pokazawszy to/ że przykro od niego i od inszych strofowani byli ci z Greków/ którzy nie uważnie i bez wstydu Łacińskie zwyczaje strofują/ i błędy im nieznośne przypisują: nanosi odpowiedź owę/ ani poświęcone od Łacinników Przaśniki/ ani usługowaniu ich w obchodzie Tajemnice Eucharystii/ służące naczynie/ ni też insze co/ nieczyste i szkaradne być rozumiemy. Jakim abowiem sposobem czynilibyśmy to? Ponieważ i u nich Bożego Imienia wzywanie wszytko to zapieczetowuje/ i ofiarę ich Błog. Jakuba/ Brata Pańskiego według ciała/ Świętą Hierurgią poświęca. Jeśli tedy poświęcony Rzymski Przaśnik czysty jest i święty/ tak równo jak i nasz poświęcony chleb kwaśny/ daje się jawno
pokázawszy to/ że przykro od niego y od inszych strofowáni byli ći z Grękow/ ktorzy nie vważnie y bez wstydu Láćińskie zwyczáie strofuią/ y błędy im nieznośne przypisuią: nánośi odpowiedź owę/ áni poświęcone od Láćinnikow Przáśniki/ áni vsługowániu ich w obchodźie Táiemnice Eucháristiey/ służące naczynie/ ni też insze co/ niecżyste y szkárádne bydź rozumiemy. Iákim ábowiem sposobem cżynilibysmy to? Ponieważ y v nich Bożego Imienia wzywánie wszytko to zápieczetowuie/ y ofiárę ich Błog. Iákubá/ Brátá Páńskiego według ćiáłá/ Swiętą Hierurgią poświęca. Ieśli tedy poświęcony Rzymski Przáśnik czysty iest y święty/ ták rowno iák y nász poświęcony chleb kwáśny/ dáie sie iáwno
Skrót tekstu: SmotApol
Strona: 152
Tytuł:
Apologia peregrinacjej do Krajów Wschodnich
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Dermań
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1628
Data wydania (nie wcześniej niż):
1628
Data wydania (nie później niż):
1628
i karpie.” 32. NA MIĄŻSZY WĄS
Z wielkim wąsem towarzysz przyjechał do wdowy; Dworka była i miała swoje też narowy. Skoro do pijatyki przyszło po obiedzie, Aż mój żołnierz z wąsami w czarę miodu jedzie, A potem po pętlicach ciecze jako z strzechy. „Na co też — rzecze owa — tak szkaradne wiechy?” „Te wiechy, Mościa pani, u zdrowego chłopa Dobry znaczą napitek, tylko ruszyć czopa. Dziś, gdy miód w waszmościnym domu piję z smakiem, Żebym muchy nie wypił, staną mi durszlakiem.” „Bez chluby — rzecze pani — proszę, z tym napitkiem. I ja go mam
i karpie.” 32. NA MIĄŻSZY WĄS
Z wielkim wąsem towarzysz przyjechał do wdowy; Dworka była i miała swoje też narowy. Skoro do pijatyki przyszło po obiedzie, Aż mój żołnierz z wąsami w czarę miodu jedzie, A potem po pętlicach ciecze jako z strzechy. „Na co też — rzecze owa — tak szkaradne wiechy?” „Te wiechy, Mościa pani, u zdrowego chłopa Dobry znaczą napitek, tylko ruszyć czopa. Dziś, gdy miód w waszmościnym domu piję z smakiem, Żebym muchy nie wypił, staną mi durszlakiem.” „Bez chluby — rzecze pani — proszę, z tym napitkiem. I ja go mam
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 219
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
. Tym przed oczami stawają szlacheckiego stanu sposobu do edukacji synów i do aplikacji ich dalszej w dorastającym wieku nie mającego i do podłej służby przymuszonego mizeryje. Tym nadwątlona bardzo i już prawie sposponowana i obalona senatu powaga, tym niemałe i częste ze stanem duchownym dyferencyje, tym zagraniczne i domowe fakcyje, tym sejmów i sejmików nieporządki szkaradne, tym elekcyje tak województwom potrzebne, a cale nie dochodzące, tym interregnów naszych nie określone piórem utrapienia i kraju klęski, tym od wojsk cudzoziemskich opresyje, tym odpadające granice Królestwa i prowincyje, tym to, owym drugie ciężkie Ojczyzny nieszczęście i szkoda serce nad narodem swoim cierpiące przenika i boli.
