coraz milczeć kazał. Tylkoż mu ten przynamniej, fawor swój pokazał, Ze go miał na obiedzie, gdzie jako przedmuchał Barszcz niewdzieczny, i przy tym czego się nasłuchał, Kto rozumie? Sam siedząc w-Tabinowej szacie, Pompie naszej dopiero, i próżnej utracie, Gorzałke pił Puharem. Czaplińska Zona Świeżo od Patriarchy ubłogosławiona, Tabak mu rozcierała i sama pijana. Zaczym widząc, że sprawa ta zdesperowana, Komisarze na oko, jako najlżej mogli Uchodzieli Tyrana. A tylkoż wymogli Krótkie nim Inducje do Świątek w-tej Wojnie, I Linią po Horyń: Żeby w tym spokojnie Wojska się po Zimowlach zachowując obie, Onej nie przechodzieły. Czym wygodzieł sobie Więcej niż
coraz milczeć kazał. Tylkoż mu ten przynamniey, fawor swoy pokazał, Ze go miał ná obiedźie, gdźie iako przedmuchał Barszcz niewdźieczny, i przy tym czego sie nasłuchał, Kto rozumie? Sam siedząc w-Tabinowey száćie, Pompie nászey dopiero, i prożney utraćie, Gorzałke pił Puharem. Czaplinska Zona Swieżo od Patryarchy ubłogosławioná, Tabak mu rozćierała i sama piiana. Zaczym widząc, że sprawa ta zdesperowána, Komissarze na oko, iáko naylżey mogli Uchodźieli Tyranná. A tylkoż wymogli Krotkie nim Inducye do Swiątek w-tey Woynie, I Linią po Horyń: Zeby w tym spokoynie Woyská sie po Zimowlach zachowuiąc obie, Oney nie przechodźieły. Czym wygodźieł sobie Wiecey niż
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 47
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
a wszytka z rokitowego chrostu, wierzbowe koła, żelaza nie potrzeba nie, dziegciem ją smarować trzeba, za czym kto niezwyczajny srodze niesmaczno ale prędko to wywietra. Urobił krzesło z jednego drzewa gałęzistego tak kształtne, że jako w gabinecie siedział. A kto to wypisać może, co ten chłop umie, by nie trunek a tabak.
Bubliński do Baraczyka. Przywędrował z Norembergu rzemieślniczek nie barzo poczesny, ani urodziwy do Turnowskich gór i zrobił kunszt tak znamienity, że wprzód krzesiwko, choć człowiek spal, gdy czas było wstać, wskrzesało ogień i samoż świecę zaświeciło abo stoczek. I jeśli pan gospodarz abo gość spał, ekscytarz tak długo budził,
a wszytka z rokitowego chrostu, wierzbowe koła, żelaza nie potrzeba nie, dziegciem ją smarować trzeba, za czym kto niezwyczajny srodze niesmaczno ale prędko to wywietra. Urobił krzesło z jednego drzewa gałęzistego tak kształtne, że jako w gabinecie siedział. A kto to wypisać może, co ten chłop umie, by nie trunek a tabak.
Bubliński do Baraczyka. Przywędrował z Norembergu rzemieśniczek nie barzo poczesny, ani urodziwy do Turnowskich gór i zrobił kunszt tak znamienity, że wprzód krzesiwko, choć człowiek spal, gdy czas było wstać, wskrzesało ogień i samoż świecę zaświeciło abo stoczek. I jeśli pan gospodarz abo gość spał, ekscytarz tak długo budził,
Skrót tekstu: NowSakBad
Strona: 332
Tytuł:
Sakwy
Autor:
Cadasylan Nowohracki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
nie wcześniej niż 1649
Data wydania (nie wcześniej niż):
1649
Data wydania (nie później niż):
1650
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
. Kasztany z rozmarynami Tu nie bywały przed nami. Cytrony, także oliwne Kapary, owoce dziwne. Nuż karcochy, kauli, rappi, Salata oliwę trapi. Rzodkiew, cybul, ogórkones, Niezłe są miasto cytrones. Fenoci, seleny, kardy, Angury , pasternak, gwardy. Jako tam nasienia wiele, Znajdziesz tabak , sławne ziele, Którego pić lub nie mogę, Ogrodnikowi pomogę. Przeszedłem wskroś wszytek ogród, Widzę w płocie furty zagród, Która była nie zamkniona, Na me szczęście odemkniona. Wszedłem: pełno chartów, bieżą Ku mnie, a drudzy tam leżą. Zmartwiałem prawie od strachu, Krzyknie myśliwiec: „
. Kasztany z rozmarynami Tu nie bywały przed nami. Cytrony, także oliwne Kapary, owoce dziwne. Nuż karcochy, kauli, rappi, Salata oliwę trapi. Rzodkiew, cybul, ogórkones, Niezłe są miasto cytrones. Fenoci, seleny, kardy, Angury , pasternak, gwardy. Jako tam nasienia wiele, Znajdziesz tabak , sławne ziele, Którego pić lub nie mogę, Ogrodnikowi pomogę. Przeszedłem wskroś wszytek ogród, Widzę w płocie furty zagród, Która była nie zamkniona, Na me szczęście odemkniona. Wszedłem: pełno chartów, bieżą Ku mnie, a drudzy tam leżą. Zmartwiałem prawie od strachu, Krzyknie myśliwiec: „
Skrót tekstu: JarzGośc
Strona: 72
Tytuł:
Gościniec abo krótkie opisanie Warszawy
Autor:
Adam Jarzębski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne, opisy podróży
Tematyka:
architektura, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1643
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1643
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ignacy Chrzanowski, Władysław Korotyński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Przeszłości
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1909
Wielkie Książę pierścien diamentowy szacowańy na cztery sta talerów/ a dwiema inszym Kapitanom po złotym łańcuchu/ o tysiącu złotych każdy. Nad to kazał Galery opatrzyc żywnościami różnemi/ dostatkiem wielkim. Z Neapolu we Włoszech 21. Iunii. 1661.
