nalało morze: Daleko go objeżdża, aże na Podgorze. Nie wiesz, Jonaszu, kogo Bóg chce wsadzić w dyby, Że znajdzie i na suchej ziemi wieloryby? Stanie wieża za ksieniec, więc i ty na spodzie, Gdzieś spłukał pierworodny grzech w święconej wodzie. 23. CHROMY ŻOŁNIERZ
Widząc rotmistrz chromego żołnierza w szeregu, Żartując: zostać było doma na noclegu. A ten, jakby odpowiedź miał gotową, rzecze: Bodaj nie rychlej zdrowy niż chromy uciecze. 24. NA SŁUGĘ JEDNOOKIEGO
Wszytko z dobrymi laty, co z samej czeladzi, Każdy mi przyznać musi, od nas się prowadzi: Nie wiernie, nie życzliwie, źle,
nalało morze: Daleko go objeżdża, aże na Podgorze. Nie wiesz, Jonaszu, kogo Bóg chce wsadzić w dyby, Że znajdzie i na suchej ziemi wieloryby? Stanie wieża za ksieniec, więc i ty na spodzie, Gdzieś spłukał pierworodny grzech w święconej wodzie. 23. CHROMY ŻOŁNIERZ
Widząc rotmistrz chromego żołnierza w szeregu, Żartując: zostać było doma na noclegu. A ten, jakby odpowiedź miał gotową, rzecze: Bodaj nie rychlej zdrowy niż chromy uciecze. 24. NA SŁUGĘ JEDNOOKIEGO
Wszytko z dobrymi laty, co z samej czeladzi, Każdy mi przyznać musi, od nas się prowadzi: Nie wiernie, nie życzliwie, źle,
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 217
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
wszytko porządnie wyszło. Chorągwiami: pro salutatione i oddawania uniżoności Poddańskiej swojej, to jest Cechy wszytkie, potym Kampania Konna Kupiecka Cudzoziemska, pięknie przybrana, i na dobrych Koniach, z Muzyką, Trębaczów, i Fajfrów Druga Chorągiew, także Polska Kupiecka też Konna, niby nakształt Peteorskiej, i wprowadziwszy KrólA Imści stanęli w szeregu, czekając na mijającego Pana. Weszły potym Piechoty Węgierskie Chorągwiami, sześć różnych Ichmościów Panów Senatorów, i Starostów, w nowych barwach, różnego koloru Item Dragonie Królewskie, w czerwonej barwie nowej galonami bramowane, których było Chorągwi dziesięć na koniach gniadych, z powieszonemi przez się pasami łosiemi, i z Herbami Krlewskiemi. Item Rajtaria
wszytko porządnie wyszło. Chorągwiámi: pro salutatione y oddawánia uniżonośći Poddańskiey swoiey, to iest Cechy wszytkie, potym Kampánia Konna Kupiecka Cudzoźiemska, pieknie przybrána, y ná dobrych Koniach, z Muzyką, Trębaczow, y Fayfrow Drugá Chorągiew, tákże Polska Kupiecka też Konna, niby nákształt Peteorskiey, y wprowádźiwszy KROLA Imśći stánęli w szeregu, czekaiąc ná mijáiącego Páná. Weszły potym Piechoty Węgierskie Chorągwiami, sześć rożnych Ichmośćiow Pánow Senatorow, y Starostow, w nowych barwach, rożnego koloru Item Dragonie Krolewskie, w czerwoney barwie nowey galonámi brámowáne, ktorych było Chorągwi dźieśięć ná koniách gniádych, z powieszonemi przez się pásami łośiemi, y z Herbámi Krlewskiemi. Item Raytárya
Skrót tekstu: RelWjazdKról
Strona: Av
Tytuł:
Relacja wjazdu solennego do Krakowa króla polskiego i praeliminaria actus coronationis
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Gatunek:
relacje
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1697
Data wydania (nie wcześniej niż):
1697
Data wydania (nie później niż):
1697
na pasze z ulów wylatują. Szarwark: chełpliwy żołnierz ciśnie się na oko: Zajęło w koło Pana plac wojsko szeroko. Męki Pańskiej.
Dziwowidzów też zgraje przybywają drugie/ Wszystkie pozorne miejsca i ulice długie Zastąpili: w tumulcie zgiełk aż pod obłoki I straszny huk podchodzi: A lud chciwooki Upatrują/ w którym go prowadzą szeregu/ Siepacze nie z przyjaźni pośpieszają w biegu. Ten się mimo owego z swą osobliwością/ A drugi zaś popisać pragnie z życzliwością. Co się tknie pośmiewiska: miary nie masz temu/ Snadź Panowie zlecają/ każdy słudze swemu: (Chcąc go tym snadniej podać w ludzką suspicją: Iże słuszną wydali śmierci sentencją) Żeby
ná pasze z vlów wylátuią. Szárwárk: chełpliwy żołnierz ćiśnie się ná oko: Zaięło w koło Páná plác woysko szeroko. Męki Páńskiey.
