pożytek będzie i gotowość Wojska chętną uznacie i dyskretną skromność. Nie przyszlaby do związków ani do takiego Zamieszania, zniszczenia Polska nasza swego. Żyłby żołnierz wedle swych artykułów prawnych, Nie tak, jako widzimy, w opresyjach jawnych, W przywłaszczonej własności, w upierzonej dumie; Zbytkiem, jak chce, sam bierze w przedsięwziętym szumie. Nic to z łanu jednego sto złotych i więcej Wybrać deputatowi. Jest w świeżej pamięci. Manifest ów duchownych, na sejmie wniesiony, Przeciw tym sangwisugom prawnie uczyniony.
A w oczach wyniszczone same włości stoją, Tak duchowne, jak inne: Boga się nie boją. Nie wedle uchwal dawnych, ustawów sejmowych,
pożytek będzie i gotowość Wojska chętną uznacie i dyskretną skromność. Nie przyszlaby do związków ani do takiego Zamieszania, zniszczenia Polska nasza swego. Żyłby żołnierz wedle swych artykułów prawnych, Nie tak, jako widzimy, w opresyjach jawnych, W przywłaszczonej własności, w upierzonej dumie; Zbytkiem, jak chce, sam bierze w przedsięwziętym szumie. Nic to z łanu jednego sto złotych i więcej Wybrać deputatowi. Jest w świeżej pamięci. Manifest ów duchownych, na sejmie wniesiony, Przeciw tym sangwisugom prawnie uczyniony.
A w oczach wyniszczone same włości stoją, Tak duchowne, jak inne: Boga się nie boją. Nie wedle uchwal dawnych, ustawów sejmowych,
Skrót tekstu: SatStesBar_II
Strona: 731
Tytuł:
Satyr steskniony z pustyni w jasne wychodzi pole
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
, lecz milionu, żeby Saraceny, Którzy granice wszytkich chcą posiadać światów, Gromili, staropolskich narodźcie Sarmatów; A potem, pełni sławy, do onej karocy, Którą się kiedyś boży wozili prorocy (Nie znajdziesz dziś na świecie tak dobrych stalmachów), Wprzągszy swój cug, niebieskich dojedziecie gmachów Po odmiennej fortuny ziemskich wichrów szumie: Inaczej ani słońce, ani księżyc umie. Mając w herbie tych obu szczęśliwe woźniki, Macie pewne do nieba cnoty przewodniki. 441. NA HERBY KONIA I JELENIA DO TEGOŻ JEGOMOŚCI
Już, wielmożny podkanclerzy, Trzymasz jelenia w obierzy, Który choć z dalekiej dziczy, Przyszedł na twoje potyczy, I tak ci
, lecz milijonu, żeby Saraceny, Którzy granice wszytkich chcą posiadać światów, Gromili, staropolskich narodźcie Sarmatów; A potem, pełni sławy, do onej karocy, Którą się kiedyś boży wozili prorocy (Nie znajdziesz dziś na świecie tak dobrych stalmachów), Wprzągszy swój cug, niebieskich dojedziecie gmachów Po odmiennej fortuny ziemskich wichrów szumie: Inaczej ani słońce, ani księżyc umie. Mając w herbie tych obu szczęśliwe woźniki, Macie pewne do nieba cnoty przewodniki. 441. NA HERBY KONIA I JELENIA DO TEGOŻ JEGOMOŚCI
Już, wielmożny podkanclerzy, Trzymasz jelenia w obierzy, Który choć z dalekiej dziczy, Przyszedł na twoje potyczy, I tak ci
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 193
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
wierzyły cerze, Nie da metu Junonie, Palladzie, Wenerze. Kwitnijże, mój Narcyzie, a twoich cnót woni Ani wicher, ani mróz zazdrościwy spłoni. Jakoś kwitnął w obozach, tak kwitnij i w Sączu, Ale nam trzeba wydać nowy kwiatek w kłączu. MNEMOSYNA
Panny! Wesoła wiosna, rzeki w bystrym szumie Zbiegają. Dzisia, która co może, co umie, Zaśpiewaj! Dziś piękny maj, świata delicyje! Dziś — nasze, panny! Jutro — Pan Bóg to wie, czyje.
Bieżą rzeki do morza, bieżą ludzkie lata, Dnia wczorajszego wiecznie niewrócona strata. Wodać się w swoje może znowu wrócić brzegi, Inszej
wierzyły cerze, Nie da metu Junonie, Palladzie, Wenerze. Kwitnijże, mój Narcyzie, a twoich cnót woni Ani wicher, ani mróz zazdrościwy spłoni. Jakoś kwitnął w obozach, tak kwitnij i w Sączu, Ale nam trzeba wydać nowy kwiatek w kłączu. MNEMOSYNA
Panny! Wesoła wiosna, rzeki w bystrym szumie Zbiegają. Dzisia, która co może, co umie, Zaśpiewaj! Dziś piękny maj, świata delicyje! Dziś — nasze, panny! Jutro — Pan Bóg to wie, czyje.
