, i de la Coliniere będących do tych czas w więzieniu w St. Mało; lecz na inny czas jest odłożony. Znowu pogłoska się szerzy, że pospólstwo w Madrycie podniosło powtórny bunt z większą zajadłością. Chciało wszytkie Domy Królewskie podpalić, lecz gorliwą wymową pewnych Zakonników. którzy wstąpiwszy na dachy odradzali gminowi poburzonemu tak haniebnej szkarady, wstrzymane i do uwagi przywiedzione zamysłów zaniechało. D. 5. Maja. Ponieważ w Prowancyj barzo mało jest temi czasy monety miedzianej, co zatrudnia wielce domowy handel; Prokuratorowie pomienionej Prowincyj prosili Króla, ażeby kazał onę bić w mennicy swojej ofiarując na to kruszec potrzebny. Jakoż Król Imć wydał rozkazy do Mennicy Aqujyskiej
, i de la Coliniere będących do tych czas w więźieniu w St. Malo; lecz na inny czas iest odłożony. Znowu pogłoska śię szerzy, że pospólstwo w Madryćie podniosło powtórny bunt z większą zaiadłośćią. Chćiało wszytkie Domy Królewskie podpalić, lecz gorliwą wymową pewnych Zakonników. którzy wstąpiwszy na dachy odradzali gminowi poburzonemu tak haniebney szkarady, wstrzymane i do uwagi przywiedźione zamysłów zaniechało. D. 5. Maia. Ponieważ w Prowancyi barzo mało iest temi czasy monety miedźianey, co zatrudnia wielce domowy handel; Prokuratorowie pomienioney Prowincyi prośili Króla, ażeby kazał onę bić w mennicy swojey ofiaruiąc na to kruszec potrzebny. Iakoż Król Imć wydał rozkazy do Mennicy Aquiyskiey
Skrót tekstu: GazWil_1766_24
Strona: 5
Tytuł:
Gazety Wileńskie
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Akademicka
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1766
Data wydania (nie wcześniej niż):
1766
Data wydania (nie później niż):
1766
i zapalczywości.
XXXV.
Kiedy tak chwilę Zerbin rozmyślał wątpliwy, Jeśli miał za uczynek on tak niecnotliwy Odoryka wolnością i zdrowiem darować, Czy go na dalsze męki żywego zachować, Przybieżał poryżając koń, któremu z głowy Dopiero mu zdjął uzdę Mandrykard surowy, Niosąc babę na sobie, która przez swe zdrady Królewicza na koniec wydała szkarady.
XXXVI.
On koń, widząc z daleka w polu drugie konie, Wielkiem się pędem udał prosto ku tej stronie, Mając babę na grzbiecie, co srodze wrzeszczała I bez skutku żadnego ratunku nie miała. Skoro ją Zerbin ujźrzał, bogom czynił dzięki, Że mu bez wielkiej pracy podali do ręki Onych dwu winowajców którzy
i zapalczywości.
XXXV.
Kiedy tak chwilę Zerbin rozmyślał wątpliwy, Jeśli miał za uczynek on tak niecnotliwy Odoryka wolnością i zdrowiem darować, Czy go na dalsze męki żywego zachować, Przybieżał poryżając koń, któremu z głowy Dopiero mu zdjął uzdę Mandrykard surowy, Niosąc babę na sobie, która przez swe zdrady Królewica na koniec wydała szkarady.
XXXVI.
On koń, widząc z daleka w polu drugie konie, Wielkiem się pędem udał prosto ku tej stronie, Mając babę na grzbiecie, co srodze wrzeszczała I bez skutku żadnego ratunku nie miała. Skoro ją Zerbin ujźrzał, bogom czynił dzięki, Że mu bez wielkiej pracy podali do ręki Onych dwu winowajców którzy
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 239
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905