swoje przewięzywał/ i ani na jeden punkcik czasu/ nie mógł pobyć bez obecności jej; napoju żadnego nie tknął/ jedno aż pierwej tknęła go wargami swoimi żona: toż czyniła wzajem i sama. Czynili i drugie nie mniejsze marności/ do których ich zaprowaszał nieopatrzny gwałt miłości: więc początek miłości był uczciwy/ ale wielkość szkaradna; a niewiele na tym jeśli kto szaleje by z niewiem jakiej uczciwości/ atoli szaleje. Dobrze jeden napisał: Coś na cudzołożnika poszedł mąż/ gdy góręcszym nad uczciwe zostaje miłośnikiem. Adulter est amator vxoris suae ardentior. To o żonatych. ale ty Panie młody/ jeśliś mądry/ oczu twoich strzeż aby marności
swoie przewięzywał/ y áni ná ieden punkćik czásu/ nie mogł pobyć bez obecnośći iey; napoiu żadnego nie tknął/ iedno áż pierwey tknęłá go wárgámi swoimi żoná: toż czyniłá wzáiem y sámá. Czynili y drugie nie mnieysze márnośći/ do których ich záprowászał nieopátrzny gwałt miłośći: więc początek miłośći był vczćiwy/ ále wielkość szkárádna; á niewiele ná tym iesli kto száleie by z niewiem iákiey vczćiwośći/ átoli száleie. Dobrze ieden nápisał: Coś ná cudzołożniká poszedł mąż/ gdy goręcszym nád vczćiwe zostáie miłośnikiem. Adulter est amator vxoris suae ardentior. To o żonátych. ále ty Pánie młody/ iesliś mądry/ oczu twoich strzeż áby márnośći
Skrót tekstu: BirkOboz
Strona: 76
Tytuł:
Kazania obozowe o Bogarodzicy
Autor:
Fabian Birkowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
w tej mierze dyspensę Polakom/ że mogą ujmować obroku Sługom Bożym/ i nie przypuszczać ich do dziedzictwa/ ani do kupowania majętności. Na to odpowiadam/ iż ja tej dyspensy niewidział; która/ by niewiem jako miękko w jedwabne płacie uwiniona była/ przecię ona vulnus erit legis, to jest/ rana prawie szkaradna . Czy nie mieli Żydowie dyspensy na rozwód z żonami swemi z lada przyczyny? Mieli/ i wolno im to było czynić/ ale prawodawca Wieczny Chrystus Jezus dyspensę onę/ nie Mojżeszowi/ który się nie rozwodził z żoną/ ale twardej krzczycy Żydów przypisował. Ius Canonicum. Dyspensa Papieska, o której niżej. O Egzorbitancjach
w tey mierze dyspensę Polakom/ że mogą vymowáć obroku Sługom Bożym/ y nie przypuszczáć ich do dźiedźictwá/ áni do kupowánia máiętnośći. Ná to odpowiádám/ iż ia tey dyspensy niewidźiáł; ktora/ by niewiem iáko miękko w iedwabne płaćie vwiniona byłá/ przećię oná vulnus erit legis, to iest/ ráná práwie szkáradna . Czy nie mieli Zydowie dyspensy ná rozwod z żonámi swemi z ládá przyczyny? Mieli/ y wolno im to było czynić/ ále prawodawcá Wieczny Chrystus Iezus dyspensę onę/ nie Moyzeszowi/ ktory się nie rozwodźił z żoną/ ále twárdey krzczycy Zydow przypisował. Ius Canonicum. Dyspensá Papieska, o ktorey niżey. O Exorbitáncyách
Skrót tekstu: BirkEgz
Strona: 22
Tytuł:
O Egzorbitancjach kazania dwoje
Autor:
Fabian Birkowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania, pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
zostać wszytkich zaraz przymusiła; A jeśli jeszcze co w niem było nieszpetnego, Ginie, jak z kwiatu różej, dawno urwanego.
XXVIII.