Wszystkie te są bez wątpienia
. Tym przed oczami stawają szlacheckiego stanu sposobu do edukacyi synów i do applikacyi ich dalszej w dorastającym wieku nie mającego i do podłej służby przymuszonego mizeryje. Tym nadwątlona bardzo i już prawie sposponowana i obalona senatu powaga, tym niemałe i częste ze stanem duchownym dyfferencyje, tym zagraniczne i domowe fakcyje, tym sejmów i sejmików nieporządki szkaradne, tym elekcyje tak województwom potrzebne, a cale nie dochodzące, tym interregnów naszych nie okryślone piórem utrapienia i kraju klęski, tym od wojsk cudzoziemskich oppressyje, tym odpadające granice Królestwa i prowincyje, tym to, owym drugie ciężkie Ojczyzny nieszczęście i szkoda serce nad narodem swoim cierpiące przenika i boli.
Wszystkie te są bez wątpienia
Skrót tekstu: KonSSpos
Strona: 107
Tytuł:
O skutecznym rad sposobie
Autor:
Stanisław Konarski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1760 a 1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1760
Data wydania (nie później niż):
1763
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma wybrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Juliusz Nowak-Dłużewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
inne ludzkie nasienie, Hostye święte z ust swych wyimują, czartu ofiarują, depcą; jako świadczy Iaquerius cap: 7. Stoły tam są, potrawy, tańce etc siadają do stołu, w cudnych larwach, po tańcach sprosnej zażywają rozkoszy. Chlubią się z najwszeteczniejszych akcyj, które tam najlepiej chwalą, a jeźli mniej szpetne szkaradne, biją tych, co nie większe pełnią scelera. Schadzki te swoje czarownice mają we Włoszech o pułnocy, gdy wielka ciemność się i chmury trafią, jako świadczy Sebastianus Micháęl Schol 7. W Lotaryngii w Srodę i w Sobotę mówi Remigius Lib: 1 cap: 11. A czasem dla drugich w Poniedziałek; Inne sejmikują
inne ludzkie nasienie, Hostye swięte z ust swych wyimuią, czartu ofiaruią, depcą; iako swiadczy Iaquerius cap: 7. Stoły tam są, potrawy, tańce etc siadaią do stołu, w cudnych larwach, po tańcach sprosney zażywaią roskoszy. Chlubią się z naywszetecznieyszych akcyi, ktore tam naylepiey chwalą, á ieźli mniey szpetne szkaradne, biią tych, co nie większe pełnią scelera. Schadzki te swoie czarownice maią we Włoszech o pułnocy, gdy wielka ciemność się y chmury trafią, iako swiadczy Sebastianus Micháęl Schol 7. W Lotaringii w Srodę y w Sobotę mowi Remigius Lib: 1 cap: 11. A cżasem dla drugich w Poniedziałek; Inne seymikuią
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 247
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
to pewna, że on jest każdemu łaskawy, Który się według jego sprawuje ustawy. S. 19.
Świat jest zdawna zdradliwy, bądź kto chcesz ostrożny, W cnotę, w szczyrość nieżyzny, na wszytko złe mnożny. A kto się raz uwikle w jego sidła zdradne, Pozna, jak są zdradliwe i jako szkaradne. T. 20.
Tak sprawy swoje prostuj, abyś się samemu Bogu raczej podobał, aniż światu temu, Bo kto ten świat miłuje, Boga nienawidzi, A ten jest miły Bogu, co się światem brzydzi. U. 21.
U tego się dostatek prawdziwy najduje, Kto nad własną potrzebę nic nie potrzebuje
to pewna, że on jest każdemu łaskawy, Ktory się według jego sprawuje ustawy. S. 19.
Świat jest zdawna zdradliwy, bądź kto chcesz ostrożny, W cnotę, w szczyrość nieżyzny, na wszytko złe mnożny. A kto się raz uwikle w jego sidła zdradne, Pozna, jak są zdradliwe i jako szkaradne. T. 20.
Tak sprawy swoje prostuj, abyś się samemu Bogu raczej podobał, aniż światu temu, Bo kto ten świat miłuje, Boga nienawidzi, A ten jest miły Bogu, co się światem brzydzi. U. 21.
