na Gody, Ujdzie i na Wielkanoc. Tąż sztuką, co wprzódy, Tegoż wołu ukradnie; w tym tylko odmieni, Że woli, niż w komorze, chować go w kieszeni, Bo zabiwszy go, przeda, chcąc lice uprzedzić, Przeczuwając zawczasu, że go będą śledzić. Ale się, mówią, szydło wykolę i z trzosa; Skoro wyda złodzieja, ja też po profosa. Kazałem go obiesić, wedle starej mody, I tak wziął na Wielkanoc, co miał wziąć na Gody. 132 (P). STOSOWANIE UBOGIEGO Z BOGATYM
Niechaj Krezus swe złota, Job owce i woły, Józef naładowane w Egipcie stodoły,
na Gody, Ujdzie i na Wielkanoc. Tąż sztuką, co wprzódy, Tegoż wołu ukradnie; w tym tylko odmieni, Że woli, niż w komorze, chować go w kieszeni, Bo zabiwszy go, przeda, chcąc lice uprzedzić, Przeczuwając zawczasu, że go będą śledzić. Ale się, mówią, szydło wykolę i z trzosa; Skoro wyda złodzieja, ja też po profosa. Kazałem go obiesić, wedle starej mody, I tak wziął na Wielkanoc, co miał wziąć na Gody. 132 (P). STOSOWANIE UBOGIEGO Z BOGATYM
Niechaj Krezus swe złota, Job owce i woły, Józef naładowane w Egipcie stodoły,
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 65
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Krakowie; Psi zjedli pana nieszczęsnym przypadkiem, Rogi Warszawa wzięła po nim spadkiem; A lubo go to szyndowali pilnie, Rogi się przecię pozostały w Wilnie. Owa, gdzie się dwór, choć krótko, zabawi, Rogi wnet na łeb gospodarzom wstawi; A zaraz poznać to rogate bydło: Trudno się w worze ma zataić szydło. SERCE JEDNAKIE
Indignas, Lyce
Otrzyj, mój Pietrze, płacz ciebie niegodny, Lubo-ć czas niesie szczęście niepogodny I ta fortuna, co śmieszy i smuci, Nie podług myśli bystrą kostką rzuci. Jeśli teraz źle, nie tak zawsze będzie, Jeszcze się słońce spod chmury dobędzie; Wczora bił piorun, lał deszcz
Krakowie; Psi zjedli pana nieszczęsnym przypadkiem, Rogi Warszawa wzięła po nim spadkiem; A lubo go to szyndowali pilnie, Rogi się przecię pozostały w Wilnie. Owa, gdzie się dwór, choć krótko, zabawi, Rogi wnet na łeb gospodarzom wstawi; A zaraz poznać to rogate bydło: Trudno się w worze ma zataić szydło. SERCE JEDNAKIE
Indignas, Lyce
Otrzyj, mój Pietrze, płacz ciebie niegodny, Lubo-ć czas niesie szczęście niepogodny I ta fortuna, co śmieszy i smuci, Nie podług myśli bystrą kostką rzuci. Jeśli teraz źle, nie tak zawsze będzie, Jeszcze się słońce spod chmury dobędzie; Wczora bił piorun, lał deszcz
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 117
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
Palladą, Owa szczyrze kocha, i ta nie zdradą. Tej usta jak kanar, tej jak lipiec gęba. Klorys godna raju, a Filis nieba. BANKIET WYMYŚLNY
Były wilcze pasztety i kiełbasy lisie, Para żab szpilkowanych na głębokiej misie. Zwierciadło do rosołu, z chrzanem barskie mydło, I do ostrego pieprzu wyrwąnty i szydło. Obuch kwaśno, sieradzka wkowka z fordymentem, Stary półhak z oliwą, buzdygan z cymentem.
Szczenięca siekanina, kocię do sałaty I starego kożucha opiekane łaty. Szołdry z udów komorzych i wątróbki musze, Żądła szerszenie w gorzkiej zaprawiane jusze, Salamandra pieczona, żółta krakacica, Smolanę sęki, z wapnem smażona żywica. Kuropatwa
Palladą, Owa szczyrze kocha, i ta nie zdradą. Tej usta jak kanar, tej jak lipiec gęba. Klorys godna raju, a Filis nieba. BANKIET WYMYŚLNY
Były wilcze pasztety i kiełbasy lisie, Para żab szpilkowanych na głębokiej misie. Zwierciadło do rosołu, z chrzanem barskie mydło, I do ostrego pieprzu wyrwąnty i szydło. Obuch kwaśno, sieradzka wkowka z fordymentem, Stary półhak z oliwą, buzdygan z cymentem.
