pewnie wydarła wrodzoną światłość. B. Tak jest: Męstwo i brawura moja moja mieć nie może granic ani terminu, o któryby się oprzeć musiała, lecz i miłość ma też nie ladajaką siłę w tym widzę święcie. Gdyż wzywe prawie jako więc mówią oczy, wydziera piorun z ręku Jowiszowych, z Neptunowych troisto kończaty szefelin, szmelcowane widły z Plutonowych, na siekany buzdygan z Herkulesowych, a pałasz się czysty z ręku tak że Bogatyra strasznego, i Kapitana, który Kapitan, miedzy Kapitanami jest Colonellem, między Colonellami Generałem, między Generałami Książęciem, między Siążęty Królem, między Królmi Cesarzem, między Cesarzami Monarchą ludzi mężnych, odważnych, zuchwałych,
pewnie wydárłá wrodzoną świátłość. B. Ták iest: Męstwo y bráwurá moiá moiá mieć nie może gránic áni terminu, o ktoryby się oprzeć muśiáłá, lecz y miłość ma też nie ládáiáką śiłę w tym widzę święćie. Gdyż wzywe práwie iáko więc mowią oczy, wydźiera piorun z ręku Iowiszowych, z Neptunowych troisto konczáty szefelin, szmelcowáne widły z Plutonowych, ná śiekány buzdygan z Herculesowych, á páłász śię czysty z ręku ták że Bogátyra strásznego, y Kápitaná, ktory Kápitan, miedzy Capitanámi iest Colonellem, między Colonellami Generałem, między Generałámi Xiązęćiem, między Siążęty Krolem, między Krolmi Cesarzem, między Cesarzámi Monárchą ludźi mężnych, odwaznych, zuchwáłych,
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 93
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
/ Lub pierzchać/ lub obojga z stracju zapomnieli; Tych zębem/ owych długim zapłotem zawiją/ Tchem drugich/ drugich jadem śmiertelnym zabija. Już było cieni słońce najwyższe zwęziło/ W dziwie Kadm/ towarzystwo oczym się bawiło. Idzie śladem: zewłoka lwia na grzebiecie jego. Broń oszczep z grotem świetnym/ szefelin dotego/ Wszech nawet broni serce barziej osobliwe. w las jako wszedł/ a ciała obaczył nie żywe/ Nieprzyjaciela przytym obwyż wciele sporem/ Ran posysającego/ juszystem ozorem: Rzecze: albo mścicielem waszej zbugi będę/ Albo wam wierni moi/ do pocztu przybędę. I porawałsrogi kamień w prawą/ i
/ Lub pierzchać/ lub oboygá z strácju zápomnieli; Tych zębem/ owych długim zapłotem záwiią/ Tchem drugich/ drugich iádem śmiertelnym zábiia. Iuż było ćieni słońce naywyższe zwęźiło/ W dźiwie Kadm/ towárzystwo oczym się báwiło. Idźie śládem: zewłoká lwia ná grzebiećie iego. Broń oszczep z grotem świetnym/ szefelin dotego/ Wszech náwet broni serce bárźiey osobliwe. w lás iáko wszedł/ á ćiáłá obáczył nie żywe/ Nieprzyiaćielá przytym obwyż wciele sporem/ Ran posysáiącego/ iuszystem ozorem: Rzecze: álbo mśćićielem wászey zbugy będę/ Albo wam wierni moi/ do pocztu przybędę. Y porawałsrogi kámien w práwą/ y
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 56
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636