w górę rośnie, doszedszy terminu, Spada zaś na dół lotem, jako woda z młynu; Jeden tylko świat stoi, jako począł z młodu: Na nim mi nie pokażesz nic bez peryjodu. Rzym w oczach, kędy tysiąc triumfów po sobie Plugawy jeden traktat kaudyński wyskrobie; Stąd Hannibal, stąd Kanny, wzór klęski szkarady:
Czy gardzi nowa troska starymi przykłady? Pojrzy wkoło, a obacz jako na regiestrze Wszytkie państwa. Co naprzód twej się stało siostrze, Czeskiej koronie: zginął przepis złotej bule, Ledwo ją po języku znać i po tytułe; Kiedy ją ptak dwugłowy do niewolej spycha, Próżno nieboga pierwszej do wolności wzdycha. A one
w górę rośnie, doszedszy terminu, Spada zaś na dół lotem, jako woda z młynu; Jeden tylko świat stoi, jako począł z młodu: Na nim mi nie pokażesz nic bez peryjodu. Rzym w oczach, kędy tysiąc tryumfów po sobie Plugawy jeden traktat kaudyński wyskrobie; Stąd Hannibal, stąd Kanny, wzór klęski szkarady:
Czy gardzi nowa troska starymi przykłady? Pojźry wkoło, a obacz jako na regiestrze Wszytkie państwa. Co naprzód twej się stało siestrze, Czeskiej koronie: zginął przepis złotej bule, Ledwo ją po języku znać i po tytule; Kiedy ją ptak dwugłowy do niewolej spycha, Próżno nieboga pierwszej do wolności wzdycha. A one
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 10
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
one skargi swoje prowadziła, Że na Gryfona wszytkę winę obróciła. Wierzy, że ów nie tylko brat, jako udawa, Ale jest jako ociec, ani zdrad poznawa, Tak weń wszytko Orgilla złośliwa wmówiwszy, Że mu się sam święty Jan ledwie zda prawdziwszy.
XIV.
Nie tylko, że jej o on uczynek szkarady Nie strofuje, nie tylko nie karze jej zdrady I nie tylko się nie mści nad jej miłośnikiem O to, że się uczynił jej cudzołożnikiem, Ale mniema, że sprawi i uczyni siła, Jeśli się jej obroni, żeby nie włożyła Wszytkiej winy na niego, i waży onego Rycerza tak, jako jej brata prawdziwego.
one skargi swoje prowadziła, Że na Gryfona wszytkę winę obróciła. Wierzy, że ów nie tylko brat, jako udawa, Ale jest jako ociec, ani zdrad poznawa, Tak weń wszytko Orgilla złośliwa wmówiwszy, Że mu się sam święty Jan ledwie zda prawdziwszy.
XIV.
Nie tylko, że jej o on uczynek szkarady Nie strofuje, nie tylko nie karze jej zdrady I nie tylko się nie mści nad jej miłośnikiem O to, że się uczynił jej cudzołożnikiem, Ale mniema, że sprawi i uczyni siła, Jeśli się jej obroni, żeby nie włożyła Wszytkiej winy na niego, i waży onego Rycerza tak, jako jej brata prawdziwego.
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 361
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
ż się i w hardym człeku, co dzieje w żelazie: Gdzie przeszkodzić nie może, jeśli nie podlezie, Złomać się musi każdy. Trzcina się złamania Nie boi, bo każdemu wiatrowi się kłania; A on dąb, co go piorun nie ustraszył srogi, Obnażony z konarów stoi wedle drogi. Często łagodne słowo gniew szkarady kruszy; Często przykre do niego spokojnego ruszy. APOLLO
Rośni, rozkoszne drzewo, moja śliczna lipo, Nie po lasach, po miastach najgłówniejszych i po Wielkich królów pałacach, aby pod twym chłodem I to miasto, którego rządzić będziesz grodem, Do którego dziś wjeżdżasz szczęśliwie starostą, Odetchnęło tak długą zmordowane chłostą, I te
ż się i w hardym człeku, co dzieje w żelezie: Gdzie przeszkodzić nie może, jeśli nie podlezie, Złomać się musi każdy. Trzcina się złamania Nie boi, bo każdemu wiatrowi się kłania; A on dąb, co go piorun nie ustraszył srogi, Obnażony z konarów stoi wedle drogi. Często łagodne słowo gniew szkarady kruszy; Często przykre do niego spokojnego ruszy. APOLLO