U tego się dostatek prawdziwy najduje, Kto nad własną potrzebę nic nie potrzebuje
Skrót tekstu: ZłObiecWir_II
Strona: 312
Tytuł:
Złote obiecadło
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1601 a 1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1601
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1911
, a sprawiedliwy jako lew ufa sobie, i beż strachu będzie. to jest: Niezbożny człowiek porażony strachem o zbrodnie swoje/ lubo go nikt nie goni/ on przecię ucieka; swego się cienia boi/ siebie samego: czemu? abowiem w nim obozem lezą wielcy nieprzyjaciele jego; to jest/ zbrodnie/ i grzechy szkaradne/ które mu dokuczki czynią tak straszne/ że przed nimi uciekać musi rad nie rad. Opisuje tu tedy mądry Salomon strachy/ które upadają na niezbożne/ gdy do zbrodni swych następują/ jacy są zbójcy i cudzołożnicy/ którzy obawiając się tego/ aby na gorącym prawie zastani nie byli/ gdy się psiego ważą/
, á spráwiedliwy iáko lew vfa sobie, y beż stráchu będzie. to iest: Niezbożny człowiek poráżony stráchem o zbrodnie swoie/ lubo go nikt nie goni/ on przecię vcieka; swego się cieniá boi/ siebie sámego: czemu? ábowiem w nim obozem lezą wielcy nieprzyiaćiele iego; to iest/ zbrodnie/ y grzechy szkárádne/ ktore mu dokuczki czynią ták strászne/ że przed nimi vćiekáć muśi rad nie rad. Opisuie tu tedy mądry Sálomon stráchy/ ktore vpadáią ná niezbożne/ gdy do zbrodni swych nástępuią/ iácy są zboycy y cudzołożnicy/ ktorzy obawiáiąc się tego/ áby ná gorącym práwie zástáni nie byli/ gdy się pśiego ważą/
Skrót tekstu: BirkEgz
Strona: 2
Tytuł:
O Egzorbitancjach kazania dwoje
Autor:
Fabian Birkowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania, pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
i od swejwoli/ i radzi/ aby mu veratrum Doktorowie podali; aby zdrowsze księgi pisał. Nie wydali widzę Ministrowie w obyczajach Mistrza swego/ także w kanikułę lecie i zimie zachodzą/ do klozy z nimi/ i po co się cisną do zdrowych? 10. Dla której strzec się was mamy/ jest/ Bluźnierstwa szkaradne/ które wyrzucacie na Boga/ na Święte/ i na wasze samych. Opisał je X. Stanisław Reszka Opat Jędrzejowski/ in Ministromachia, barzo dobrze; i mam za to/ gdybyście te jego księgi przeczytali/ które on popisał o Ateismach/ Falarysmach/ i o pojedynkach miedzy sobą heretyckich Ministrów; a jako Polacy
y od sweywoli/ y rádźi/ áby mu veratrum Doktorowie podáli; áby zdrowsze kśięgi pisał. Nie wydáli widzę Ministrowie w obyczáiách Mistrzá swego/ tákże w kánikułę lećie y źimie záchodzą/ do klozy z nimi/ y po co się ćisną do zdrowych? 10. Dla ktorey strzedz się was mamy/ iest/ Bluźnierstwá szkárádne/ ktore wyrzucaćie ná Bogá/ ná Swięte/ y ná wasże sámych. Opisał ie X. Stánisław Reszká Opát Iędrzeiowski/ in Ministromachia, bárzo dobrze; y mam zá to/ gdybyśćie te iego kśięgi przeczytáli/ ktore on popisał o Atheismách/ Fálárysmách/ y o poiedynkách miedzy sobą heretyckich Ministrow; á iáko Polacy
Skrót tekstu: BirkEgz
Strona: 13
Tytuł:
O Egzorbitancjach kazania dwoje
Autor:
Fabian Birkowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania, pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
karzecie nas z Triumuiratu? Któreśmy grzechu zawsze próżne były? Za co; gdy żadna zwami nie jest Panią Obciążacie nas niesłychaną danią? XC. Nie ważemy się o godności żadne Ani Urzędy, ani o zwierzchności, Miejcie wy swoje rządy wielowładne W Ojczyźnie, o co każdy walkę rości. Ale rzekniecie, że wojny szkaradne Wielkich nakładów chcą i opatrzności; Kiedyż nie były? a od Niewiast kędy Brano dań, które prawem wolne wszędy? XCI. I wszelki Naród płci ich w tym ochrania, Prawda, że nad swój stan i przyrodzenie; Gdy się z początku Rzym z Grekiem ugania, A o ostatnie prawie szło zginienie Państwy Ojczyzny
karzecie nas z Triumuiratu? Ktoresmy grzechu zawsze prozne były? Za co; gdy żadna zwami nie iest Panią Obciążacie nas niesłychaną danią? XC. Nie ważemy się ó godnośći żadne Ani Urzędy, ani ó zwierzchnośći, Mieycie wy swoie rządy wielowładne W Oyczyznie, ó co każdy walkę rosci. Ale rzekniecie, że woyny szkaradne Wielkich nakładow chcą y opatrznośći; Kiedysz ńie były? á od Niewiast kędy Brano dań, ktore prawem wolne wszędy? XCI. I wszelki Narod płci ich w tym ochrania, Prawda, że nad swoy stan y przyrodzenie; Gdy się z początku Rzym z Grekiem ugania, A ó ostatnie prawie szło zginienie Państwy Oyczyzny
Skrót tekstu: ChrośKon
Strona: 181
Tytuł:
Pharsaliej... kontynuacja
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Klasztor Oliwski
Miejsce wydania:
Oliwa
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1693
Data wydania (nie później niż):
1693