PRzyszła wiadomość zLiuorno, jakoby tam miał przypłynąc okręt samym Tabakiem naładowany/ udają żeby ten tabak miał być trucizną napusczony/ co taką abhorrescencje do tabaku sprawiło/ ze się go ludzie boją/ i już ani piąta część nie przedaje się tego/ jako przedtym przedawało. Z Stokolmu we Szwecji 19. Iunii 1661.
Stanął już pokoj między nami a Moskwą: wrócili nam wszytkie Inflanty/ a za skody przez złamanie
Wielkie Xiążę ṕierścien diámentowy szácowańy ná cżtery stá talerow/ á dwiemá inszym Káṕitanom po złotym łancuchu/ o tyśiącu złotych kázdy. Nad to kazał Galery opatrzyc zywnośćiámi roznemi/ dostátkiem wielkim. Z Neapolu we Włoszech 21. Iunii. 1661.
PRzyszłá wiádomośc zLiuorno, iakoby tam miáł ṕrzyṕłynąc okręt samym Tabakiem náłádowány/ vdáią żeby ten tabák miał bydz trucizną naṕuscżony/ co táką abhorrescencyae do tábaku sṕráwiło/ ze się go ludźie boią/ y iuż áni ṕiąta cżęść nie ṕrzedaie się tego/ iáko przedtym ṕrzedawáło. Z Stokolmu we Szwecyey 19. Iunii 1661.
Stánął iuż pokoy między námi á Moskwą: wroćili nam wszytkie Inflánty/ á zá skody ṕrzez złamánie
Skrót tekstu: MerkPol
Strona: 305
Tytuł:
Merkuriusz polski ordynaryjny
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1661
Data wydania (nie później niż):
1661
Dlategom, czytelniku, wystawił Tabaka Przed urząd, żeby i mnie bronił, nieboraka, I siebie od Włóczęgi; który potwarliwie Pozwał go, jakoby miał szkodzić niecnotliwie, Za moim zaleceniem. A tak, obacz jawnie Niewinność moję, którą dedukuje prawnie. A obaczywszy onę, daj według sumnienia Zdanie swoje, czy godzien Tabak mój zganienia?
Propozycja aktora Włóczęgi. Sławny panie urzędzie, skarżę na Tabaka, Który mnie swym szalbierstwem, prostego chudaka, Omomił i błazna mnie własnego uczynił. A tak, co by za eksces takowy przewinił, Osadźcie! Taka jest rzecz: Czasu niedawnego Wypiłem kilka garncy piwa dworażnego Tu na Szewcy ulicy, niedaleko
Dlategom, czytelniku, wystawił Tabaka Przed urząd, żeby i mnie bronił, nieboraka, I siebie od Włóczęgi; który potwarliwie Pozwał go, jakoby miał szkodzić niecnotliwie, Za moim zaleceniem. A tak, obacz jawnie Niewinność moję, którą dedukuje prawnie. A obaczywszy onę, daj według sumnienia Zdanie swoje, czy godzien Tabak mój zganienia?