Szczenięca siekanina, kocię do sałaty I starego kożucha opiekane łaty. Szołdry z udów komorzych i wątróbki musze, Żądła szerszenie w gorzkiej zaprawiane jusze, Salamandra pieczona, żółta krakacica, Smolanę sęki, z wapnem smażona żywica. Kuropatwa
Skrót tekstu: ZbierDrużBar_II
Strona: 602
Tytuł:
Wiersze zbieranej drużyny
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
przyjadło twe własne przezwisko. Zow się świnio świnistrem, przecie nie poznańskim, Ale łysogórnickim, abo więc szatańskim. Azaś kiedy w Poznaniu kazał, bałamącie? Chybaby twojej żenie gdzie za piecem w kącie. KONFESYJEJ AUSZPURSKIEJ
Czemu nie apostolskiej? A wszak powiadacie, Iżę wiarę od samych apostołów macie. Nie zatai się szydło (jako mówią) w worze, Dziękuję-ć, iżeś prawdę powiedział doktorze. Nowegoś jest jakiegoś konfessor wyznania, A przeto wyświecenia godzieneś z Poznania. Ma Poznań konfesyją starą apostolską, I będzie ją miał, póki będzie Polska Polską. Wasza jako niedawno do Poznania przyszła, Tak wnet pójdzie do diabła
przyjadło twe własne przezwisko. Zow się świnio świnistrem, przecie nie poznańskim, Ale łysogórnickim, abo więc szatańskim. Azaś kiedy w Poznaniu kazał, bałamącie? Chybaby twojej żenie gdzie za piecem w kącie. KONFESYJEJ AUSZPURSKIEJ
Czemu nie apostolskiej? A wszak powiadacie, Iżę wiarę od samych apostołów macie. Nie zatai się szydło (jako mówią) w worze, Dziękuję-ć, iżeś prawdę powiedział doktorze. Nowegoś jest jakiegoś konfessor wyznania, A przeto wyświecenia godzieneś z Poznania. Ma Poznań konfesyją starą apostolską, I będzie ją miał, póki będzie Polska Polską. Wasza jako niedawno do Poznania przyszła, Tak wnet pójdzie do diabła
Skrót tekstu: RamMKolKontr
Strona: 264
Tytuł:
Kolenda
Autor:
Mikołaj Aleksander Ramułt
Drukarnia:
Jan Wolrab
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pisma religijne, satyry
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Kontrreformacyjna satyra obyczajowa w Polsce XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Zbigniew Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Gdańskie Towarzystwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1968
owa zła która się jedno samach lubi. Lekomyślność skwapliwa z języcnym przestaje/ Co owo tajemnice zwierzone wydaje. Próżno się skrytych rzeczy zwierzać takowemu/ Który wodze rozpuścił językowi swemu. Mogąc podczas zamilczeć czego drudzy tają/ Zwłaszcza co z obrazliwym być bliźniego znają. A on wszystko wyrzuci prawie jako Morze/ Owo sienie zatai nigdy szydło w worze. Teskliw gdy świerbiącego języka nie czesze/ Choć mu to niewynidzie pod czas ku pociesze. Bo się już takowego każdy chronić wszędzie/ I nigdy z poczciwemi miejsca mieć nie będzie. Swarliwych też w swym Połku ja nie rada widzę/ Lowiguzem zabójcą z natury się brzydzę. Co owo uszczypliwie nasławie szarpają
owá zła ktora sie iedno sámách lubi. Lekomyślność skwápliwa z ięzycnym przestáie/ Co owo táiemnice zwierzone wydáie. Prozno się skrytych rzeczy zwierzáć tákowemu/ Ktory wodze rospuścił ięzykowi swemu. Mogąc podczás zámilczeć czego drudzy táią/ Zwłasczá co z obrázliwym być bliźniego znáią. A on wszystko wyrzući práwie iáko Morze/ Owo sienie zátái nigdy szydło w worze. Teskliw gdy świerbiącego ięzyká nie czesze/ Choć mu to niewynidźie pod czás ku poćiesze. Bo się iuż tákowego káżdy chronić wszędźie/ Y nigdy z poczćiwemi mieyscá mieć nie będzie. Swarliwych też w swym Połku ia nie ráda widzę/ Lowiguzem záboycą z nátury się brzydzę. Co owo vsczypliwie násławie szárpáią
Skrót tekstu: WitkWol
Strona: D4
Tytuł:
Złota wolność koronna
Autor:
Stanisław Witkowski
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
. Traktat Wtóry O CHOROBIE. Która się nazywa Incubus, albo Eftaltes, albo Astma Nocturnum Delfin.