Rośni, rozkoszne drzewo, moja śliczna lipo, Nie po lasach, po miastach najgłówniejszych i po Wielkich królów pałacach, aby pod twym chłodem I to miasto, którego rządzić będziesz grodem, Do którego dziś wjeżdżasz szczęśliwie starostą, Odetchnęło tak długą zmordowane chłostą, I te
Skrót tekstu: PotSielKuk_I
Strona: 118
Tytuł:
Sielanka
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
mają słyszeć: a czynili/ co ma być czyniono/ we wszemby powolność mieli/ a nigdyby sobie przeciwni nie byli. Człowiecze pomni/ a samego siebie poznaj/ poznaj ktoś jest/ z czegoś się począł i też narodził/ a iż umrzesz/ jeśliś młody zstarzejesz się/ jeśliś cudny/ będziesz wnet szkarady/ rozmaite odmienności na swym ciele poczujesz/ w jednym stanie nie długo trwać będziesz/ bo się wszytkie rzeczy (krom Boga) mienią/ przed czasemeś nie był/ a po małym czasie nie będziesz/ jakie nasienie było z któregoś się narodził/ jakiś pokarm w żywocie matki twej brał/ w czymeś był zawarty
máią słyszeć: á cżynili/ co ma być cżyniono/ we wszemby powolność mieli/ á nigdyby sobie przećiwni nie byli. Cżłowiecże pomni/ á sámego śiebie poznay/ poznay ktoś iest/ z cżegoś się pocżął y też národźił/ á iż vmrzesz/ ieśliś młody zstárzeiesz się/ ieśliś cudny/ będźiesz wnet szkárády/ rozmáite odmiennośći ná swym ćiele pocżuiesz/ w iednym stanie nie długo trwáć będźiesz/ bo się wszytkie rzecży (krom Bogá) mienią/ przed cżásemeś nie był/ á po máłym cżáśie nie będźiesz/ iákie naśienie było z ktoregoś się národźił/ iákiś pokarm w żywoćie mátki twey brał/ w cżymeś był záwárty
Skrót tekstu: BudnyBPow
Strona: 83
Tytuł:
Krotkich a wezłowatych powieści [...] księgi IIII
Autor:
Bieniasz Budny
Drukarnia:
Piotr Blastus Kmita
Miejsce wydania:
Lubcz
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
filozofia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
ludzi z Polski/ z Niemiec i z Prus wiele: wstępnym bojem dał im bitwę/ gdzie już się było naszym poczęło nienagorzej szczęścić/ ali w tym ukazał się Tatarzyn z chorągwią/ na której była ta litera Grecka X a na wierzchu głowa jakaś człowiecza z brodą długą/ z której ust wychodził na nasze dym szkarady i straszliwy/ k temu barzo smrodliwy/ tak iż się naszy zdumieli/ i jako omamieni stali/ nic z sobą nie moguc począć: Tatarzy to widząc/ tym śmielej natarli na naszych/ i na głowę ich porazili. Toż i o tych Litew. Tatarach rozumiemy/ iż się czarami i burtami bawią/ acz
ludźi z Polski/ z Niemiec y z Prus wiele: wstępnym boiem dał im bitwę/ gdźie iuż się było nászym pocżęło nienagorzey szcżęśćić/ áli w tym vkazał się Tátárzyn z chorągwią/ ná ktorey byłá tá literá Grecka X á ná wierzchu głowá iákáś cżłowiecża z brodą długą/ z ktorey vst wychodźił ná násze dym szkárády y strászliwy/ k temu bárzo smrodliwy/ ták iż się nászy zdumieli/ y iáko omamieni stali/ nic z sobą nie mogvc pocżąć: Tátárzy to widząc/ tym śmieley nátarli ná nászych/ y ná głowę ich poráźili. Toż y o tych Litew. Tátárách rozumiemy/ iż się cżárámi y burtámi báwią/ ácż
Skrót tekstu: CzyżAlf
Strona: 58
Tytuł:
Alfurkan tatarski
Autor:
Piotr Czyżewski
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
egzotyka, historia, obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1617
Data wydania (nie wcześniej niż):
1617
Data wydania (nie później niż):
1617
