nas sromotnie przymusił.”
Roztocz na ów czas była w mieście sroga, Tak że się błotem zawaliła droga. Wtem cudzoziemca w przystojnym ubierze, Chłopek za szóstak na barana bierze I tak przez błoto niesie dobrodzieja, A golec z boku krzyknie: „Patrz złodzieja, Jak-ci na afront właśnie narodowi Dźwigać się każe szołdra Polakowi!” Niewiele myśląc wyrwie kańczug kręty I nim po pludrach mierzy spore pręty. Chłopek go przecię wyniósł z owej toni, A Niemiec wtenczas porwie się do broni,
Ale już golca Punkt Honoru minął, Rzecz swą sprawiwszy, wnet mu z oczu zginął.
„Wróćmy się — rzekę — bracie do gospody, By
nas sromotnie przymusił.”
Roztocz na ów czas była w mieście sroga, Tak że się błotem zawaliła droga. Wtem cudzoziemca w przystojnym ubierze, Chłopek za szóstak na barana bierze I tak przez błoto niesie dobrodzieja, A golec z boku krzyknie: „Patrz złodzieja, Jak-ci na afront właśnie narodowi Dźwigać się każe szołdra Polakowi!” Niewiele myśląc wyrwie kańczug kręty I nim po pludrach mierzy spore pręty. Chłopek go przecię wyniósł z owej toni, A Niemiec wtenczas porwie się do broni,
Ale już golca Punkt Honoru minął, Rzecz swą sprawiwszy, wnet mu z oczu zginął.
„Wróćmy się — rzekę — bracie do gospody, By
Skrót tekstu: DembowPunktBar_II
Strona: 483
Tytuł:
Punkt honoru
Autor:
Antoni Sebastian Dembowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1749
Data wydania (nie wcześniej niż):
1749
Data wydania (nie później niż):
1749
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
o tym by myślić, jakoby ich poszczwać, tak dobrze, aby do swoich łożysk, za nasze uciekali granice. Szlachcic. Mości- Panowie przyznaję że to Niemieckie kiesąnki są złodziejki Pollskiego grosza: ale ta perditio z nasze Samych. Niechbyśmy w cudzoziemcach nie korzystali, pewnieby ich tu nie nagnał. Ale to lada szołdra, co tylko się zjawi, aż pierwszy do respektu, do Consilia, do podarunków; a Bracia Szlachta dosłużyć się nie mogą.
Szlachcic. Prawda Mości- panowie widzę się nieprawdzi teraz owo Staro- polskie przysłowie, póki świat światem, nie będzie Polak, Niemcowi bratem; gdy lada Cudzoziemiec, że zamonsioruje, albo
o tym by myślić, jákoby ich poszczwáć, ták dobrze, áby do swoich łożysk, zá násze ućiekali gránice. Szláchćic. Mośći- Pánowie przyznáję że to Niemieckie kiesąnki są złodźieyki Pollskiego groszá: ále tá perditio z nasże Sámych. Niechbyśmy w cudzoźiemcach nie korzystáli, pewnieby ich tu nie nagnał. Ale to ládá szołdra, co tylko śię zjawi, aż pierwszy do respektu, do Consilia, do podarunkow; á Bráćia Szláchta dosłużyć śię nie mogą.
Szláchćic. Práwdá Mośći- pánowie widzę śię niepráwdźi teraz owo Stáro- polskie przysłowie, poki świát świátem, nie będźie Polák, Niemcowi brátem; gdy ládá Cudzoźiemiec, że zamonsioruje, álbo
Skrót tekstu: BystrzPol
Strona: P4
Tytuł:
Polak sensat
Autor:
Wojciech Bystrzonowski
Drukarnia:
Drukarnia Akademicka Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1733
Data wydania (nie wcześniej niż):
1733
Data wydania (nie później niż):
1733
mój Stanisław Pasek prowadził Turczyna znacznego jakiegos Bo strojno i napięknym koniu siedział już go dys Armował tylko tak konia pod nim za Cugle prowadzi aż przyjechał Niemiec i zrownawszy się z Turczynem pchnął go szpadą turczyn tylko stęknął synowiec się obejrzał a on już tylko ziewa azkonia leci A Niemiec kolnąwszy zaraz na stronę Pocznie mu Łajać A Szołdra taki synie zabiłes mi niewolnika a godzi się to Niemiec się tylko śmieje a mówi. Ja Pan Brat Pan Polak diabłatego żywić on mu łaje, ześ ty szelm, nie kawaler już wrękach więznia zabijać A niemiec się tylko umyka a Śmieje Cóż czynić dalej czynić? Bo Niemcy Wielkie do turków mają zajątrzenie ex