Bieżą rzeki do morza, bieżą ludzkie lata, Dnia wczorajszego wiecznie niewrócona strata. Wodać się w swoje może znowu wrócić brzegi, Inszej
Skrót tekstu: PotSielKuk_I
Strona: 112
Tytuł:
Sielanka
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
item posyłając do Z Józefa, do Pasterzów także Aniołów: Gwiazdę nową prezentując, prowadzącą SSS Trzech Królów, Słońce zaćmiewając podczas Męki, przez reprezentację w Słońcu Panienki z dzieciątkiem: przez ogłoszenie z Obłoku Syna Bosktego: Hic est Filius meus dilectus: przez objawienie Chrystusa Pana na gorze Tabor, przez Zesłanie Ducha Z przy wielkim szumie. Ziemia poruszona jest orężem, gdy sub unius Imeperium, tojest pod Augusta poszła: zmieszała się i tym, że Rex Regum Mesjasz przyszedł. Zamilknął Delficki Bałwan, według wielu Autorów: skały się rozdwoiły podczas Męki Chrystusowej; było i trzęsienie ziemi w Azyj, którym się 12 Miast obaliło za Tiberiusza Cesarza, tesłe Plinio
item posyłaiąc do S Iozefá, do Pasterzow także Aniołow: Gwiázdę nową prezentuiąc, prowádzącą SSS Trzech Krolow, Słońce zaćmiewaiąc podczas Męki, przez reprezentacyę w Słońcu Panienki z dzieciątkiem: przez ogłoszenie z Obłoku Syna Bosktego: Hic est Filius meus dilectus: przez obiawienie Chrystusa Pana na gorze Thabor, przez Zesłanie Duchá S przy wielkim szumie. Ziemia poruszona iest orężem, gdy sub unius Imeperium, toiest pod Augustá poszła: zmieszała się y tym, że Rex Regum Messiász przyszedł. Zamilknął Delficki Bałwan, według wielu Autorow: skały sie rozdwoiły podczas Męki Chrystusowey; było y trzęsienie ziemi w Azyi, ktorym się 12 Miast obaliło za Tiberyusza Cesarza, tesłe Plinio
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 1084
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
nie będzie zawojku; Do brody po balwierza, bo sama odrasta, Na każdy tydzień trzeba z szóstakiem do miasta. Teraześ jej tak przystrzygł, że, tuszę, czas długi Obejdzie się bez nożyc i jego posługi.” 136 (N). ŚWIAT RZEKĄ, CZŁOWIEK ŁÓDKĄ
Przydało mi się wozić w srogim wietrznym szumie, Jadąc do trybunału, przez Wisłę na prumie. W jakim tam byłem strachu, nikt temu nie wierzy, Jakem wzdychał, jak wiele przemówił pacierzy. Nie spuszczę oka z lądu, patrząc w obie stronie, W którą by się pobierać, skoro prom utonie. Nie masz i podobieństwa, gdzie by się ułapić
nie będzie zawojku; Do brody po balwierza, bo sama odrasta, Na każdy tydzień trzeba z szóstakiem do miasta. Teraześ jej tak przystrzygł, że, tuszę, czas długi Obejdzie się bez nożyc i jego posługi.” 136 (N). ŚWIAT RZEKĄ, CZŁOWIEK ŁÓDKĄ
Przydało mi się wozić w srogim wietrznym szumie, Jadąc do trybunału, przez Wisłę na prumie. W jakim tam byłem strachu, nikt temu nie wierzy, Jakem wzdychał, jak wiele przemówił pacierzy. Nie spuszczę oka z lądu, patrząc w obie stronie, W którą by się pobierać, skoro prom utonie. Nie masz i podobieństwa, gdzie by się ułapić
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 594
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, Zawsze mól gryzie, komór za uszyma trąbi — Nie zwabi snu na oczy choć łabędzim puchem. Wstawaj! zawsze, i drzymiąc, słyszy ten głos uchem. Choć je, pije, bawi się, nigdy myślą szczerą, Zawsze będąc na cienkiej nici pod siekierą. Cóż po grzmotach, piorunach, co po wodnym szumie? Skrobnie mysz, aż mój ledwie został przy rozumie. Nie, żeby się bał śmierci, bo o niej pewnie wie, Ale że mu umierać w boskim przyjdzie gniewie. Wszytko fraszka: póki człek żyje, póty boli; Umrze, ze wszytkich go śmierć kłopotów wyzwoli. Bodajże pobożnie żyć, światem się nie
, Zawsze mól gryzie, komor za uszyma trąbi — Nie zwabi snu na oczy choć łabędzim puchem. Wstawaj! zawsze, i drzymiąc, słyszy ten głos uchem. Choć je, pije, bawi się, nigdy myślą szczerą, Zawsze będąc na cienkiej nici pod siekierą. Cóż po grzmotach, piorunach, co po wodnym szumie? Skrobnie mysz, aż mój ledwie został przy rozumie. Nie, żeby się bał śmierci, bo o niej pewnie wie, Ale że mu umierać w boskim przyjdzie gniewie. Wszytko fraszka: póki człek żyje, póty boli; Umrze, ze wszytkich go śmierć kłopotów wyzwoli. Bodajże pobożnie żyć, światem się nie