Jowiszowa Wola była:) zostaje. Na cóż ta pomowa Na co ten grzech nieszczęsna na Jowisza kładę? Jam cię Córką zgubiła, jam sama tę radę Zbójcy dała, kiedym cię jednę zostawiła W Sycylij, i dłużej w Frygijskiej bawiła Niż potrzeba krainie, patrząc na biesiady Wesołe, gdy cię zbójca porywał szkarady. Bierz za to które teraz słuszne zierpię bole, Bicie piersi, przy gorzkim krwawych łez rosole. Kędyż cię mam strapiona, w której szukać stronie? Kto mi droge pokaże? gdzie zbójce dogonię? Kto nim jest skąd się dowie? czy on w morzu pływa? Czy pod ziemią, czy w gęstych lasach przemieszkiwa
Iowiszowá Wola byłá:) zostáie. Ná coż tá pomowá Ná co ten grzech nieszczęśna ná Iowiszá kłádę? Iam ćię Corką zgubiłá, iam samá tę rádę Zboycy dáłá, kiedym ćię iednę zostáwiłá W Sycylij, y dłużey w Frygiyskiey báwiłá Niż potrzebá kráinie, pátrząc ná bieśiády Wesołe, gdy ćię zboycá porywał szkárády. Bierz zá to ktore teraz słuszne źierpię bole, Bićie pierśi, przy gorzkim krwáwych łez rosole. Kędyż ćię mam strapiona, w ktorey szukać stronie? Kto mi droge pokaże? gdźie zboyce dogonię? Kto nim iest zkąd się dowie? czy on w morzu pływa? Czy pod źiemią, czy w gęstych lásach przemieszkiwa
Skrót tekstu: ClaudUstHist
Strona: 45
Tytuł:
Troista historia
Autor:
Claudius Claudianus
Tłumacz:
Jędrzej Wincenty Ustrzycki
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1700
Data wydania (nie później niż):
1700
, Niż gdy słyszał, kiedy ją zjadły głodne ryby. PIEŚŃ XXIII.
LXVI.
Na więtszy żal w ręku ją u tego zastawa, Któremu on tak wiele powinien zostawa; Wziąć mu ją nie przystało ani się godziło, I kto wie, jakoby się to dzieło zdarzyło. Mniema, żeby to beł grzech sprosny i szkarady Dać sobie wziąć tę zdobycz bez boju bez zwady, A on tak jest powinien grabi, że nic z drogi Nie uczyni, kiedy mu da szyję pod nogi.
LXVII.
Stamtąd dalej jachali cicho i w milczeniu I stanęli przy jednem przejźrzystym strumieniu. Zdjął sobie z głowy szyszak Orland utrudzony, Toż i Zerbin uczynił,
, Niż gdy słyszał, kiedy ją zjadły głodne ryby. PIEŚŃ XXIII.
LXVI.
Na więtszy żal w ręku ją u tego zastawa, Któremu on tak wiele powinien zostawa; Wziąć mu ją nie przystało ani się godziło, I kto wie, jakoby się to dzieło zdarzyło. Mniema, żeby to beł grzech sprosny i szkarady Dać sobie wziąć tę zdobycz bez boju bez zwady, A on tak jest powinien grabi, że nic z drogi Nie uczyni, kiedy mu da szyję pod nogi.
LXVII.
Stamtąd dalej jachali cicho i w milczeniu I stanęli przy jednem przejźrzystym strumieniu. Zdjął sobie z głowy szyszak Orland utrudzony, Toż i Zerbin uczynił,
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 212
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
prosić raz i drugi, Tchem nawet moim zbrżydziła się żona, Stałem się wzgardą dzieciom mego łona. Aż i żebracy lekce mię ważyli, I poczciwości mojej uwłóczyli Zwłaszcza, gdym od nich umknął się na stronę, Choć miłość moję znali i obronę. Którychem niegdy przybierał do rady, Od tych mię afront potyka szkarady, Kogom najbardziej kochał, ważył, cenił, Ten mi się w człeka najgorszego zmienił. Poprzysychały do skory mi kości, Zewnątrż zniszczało mięso od zgniłości, I same tylko są przy zębach szczeki, Takem od pierwszej krasy mej daleki. Więc zmiłujcie się przynajmniej nademną Wy, których bliska krew spoiła ze mną
prośić raz i drugi, Tchem náwet moim zbrżydźiła się żona, Stáłem się wzgardą dźiećiom mego łona. Aż i żebracy lekce mię ważyli, I poczćiwośći moiey uwłoczyli Zwłaszcza, gdym od nich umknął się ná stronę, Choć miłość moię znali i obronę. Ktorychem niegdy przybierał do rady, Od tych mię affront potyka szkarady, Kogom naybárdźiey kochał, ważył, cenił, Ten mi się w człeka naygorszego zmienił. Poprzysycháły do skory mi kośći, Zewnątrż zniszczało mięso od zgniłośći, I sáme tylko są przy zębách szcżeki, Takem od pierwszey krasy mey dáleki. Więc zmiłuyćie się przynaymniey nádemną Wy, ktorych bliska krew spoiła ze mną