moy Stanisław Pasek prowadził Turczyna znacznego iakiegos Bo stroyno y napięknym koniu siedział iuz go dis Armował tylko tak konia pod nim za Cugle prowadzi asz przyiechał Niemiec y zrownawszy się z Turczynęm pchnął go szpadą turczyn tylko stęknął synowiec się obeyrzał a on iuz tylko ziewa azkonia leci A Niemiec kolnąwszy zaraz na stronę Pocznie mu Łaiać A Szołdra taki synie zabiłes mi niewolnika a godzi się to Niemiec się tylko smieie a mowi. Ia Pan Brat Pan Polak dyjabłatego zywić on mu łaie, ześ ty szelm, nie kawaler iuz wrękach więznia zabiiać A niemiec się tylko umyka a Smieie coz czynic daley czynic? Bo Niemcy Wielkie do turkow maią zaiątrzenie ex
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 267
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
, iż nie utonie by też w najgłębszym tym Oceanie, który wisieć ma pewnie, na szubienicy. B. Postrzegszy Wjazd mój, wyszedł precz przed bramy Proteus, i Nereus, najprzedniejsi Senatorowie rosołowego Państwa. T. Iż to Królestwo dobrze nasolone, pewnie się nie wyśmiardnie wszem ma być świeże trwałe, czerwonawe, jako Szołdra Niemiecka albo salsesan Konstantynopolski. B. Którzy quanquam uczyniwszy wilgotne, prowadzili mię do Pałaców Królewskich, gdziem ja ten i ów Majestat Królestwa wyśmienitą uczciwszy reverencją, przy wybornej przywitał Przemowie, spolnie potym po walecznych męstwie mym dyskursach ślismy do stołu Cesarskiego. Achelous trzymając nalewką, wszystkę wodę wylał na ręce me z rzeki,
, iż nie vtonie by też w naygłębszym tym Oceánie, ktory wiśieć ma pewnie, ná szubienicy. B. Postrzegszy wiazd moy, wyszedł precz przed bramy Proteus, y Nereus, nayprzednieyśi Senatorowie rosołowego Páństwá. T. Iż to Krolestwo dobrze násolone, pewnie się nie wyśmiárdnie wszem ma być świeże trwáłe, czerwonáwe, iáko Szołdrá Niemiecka álbo salsesąn Konstántinopolski. B. Ktorzy quanquam vczyniwszy wilgotne, prowádźili mię do Páłácow Krolewskich, gdźiem ia ten y ow Majestat Krolestwá wyśmienitą vczćiwszy reverentią, przy wyborney przywitał Przemowie, spolnie potym po walecznych męstwie mym dyskursách ślismy do stołu Cesárskiego. Achelous trzymáiąc nálewką, wszystkę wodę wylał ná ręce me z rzeki,
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 49
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
ich kapitan, niejaki Hans Hihel zawerbował 300 koni na regiment województwa krakowskiego, z należytym zupełnym munderunkiem. A pan krakowski, hetman wielki koronny, nie dbając nic na ową konstytucją, że w regimentach województw powinni byli być oficerowie szlachta bene possessionati, przysłał województwu krakowskiemu za pułkownika generała adiutanta swego, niejakiego Miera. Ten był szołdra kalwin, rodzic z miasteczka państwa Męcińskich dziedzicznego, w górach leżącego. Co za opressje ten Mier wyrabiał potem i tyraństwa w Polsce, jako i samemu hetmanowi kurzył pod nos, niżej o tem będzie pod rokiem 1713 i 1715.
§. 16. Po tej porażce Węgrów pod Treczynem przyszło było do Polski oficerów Francuzów bardzo
ich kapitan, niejaki Hans Hihel zawerbował 300 koni na regiment województwa krakowskiego, z należytym zupełnym munderunkiem. A pan krakowski, hetman wielki koronny, nie dbając nic na ową konstytucyą, że w regimentach województw powinni byli być oficerowie szlachta bene possessionati, przysłał województwu krakowskiemu za pułkownika generała adjutanta swego, niejakiego Miera. Ten był szołdra kalwin, rodzic z miasteczka państwa Męcińskich dziedzicznego, w górach leżącego. Co za oppressye ten Mier wyrabiał potém i tyraństwa w Polsce, jako i samemu hetmanowi kurzył pod nos, niżéj o tém będzie pod rokiem 1713 i 1715.
§. 16. Po téj porażce Węgrów pod Treczynem przyszło było do Polski oficerów Francuzów bardzo
Skrót tekstu: OtwEDziejeCzech
Strona: 180
Tytuł:
Dzieje Polski pod panowaniem Augusta II od roku 1696 – 1728
Autor:
Erazm Otwinowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1696 a 1728
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1728
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef Czech
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Józef Czech
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1849