się wydaje. Nie każdy co się po żołniersku stroi, Placu i boju dostoi.
Wielu grzeszących liczba ni broni.
Nie masz rządu, gdzie wszyscy rządzą.
Co się wielom godzi, to w obyczaj wchodzi.
Strojno a głodno, Buczno a w pięty żymno.
Kto samruje ten jedzie. Podarki wiele mogą. Złotą szwajcą wnet przepchniesz.
Patrzy kiędy się z Komina kurzy.
Nie graj kotko zniedzwiedziem.
Nie jedne dziurę Królik ma do jamy.
Uczący drugich, sam się uczy.
Rzeżucha wzrok poleruje.
Ludzie zawsze radzi co nowego słuchają.
Każdy ptak według nosa swego śpiewa. Do czego kto skłonność czuje, wto się niechaj zaprawuje
Natura
śię wydaje. Nie każdy co śię po żołniersku stroji, Placu y boju dostoji.
Wielu grzeszących liczba ni broni.
Nie masz rządu, gdźie wszyscy rządzą.
Co śię wielom godźi, to w obyczay wchodźi.
Stroyno a głodno, Buczno a w pięty żimno.
Kto samruje ten jedzie. Podarki wiele mogą. Złotą szwaycą wnet przepchniesz.
Patrzy kiędy śię z Komina kurzy.
Nie gray kotko zniedzwiedziem.
Nie jedne dziurę Krolik ma do jamy.
Uczący drugich, sam śię uczy.
Rzeżucha wzrok poleruje.
Ludzie zawsze radźi co nowego słuchają.
Każdy ptak według nosa swego spiewa. Do czego kto skłonność czuje, wto śię niechay zaprawuje
Natura
Skrót tekstu: FlorTriling
Strona: 97
Tytuł:
Flores Trilingues
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Johannes Zacharias Stollius
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przysłowia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1702
Data wydania (nie wcześniej niż):
1702
Data wydania (nie później niż):
1702
konfortowała? A za cóż od głodu mglejesz, smrodu zatęchłej w jarzynie kabaniny nie czujesz i psem samym, gdybyć go upieczono, nie mierzisz się? Wzrok ci i rzeźwość do roboty naprawiła? A za cóż ci krwią jako królikowi oczy pozachodziły, migocia zapadły, zapuchły i zasiniały, że z dratwą w dziurę za szwajcą albo w but za kopytem żadną miarą trafić nie możesz. Apetyt ci i konkocyją naprawiła? O wierzę, bo już od kilku dni nie jesz, w niedostatku obumierasz, bez chleba, bez kawałka mięsa wydystylowany mortyfikujesz żołądek. Wiatr szkodliwy i powietrze od ciebie odraziła? A za cóż rynsztokiem wczorajszym śmierdzisz, sprośnym wymiotem trącisz
konfortowała? A za cóż od głodu mglejesz, smrodu zatęchłej w jarzynie kabaniny nie czujesz i psem samym, gdybyć go upieczono, nie mierzisz się? Wzrok ci i rzeźwość do roboty naprawiła? A za cóż ci krwią jako królikowi oczy pozachodziły, migocia zapadły, zapuchły i zasiniały, że z dratwą w dziurę za szwajcą albo w but za kopytem żadną miarą trafić nie możesz. Apetyt ci i konkocyją naprawiła? O wierzę, bo już od kilku dni nie jesz, w niedostatku obumierasz, bez chleba, bez kawałka mięsa wydystylowany mortyfikujesz żołądek. Wiatr szkodliwy i powietrze od ciebie odraziła? A za cóż rynsztokiem wczorajszym śmierdzisz, sprośnym wymiotem trącisz
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 200
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
znacznemi klejnoty, Cnotę z pięknością porzuca za wroty. Wnet złota miłość łakomy czas wzruszy, Nietknąwszy serca same myśli suszy, Jakiejby zażyć na wziątek intrygi? Z złotem nie z Panną idzie na wyścigi. Przedtym gdy Jowisz Danaę polubił, Nie żal mu skarbu, co go we dżdżu zgubił,
Chcąc złotą szwajcą dach przebić miedziany, Sam siebie, złotu daję na zamiany. Teraz Dane złote krople sący, Serce do skarbu przydaje i łący, Jowisz nadęty w targ z nią idzie śmiało, Daj złota więcej, serce waży mało. Stąd szereg Bogin stawa w pięknym rzędzie, Radzą, jakby czas reparować w błędzie, Żeby od
znácznemi kleynoty, Cnotę z pięknością porzuca zá wroty. Wnet złota miłość łákomy czás wzruszy, Nietknąwszy serca same myśli suszy, Jákieyby zażyć ná wziątek intrygi? Z złotem nie z Pánną idzie ná wyścigi. Przedtym gdy Jowisz Danaę polubił, Nie żal mu skárbu, co go we dzdżu zgubił,
Chcąc złotą szwáycą dach przebić miedziany, Sam siebie, złotu daię ná zámiany. Teraz Danae złote krople sączy, Serce do skárbu przydaie y łączy, Iowisz nádęty w tárg z nią idzie śmiało, Day złota więcey, serce waży mało. Ztąd szereg Bogin stáwa w pięknym rzędzie, Rádzą, iákby czas repárować w błędzie, Zeby od
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 279
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752