; który kładzie obłok wstęp swój; który chodzi po skrzydłach wiatrów. Niżej Osmanie/ wysokie to karoce na cię. Nawyzszemu Chrystusowi chciałeś być podobny; stałeś się nalizszemu/ i namniejszemu masztalerzowi potym. Tak Bóg pokarał hardość twoję/ i wyniosłą dumę serca twego. Patrzcie jako na śmierć prowadzą Osmana Jańczarowie/ i Szpahiowie jego: kaftanik bagazjowy na nim/ pancerzem pokryty; na głowie zwojek błahy barzo/ w kapciach bez papuci; na szyj chustka gruba. Tak się był sam ubrał/ aby się łatwiej mógł z Szarajów do Szarajów przekradać/ a potym jako za morze umknąć do Skudenu/ a z tamtąd jako do Arabiej. O
; ktory kłádźie obłok wstęp swoy; który chodźi po skrzydłách wiátrow. Niżey Osmanie/ wysokie to károce ná ćię. Nawyzszemu Chrystusowi chćiałeś być podobny; sstałeś się nalizszemu/ y namnieyszemu másztálerzowi potym. Ták Bog pokarał hárdość twoię/ y wyniosłą dumę sercá twego. Pátrzćie iáko ná śmierć prowádzą Osmaná Iáńczárowie/ y Szpahiowie iego: káftanik bágázyowy ná nim/ páncerzem pokryty; ná głowie zwoiek błáhy bárzo/ w kápciách bez pápući; ná szyi chustká gruba. Ták się był sam vbrał/ áby się łatwiey mogł z Szaráiow do Szaráiow przekradáć/ á potym iáko zá morze vmknąć do Skudenu/ á z támtąd iáko do Arábiey. O
Skrót tekstu: BirkOboz
Strona: 44
Tytuł:
Kazania obozowe o Bogarodzicy
Autor:
Fabian Birkowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Zakazują Chrześcijanom naprawować kościołów walących się/ bez wielkich podarków: a zatym Chrześcijanie dopuszczają się im/ dla ubóstwa swego/ walić: za czym ustawa jawna chwała Boska. a za czasem i wiara. W Asiej nie dopuszczają Grekom używać języka swego/ tylko przy nabożeństwie/ aby tak z językiem stracili i obyczaje Chrześcijańskie. Szpahiowie będąc pany dożywotnymi niezliczonych wsi/ biorą ku posłudze swej tę młodź/ która się im podoba: którzy też za czasem/ obcując i mieszkając z pany/ i za faworami których się spodziewają/ i za złymi postępkami i zwyczajmi/ których się napiją/ i za grzechami i niecnotami/ którym się przyuczą/ zostają heretykami:
Zákázuią Chrześćiánom nápráwowáć kośćiołow wálących się/ bez wielkich podarkow: á zátym Chrześćiánie dopusczáią się im/ dla vbostwá swego/ wálić: zá czym vstawa iáwna chwałá Boska. á zá czásem y wiárá. W Asiey nie dopusczáią Graekom vżywáć ięzyká swego/ tylko przy nabożeństwie/ áby ták z ięzykiem stráćili y obyczáie Chrześćiáńskie. Szpáhiowie będąc pány dożywotnymi niezliczonych wśi/ biorą ku posłudze swey tę młodź/ ktora się im podoba: ktorzy też zá czásem/ obcuiąc y mieszkáiąc z pány/ y zá fáuorámi ktorych się spodźiewáią/ y zá złymi postępkámi y zwyczáymi/ ktorych się nápiią/ y zá grzechámi y niecnotámi/ ktorym się przyuczą/ zostáią haeretykámi:
Skrót tekstu: BotŁęczRel_IV
Strona: 155
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. IV
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
mądrym podziwienie; Owa i dostojeństwa, i dostatek chleba, Nie nauka, ale Bóg sam posyła z nieba; Za Tegoż sprawą mądrzy w pracy umierają, A głupi skarb na pustych polach wybierają.” POWIEŚĆ XLI.
Za sułtana Machmeta był wezerem wielkim Halli basza (za tego urzędu Kiene żydówkę na Diwanie handziarami rozszarpali szpahiowie). Do tego z jednej wsi z Azji Turcy chłopi przyszli, uskarżając się, że nad dawną powinność na podatki wyciągani bywają,— „i już dwadzieścia razy na galerniki się składając, znowu z dziesiąci domów po chłopie do wioseł dać nam kazano.”
Basza powiedział: — „Ponieważ z dziesiąci domów ciężko na
mądrym podziwienie; Owa i dostojeństwa, i dostatek chleba, Nie nauka, ale Bóg sam posyła z nieba; Za Tegoż sprawą mądrzy w pracy umierają, A głupi skarb na pustych polach wybierają.” POWIEŚĆ XLI.
Za sułtana Machmeta był wezerem wielkim Halli basza (za tego urzędu Kiene żydówkę na Diwanie handziarami rozszarpali szpahiowie). Do tego z jednéj wsi z Azyej Turcy chłopi przyszli, uskarżając się, że nad dawną powinność na podatki wyciągani bywają,— „i już dwadzieścia razy na galerniki się składając, znowu z dziesiąci domów po chłopie do wioseł dać nam kazano.”
Basza powiedział: — „Ponieważ z dziesiąci domów ciężko na
Skrót tekstu: SaadiOtwSGul
Strona: 72
Tytuł:
Giulistan to jest ogród różany
Autor:
Saadi
Tłumacz:
Samuel Otwinowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1610 a 1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1625
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
I. Janicki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Świdzińscy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1879