, pisać umie, pytam. „Mogę — rzecze — napisać, ale nie przeczytam.” Co ten frant, myślę sobie, powieda za plotkę? „Chłopcze, podaj kałamarz.” Aż on mnie łąkotkę Napisawszy podaje. „Przeczytajże” — rzekę. „Czytaj Waszmość, nie umiem, bo za panem tekę Nosząc tyłem się uczył.” Dawszy mu na piwo: „Po arabsku nie czytam, ty też piszesz krzywo.” 184 (P). NIEWCZESNA PRZESTROGA
U bliskiego sąsiada bywszy na weselu, Obaczę tam przyjaciół nieproszonych wielu. „Nierad — rzekę — zasiadam z takimi intruzy.” Aż mój sługa: „Ba
, pisać umie, pytam. „Mogę — rzecze — napisać, ale nie przeczytam.” Co ten frant, myślę sobie, powieda za plotkę? „Chłopcze, podaj kałamarz.” Aż on mnie łąkotkę Napisawszy podaje. „Przeczytajże” — rzekę. „Czytaj Waszmość, nie umiem, bo za panem tekę Nosząc tyłem się uczył.” Dawszy mu na piwo: „Po arabsku nie czytam, ty też piszesz krzywo.” 184 (P). NIEWCZESNA PRZESTROGA
U bliskiego sąsiada bywszy na weselu, Obaczę tam przyjaciół nieproszonych wielu. „Nierad — rzekę — zasiadam z takimi intruzy.” Aż mój sługa: „Ba
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 281
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
króla rozśmieszyć. 36. DO NOWOTNYCH NIEDOPANKÓW
Przecież jedno, paniątka, nie barzo się storzyć: Dosyć kozie ogona, mówi Polak, po rzyć. Że kogo szczęście wioską i drugą wynosi, Zaraz łeb z korca dźwiga, zaraz się komosi. Zwłaszcza owi prosto z szkół, wyzuwszy opiekę, Co się introligują w samorodną tekę: Wojny nigdy nie służąc, w czym równość szlachecka, Posiadają żołnierzów zasłużonych dziecka; Posiedzieli go żołnierz, jeży się ropucha, Nie uciąwszy za pańskie zdrowie świni ucha. Nie wioski, nie szpalery, nie argenteryje Ani próżne wysokich domów presumpcyje: Równą się szlachtą chudzi rodzą i panowie. Mają pieniądze Żydzi i Szoci w
króla rozśmieszyć. 36. DO NOWOTNYCH NIEDOPANKÓW
Przecież jedno, paniątka, nie barzo się storzyć: Dosyć kozie ogona, mówi Polak, po rzyć. Że kogo szczęście wioską i drugą wynosi, Zaraz łeb z korca dźwiga, zaraz się komosi. Zwłaszcza owi prosto z szkół, wyzuwszy opiekę, Co się introligują w samorodną tekę: Wojny nigdy nie służąc, w czym równość szlachecka, Posiadają żołnierzów zasłużonych dziecka; Posiedzieli go żołnierz, jeży się ropucha, Nie uciąwszy za pańskie zdrowie świni ucha. Nie wioski, nie szpalery, nie argenteryje Ani próżne wysokich domów presumpcyje: Równą się szlachtą chudzi rodzą i panowie. Mają pieniądze Żydzi i Szoci w
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 539
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
. MOŻE ŚWIECĘ ZGASIĆ, KIEDY SIĘ DRUGA ŚWIECI
Ucierając świecy nos, zagasił ją sługa. „Głupiś!” — rzekę. „Mospanie, zaświeci ją druga.” „Bale głowie niezdrowo, że dymem zasmrodzi.” „I ludziom się to — powie — bez świece przygodzi: Wywinie palec, starą ucierając tekę, Kogo nieszczęście weźmie na swoję opiekę.” Że miał palce podcięte: „I bardzo, nieboże; Trudno ma świecy utrzeć, kto sobie nie może.” 232 (D). ROZMOWA NA SEJMIKU POLITYKA JEDNEGO Z KANONIKIEM
Polityk: Mości księże, w królestwie, rzekszy prawdę, równem, Jako w inszych ciężarach
. MOŻE ŚWIECĘ ZGASIĆ, KIEDY SIĘ DRUGA ŚWIECI
Ucierając świecy nos, zagasił ją sługa. „Głupiś!” — rzekę. „Mospanie, zaświeci ją druga.” „Bale głowie niezdrowo, że dymem zasmrodzi.” „I ludziom się to — powie — bez świece przygodzi: Wywinie palec, starą ucierając tekę, Kogo nieszczęście weźmie na swoję opiekę.” Że miał palce podcięte: „I bardzo, nieboże; Trudno ma świecy utrzeć, kto sobie nie może.” 232 (D). ROZMOWA NA SEJMIKU POLITYKA JEDNEGO Z KANONIKIEM
