zdięła. To słysząc rzekli wszyscy: Zgrzeszyłeś nędzniku/ pokutuj; a Pacholik natychmiast zawrzeszczał: Zgrzeszyłem Panie/ zgrzeszyłem/ ale oto teraz wyznawam przestępek mój; i wierzę mocno/ że te Błogosławione Relikwie są Świętych Bożych Sług Ciała; Ciebie zaś Święty Janie sługo wierny Zbawiciela naszego/ o odpuszczenie przemierzłych i szkaradych dzieł moich wielce proszę/ zmiłuj się/ przebacz głupość moję/ i modl za mnie tego/ i za przywrócenie zdrowia mego: przed którego wiecznym stoisz prześliczny asystencie majestatem/ odtych czas święte imię twoje nigdy z ust moich nie wynidzie: poty Ruskim obrzędom i Świętym ich Ojcom Pieczarskim ja nagrawałem się. Co słysząc Szlachetny
zdięłá. To słysząc rzekli wszyscy: Zgrzeszyłeś nędzniku/ pokutuy; á Pácholik nátychmiast záwrzeszczał: Zgrzeszyłem Pánie/ zgrzeszyłem/ ále oto teraz wyznawam przestępek moy; y wierzę mocno/ że te Błogosłáwione Reliquiae są Swiętych Bożych Sług Ciáłá; Ciebie záś Swięty Ianie sługo wierny Zbáwićielá nászego/ o odpuszczenie przemierzłych y szkárádych dźieł moich wielce proszę/ zmiłuy się/ przebácz głupość moię/ y modl zá mnię tego/ y zá przywrocenie zdrowia mego: przed ktorego wiecznym stoisz prześliczny ássistenćie máiestatem/ odtych czas świete imię twoie nigdy z vst moich nie wynidźie: poty Ruskim obrzędom y Swiętym ich Oycom Pieczárskim ia nágrawałem się. Co słysząc Szláchetny
Skrót tekstu: KalCuda
Strona: 207.
Tytuł:
Teratourgema lubo cuda
Autor:
Atanazy Kalnofojski
Drukarnia:
Drukarnia Kijowopieczerska
Miejsce wydania:
Kijów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
tego uporem i przewrotnością nadstawiać musi. Czego jest pewnym a nieomylnym świadkiem i teraźniejszy Autorów bezimiennych postępek/ którzy nie dawno scripta jakieś dziwne a prawie niesłychanej niewstydliwości pełne/ pod tytułem Niejakiegoś Nalewajka, także też Relacji albo uważenia spraw które się roku 1609. działy w Wilnie, na świat z Druku wydali. Gdzie tak siła szkaradych/ a z jawnej calumniej złożonych powieści nakładli/ iż każdy kto jedno w nie wejźrzy/ tym bez imennym Autorom wszystkich zgoła bojaźni Bożej/ cnoty przyrodzonej/ i wstydu ludzkiego granic przeskoczenie przyczytać musi. Nie przepuścili oni tam żadnemu od wyższej do niższej kondycji Duchownego i świetskiego stanu człowiekowi/ ale wszystkich ogółem/ w niewinności ich
tego vporem y przewrotnośćią nádstawiáć muśi. Cżego iest pewnym á nieomylnym świádkiem y teráźnieyszy Authorow bezimiennych postępek/ ktorzy nie dawno scriptá iákieś dźiwne á práwie niesłycháney niewstydliwośći pełne/ pod titułem Nieiákiegoś Nálewáyká, tákże też Relátiey álbo vważenia spraw ktore się roku 1609. dźiały w Wilnie, ná świát z Druku wydáli. Gdźie ták siłá szkárádych/ á z iáwney cálumniey złożonych powieści nákłádli/ iż káżdy kto iedno w nie weyźrzy/ tym bez imennym Authorom wszystkich zgołá boiáźni Bożey/ cnoty przyrodzoney/ y wstydu ludzkiego gránic przeskocżenie przycżytać muśi. Nie przepuśćili oni tám żadnemu od wyższey do niższey conditiey Duchownego y świetskiego stanu cżłowiekowi/ ále wszystkich ogułem/ w niewinnośći ich
Skrót tekstu: SmotLam
Strona: 20
Tytuł:
Threnos, to iest lament [...] wschodniej Cerkwi
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
ludzi trzymali/ miawszy radę/ wespół się wszyscy zebrawszy/ inquizicią uczyniwszy/ sprawę zrozumiawszy/ roztrząsnąwszy/ jako winnego/ okrutnej śmierci godnego zgodnie osądzili/ i jako jednę zarazę ludu wykląwszy z społeczności swej (jako by się go i tknąć nie śmieli) poganinowi jednemu na osądzenie i na krzyżową śmierć podali. Kalumnie zaś i szkaradych grzechów zarzuty/ jak ostro niewinność JEZUSOWĄ na uczciwym raniły? Mat: 26. Ioa: 19. Zarzucono mu że był bluźniercą przeciw Bogu/ Audîstis blasphemiam czyniąc się mu równym synem/ Filium Dei se fecit. Ioa: 11. Iż był zdrajcą Ojczyzny podając ją pod jarzmo pogańskie/ venient Romani et tollent Regnum.
