Zastąpi im na drodze i nie puści, aże Odliczą mu pieniądze, a oraz pokaże Dokument w intercyzie, intratę swą z lasu. A kiedy ci nie chcą dać, przyszło do hałasu: Ów im konie wycina; toż po długiej sporce Muszą, lecz prostym szybem lecą ku Wiewiórce. Pan z gniewem po szlachcica posyła szkaradem, A gdy stanął: „Albo to, panie, pod Bieszczadem? Tak li się to rozbijać godzi bez sromoty? Dlaczegoście na drodze poszarpali Szoty?” Szlachcic, darmo nie trawiąc dyskursami czasu, Przeczyta mu intratę w intercyzie z lasu. Tu książę: „Wieprzów z żeru, z bukwie i oleju
Nabiwszy
Zastąpi im na drodze i nie puści, aże Odliczą mu pieniądze, a oraz pokaże Dokument w intercyzie, intratę swą z lasu. A kiedy ci nie chcą dać, przyszło do hałasu: Ów im konie wycina; toż po długiej sporce Muszą, lecz prostym szybem lecą ku Wiewiórce. Pan z gniewem po szlachcica posyła szkaradem, A gdy stanął: „Albo to, panie, pod Bieszczadem? Tak li się to rozbijać godzi bez sromoty? Dlaczegoście na drodze poszarpali Szoty?” Szlachcic, darmo nie trawiąc dyskursami czasu, Przeczyta mu intratę w intercyzie z lasu. Tu książę: „Wieprzów z żeru, z bukwie i oleju
Nabiwszy
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 231
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
same Emblemata i te napisy nad nimi krótkie, napisane. EMBLEMA 1
Człowiek od srogich zwierzów obskoczony woła o ratunek do Nieba
Napis: Nie podawaj zwierzom dusze mojej. Psalm 73, 19.
Dobry Pasterzu stadka bezbronnego. Któryś duszę Twą położył dla niego, Oto zwierz, srogim napełniony jadem, Śmiercią i mordem dychając szkaradem, Krwie mojej pragnąc już rozdarł paszczękę, Już kły okrutne ostrzy. Gdzież uciekę, Gdzie się ja, nędzny, w tym razie podzieję? W Tobie mam, wielki Mocarzu, nadzieję, Któryś zwyciężył i na wieczne czasy Śmierci i piekła połamał tarasy. Ratuj, o Panie, niewolnika Twego, Najświętszą Twoją krwią
same Emblemata i te napisy nad nimi krótkie, napisane. EMBLEMA 1
Człowiek od srogich źwierzów obskoczony woła o ratunek do Nieba
Napis: Nie podawaj źwierzom dusze mojej. Psalm 73, 19.
Dobry Pasterzu stadka bezbronnego. Któryś duszę Twą położył dla niego, Oto źwierz, srogim napełniony jadem, Śmiercią i mordem dychając szkaradem, Krwie mojej pragnąc już rozdarł paszczekę, Już kły okrutne ostrzy. Gdzież uciekę, Gdzie się ja, nędzny, w tym razie podzieję? W Tobie mam, wielki Mocarzu, nadzieję, Któryś zwyciężył i na wieczne czasy Śmierci i piekła połamał tarasy. Ratuj, o Panie, niewolnika Twego, Najświętszą Twoją krwią
Skrót tekstu: MorszZEmbWyb
Strona: 280
Tytuł:
Emblemata
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
emblematy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1658 a 1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1658
Data wydania (nie później niż):
1680
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wybór wierszy
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1975
chmura okropnem straszy gospodarza grzmotem (cudowną tu moc swoję ma natura i różne mądrych ludzi mowy o tem), ledwie pociągnie czuły dzwonnik sznura, ledwie zadzwoni, aż się zaraz lotem w różne rozchodzi strony i kropelki czasem nie będzie deszcza z chmury wielkiej.
119 Tak też pogańskie skupiwszy się sieły, trzydziestoletną znużoną Koronę wojną szkaradem impetem trwożeły. Kogo Bóg weźmie pod swoję obronę, i z najgłębszej się wygrzebie mogieły. Ledwie chan z baszą Imbrahimem onę słyszy nowinę, że się rusza czerstwo przeciwko niemu koronne rycerstwo,
120 że król, choć jeszcze nie koronowanem, tyle powagi, tyle ma swej władze, ile mu trzeba, kiedy jest obranem,
chmura okropnem straszy gospodarza grzmotem (cudowną tu moc swoję ma natura i różne mądrych ludzi mowy o tem), ledwie pociągnie czuły dzwonnik sznura, ledwie zadzwoni, aż się zaraz lotem w różne rozchodzi strony i kropelki czasem nie będzie deszcza z chmury wielkiéj.