JEst sen głęboki, (z ściśnieniem około wnętrzności) Piersi naciskający, czym oddech ciężki sprawuje, tak, że się żda jakby kto dusił; co pochodzi z Konwulsyej Muszkułów, Piersiom służących. Rozumieją niektórzy że zły duch[...] szydło jakie, z człeka się urągając tę[...] sprawuje. Jeżeli ta duszność często[...] napada, znaczy przyszła albo wielką ch[...] albo Apopleksyą, alb oszaleństwo. O Duszeniu Nocnym. Sposoby do Leczenia.
WSamym Paroksyzmie obudzić chorego a najlepiej strzelić mu nad głową: potym zaraz da się mu napić tego Liquoru R. Spir. Vini restif
. Tráktát Wtory O CHOROBIE. Ktora się názywa Incubus, álbo Ephtaltes, álbo Asthma Nocturnum Delfin.
IEst sen głęboki, (z śćiśnieniem około wnętrznośći) Pierśi náciskáiący, czym oddech cięszki spráwuie, ták, że się żda iákby kto duśił; co pochodźi z Konwulsyey Muszkułow, Pierśiom służących. Rozumieią niektorzy że zły duch[...] szydło iákie, z człeká się urągáiąc tę[...] spráwuie. Ieżeli tá duszność często[...] nápada, znáczy przyszła albo wielką ch[...] álbo Apoplexyą, álb oszaleństwo. O Duszeniu Nocnym. Sposoby do Leczenia.
WSámym Pároxyzmie obudźić chorego á naylepiey strzelić mu nád głową: potym záraz dá się mu nápić tego Liquoru R. Spir. Vini restif
Skrót tekstu: CompMed
Strona: 159
Tytuł:
Compendium medicum
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Miejsce wydania:
Częstochowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1719
Data wydania (nie później niż):
1719
SKRUPUŁU
Szlachcic młody, dostatni i dobrego domu Słychał, że może książkę i psa ukraść komu Bez grzechu, bez skrupułu, że to ujdzie w żarty; Zaczem kradał i książki, i wyżły, i charty. Trafiło się, że będąc u biskupa potem, Wziął brewijarz kamieńmi oprawny i złotem; Lecz kiedy zaraz szydło wykolę się z woru, W żart obraca i najmniej nie tracąc humoru, Że się w tym wedle starej przypowieści sprawi, Bo: „Psa i książkę ukraść nie masz wstydu” — prawi. Toż skoro we psiej skórze brewijarz mu kupią: „Weźmcież tę, panie bracie, a dajcie biskupią. O kompakturę chodzi
SKRUPUŁU
Szlachcic młody, dostatni i dobrego domu Słychał, że może książkę i psa ukraść komu Bez grzechu, bez skrupułu, że to ujdzie w żarty; Zaczem kradał i książki, i wyżły, i charty. Trafiło się, że będąc u biskupa potem, Wziął brewijarz kamieńmi oprawny i złotem; Lecz kiedy zaraz szydło wykolę się z woru, W żart obraca i najmniej nie tracąc humoru, Że się w tym wedle starej przypowieści sprawi, Bo: „Psa i książkę ukraść nie masz wstydu” — prawi. Toż skoro we psiej skórze brewijarz mu kupią: „Weźmcież tę, panie bracie, a dajcie biskupią. O kompakturę chodzi
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 597
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
że bywa dyskurs, gdy się szlachta zjedzie W dom sąsiedzki? o roli, o psiech, przy obiedzie. Potem nastąpią herby: jako się kto rodził, Choć mu nikt nie zadaje, będzie się wywodził. A stary: Na sejmik z tym, rzecze, nie przy stole; Tam to należy, tam się szydło z woru kole. Kto się w nienależytym ekskuzuje czasie, Znać, że coś wie po cichu i sam skarży na się. Jeśli prawdę mówiącym nie wzgardzicie starcem, Prawcie, kto ściął, kto złapał poganina harcem. Niech ściga chart, niech ogar za zającem skoli; O wojnie szlachcie mówić, nie o psiech i
że bywa dyskurs, gdy się szlachta zjedzie W dom sąsiedzki? o roli, o psiech, przy obiedzie. Potem nastąpią herby: jako się kto rodził, Choć mu nikt nie zadaje, będzie się wywodził. A stary: Na sejmik z tym, rzecze, nie przy stole; Tam to należy, tam się szydło z woru kole. Kto się w nienależytym ekskuzuje czasie, Znać, że coś wie po cichu i sam skarży na się. Jeśli prawdę mówiącym nie wzgardzicie starcem, Prawcie, kto ściął, kto złapał poganina harcem. Niech ściga chart, niech ogar za zającem skoli; O wojnie szlachcie mówić, nie o psiech i
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 619
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, jako piszecie, jaśnie wyświecono. Albo mu inszą zlecić zabaweczkę łatwą, Dajcie mu szydło w ręce i kopyto z dratwą. Wszak ta jest i po ojcu jego wokacja, Tajemna rada – tytuł to jest książki jednej, (gdzie) saski strony wiary i postępków księdza Samuela Szchwana Dąbrowskiego decydują.
