od Cesarza umyślnie posłany (Jako był najwierniejszym fidelisem miany) By na oko obaczył, niesłuchając wieści, Jeśli się jeszcze który Moskal w Polsce mieści, Bo w głęboką uwagę Turcy sobie wzięli, By się na nich Połacy z Moskwą nie spiknęli; Co potym za fasołów ten narobił zdrajca, Dokazując jak wiele może złota szwajca, Doznali, sami Turcy, i myśmy doznali, Widząc się na zważonej już po czasie szali: Chciał on jeszcze i dalej ku Warszawie skoczyć, Aby mógł gdzie Moskala w tej podroży zoczyć; Mieniąc: że mu Królowi, niż go czas odbieży, Z rozkazu Sołtańskiego, cześć oddać należy. Lecz temu zabieżono
od Cesárza umyślnie posłány (Jáko był naywiernieyszym fidelisem miány) By ná oko obáczył, niesłucháiąc wieści, Jeśli się ieszcze ktory Moskal w Polszcze mieści, Bo w głęboką uwagę Turcy sobie wzięli, By się ná nich Połácy z Moskwą nie zpiknęli; Co potym za fasołow ten nárobił zdráycá, Dokázuiąc iák wiele może złota szwaycá, Doználi, sámi Turcy, y myśmy doználi, Widząc się na zważoney iuż po czásie száli: Chciał on ieszcze y dáley ku Wárszáwie skoczyć, Aby mogł gdźie Moskálá w tey podroży zoczyć; Mieniąc: że mu Krolowi, niż go czás odbieży, Z rozkázu Sołtáńskiego, cześć oddáć należy. Lecz temu zabieżono
Skrót tekstu: GośPos
Strona: 36
Tytuł:
Poselstwo wielkie [...] Stanisława Chomentowskiego [...] od Augusta II [...] do Achmeta IV
Autor:
Franciszek Gościecki
Drukarnia:
Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
egzotyka, polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1732
Data wydania (nie wcześniej niż):
1732
Data wydania (nie później niż):
1732
kreskami, po uszach, Winny wolen; bo kiedy sądzą sprawy obie, Więcej ich on miał, niźli niewinny, po sobie. Czemuż? bo jako ryby na dół idą prądem, Tak i kreski respektem przyjaźni przed sądem. Czemuż przysięga tych ryb zatrzymać nie zdołe? Bo jeśli nie krew, matnię złota szwajca kole. Nie wiedzą znać, co mędrzec duchem bożym głosi, Że tu niesprawiedliwość królestwa przenosi Do inszego narodu. Czemuż nie zabieży Tej skazie, komu na tym najwięcej należy? Statut broni. Wżdy jako słońce do kompasu, Kompas do słońca, wszytkie statuty do czasu Stosować się powinny. Natura w obrocie Swym się
kreskami, po uszach, Winny wolen; bo kiedy sądzą sprawy obie, Więcej ich on miał, niźli niewinny, po sobie. Czemuż? bo jako ryby na dół idą prądem, Tak i kreski respektem przyjaźni przed sądem. Czemuż przysięga tych ryb zatrzymać nie zdołe? Bo jeśli nie krew, matnię złota szwajca kole. Nie wiedzą znać, co mędrzec duchem bożym głosi, Że tu niesprawiedliwość królestwa przenosi Do inszego narodu. Czemuż nie zabieży Tej skazie, komu na tym najwięcej należy? Statut broni. Wżdy jako słońce do kompasu, Kompas do słońca, wszytkie statuty do czasu Stosować się powinny. Natura w obrocie Swym się
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 31
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, udać mogą we dnie, I będą gorsze rzeczy, nad pierwsze, poślednie. (546)
Wiesz, że głupie pospólstwo lada czemu wierzy; Dość go było, niechaj się więcej złe nie szerzy, Chcemy tedy zabieżeć takowej kradzieży: Niech straż do dnia trzeciego koło grobu leży. Ale czegóż wżdy złota nie przekole szwajca? Może wstać i pod strażą z grobu winowajca. Niech pod twoją pieczęcią tułów jego będzie, Póki słońce trzeciemu dniowi nie zasiądzie.” Jako więc posolony piskorz się uwija, Kręcą się i szukają Żydzi na się kija. (547)
Ostrożnie przyszłym rzeczom naród ten zabiega. Maca drugich ożogiem, kto sam w piecu
, udać mogą we dnie, I będą gorsze rzeczy, nad pierwsze, poślednie. (546)
Wiesz, że głupie pospólstwo leda czemu wierzy; Dość go było, niechaj się więcej złe nie szerzy, Chcemy tedy zabieżeć takowej kradzieży: Niech straż do dnia trzeciego koło grobu leży. Ale czegóż wżdy złota nie przekole szwajca? Może wstać i pod strażą z grobu winowajca. Niech pod twoją pieczęcią tułów jego będzie, Póki słońce trzeciemu dniowi nie zasiędzie.” Jako więc posolony piskorz się uwija, Kręcą się i szukają Żydzi na się kija. (547)
Ostrożnie przyszłym rzeczom naród ten zabiega. Maca drugich ożogiem, kto sam w piecu
Skrót tekstu: PotZacKuk_I
Strona: 595
Tytuł:
Nowy zaciąg ...