Prawda to, iż Jokonda żal z serca Faustowi, Ale jakoby się miał wymówić królowi, Barziej myśli; kłamcą być, zwłaszcza u takiego Pana, któremu gładkość równał brata swego, Szkaradna to rzecz, widzi, więc w dobrej pamięci I obietnice swoje i jego ma chęci. Atoli, aby dalej ku Tyczynu jechał, Chociaż schorzały, dziwnych środków nie zaniechał.
XXIX.
Nie chce jednak, żeby go widział tak brzydkiego Król nagle, by nie baczył, iż żartował z niego. Ale przez list oznajmił
zostać wszytkich zaraz przymusiła; A jeśli jeszcze co w niem było nieszpetnego, Ginie, jak z kwiatu różej, dawno urwanego.
XXVIII.
Prawda to, iż Jokonda żal z serca Faustowi, Ale jakoby się miał wymówić królowi, Barziej myśli; kłamcą być, zwłaszcza u takiego Pana, któremu gładkość równał brata swego, Szkaradna to rzecz, widzi, więc w dobrej pamięci I obietnice swoje i jego ma chęci. Atoli, aby dalej ku Tyczynu jechał, Chociaż schorzały, dziwnych środków nie zaniechał.
XXIX.
Nie chce jednak, żeby go widział tak brzydkiego Król nagle, by nie baczył, iż żartował z niego. Ale przez list oznajmił
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 363
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
ich żywot cały były.
SKŁAD PIERWSZY.
Nad serce, gdy miłością ujęte prawdziwą, Szczere oświadcza chęci z przyjaźnią życzliwą, Co lepszego i co jest błogosławieńszego? Inszy stan nie porówna z rozkoszami jego, Kiedyby jędza, co ją złość ludzka wywiodła Z przepaści, serc i myśli wspaniałych nie bodła, Jędza brzydka, szkaradna, pełna opacznego Mniemania, co ustawy rwie związku świętego. PIEŚŃ XXXI.
II.
Bo choć to gorzką żółcią zapały serdeczne Zowiemy, choć słodkości są ich mniej bezpieczne, Wszystko człowiek znieść może, statkiem umocniony, Aż w doskonałość sarnę będzie zaprawiony. Cierpieć, trwać, służyć, czekać - takie ukazuje Nagrody zrazu miłość
ich żywot cały były.
SKŁAD PIERWSZY.
Nad serce, gdy miłością ujęte prawdziwą, Szczere oświadcza chęci z przyjaźnią życzliwą, Co lepszego i co jest błogosławieńszego? Inszy stan nie porówna z rozkoszami jego, Kiedyby jędza, co ją złość ludzka wywiodła Z przepaści, serc i myśli wspaniałych nie bodła, Jędza brzydka, szkaradna, pełna opacznego Mniemania, co ustawy rwie związku świętego. PIEŚŃ XXXI.
II.
Bo choć to gorzką żółcią zapały serdeczne Zowiemy, choć słodkości są ich mniej bezpieczne, Wszystko człowiek znieść może, statkiem umocniony, Aż w doskonałość sarnę będzie zaprawiony. Cierpieć, trwać, służyć, czekać - takie ukazuje Nagrody zrazu miłość
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 428
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
zbożem i pieńkami do Królewca i do Gdańska, a w niej tylko dwaj chłopi chodzić będą; a kiedy wiatr, to tylko pilnować, aby kierowała prosto, sama się potoczy. Wnidzieć, jakom sły- szał, w nią towaru i zboża jako na pięć abo na półszosta okręty olenderskie. Sztuczna to tam słyszę i szkaradna Galka.
(22) O tym iż cieśli wspominano u pana Wypija przy stole, że umie taki kunszt: Urobi dwór cały, w którym inkluduje obory, gumna, ogrody i role, bo tam na Żmudzi nie wielkie; a będzie to wszytko budowane na 4 kołach, które może i bydło ciągnąc i wiatr toczyć
zbożem i pieńkami do Królewca i do Gdańska, a w niej tylko dwaj chłopi chodzić będą; a kiedy wiatr, to tylko pilnować, aby kierowała prosto, sama się potoczy. Wnidzieć, jakom sły- szał, w nię towaru i zboża jako na pięć abo na półszosta okręty olenderskie. Sztuczna to tam słyszę i szkaradna Galka.
