Aż drugi: „Ja mam Kosy w herbie.” „Lepiejś wskórał. Rychlej — rzekę — będziesz żął, co ktoś inszy zorał.” Zgadłem, bo ów, co ludzi miał orać, nie rolą, Mógł do pługu być wzięty nieborak w niewolą; A ten kosą cudzego napsowawszy żyta, Z takrocznym gospodarzem w Grybowie się wita. 83. DO KSIĘDZA ROLICZA
Rolą, księże plebanie, w swoim herbie macie, Nie dziwuję, że przeto o kościół nie dbacie, I nie masz czego słuchać waszego kazania, Kiedy w polu do mroku siedzisz od zarania. Lepiej byś Pańską, na coś święcił się, nieboże,
Aż drugi: „Ja mam Kosy w herbie.” „Lepiejś wskórał. Rychlej — rzekę — będziesz żął, co ktoś inszy zorał.” Zgadłem, bo ów, co ludzi miał orać, nie rolą, Mógł do pługu być wzięty nieborak w niewolą; A ten kosą cudzego napsowawszy żyta, Z takrocznym gospodarzem w Grybowie się wita. 83. DO KSIĘDZA ROLICZA
Rolą, księże plebanie, w swoim herbie macie, Nie dziwuję, że przeto o kościół nie dbacie, I nie masz czego słuchać waszego kazania, Kiedy w polu do mroku siedzisz od zarania. Lepiej byś Pańską, na coś święcił się, nieboże,
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 434
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
zalał, Uważywszy koszt wielki, który na to łoży, Nie wskóra, choćby ryby przedawał najdrożej. Siano musi kupować, zatopiwszy łąki. Cóż po rybach bez chleba, po młynie bez mąki? A obojga tego być nie może bez żyta. Jedna ten dar egipska ma ziemia obfita, Gdzie Nil, wylawszy z brzegów takrocznym zmuliskiem, Z stokrotnym urodzaje ludziom wraca zyskiem. Wolę ja być uboższym, rzekę, na zagrodzie Niż ryb czekać trzy lata po niepewnej wodzie. Konie przez całą zimę trzeba karmić sianem, I niż ryby, trzeba mieć pierwej pieprz z szafranem. Wielki pan, wielka ryba, wielki staw. Nam zasię Sadzawki, i
zalał, Uważywszy koszt wielki, który na to łoży, Nie wskóra, choćby ryby przedawał najdrożej. Siano musi kupować, zatopiwszy łąki. Cóż po rybach bez chleba, po młynie bez mąki? A obojga tego być nie może bez żyta. Jedna ten dar egipska ma ziemia obfita, Gdzie Nil, wylawszy z brzegów takrocznym zmuliskiem, Z stokrotnym urodzaje ludziom wraca zyskiem. Wolę ja być uboższym, rzekę, na zagrodzie Niż ryb czekać trzy lata po niepewnej wodzie. Konie przez całą zimę trzeba karmić sianem, I niż ryby, trzeba mieć pierwej pieprz z szafranem. Wielki pan, wielka ryba, wielki staw. Nam zasię Sadzawki, i
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 282
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987