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1680
Data wydania (nie później niż):
1680
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
otworzyła się za murami ziemia, kędy naleziono skarby, dawno kiedyś zakopane lecz już popsowane. Miedzy inszymi rzeczami była kobza burstynowa, którą nastroiwszy raz, tak długo Grala, póki jej kto nie ruszył. Zjeżdżali się tam Turcy i rewidowali one rzeczy, choć zepsowane. Naleźli też i pazur jakiegoś ptaka, tak ostry jak szwajca, a tak wielki jako bawoli róg. Naleźli i dwie kopie pęcherzów bawolich, w których była maść takiej mocy, co ranę zaraz, by nie wiem jaką, zagoiła; zabrano niemal wszytkę na dwór cesarski. Philon Budelinus in hist. Turc.: lib. 12, cap. 5.
(35) Roku
otworzyła sie za murami ziemia, kędy naleziono skarby, dawno kiedyś zakopane lecz już popsowane. Miedzy inszymi rzeczami była kobza burstynowa, którą nastroiwszy raz, tak długo Grala, poki jej kto nie ruszył. Zjeżdżali sie tam Turcy i rewidowali one rzeczy, choć zepsowane. Naleźli też i pazur jakiegoś ptaka, tak ostry jak szwajca, a tak wielki jako bawoli róg. Naleźli i dwie kopie pęchyrzów bawolich, w których była maść takiej mocy, co ranę zaraz, by nie wiem jaką, zagoiła; zabrano niemal wszytkę na dwór cesarski. Philon Budelinus in hist. Turc.: lib. 12, cap. 5.
(35) Roku
Skrót tekstu: SzemTorBad
Strona: 309
Tytuł:
Z nowinami torba kursorska
Autor:
Fryderyk Szembek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1645
Data wydania (nie wcześniej niż):
1645
Data wydania (nie później niż):
1645
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
, Przysłał mu weksel w momencie Pan Pluto. Patrzy Forteca, patrzy Regencja, Jeszcze nie śmieją przyjść, stojąc zdaleka, Aż ich postrzeże cała kompania, Mówiąc: przystąpcie, Monarcha was czeka, Wie on owaszej mizeryj, nędzy, Da wam co sami zechcecie pieniędzy. Właśnie zgadł Szatan apetyczne chęci, Ze złota szwajca Fortece osłabia, Szczodrym się czyni, póki nie przynęci, Nakoniec z samej własności oszwabia, Zdrajców Król lubi, ale też kredytu, Tacy nie mają, dla ich apetytu. Dał im Lucyper pieniężny zadatek, Wzięli z radością, zostali bogaci,
Nie myśląc, że się do piekielnych jatek, Przedali, że im
, Przysłał mu wexel w momencie Pan Pluto. Patrzy Forteca, patrzy Regencya, Jeszcze nie śmieią przyiść, stoiąc zdáleka, Aż ich postrzeże cáła kompania, Mowiąc: przystąpcie, Monarcha was czeka, Wie on owaszey mizeryi, nędzy, Da wam co sami zechcecie pieniędzy. Właśnie zgadł Szátan apetyczne chęći, Ze złotá szwayca Fortece osłabia, Szczodrym się czyni, poki nie przynęći, Nákoniec z samey własności oszwabia, Zdráycow Krol lubi, ále też kredytu, Tacy nie maią, dla ich apetytu. Dał im Lucyper pieniężny zádatek, Wzieli z rádością, zostali bogaći,
Nie myśląc, że się do piekielnych jatek, Przedali, że im
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 190
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
— niż zarobił — więcej, Żeby przemurowanie szczerostalno twardem Pod burkowaną drogę przekował oszkardem I w sekrecie zachował muru wykowanie. Co kto zamyśli, w lot się za pieniądze stanie, Bo im posłuszne wszystko. Słusznie je królową Regina pecunia, — po łacinie zową. Niżeli kilkakroć sto — bywało — tysięcy Moderownego wojska — złota szwajca więcej Sprawi nie rozrzucając mocnych baszt minami, Ukosnemi nie ryjąc ziemie aproszami Ni atakowanemi nad obleżeńcami Trzaskając ogromnemi bomby z granatami Jak srogiemi piorunmi, — bo chociażby mury Stalne były, powierci i w tych złoto dziury. Zaczym niezbyt potężny na pułtory cegły Mur przedziurawił mularz; ludzkie nie postrzegły Tego oczy, ni żywe usłyszało ucho