(22) O tym iż cieśli wspominano u pana Wypija przy stole, że umie taki kunszt: Urobi dwór cały, w którym inkluduje obory, gumna, ogrody i role, bo tam na Żmudzi nie wielkie; a będzie to wszytko budowane na 4 kołach, które może i bydło ciągnąc i wiatr toczyć
Skrót tekstu: SzemTorBad
Strona: 289
Tytuł:
Z nowinami torba kursorska
Autor:
Fryderyk Szembek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1645
Data wydania (nie wcześniej niż):
1645
Data wydania (nie później niż):
1645
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
Afryce dał wykować z jednej skały zbytnie wielkiego olbrzyma, a ten schylony będąc na grzbiecie dźwiga pokojów dwanaście, z marmorów robionych, w których 300 okien, kominów 60, na samym wierzchu jest sala, a nad nią wieża, gdzie sam siada z przyjacioły. Są tam i stajnie na 3000 koni. Machina to tam szkaradna, a ledwie jej okiem dojrzy. Schody ma wszytkie mosiądzowe, śróbowane. Wirydarze na(o)koło rozkosznymi drzewami nasadzone, w których fontann sztucznych i ptastwa różnego pełno; a jednak wylecieć nie może, dla drotowej sieci, i tam się mnożą. Adolphus Drusnerus de situ orbis: lib. 6, cap.
Afryce dał wykować z jednej skały zbytnie wielkiego olbrzyma, a ten schylony będąc na grzbiecie dźwiga pokojów dwanaście, z marmorów robionych, w których 300 okien, kominów 60, na samym wierzchu jest sala, a nad nią wieża, gdzie sam siada z przyjacioły. Są tam i stajnie na 3000 koni. Machina to tam szkaradna, a ledwie jej okiem dojrzy. Schody ma wszytkie mosiądzowe, szrobowane. Wirydarze na(o)koło rozkosznymi drzewami nasadzone, w których fontan sztucznych i ptastwa różnego pełno; a jednak wylecieć nie może, dla drotowej sieci, i tam sie mnożą. Adolphus Drusnerus de situ orbis: lib. 6, cap.
Skrót tekstu: SzemTorBad
Strona: 309
Tytuł:
Z nowinami torba kursorska
Autor:
Fryderyk Szembek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1645
Data wydania (nie wcześniej niż):
1645
Data wydania (nie później niż):
1645
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
przez sto głów, młodego wyrostka Aż mu fortunnie padła, nad mój umysł Kostka. Szpetnie Królom danego niedotrzymać słowa, Tu mi Państwa w Posagu ma odpaść połowa. Lecz oddam com raz przyrzekł, na co się sam suszę? Snadniej DAWIDA zgładzę, przy Zonie uduszę. Złe żabójstwo zła zazdrość, zła pycha szkaradna, Przecięż z nich tak niedojmie, do żywego żadna Boleść, jako niewdzięczność, kiedy nią Pan drugi Wypłaca, dobrym sługom za szczere usługi. O Boże zaż nielepiej, twej się trzymać służby, Dajesz wszystko bez zdrady, bez wymówki; któżby U Pana doczesnego wysłużył zbawienie, Zycie rozum, fortunę
przez sto głow, młodego wyrostka Aż mu fortunnie padła, nad moy umysł Kostka. Szpetnie Krolom danego niedotrzymać słowa, Tu mi Państwa w Posagu ma odpaść połowa. Lecz oddam com raz przyrzekł, na co się sam suszę? Snadniey DAWIDA zgładzę, przy Zonie uduszę. Złe żaboystwo zła zazdrość, zła pycha szkaradna, Przecięż z nich tak niedoymie, do żywego żadna Boleść, iako niewdzięczność, kiedy nią Pan drugi Wypłaca, dobrym sługom za szczere usługi. O Boże zaż nielepiey, twey się trzymać służby, Daiesz wszystko bez zdrady, bez wymowki; ktożby U Pana doczesnego wysłużył zbawienie, Zycie rozum, fortunę