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 47
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
był; żeś nie wszytek w grobie. Nie masz nauki, a już czas jej minął poty? Szkoda się męczyć. Samej dość do nieba cnoty. Nie możesz lepszej nad tę pamiątki zostawić, Kiedy będą po śmierci twoję cnotę sławić. Niech styruje na Wiśle szkutą, kto nie umie Okrętem na bezdennym władać morskim szumie; Kto i szkuty niewiadom, a chce wodą pływać, Łódki, wyciosawszy ją, ma rada, zażywać. Święciłeś na kapłaństwo? nie paraj się światem, Bądź przykładnym, pobożnym, bądź świętym prałatem, W tym wszytkę myśl, wszytko swe staranie utopić; Dość światu: mieć w czym chodzić, mieć co
był; żeś nie wszytek w grobie. Nie masz nauki, a już czas jej minął poty? Szkoda się męczyć. Samej dość do nieba cnoty. Nie możesz lepszej nad tę pamiątki zostawić, Kiedy będą po śmierci twoję cnotę sławić. Niech styruje na Wiśle szkutą, kto nie umie Okrętem na bezdennym władać morskim szumie; Kto i szkuty niewiadom, a chce wodą pływać, Łódki, wyciosawszy ją, ma rada, zażywać. Święciłeś na kapłaństwo? nie paraj się światem, Bądź przykładnym, pobożnym, bądź świętym prałatem, W tym wszytkę myśl, wszytko swe staranie utopić; Dość światu: mieć w czym chodzić, mieć co
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 171
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
gdzie siadszy w kościele, Sami nie wiedząc przy czym, drą szlachta gardziele: Jako kiedy kto oraz z drzewa kawy w stadzie Spłoszy, porywają się z hałasem na sadzie. Przecież te, choć dobrego nic krzykiem nie sprawią, Wszytkie jednym koncentem, jednym głosem kawią, Że ich łacno rozeznać, choć w tak wielkim szumie; Szlachta inaczej woła, inaczej rozumie. Woła, że ledwie płuca nastarczą im pary; Nie mówić, lecz zatykać uszy musi stary. A któż tam zdrowej rady może się spodziewać? Gdzie radzić pojedynkiem trzeba, stu chce śpiewać. Mądry, uważny łabędź, że go nikt nie słyszy W onej wrzawie, z pieśnią
gdzie siadszy w kościele, Sami nie wiedząc przy czym, drą szlachta gardziele: Jako kiedy kto oraz z drzewa kawy w stadzie Spłoszy, porywają się z hałasem na sadzie. Przecież te, choć dobrego nic krzykiem nie sprawią, Wszytkie jednym koncentem, jednym głosem kawią, Że ich łacno rozeznać, choć w tak wielkim szumie; Szlachta inaczej woła, inaczej rozumie. Woła, że ledwie płuca nastarczą im pary; Nie mówić, lecz zatykać uszy musi stary. A któż tam zdrowej rady może się spodziewać? Gdzie radzić pojedynkiem trzeba, stu chce śpiewać. Mądry, uważny łabędź, że go nikt nie słyszy W onej wrzawie, z pieśnią
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 242
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Ojcu usiadł boku? Bodaj tak świętych ludzi było wiele, co by objęli takie Twe wesele. Gotuj się, Panno, za własną Krwią swoją, ale ci, którzy w niebo patrząc stoją, dzierżą za Pana Matkę tu na ziemi; miłował je Syn, mieszkaj jeszcze z niemi, aż kiedy w ogniu i niebieskim szumie ogarnął je ten, który wszystko umie. Nie tak w cekropskiej rozum bystry szkole, nie mądra rada tak w tarpejskim kole, jako prawdziwej pełni już nauki bieżą na miecze, ognie, pęta, fuki.
A Twe pod ten czas gdzie, Panno, zabawy? Tam pewnie, gdzie pień tkwiał on jeszcze krwawi
Ojcu usiadł boku? Bodaj tak świętych ludzi było wiele, co by objęli takie Twe wesele. Gotuj się, Panno, za własną Krwią swoją, ale ci, którzy w niebo patrząc stoją, dzierżą za Pana Matkę tu na ziemi; miłował je Syn, mieszkaj jeszcze z niemi, aż kiedy w ogniu i niebieskim szumie ogarnął je ten, który wszystko umie. Nie tak w cekropskiej rozum bystry szkole, nie mądra rada tak w tarpejskim kole, jako prawdziwej pełni już nauki bieżą na miecze, ognie, pęta, fuki.
A Twe pod ten czas gdzie, Panno, zabawy? Tam pewnie, gdzie pień tkwiał on jeszcze krwawy
Skrót tekstu: MiasKZbiór
Strona: 146
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Kacper Miaskowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia, fraszki i epigramaty
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Alina Nowicka-Jeżowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1995