119 Tak też pogańskie skupiwszy się sieły, trzydziestoletną znużoną Koronę wojną szkaradem impetem trwożeły. Kogo Bóg weźmie pod swoję obronę, i z najgłębszej się wygrzebie mogieły. Ledwie chan z baszą Imbrahimem onę słyszy nowinę, że się rusza czerstwo przeciwko niemu koronne rycerstwo,
120 że król, choć jeszcze nie koronowanem, tyle powagi, tyle ma swej władze, ile mu trzeba, kiedy jest obranem,
Skrót tekstu: PotMuzaKarp
Strona: 47
Tytuł:
Muza polska
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
panegiryki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Adam Karpiński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1996
imieniem Gdzie go Boskiemi honorami sławią Bo Oktaujus jego przywłaszczeniem Syn, i Sukcesor, jako go objawią Cesarz nazwany, za swym rozrządzeniem Państwo to do dziś, które on potrwożył Utrzymał, zmocnił, jego w Bogi włożył. CLXXXIV. Którym i insi Rzymianie przykładem, Cesarzów swoich między Bogi liczą, Niedbając choć był Tyranem szkaradem Albo wszetecznym, albo pijanicą. O wstydzie? takim trzymać się zakładem Tym, co wolnością największą się szczycą Jakich się oni nabawili molów Co w przód i wzmianki nie cierpieli Królów? CLXXXV. W pojsrzodku Marca ten się zabój przyda O którym go Wieszcz Spurynna upomni Ów gdy czas przyszedł, mówić się nie wstyda Dzień śmierci
imieniem Gdźie go Boskiemi honorami sławią Bo Oktauius iego przywłaszczeniem Syn, y Sukcessor, iako go obiawią Caesarz nazwany, za swym rozrządzeniem Państwo to do dźiś, ktore on potrwożył Vtrzymał, zmocnił, iego w Bogi włożył. CLXXXIV. Ktorym y inśi Rzymianie przykładem, Cesarzow swoich między Bogi liczą, Niedbaiąc choć był Tyrannem szkaradem Albo wszetecznym, albo piianicą. O wstydźie? takim trzymać śię zakładem Tym, co wolnośćią naywiększą śię szczycą Iakich śię oni nabawili molow Co w przod y wzmianki nie ćierpieli Krolow? CLXXXV. W poysrzodku Marca ten śię zaboy przyda O ktorym go Wieszcz Spurynna upomni Ow gdy czas przyszedł, mowić śię nie wstyda Dźień śmierći
Skrót tekstu: ChrośKon
Strona: 49
Tytuł:
Pharsaliej... kontynuacja
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Klasztor Oliwski
Miejsce wydania:
Oliwa
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1693
Data wydania (nie później niż):
1693
Skwasiwszy ze złą żoną nieszczęśliwe lata, Tu dni moich ostatnia zamierzchnie poświata. Żyłem, jeżeli nazwać żywotem się może, Gdzie mnie z nią ledwie jeden dom, nie rzekę łoże, Mógł ogarnąć, nie mogły dotrzymać nas węgły, Ani się u mnie myszy, ani szczury lęgły, Wygnała psy i koty wrzaskiem swym szkaradem, Kafle z pieca leciały, szyby z okien gradem. Raz okropne milczenie jako w głuchym borze, Drugi grom, deszcz, choć piękna pogoda na dworze. Będzieli w rzeczy ślochać abo wdzieje zgrzebie, Zmyśla to, nie wierzcie jej, na moim pogrzebie. Ciebie proszę, wiernego twych obietnic iśćca, Nie racz,
Skwasiwszy ze złą żoną nieszczęśliwe lata, Tu dni moich ostatnia zamierzchnie poświata. Żyłem, jeżeli nazwać żywotem się może, Gdzie mnie z nią ledwie jeden dom, nie rzekę łoże, Mógł ogarnąć, nie mogły dotrzymać nas węgły, Ani się u mnie myszy, ani szczury lęgły, Wygnała psy i koty wrzaskiem swym szkaradem, Kafle z pieca leciały, szyby z okien gradem. Raz okropne milczenie jako w głuchym borze, Drugi grom, deszcz, choć piękna pogoda na dworze. Będzieli w rzeczy ślochać abo wdzieje zgrzebie, Zmyśla to, nie wierzcie jej, na moim pogrzebie. Ciebie proszę, wiernego twych obietnic iśćca, Nie racz,
Skrót tekstu: PotNagKuk_I
Strona: 436
Tytuł:
Nagrobki
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
treny, lamenty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1699
Data wydania (nie wcześniej niż):
1699
Data wydania (nie później niż):
1699
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987