będziesz jednej dobywał dziewczyny? Więtsza zmaza, choć pewnie, iż wygrasz, nadzieje Potuszą, a życzliwy Mars ci się rozśmieje.
XCVII.
Mała uczciwość, wierz mi, a niebezpieczeństwo Stąd wielkie; raczej życzę, abyś swowoleństwo Brunellowe pokarał: niech jego niecnoty Ustaną, niech ma swojej zapłatę roboty. I choćbyś go wyzwolić mógł z więzienia tego Przez najpodlejsze środki, cóż sprawisz dobrego? Bo czemuż, gdyś jest na tem, nam sprawiedliwości Nie masz czynić i karać z występkami złości? PIEŚŃ XXVII.
XCVIII.
Pośli raczej
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 344
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
się zwaśniwszy, z miasta go wygnali, i inszemu, który był cichy, spokojny, niemowny, na dzieci łaskawy, szkołę dali. Dzieci srogości pierwszego zabaczywszy, jego łaskawości mało się bały; igrali, nauki nie pilnowali, tablice o swe głowy potłukli, księgi podarli. Co zaś ludzie onego miasteczka pobaczywszy, a swowoleństwo dziecinne wyrozumiawszy, pierwszego przyzwali, szkołę mu znowu wrócili i ułafę więtszą pozwolili. Do tego, gdymem się z nim trafił, rzekłem: — „Boże zachowaj od złego! Nad anioły szatana przekładacie, gdy takiego tym aniołkom za chodzię dawacie.”
Usłyszawszy to starzec jeden, rzekł mi: — „Aboś
się zwaśniwszy, z miasta go wygnali, i inszemu, który był cichy, spokojny, niemowny, na dzieci łaskawy, szkołę dali. Dzieci srogości pierwszego zabaczywszy, jego łaskawości mało się bały; igrali, nauki nie pilnowali, tablice o swe głowy potłukli, księgi podarli. Co zaś ludzie onego miasteczka pobaczywszy, a swowoleństwo dziecinne wyrozumiawszy, pierwszego przyzwali, szkołę mu znowu wrócili i ułafę więtszą pozwolili. Do tego, gdymem się z nim trafił, rzekłem: — „Boże zachowaj od złego! Nad anioły szatana przekładacie, gdy takiego tym aniołkom za chodzię dawacie.”
Usłyszawszy to starzec jeden, rzekł mi: — „Aboś
Skrót tekstu: SaadiOtwSGul
Strona: 201
Tytuł:
Giulistan to jest ogród różany
Autor:
Saadi
Tłumacz:
Samuel Otwinowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1610 a 1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1625
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
I. Janicki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Świdzińscy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1879