. Trzeba wiedzieć, że to są naprzedniejsze sztuki; Najświętszy łotr rzemieślnik, kto więcej nauki Ma w sobie i w nagorszej sukniej taki chodzi, Jednak swoim rzemiosłem każdemu nagodzi. Rzekłby drugi, że to nic dobrego nie sprawi, Ni na co się nie przyda, bo się kuflem bawi. Dajże mu jedno szczudłek, gdy idzie o sztukę, Obaczysz, co ma w sobie ten łotr za naukę. Przetoż nas wiele na to często się upiją, Tylko niechaj nie kradnie, nie wydrze, nie zbija. Zabawić się nie wadzi, czymże by się cieszył Diabeł, by się tak potym do roboty spieszył. Przeto kiedy
. Trzeba wiedzieć, że to są naprzedniejsze sztuki; Najświętszy łotr rzemieślnik, kto więcej nauki Ma w sobie i w nagorszej sukniej taki chodzi, Jednak swoim rzemiosłem każdemu nagodzi. Rzekłby drugi, że to nic dobrego nie sprawi, Ni na co sie nie przyda, bo sie kuflem bawi. Dajże mu jedno szczudłek, gdy idzie o sztukę, Obaczysz, co ma w sobie ten łotr za naukę. Przetoż nas wiele na to często sie upiją, Tylko niechaj nie kradnie, nie wydrze, nie zbija. Zabawić sie nie wadzi, czymże by sie cieszył Djabał, by sie tak potym do roboty spieszył. Przeto kiedy
Skrót tekstu: DzwonStatColumb
Strona: 3
Tytuł:
Statut Jana Dzwonowskiego, to jest Artykuły prawne jako sądzić łotry i kuglarze jawne
Autor:
Jan Dzwonowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1611
Data wydania (nie wcześniej niż):
1611
Data wydania (nie później niż):
1611
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Wacław Walecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Collegium Columbinum
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1998
są niewolnicy/ toć ich kijem łupią/ Niż świętego Walentego i z takową kupią. Drugi przedaj z Kościołem/ ojca matkę w grobie/ Ledwie dzieci nie poprzeda dogadzając sobie. Konklusia.
Jeśliby się tu komu co niepodobało/ Nie dziwuj jeślim co zełgał/ prawdy mi nie stało. Abo jeśli komu szczudłek/ nie raczcie się gniewać/ A tych fraszek zaniechawszy/ każcie sobie śpiewać. Psalm od morowego powietrza.
UFając tobie moje kochanie/ Serce swe dawam w twoje staranie. Szafujże nim jako raczysz według wolej swojej/ By to jedno nieszkodziło potym duszy mojej. W moc ci się dawam/ ciebie wyznawam Panem swoim
są niewolnicy/ toć ich kiiem łupią/ Niż świętego Walentego y z tákową kupią. Drugi przeday z Kośćiołem/ oyca matkę w grobie/ Ledwie dźieći nie poprzeda dogadzáiąc sobie. Conclusia.
Ieśliby sie tu komu co niepodobáło/ Nie dźiwuy ieślim co zełgał/ prawdy mi nie sstáło. Abo ieśli komu sczudłek/ nie raczćie się gniewáć/ A tych frászek zaniechawszy/ każćie sobie śpiewáć. Psalm od morowego powietrza.
VFáiąc tobie moie kochánie/ Serce swe dawam w twoie staranie. Szafuyże nim iako raczysz według woley swoiey/ By to iedno nieszkodźiło potym duszy moiey. W moc ći się dawam/ ćiebie wyznawam Pánem swoim
Skrót tekstu: FraszNow
Strona: C4
Tytuł:
Fraszki nowe sowizrzałowe
Autor:
Jan z Kijan
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1615
Data wydania (nie wcześniej niż):
1615
Data wydania (nie później niż):
1615