Skrót tekstu: ChrośJob
Strona: 69
Tytuł:
Job cierpiący
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Drukarnia Ojców Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1705
Data wydania (nie wcześniej niż):
1705
Data wydania (nie później niż):
1705
tych, co go grzesznym zwali: Żyje Wszechmocny Pan, przed którym stoję, I co gorżkością oblał duszę moję. Żyje BÓG mówię na wysokim Niebie, Który choć mi wziął rozsądek w potrzebie, Jednakże póki duchai sił stanie, Z ust mych bezbożne nie wyjdzie gadanie. Nierżeknie język kłamstw ani zdrady Od nieprawości daleki szkarady, Ale was z wielu przyczyń dość prawdziwych Sądzić nie mogę pewnie sprawiedliwych. Póki w ostatnim tchu się nie uskąpię, Mej niewinności poty nie odstąpię, I nie opuszczę z obligiem sumnienia, Mego przed Bogiem usprawiedliwienia. Nie znam się bowiem w życiu moim całem Być obwyniony nie się na mię targa, Jeźli inaczej mówi moja
tych, co go grzesznym zwáli: Zyie Wszechmocny Pan, przed ktorym stoię, I co gorżkośćią oblał duszę moię. Zyie BOG mowię ná wysokim Niebie, Ktory choć mi wźiął rozsądek w potrzebie, Iednákże poki duchái śił stánie, Z ust mych bezbożne nie wyidźie gadánie. Nierżeknie ięzyk kłamstw áni zdrády Od niepráwośći dáleki szkarády, Ale was z wielu przyczyń dość práwdziwych Sądźić nie mogę pewnie spráwiedliwych. Poki w ostatnim tchu się nie uskąpię, Mey niewinnośći poty nie odstąpię, I nie opuszczę z obligiem sumnienia, Mego przed Bogiem uspráwiedliwienia. Nie znam sie bowiem w żyćiu moim cáłem Bydź obwyniony nie się ná mię targa, Ieźli ináczey mowi moiá
Skrót tekstu: ChrośJob
Strona: 97
Tytuł:
Job cierpiący
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Drukarnia Ojców Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1705
Data wydania (nie wcześniej niż):
1705
Data wydania (nie później niż):
1705
. IM. PANA JAKÓBA SOBIESKIEGO, OD STANU RYCERSKIEGO W TEJ EKSPEDECJI KOMISARZA A POTYM KASZTELANA KRAKOWSKIEGO, Z ŁACIŃSKIEGO NA POLSKIE DOSTATECZNIE DLA NIEŚMIERTELNEJ NARODU POLSKIEGO SŁAWY WIERSZEM PRZETŁOMACZONA. ROKU PAŃSKIEGO 1670 DNIA DECEMBRA OSTATNIEGO. WOJNY CHOCIMKSKIEJ CZĘŚĆ PIERWSZA
Wprzód niźli sarmackiego Marsa krwawe dzieje Potomnym wiekom Muza na papier wyleje, Niż durnego Turczyna propozyt szkarady Pisać pocznę w pamiętne Polakom przykłady (Który z nimi zuchwale mir zrzuciwszy stary, Chciał ich przykryć haraczem z Węgry i z Bułgary), Boże!, którego nieba, ziemie, morza chwalą, Co tak mdłym piórem jako władniesz groźną stalą, Co się mścisz nad ostatnim tego domu węgłem, Gdzie kto usty przysięga sercem
. JM. PANA JAKÓBA SOBIESKIEGO, OD STANU RYCERSKIEGO W TEJ EKSPEDECYI KOMISARZA A POTYM KASZTELANA KRAKOWSKIEGO, Z ŁACIŃSKIEGO NA POLSKIE DOSTATECZNIE DLA NIEŚMIERTELNEJ NARODU POLSKIEGO SŁAWY WIERSZEM PRZETŁOMACZONA. ROKU PAŃSKIEGO 1670 DNIA DECEMBRA OSTATNIEGO. WOJNY CHOCIMKSKIEJ CZĘŚĆ PIERWSZA
Wprzód niźli sarmackiego Marsa krwawe dzieje Potomnym wiekom Muza na papier wyleje, Niż durnego Turczyna propozyt szkarady Pisać pocznę w pamiętne Polakom przykłady (Który z nimi zuchwale mir zrzuciwszy stary, Chciał ich przykryć haraczem z Węgry i z Bułgary), Boże!, którego nieba, ziemie, morza chwalą, Co tak mdłym piórem jako władniesz groźną stalą, Co się mścisz nad ostatnim tego domu węgłem, Gdzie kto usty przysięga sercem
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 3
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924