Dźiwowidzow też zgráie przybywáią drugie/ Wszystkie pozorne mieyscá y vlice długie Zástąpili: w tumulćie zgiełk áż pod obłoki I strászny huk podchodźi: A lud chćiwooki Vpátruią/ w ktorym go prowádzą szeregu/ Siepácze nie z przyiázni pośpieszáią w biegu. Ten się mimo owego z swą osobliwośćią/ A drugi záś popisáć prágnie z życzliwośćią. Co się tknie pośmiewiská: miáry nie mász temu/ Snadź Pánowie zlecáią/ káżdy słudze swemu: (Chcąc go tym snádniey podáć w ludzką suspicyą: Iże słuszną wydáli śmierći sentencyą) Zeby
Skrót tekstu: RożAPam
Strona: 37.
Tytuł:
Pamiątka krwawej ofiary Pana Zbawiciela Naszego Jezusa Chrystusa
Autor:
Abraham Rożniatowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
gotów położyć Lub w złocie zakład, lub i tego łożyć Rumaka na plac. Kto chce, niechaj bieży! Dam mu go zaraz, jeśli mię zwycięży!” Na ten głos wszyscy po sobie spojrzeli, A choć do miasta już się wracać mieli, Znowu chęć wsobie wskrzesiwszy do biegu Stanęli w prostym na koniach szeregu I w złocie zakład prędko odliczywszy A na jednym go placu zostawiwszy — Dali znak sobie z miejsca, kędy stali. Za czym skoczyli. Ten „dalej!”, ów „dalej!” — Na konia woła i ten, i ów skokiem Bieżąc pogląda tu i ówdzie okiem. Ten tego naprzód, potym ten
gotów położyć Lub w złocie zakład, lub i tego łożyć Rumaka na plac. Kto chce, niechaj bieży! Dam mu go zaraz, jeśli mię zwycięży!” Na ten głos wszyscy po sobie spojrzeli, A choć do miasta już się wracać mieli, Znowu chęć wsobie wskrzesiwszy do biegu Stanęli w prostym na koniach szeregu I w złocie zakład prędko odliczywszy A na jednym go placu zostawiwszy — Dali znak sobie z miejsca, kędy stali. Za czym skoczyli. Ten „dalej!”, ów „dalej!” — Na konia woła i ten, i ów skokiem Bieżąc pogląda tu i ówdzie okiem. Ten tego naprzód, potym ten
Skrót tekstu: BorzNaw
Strona: 167
Tytuł:
Morska nawigacyja do Lubeka
Autor:
Marcin Borzymowski
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1662
Data wydania (nie wcześniej niż):
1662
Data wydania (nie później niż):
1662
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Morskie
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
Namniej nie słucha, nie dba na me mowy,
Którą powozi miłość wyuzdana - Spieszy się gwałtem w tę drogę zagrzana. 55
Wprzód zatamujesz Wisłę w bystrym brzegu, Aniżli tego, kogo miłość wiedzie, Wprzód i słoneczny woz zostawisz w biegu, Gdy go zastawisz, pewnie nie pojedzie. Orłów, sokołów dogonisz w szeregu, Niżeli tego, kto z Wenerą jedzie. Trudno miłości z serca wykorzenić, Albo jej ulżyć, albo ją uplenić. 56
Gore nieboga, okrutnie miłuje A żadnej niema nadziei w miłości. Coraz większy się w niej ogień zajmuje, Już wszędzie dosiągł cnych panieńskich kości; Stąd, że go taić w sobie usiłuje
Namniej nie słucha, nie dba na me mowy,
Którą powozi miłość wyuzdana - Spieszy się gwałtem w tę drogę zagrzana. 55
Wprzod zatamujesz Wisłę w bystrym brzegu, Aniżli tego, kogo miłość wiedzie, Wprzod i słoneczny woz zostawisz w biegu, Gdy go zastawisz, pewnie nie pojedzie. Orłow, sokołow dogonisz w szeregu, Niżeli tego, kto z Wenerą jedzie. Trudno miłości z serca wykorzenić, Albo jej ulżyć, albo ją uplenić. 56
Gore nieboga, okrutnie miłuje A żadnej niema nadziei w miłości. Coraz większy się w niej ogień zajmuje, Już wszędzie dosiągł cnych panieńskich kości; Stąd, że go taić w sobie usiłuje
Skrót tekstu: LubSPir
Strona: 22
Tytuł:
Piram i Tyzbe
Autor:
Stanisław Herakliusz Lubomirski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1660 a 1702
Data wydania (nie wcześniej niż):
1660
Data wydania (nie później niż):
1702
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Poznań
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Księgarnia św. Wojciecha
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1929