ludźi trzymáli/ miáwszy rádę/ wespoł się wszyscy zebrawszy/ inquizicią uczyniwszy/ spráwę zrozumiáwszy/ roztrząsnąwszy/ iáko winnego/ okrutney śmierći godnego zgodnie osądźili/ y iáko iednę zarazę ludu wykląwszy z społecznośći swey (iáko by się go y tknąć nie śmieli) pogáninowi iednemu ná osądzenie y ná krzyżową śmierć podáli. Kalumnie záś y szkarádych grzechow zárzuty/ iák ostro niewinność IEZVSOWĄ ná uczćiwym ráńiły? Mat: 26. Ioa: 19. Zárzucono mu że był bluźniercą przećiw Bogu/ Audîstis blasphemiam czyniąc się mu rownym synem/ Filium Dei se fecit. Ioa: 11. Iż był zdráycą Oyczyzny podáiąc ią pod iárzmo pogáńskie/ venient Romani et tollent Regnum.
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 322
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
piecu. Aleć i w samych portach, kiedy insperacie Zbiegną Kozacy, toż ich potka na Gałacie A woda krwią rumieni, o hańba, o wzgarda! Pełne dział arsenały, pełna kortygarda Ustrzępionych janczarów; odlewani z miedzi Ryczą smocy: po wieżach wyją hodzie biedzi; Wre miasto, ziemia jęczy, a pomorskie skały Szkaradych kartaonów echem rozlegały. Darmo: bo Zaporożec, mając to za bajki, Sunie chyżo ku Dniepru obciążone czajki, I jeżeli za sobą obaczy pościgi, Tak z bliska, jak z daleka pokaże im figi. Takieć się w Polsce rzeczy, takie w Turczech działy, A przecie mir zostawał na papierach cały. Była wolna
piecu. Aleć i w samych portach, kiedy insperacie Zbiegną Kozacy, toż ich potka na Gałacie A woda krwią rumieni, o hańba, o wzgarda! Pełne dział arsenały, pełna kortygarda Ustrzępionych janczarów; odlewani z miedzi Ryczą smocy: po wieżach wyją hodzie biedzi; Wre miasto, ziemia jęczy, a pomorskie skały Szkaradych kartaonów echem rozlegały. Darmo: bo Zaporożec, mając to za bajki, Sunie chyżo ku Dniepru obciążone czajki, I jeżeli za sobą obaczy pościgi, Tak z bliska, jak z daleka pokaże im figi. Takieć się w Polszcze rzeczy, takie w Turcech działy, A przecie mir zostawał na papierach cały. Była wolna
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 18
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
Pegaz gotuje w zawody, ale mu trzeba złotą dać podkowę, bo złote Pole takowej chce mody. Nie pod nogi, nie Bellerofontowe, który z niego zsieść nie umiał bez szkody, chociaż uczynieł dosyć z siebie, wierę, skróciwszy mieczem okrutną Chimerę.
3 Ta łeb i piersi, i lwie miała grzywy, z szkaradych smoków plecione ogony. Opanowawszy najobfitsze niwy, zamknęła wszystkiem przystęp w tamte strony.
Co bohatyrów zgładzieły te dziwy! On jeden tryjumf miał z niej odważony i dał Licyjej powiat jej tak żyzny, światu pamiątkę swojej robocizny.
4 Tać to Chimera, monarchija wschodnia, która gdzie tylko wyciągnie pazury, wszytko pustoszy i jako pochodnia
Pegaz gotuje w zawody, ale mu trzeba złotą dać podkowę, bo złote Pole takowej chce mody. Nie pod nogi, nie Bellerofontowe, który z niego zsieść nie umiał bez szkody, chociaż uczynieł dosyć z siebie, wierę, skróciwszy mieczem okrutną Chimerę.
3 Ta łeb i piersi, i lwie miała grzywy, z szkaradych smoków plecione ogony. Opanowawszy najobfitsze niwy, zamknęła wszystkiem przystęp w tamte strony.
Co bohatyrów zgładzieły te dziwy! On jeden tryjumf miał z niej odważony i dał Licyjej powiat jej tak żyzny, światu pamiątkę swojej robocizny.
4 Tać to Chimera, monarchija wschodnia, która gdzie tylko wyciągnie pazury, wszytko pustoszy i jako pochodnia
Skrót tekstu: PotMuzaKarp
Strona: 13
Tytuł:
Muza polska
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
panegiryki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Adam Karpiński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1996