Krzemieniami nabite, ciągną sprzągłe woły Lubo konie po snopkach usłanych dokoła. Tak je ten młocek skruszy, nie spociwszy czoła, Bo sam na stole siedzi, a pod nim krzemienie Na miazgę kruszą słomę, jedno ma baczenie Na to: żeby poganiał i bydlęta żeby Zboża nie poszpeciły z przypadłej potrzeby. Na co już pogotowiu szaflik i łopatę
Ma, by tę bydląt na bok wymiatał prywatę. Kiedy już wszystko skruszy, na kupę to sprząta, A uważa, z którego wiatr powiewa kąta; I zaraz tamże wieje, gdzie wprzód zboże pada, Słoma zaś pokruszona powoli osiada Ta bliżej, ta też dalej, jako która waży. Tę lub dla
Krzemieniami nabite, ciągną sprzągłe woły Lubo konie po snopkach usłanych dokoła. Tak je ten młocek skruszy, nie spociwszy czoła, Bo sam na stole siedzi, a pod nim krzemienie Na miazgę kruszą słomę, jedno ma baczenie Na to: żeby poganiał i bydlęta żeby Zboża nie poszpeciły z przypadłej potrzeby. Na co już pogotowiu szaflik i łopatę
Ma, by tę bydląt na bok wymiatał prywatę. Kiedy już wszystko skruszy, na kupę to sprząta, A uważa, z którego wiatr powiewa kąta; I zaraz tamże wieje, gdzie wprzód zboże pada, Słoma zaś pokruszona powoli osiada Ta bliżej, ta też dalej, jako która waży. Tę lub dla
Skrót tekstu: GośPosBar_II
Strona: 461
Tytuł:
Poselstwo wielkie Stanisława Chomentowskiego...
Autor:
Franciszek Gościecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
relacje
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1732
Data wydania (nie wcześniej niż):
1732
Data wydania (nie później niż):
1732
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
prowadzi Gulki/ które zdrobiwszy pod kociełek sądzi. A której na ogrodzie maż narwał jarzyny/ Sama skrobie. Sam sięga widłami słoniny Wywiodłej/ a wisącej z krokwy okopciałej/ I dostawa z starego połcia szperki małej. I parzy ją ukropem. Ci się zabawiają Tym czasem rozmowami/ i czas przewłaczają. Był tam bukowy/ szaflik/ za ucho zadany Na gwozdź/ ten z wodą ciepłą na nogi im dany: W śrzód kuczki wprowadzone miekkie rogożowe Łóżko stoi: boki w nim/i nogi wierzbowe. Nakreli je kołderką/ która im służyła W dni odświętne/ lub i ta błahą/ nędzna była/ A ną wierzbowe loże prawie się godząca.
prowádźi Gulki/ ktore zdrobiwszy pod koćiełek sądźi. A ktorey ná ogrodźie maż nárwał iárzyny/ Sámá skrobie. Sam śięgá widłámi słoniny Wywiodłey/ á wisącey z krokwy okopćiałey/ Y dostawa z stárego połćiá szperki máłey. Y párzy ią vkropem. Ci się zábawiáią Tym czasem rozmowámi/ y czás przewłaczáią. Był tám bukowy/ száflik/ zá vcho zadány Ná gwozdź/ ten z wodą ćiepłą na nogi im dány: W śrzod kuczki wprowádzone miekkie rogożowe Lożko stoi: boki w nim/y nogi wierzbowe. Nakreli ie kołderką/ ktora im służyłá W dni odświętne/ lub y tá błahą/ nędzna byłá/ A ną wierzbowe loże prawie się godząca.
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 209
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636