tak mu respons wybadany, Dali; że wielką będzie potęgą nadany, I taką będzie kwitnął bogactwa możnością. Jaką żaden Król przed nim niesłynął godnością. Z tych zaś jeden Astrolog większą opatrzony Mądrością, taki mu dał respons wynajdziony: Królu, ile rozumem z niebieskiego kręgu Dochodzę, twój Syn z ciebie spłodzony w wszeregu Senatu Indyjskiego Królować niebędzie: Bo na tronie daleko znaczniejszym usiądzie, Nigdy twemu nierównym: a tak mniemam, że go Wiara Chrystusa, którą tłumisz, za znacznego Chrześcijanina witać będzie, gdy mu młody Zakwitnie wiek. próżne twe w tym będą przeszkody. Tak Astronom powiedział; jako on fałszywy BALAAM niegdy Prorok: nie
ták mu respons wybádány, Dáli; że wielką będźie potęgą nádány, Y táką będźie kwitnął bogáctwá możnośćią. Iáką żaden Krol przed nim niesłynął godnośćią. Z tych záś ieden Astrolog większą opátrzony Mądrośćią, táki mu dał respons wynáydźiony: Krolu, ile rozumem z niebieskiego kręgu Dochodzę, twoy Syn z ćiebie spłodzony w wszeregu Senatu Indiyskiego Krolowáć niebędźie: Bo ná thronie dáleko znácznieyszym vśiędzie, Nigdy twemu nierownym: á ták mniemam, że go Wiárá Chrystusá, ktorą tłumisz, żá znácznego Chrześciániná witáć będźie, gdy mu młody Zákwitnie wiek. prożne twe w tym będą przeszkody. Ták Astronom powiedźiał; iáko on fałszywy BALAAM niegdy Prorok: nie
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 14
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
mostem. Z swej rozstrzelone po Niebie gromady Będzieszli w jedność złączyć mógł Plejady? Albo rozsypać z uszczerbkiem Arktury? Twejli to głowy zabawa przezorna, Ze porankowa gwiazda i wieczorna, I gdy dzień gaśnie, i kiedy się rodzi Dla Synów ludzkich bezprzestannie wschodzi? Porżądku Niebios, obrotu, i biegu Dociekłżeś? jako snują w szeregu? I możesz o nich tak bezpiecznie prawić? Żebyś w czym nie miał zbłądzić i pokawić? Twegoli głosu usłuchną obłoki? I obleją cię hojnych dżdżów potoki? Rzeczeszli gromom; uderzajcie w domy, A te stanąwszy, powiedząć; owo my? I wypełniwszy naznaczone razy, Na dalsze twoje wrócą się rozkazy,
mostem. Z swey rozstrzelone po Niebie gromady Będźieszli w iedność złączyć mogł Pleiady? Albo rozsypáć z uszczerbkiem Arktury? Tweyli to głowy zabáwa przezorna, Ze porankowa gwiázda i wieczorna, I gdy dźień gaśnie, i kiedy się rodźi Dla Synow ludzkich bezprzestannie wschodźi? Porżądku Niebios, obrotu, i biegu Doćiekłżeś? iáko snuią w szeregu? I możesz o nich ták beśpiecznie práwić? Zebyś w czym nie miał zbłądźić i pokawić? Twegoli głosu usłuchną obłoki? I obleją ćię hoynych dzdżow potoki? Rzeczeszli gromom; uderzayćie w domy, A te stánąwszy, powiedząć; owo my? I wypełniwszy naznáczone rázy, Ná dálsze twoie wrocą się roskázy,
Skrót tekstu: ChrośJob
Strona: 151
Tytuł:
Job cierpiący
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Drukarnia Ojców Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1705
Data wydania (nie wcześniej niż):
1705
Data wydania (nie później niż):
1705
przyjaźń Jonatową nad Proby złotnicze, Nad drogich kruszców metal, najprawdziwszą liczę. Bo czy mnie Saul w żelazo, czy w ołów odmienił, Jonatas proby złotej w miłości nie zmienił. Jam był sługą Królewskim, Jonatas był Synem, Znał mnie miedzy godniejszych Dworzan setnym gminem. Minął wszystkich, a do mnie w ostatnim szeregu Stojącego, pokwapił, wydał miłość z biegu. Nic więcej nie przyczynił jawnego afektu, Gdy mi Saul Siostrę Jego dał z zasług respektu. W tej cenie byłem Szwagrem, co przed tym Koniuszym, W tej, kiedym stał przed Królem w ubiorze Pastuszym. O Jonato! jakże cię zapomnieć na wieki! Póki
przyiaźń Jonatową nád Proby złotnicże, Nád drogich kruszczow metal, náypráwdziwszą liczę. Bo czy mnię Saul w żelazo, czy w ołow odmienił, Jonatas proby złotey w miłości nie zmienił. Jám był sługą Krolewskim, Jonatas był Synem, Znáł mnię miedzy godnieyszych Dworzan setnym gminem. Minął wszystkich, á do mnie w ostátnim szeregu Stoiącego, pokwápił, wydał miłość z biegu. Nic więcey nie przyczynił iáwnego affektu, Gdy mi Saul Siostrę Jego dał z zásług respektu. W tey cenie byłem Szwágrem, co przed tym Koniuszym, W tey, kiedym stał przed Krolem w ubiorze Pástuszym. O Jonato! iákże cię zápomnieć ná wieki! Poki
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 78
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
, Ze się dla Czasu na ten świat rodziemy. OPISANIE Czterech Części Roku.