— niż zarobił — więcej, Żeby przemurowanie szczerostalno twardem Pod burkowaną drogę przekował oszkardem I w sekrecie zachował muru wykowanie. Co kto zamyśli, w lot sie za pieniądze stanie, Bo im posłuszne wszystko. Słusznie je krolową Regina pecunia, — po łacinie zową. Niżeli kilkakroć sto — bywało — tysięcy Moderownego wojska — złota szwajca więcej Sprawi nie rozrzucając mocnych baszt minami, Ukosnemi nie ryjąc ziemie aproszami Ni attakowanemi nad obleżeńcami Trzaskając ogromnemi bomby z granatami Jak srogiemi piorunmi, — bo chociażby mury Stalne były, powierci i w tych złoto dziury. Zaczym niezbyt potężny na pułtory cegły Mur przedziurawił mularz; ludzkie nie postrzegły Tego oczy, ni żywe usłyszało ucho
Skrót tekstu: KorczWiz
Strona: 52
Tytuł:
Wizerunk złocistej przyjaźnią zdrady
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1698
Data wydania (nie wcześniej niż):
1698
Data wydania (nie później niż):
1698
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak, Stefan Saski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1949
Czym nam chcąc oczy mydlić, wywodzono w nocy, Których z wielką prezentą, z wielką pompą rano Imo naszych szałasze w obóz wprowadzano. Na to wszytko posłowie pokazali figi: Dobry kobuz na wróble, Ulisses na Frygi; Rano było wstać, kto by chciał ich wywieść w pole, Przytem, czegóż się złota szwajca nie dokole? CZĘŚĆ DZIESIĄTA
Widzą wszytkie te fochy i wykręty różne, Więc jako beloardy stojący narożne, I sławę, i swobodę, dwa mający cele, Wielkim sercem pogańskie ponoszą fortele. Toż wetem wet oddając, przed samym wieczorem Powrócił Szembek do nich; ten był autorem A co większa i świadkiem żywym,
Czym nam chcąc oczy mydlić, wywodzono w nocy, Których z wielką prezentą, z wielką pompą rano Imo naszych szałasze w obóz wprowadzano. Na to wszytko posłowie pokazali figi: Dobry kobuz na wróble, Ulisses na Frygi; Rano było wstać, kto by chciał ich wywieść w pole, Przytem, czegóż się złota szwajca nie dokole? CZĘŚĆ DZIESIĄTA
Widzą wszytkie te fochy i wykręty różne, Więc jako beloardy stojący narożne, I sławę, i swobodę, dwa mający cele, Wielkim sercem pogańskie ponoszą fortele. Toż wetem wet oddając, przed samym wieczorem Powrócił Szembek do nich; ten był autorem A co większa i świadkiem żywym,
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 312
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
słuszność, nad prawo Dawcę Prowincyj zagładziwszy krwawo? LXIII. Zejście im Syry, wzięli z Macedonią Wy Konsulowie, słusznie to czynicie: I dziękowałbym, lecz e inszą stroną Cyrenę z Kretą zaraz im znaczycie Nie widzę za co, bo ich tą obroną W krótce silniejszych na mnie wystawicie Decimus tak go złota broni szwajca Gallią bliską trzyma Winowajca. LXIV. Rzeczesz? że to jest z dekretem Senatu; Aleś ty pierwszy Konsul do dekretu? I najbardziejes z twego Konsulatu Samże dla siebie miał opierać się tu? Mógł im dać życie Senat z Magistratu Ale nie trzymac w Prowincjach grzbietu Bo to jest z lekką i twej rady wagą