Szczecina, dratwa, szydło, nie ewanielia. Jeszcze go matka natenczas prawie powiła, Gdy się o zdechłą świnię ze psem powadziła. Gdy pies za ogon porwał, ona za szczecinę, Wtenczas się z tym namilszym rozwiązała synem. I wnet jej sprandykował ktoś z rozumem bystrem, Że ten syn będzie jakim zapewne świnistrem. A Dąbrowskim zaś ociec jego
, jako piszecie, jaśnie wyświecono. Albo mu inszą zlecić zabaweczkę łatwą, Dajcie mu szydło w ręce i kopyto z dratwą. Wszak ta jest i po ojcu jego wokacyja, Tajemna rada – tytuł to jest książki jednej, (gdzie) saski strony wiary i postępków księdza Samuela Szchwana Dąbrowskiego decydują.
Szczecina, dratwa, szydło, nie ewanjelija. Jeszcze go matka natenczas prawie powiła, Gdy się o zdechłą świnię ze psem powadziła. Gdy pies za ogon porwał, ona za szczecinę, Wtenczas się z tym namilszym rozwiązała synem. I wnet jej sprandykował ktoś z rozumem bystrem, Że ten syn będzie jakim zapewne świnistrem. A Dąbrowskim zaś ociec jego
Skrót tekstu: ChądzJRelKontr
Strona: 304
Tytuł:
Relacja
Autor:
Jan Chądzyński
Drukarnia:
Drukarnia Jezuicka
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pisma religijne, satyry
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Kontrreformacyjna satyra obyczajowa w Polsce XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Zbigniew Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Gdańskie Towarzystwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1968
po czymżeby znać ducha Mahometowego. Więc powiada/ iż po wykład pisma ś. chodzić do Apostołów mamy/ iż więtsza jest powaga Apostołska niż wszytkiego świata/ a przecię tak obelżywie mówi: barzo słyszę uczcił tę powagę Apostołską/ kiedy ich Katedry zowie straszydłami: toć to ona Chrystiańska modestia/ owo nie zatai się szydło w worze. A przecię się obłudą pokrywa: nałajawszy/ nabluźniwszy/ powiada: zakazał P. Jezus oddawać złym za złe/ właśnie ściąwszy chłopa/ dopiero po ortel. Dałyć się znać te straszydła Arianom starym/ aż ich na przepaść piekielną zastraszyły: a od czego Pan Bóg/ że jeszcze i tych nowotnych tam
po czymżeby znáć duchá Máhometowego. Więc powiádá/ iż po wykład pismá ś. chodźić do Apostołow mamy/ iż więtsza iest powagá Apostolska niż wszytkiego świátá/ á przećię ták obelżywie mowi: bárzo słyszę vczćił tę powagę Apostolską/ kiedy ich Káthedry zowie straszydłámi: toć to oná Christiáńska modestia/ owo nie zátái się szydło w worze. A przećię się obłudą pokrywa: náłáiawszy/ nábluźniwszy/ powiáda: zákazał P. Iezus oddáwáć złym zá złe/ własnie śćiąwszy chłopá/ dopiero po ortel. Dáłyć się znáć te strászydłá Aryanom stárym/ áż ich ná przepáść piekielną zástrászyły: á od czego Pan Bog/ że ieszcze y tych nowotnych tám
Skrót tekstu: SkarMes
Strona: 23
Tytuł:
Mesjasz nowych Arianów wedle Alkoranu Tureckiego
Autor:
Piotr Skarga
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612