BOgdajżeś przepadł w piekło z Ateistą, Ty który mówisz: że BÓG nie jest Panem, Ni Stwórcą rzeczy; a któż oczywistą Machinę świata, oblał Oceanem, Kto Słońce, Miesiąc, Planety w swym biegu, Komenderował, kto Gwiazdy w szeregu? Powiedz kto Słońcu wschód ranny naznaczył, Kto czas wieczorny w Zachodzie zamierzył, Kto Księżyc pełny w części przeinaczył, Kto osiom mile gwiazdecznym wymierzył, Kto mleczną drogę, kto czystą Jutrzenkę, Kto w Świetną przybrał, Firmament Sukienkę.
Kto w ślicznych cieniach malowaną wstęgę, Kształtnie roźwinął, rozpostarł w Obłoku, Kto w
, Ze się dla Czasu ná ten świat rodziemy. OPISANIE Czterech Części Roku.
BOgdayżeś przepadł w piekło z Atheistą, Ty ktory mowisz: że BOG nie iest Panem, Ni Stworcą rzeczy; á ktoż oczywistą Máchinę świáta, oblał Oceanem, Kto Słońce, Miesiąc, Planety w swym biegu, Kommenderowáł, kto Gwiazdy w szeregu? Powiedz kto Słońcu wschod ránny náznaczył, Kto czas wieczorny w Záchodzie zámierzył, Kto Xiężyc pełny w części przeináczył, Kto osiom mile gwiazdecznym wymierzył, Kto mleczną drogę, kto czystą Jutrzenkę, Kto w Swietną przybrał, Firmament Sukienkę.
Kto w ślicznych cieniach málowaną wstęgę, Ksztáłtnie roźwinął, rozpostarł w Obłoku, Kto w
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 92
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
Ale Niemcy ujrzawszy chorągwie z daleka/ szturmowaniu pokoj dali/ od obozu odstąpili/ tak naprzód rozumiejąc/ że się wracają zastępy/ które były dalej odeszły wedle powieści więźniów. Potym oną małością naszych pogardziwszy/ ze wszech stron na nie uderzyli. Tam pacholikowie bliski pagórek ubieżeli/ skąd prędko spędzeni/ znowu pod chorągwiami w szeregu stanęli/ czym też i towarzysze dosyć już bojaźliwie/ barziej potrwożyli. Radzili drudzy w szyku stanąwszy/ gwałtem się przez nieprzyjaciela przebić/ ponieważ obóz nie daleko/ i jeśliby jaka część zginęła/ mogłaby druga ujść w cale. Drudzy mówili/ lepiej na pagórku stanąć/ a jedno wszytkim rzucone szczęście wytrzymać/ czego
Ale Niemcy vyrzawszy chorągwie z dáleka/ szturmowániu pokoy dáli/ od obozu odstąpili/ ták naprzod rozumieiąc/ że sie wracáią zastępy/ ktore były dáley odeszły wedle powieśći więźniow. Potym oną máłośćią nászych pogárdźiwszy/ ze wszech stron ná nie vderzyli. Tám pácholikowie bliski págorek vbieżeli/ skąd prędko spędzeni/ znowu pod chorągwiámi w szeregu stánęli/ czym też y towárzysze dosyć iuż boiáźliwie/ bárźiey potrwożyli. Rádźili drudzy w szyku stánąwszy/ gwałtem sie przez nieprzyiaćielá przebić/ ponieważ oboz nie dáleko/ y ieśliby iáka część zginęła/ mogłáby druga vyśdź w cále. Drudzy mowili/ lepiey ná págorku stánąć/ á iedno wszytkim rzucone sczęśćie wytrzymáć/ czego
Skrót tekstu: CezWargFranc
Strona: 150.
Tytuł:
O wojnie francuskiej ksiąg siedmioro
Autor:
Gajusz Juliusz Cezar
Tłumacz:
Andrzej Wargocki
Drukarnia:
Drukarnia wdowy Jakuba Sibeneychera
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608