słuszność, nad prawo Dawcę Prowincyi zagładziwszy krwawo? LXIII. Ześćie im Syry, wzięli z Macedonią Wy Konsulowie, słusznie to czynicie: I dziękowałbym, lecż e inszą stroną Cyrenę z Kretą zaraz im znacżycie Nie widzę za co, bo ich tą obroną W krotce silnieyszych na mnie wystawićie Decimus tak go złota broni szwayca Gallią bliską trzyma Winowayca. LXIV. Rzecżesz? że to iest z dekretem Senatu; Aleś ty pierwszy Konsul do dekretu? I naybardzieies z twego Konsulatu Sámże dla siebie miał opierać się tu? Mogł im dać życie Senat z Magistratu Ale nie trzymac w Prowincyach grzbietu Bo to iest z lekką y twey rády wagą
Skrót tekstu: ChrośKon
Strona: 71
Tytuł:
Pharsaliej... kontynuacja
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Klasztor Oliwski
Miejsce wydania:
Oliwa
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1693
Data wydania (nie później niż):
1693
zyski/ kweściki/ etc. bo te służą łakomstwu/ i nie obydą się bez kłastwa i oszukania. Dobry żołnierz/ rad prawdę miłuje i szczodrość. Wielki był Hetman Fabricius/ a nawięcej z tego że pieniędzy niechciał brać od Pirusa króla Epirockiego/ jako Plutarch pisze. Nie rychło ta karacena puści/ której złota szwajca nie przebodzie. Kto się zapatruje na złoto/ prędko w potrzebie serce męskie traci: gdyż tam jałowo cnoty rycerskiej gdzie łakomstwo panuje. Druga Męstwo/ to jest bronić Ojczyzny/ Kościoła/ wiary/ dostojeństwa Pańskiego/ całości Rzeczypospolitej/ nie oglądając się na żadną rzecz/ ani pożytki swoje. Zaiste męża to jest wielkiego/
zyski/ kweśćiki/ etc. bo te służą łákomstwu/ y nie obydą się bez kłastwá y oszukánia. Dobry żołnierz/ rad prawdę miłuie y szczodrość. Wielki był Hetman Fabricius/ á nawięcey z tego że pieniedzy niechćiał bráć od Pirusá krolá Epirockiego/ iáko Plutárch pisze. Nie rychło tá kárácená puśći/ ktorey złotá szwáycá nie przebodźie. Kto się zápátruie ná złoto/ prędko w potrzebie serce męzkie tráći: gdyż tám iáłowo cnoty rycerskiey gdźie łákomstwo pánuie. Druga Męstwo/ to iest bronić Oyczyzny/ Kośćiołá/ wiáry/ dostoieństwá Pánskiego/ cáłośći Rzeczypospolitey/ nie oglądáiąc się ná żadną rzecz/ áni pożytki swoie. Záiste mężá to iest wielkiego/
Skrót tekstu: StarPopr
Strona: 129
Tytuł:
Poprawa niektórych obyczajów polskich potocznych
Autor:
Szymon Starowolski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1625
Data wydania (nie później niż):
1625
, że powstał, nie każą.
Morduch Z końca począć! Niechaj się sędziom sprawią warty, Kędy się ten trup podział, czemu grób otwarty. Jeśli złożą na larwy i nocne obłudy — Do tarasu! Albo niech im otrzepią udy (Zawsze na diabła składa każdy winowajca), Upewniam, tedy z woru wykolę się szwajca.
Annasz Prawie byś ci poradził: z żołnierzem przed sędzię! Dopieroż by się w swoim świat utwierdził błędzie! Szedłbyś ze dżdża pod rynnę! A nuż by się sprzęgli Na jedno, nuż by to, co twierdzą, poprzysięgli? Wszyscy by uwierzyli. A za jego męki Dziś byśmy szli
, że powstał, nie każą.
Morduch Z końca począć! Niechaj się sędziom sprawią warty, Kędy się ten trup podział, czemu grób otwarty. Jeśli złożą na larwy i nocne obłudy — Do tarasu! Albo niech im otrzepią udy (Zawsze na diabła składa każdy winowajca), Upewniam, tedy z woru wykolę się szwajca.
Annasz Prawie byś ci poradził: z żołnierzem przed sędzię! Dopieroż by się w swoim świat utwierdził błędzie! Szedłbyś ze dżdża pod rynnę! A nuż by się sprzęgli Na jedno, nuż by to, co twierdzą, poprzysięgli? Wszyscy by uwierzyli. A za jego męki Dziś byśmy szli
Skrót tekstu: PotZmartKuk_I
Strona: 625
Tytuł:
Dialog o zmartwychwstaniu pańskim.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987