Propozycya aktora Włóczęgi. Sławny panie urzędzie, skarżę na Tabaka, Który mnie swym szalbierstwem, prostego chudaka, Omomił i błazna mnie własnego uczynił. A tak, co by za eksces takowy przewinił, Osadźcie! Taka jest rzecz: Czasu niedawnego Wypiłem kilka garncy piwa dworażnego Tu na Szewcy ulicy, niedaleko
Skrót tekstu: MocProcBad
Strona: 46
Tytuł:
Proces między Włóczęgą Actorem a Tabakiem Pozwanym
Autor:
Tymoteusz Moczygębski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
eksces takowy przewinił, Osadźcie! Taka jest rzecz: Czasu niedawnego Wypiłem kilka garncy piwa dworażnego Tu na Szewcy ulicy, niedaleko Brony, Kędy mnie tam napadli ludzie z mojej strony. Wtem mnie z nich jeden sąsiad Tabakiem częstuje — Mniemając, ze ten, co go pan Menert gotuje, Wezmę go; aż mój Tabak dziwnie operuje, A coraz to mi głowę inakszą sprawuje. Wyńdę za Szewcą Bronę, pobliża Sokoli, Alić mnie od onego Tabaku łeb boli; To mnie raz ku domowi, to raz ku Rudawie Obraca i nawraca, ażem zgłupiał prawie; Owo krótko mówiący, bez wszelkiej przyjaźni, Rzucił mnie w brzydki rynsztok,
eksces takowy przewinił, Osadźcie! Taka jest rzecz: Czasu niedawnego Wypiłem kilka garncy piwa dworażnego Tu na Szewcy ulicy, niedaleko Brony, Kędy mnie tam napadli ludzie z mojej strony. Wtem mnie z nich jeden sąsiad Tabakiem częstuje — Mniemając, ze ten, co go pan Menert gotuje, Wezmę go; aż mój Tabak dziwnie operuje, A coraz to mi głowę inakszą sprawuje. Wyńdę za Szewcą Bronę, pobliża Sokoli, Alić mnie od onego Tabaku łeb boli; To mnie raz ku domowi, to raz ku Rudawie Obraca i nawraca, ażem zgłupiał prawie; Owo krótko mówiący, bez wszelkiej przyjaźni, Rzucił mnie w brzydki rynsztok,
Skrót tekstu: MocProcBad
Strona: 47
Tytuł:
Proces między Włóczęgą Actorem a Tabakiem Pozwanym
Autor:
Tymoteusz Moczygębski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
Pozadawawszy razy po łbie i po boku. Odarł mnie ze wszytkiego i wziął kilka złotych (Jednak za Bożą łaską dowiem się i o tych), Do tego udawał się, ze jest pożyteczny Na zdrowie; ano zdrajca nazbyt niebezpieczny. A tak, moi sławetni, łaskawi panowie, Proszę, niech na tę skargę ten Tabak co powie. Tabak dylacjej żąda na rozmowę i z stroną. Ja nie słucham, panowie, tej propozycjej, Lecz z stronę na rozmowę żądam dylacjej. Do Lemiesza Rozdziałki— gdyż tam dobre piwo I niemal na każdy dzień. pije je co żywo. A tam dopiero o tej sprawie pomówiemy I lepszą prawdę sobie przy
Pozadawawszy razy po łbie i po boku. Odarł mnie ze wszytkiego i wziął kilka złotych (Jednak za Bożą łaską dowiem się i o tych), Do tego udawał się, ze jest pożyteczny Na zdrowie; ano zdrajca nazbyt niebezpieczny. A tak, moi sławetni, łaskawi panowie, Proszę, niech na tę skargę ten Tabak co powie. Tabak dylacyej żąda na rozmowę i z stroną. Ja nie słucham, panowie, tej propozycyej, Lecz z stronę na rozmowę żądam dylacyej. Do Lemiesza Rozdziałki— gdyż tam dobre piwo I niemal na każdy dzien. pije je co żywo. A tam dopiero o tej sprawie pomówiemy I lepszą prawdę sobie przy
Skrót tekstu: MocProcBad
Strona: 47
Tytuł:
Proces między Włóczęgą Actorem a Tabakiem Pozwanym
Autor:
Tymoteusz Moczygębski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
i po boku. Odarł mnie ze wszytkiego i wziął kilka złotych (Jednak za Bożą łaską dowiem się i o tych), Do tego udawał się, ze jest pożyteczny Na zdrowie; ano zdrajca nazbyt niebezpieczny. A tak, moi sławetni, łaskawi panowie, Proszę, niech na tę skargę ten Tabak co powie. Tabak dylacjej żąda na rozmowę i z stroną. Ja nie słucham, panowie, tej propozycjej, Lecz z stronę na rozmowę żądam dylacjej. Do Lemiesza Rozdziałki— gdyż tam dobre piwo I niemal na każdy dzień. pije je co żywo. A tam dopiero o tej sprawie pomówiemy I lepszą prawdę sobie przy kuflu powiemy, Aniźli
i po boku. Odarł mnie ze wszytkiego i wziął kilka złotych (Jednak za Bożą łaską dowiem się i o tych), Do tego udawał się, ze jest pożyteczny Na zdrowie; ano zdrajca nazbyt niebezpieczny. A tak, moi sławetni, łaskawi panowie, Proszę, niech na tę skargę ten Tabak co powie. Tabak dylacyej żąda na rozmowę i z stroną. Ja nie słucham, panowie, tej propozycyej, Lecz z stronę na rozmowę żądam dylacyej. Do Lemiesza Rozdziałki— gdyż tam dobre piwo I niemal na każdy dzien. pije je co żywo. A tam dopiero o tej sprawie pomówiemy I lepszą prawdę sobie przy kuflu powiemy, Aniźli
Skrót tekstu: MocProcBad
Strona: 48
Tytuł:
Proces między Włóczęgą Actorem a Tabakiem Pozwanym
Autor:
Tymoteusz Moczygębski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
nie znoście. Bo zgoła kędyśmy się z sobą pogniewali, Tam też słusznie będziemy zgody próbowali.