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 17
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
jakichżeście się wy rozkoszy/ jakich pociech/ jakiej uczciwości sami zbawili/ gdybyście Cnoty odbieżeli/ a z młodymiście się ludźmi w obyczajach porównali. Jako się nie wsrydźcie/ gdy już barwę śmiertelną i kościelną/ to jest siwizny i ostatniej koszule cechę na sobie nosicie: więcej się macie ku światu niźli ku śmierci. Szkaradna rzecz jest/ jako ktos napisał/ stary żołnierz: a jeszcze skaradsza/ stary wszetecznik/ stary pijanica. A onoby w ten czas nalepszym rzemiesłnikiem być miał/ jako Cicero napisał. Rzemiosło bowiem i zabawki starości są Cnoty/ które acz w każdym wieku/ ale starości nawiętsze owoce i pożytki przynoszą/ nie tylko dla
iákichżeśćie się wy roskoszy/ iákich poćiech/ iákiey vczćiwośći sámi zbáwili/ gdybyśćie Cnoty odbieżeli/ á z młodymiśćie się ludźmi w obyczáiách porownáli. Iáko się nie wsrydźćie/ gdy iuż bárwę śmiertelną y kośćielną/ to iest siwizny y ostátniey koszule cechę ná sobie nośićie: więcey się maćie ku świátu niźli ku śmierci. Szkárádna rzecz iest/ iáko ktos nápisał/ stáry żołnierz: á iescze skárádsza/ stáry wszetecznik/ stáry piiáńicá. A onoby w ten czás nálepszym rzemiesłnikiem być miał/ iáko Cicero nápisał. Rzemięsło bowiem y zábáwki stárośći są Cnoty/ ktore ácz w káżdym wieku/ ále stárośći nawiętsze owoce y pożytki przynoszą/ nie tylko dla
Skrót tekstu: StarPopr
Strona: 86
Tytuł:
Poprawa niektórych obyczajów polskich potocznych
Autor:
Szymon Starowolski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1625
Data wydania (nie później niż):
1625
głowa w kościele i namiestnik boży, Po wyjściu świętej dusze tu ciało położy; Który z karków królewskich końskie deptał strzemię, Tu zgnił, tu się obrócił w proch, popiół i ziemię. Tu onej całowanej tak wielekroć nodze Ostatni krok, tenże ją robak w grobie głodze, Co i najbrzydsze ścierwy. O, szkaradna dziura! W ludzkich rzeczach nie ma śmierć braku i natura, Jedna świeckie i święte w dół garnie łopata. O, wystawa, o, pompa próżna tego świata! 2. CESARZOWI
Cesarz tu leży, który prawa dawał światu, Sam zgoła niczyjego nie patrząc mandatu; Raz mu złoto, drugi raz wieńcem liście z
głowa w kościele i namiestnik boży, Po wyjściu świętej dusze tu ciało położy; Który z karków królewskich końskie deptał strzemię, Tu zgnił, tu się obrócił w proch, popiół i ziemię. Tu onej całowanej tak wielekroć nodze Ostatni krok, tenże ją robak w grobie głodze, Co i najbrzydsze ścierwy. O, szkaradna dziura! W ludzkich rzeczach nie ma śmierć braku i natura, Jedna świeckie i święte w dół garnie łopata. O, wystawa, o, pompa próżna tego świata! 2. CESARZOWI
Cesarz tu leży, który prawa dawał światu, Sam zgoła niczyjego nie patrząc mandatu; Raz mu złoto, drugi raz wieńcem liście z
Skrót tekstu: PotNagKuk_I
Strona: 433
Tytuł:
Nagrobki
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
treny, lamenty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1699
Data wydania (nie wcześniej niż):
1699
Data wydania (nie później niż):
1699
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987