Wójt Obleja. Słysz, nie żartuj, Włóczęga, daj insze racje, Bo tu u nas nie idą takie dylacje. Spraw mu się per directum, urząd nakazuje, Bo cię zaś miasto żartów skarze i zbuzuje!
Tabak pozwany. Ale mój, panie wójcie, wżdy obaczcie sami, Ja żądam dylacjej po społu i z wami Tu na Szewcą ulice i z kmotrem Tabakiem Do rozmowy, a wy mnie czynicie prostakiem.
Wójt Obleja. A toż ci nie pozwalam takiej dylacjej, Sprawuj się na kontenta tej propozycjej. Tabak pozwany. Więc sobie
nie znoście. Bo zgoła kędyśmy się z sobą pogniewali, Tam też słusznie będziemy zgody próbowali.
Wójt Obleja. Słysz, nie żartuj, Włóczęga, daj insze racye, Bo tu u nas nie idą takie dylacye. Spraw mu się per directum, urząd nakazuje, Bo cię zaś miasto żartów skarze i zbuzuje!
Tabak pozwany. Ale mój, panie wójcie, wżdy obaczcie sami, Ja żądam dylacyej po społu i z wami Tu na Szewcą ulice i z kmotrem Tabakiem Do rozmowy, a wy mnie czynicie prostakiem.
Wójt Obleja. A toż ci nie pozwalam takiej dylacyej, Sprawuj się na kontenta tej propozycyej. Tabak pozwany. Więc sobie
Skrót tekstu: MocProcBad
Strona: 48
Tytuł:
Proces między Włóczęgą Actorem a Tabakiem Pozwanym
Autor:
Tymoteusz Moczygębski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
skarze i zbuzuje!
Tabak pozwany. Ale mój, panie wójcie, wżdy obaczcie sami, Ja żądam dylacjej po społu i z wami Tu na Szewcą ulice i z kmotrem Tabakiem Do rozmowy, a wy mnie czynicie prostakiem.
Wójt Obleja. A toż ci nie pozwalam takiej dylacjej, Sprawuj się na kontenta tej propozycjej. Tabak pozwany. Więc sobie abo będę na praktyka wzywał Takiego, który by też Tabaku zażywał.
Wójt. I tegoć nie pozwalam, boście pewni oba, Jeśli Welens nie lada pewna mi osoba.
Tabak directe się sprawuje. Nu, ponieważ inaczej, widzę, być nie może, Tedy się tak sprawuję, choć nikt
skarze i zbuzuje!
Tabak pozwany. Ale mój, panie wójcie, wżdy obaczcie sami, Ja żądam dylacyej po społu i z wami Tu na Szewcą ulice i z kmotrem Tabakiem Do rozmowy, a wy mnie czynicie prostakiem.
Wójt Obleja. A toż ci nie pozwalam takiej dylacyej, Sprawuj się na kontenta tej propozycyej. Tabak pozwany. Więc sobie abo będę na praktyka wzywał Takiego, który by też Tabaku zażywał.
Wójt. I tegoć nie pozwalam, boście pewni oba, Jeśli Welens nie leda pewna mi osoba.
Tabak directe się sprawuje. Nu, ponieważ inaczej, widzę, być nie może, Tedy się tak sprawuję, choć nikt
Skrót tekstu: MocProcBad
Strona: 49
Tytuł:
Proces między Włóczęgą Actorem a Tabakiem Pozwanym
Autor:
Tymoteusz Moczygębski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950