Polityk: Mości księże, w królestwie, rzekszy prawdę, równem, Jako w inszych ciężarach
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 649
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
poczciwych, Z szkodą do zabaw ludzi przybierają żywych. W domu teszno, nie chce się wdawać w gospodarstwa, Więc na przejażdżkę abo, choć zdrowa, w lekarstwa. Inszych kaw nie wspominam; mąż jako w rosole, Żałuje, że nie była z młodu pani w szkole: Wolałby za nią nosić z kałamarzem tekę, Choć już w leciech, żeby z nim czytała Senekę, Niż czekać do północka, rychło mu znać dadzą, Że ją kawalerowie z muzyką prowadzą. To tak biała płeć wiek swój lada jako tryźni. Czymże też nieukowie bawią się mężczyźni? Piją; karty, warcaby na przemiany tłuką; Psy karmią i tą szkolnej
poczciwych, Z szkodą do zabaw ludzi przybierają żywych. W domu teszno, nie chce się wdawać w gospodarstwa, Więc na przejażdżkę abo, choć zdrowa, w lekarstwa. Inszych kaw nie wspominam; mąż jako w rosole, Żałuje, że nie była z młodu pani w szkole: Wolałby za nią nosić z kałamarzem tekę, Choć już w leciech, żeby z nim czytała Senekę, Niż czekać do północka, rychło mu znać dadzą, Że ją kawalerowie z muzyką prowadzą. To tak biała płeć wiek swój leda jako tryźni. Czymże też nieukowie bawią się mężczyźni? Piją; karty, warcaby na przemiany tłuką; Psy karmią i tą szkolnej
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 480
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, tylko się nie liże (Choć jeśli z przyrodzenia szpetna będzie plucha, Nie ozdobi na czele włos, na gębie mucha, Tylkoć to psu na białym czarne cynki deku Mogą przydać piękności, ale nie człowieku): Darmo włos kudli, darmo kole uszy, rzekę, Darmo u nich do ramion z pereł wiesza tekę. Która z natury piękna, przez takie rupieci Miasto ozdoby gładkość przyrodzoną szpeci; Której czego natura umknęła w urodzie, Posag przy obyczajach będą jej w nagrodzie; Jeśli którą pięknego składem ciała krasi, Marnymi postępkami niechaj jej nie gasi: Świnia w pysku ma pierścień, w złotym wół czołdarze Chodzi, kędy od pięknej serce
, tylko się nie liże (Choć jeśli z przyrodzenia szpetna będzie plucha, Nie ozdobi na czele włos, na gębie mucha, Tylkoć to psu na białym czarne cynki deku Mogą przydać piękności, ale nie człowieku): Darmo włos kudli, darmo kole uszy, rzekę, Darmo u nich do ramion z pereł wiesza tekę. Która z natury piękna, przez takie rupieci Miasto ozdoby gładkość przyrodzoną szpeci; Której czego natura umknęła w urodzie, Posag przy obyczajach będą jej w nagrodzie; Jeśli którą pięknego składem ciała krasi, Marnymi postępkami niechaj jej nie gasi: Świnia w pysku ma pierścień, w złotym wół czołdarze Chodzi, kędy od pięknej serce
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 12
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Nie chcą inszej na rannym sercu widzieć blizny, Tylko powszechną całej ruiną ojczyzny. 106. GRZECZNY MÓJ PAN, ALE DOMA
Chwali pana przede mną sługa, że wszytko ma, Co grzecznemu należy: mądry, mowny doma. A czemuż między ludźmi nic nie umie? — rzekę. Ledwie żeby za grzecznym godzien nosić tekę. Tak też moja charcica: doma gęsi goni, Kazałem też obiesić, bo w polu nic po niej. 107. NIE DBAM O KONIE, GDZIE MOGĘ PIESZO DOJŚĆ
Niech kto mosiężne szory, złocone karety Sprawia; niech sprząga frezy; forysie, stangrety Karmi, stroi; pachołkom srebrne kuje pasy — Mnie w
Nie chcą inszej na rannym sercu widzieć blizny, Tylko powszechną całej ruiną ojczyzny. 106. GRZECZNY MÓJ PAN, ALE DOMA
Chwali pana przede mną sługa, że wszytko ma, Co grzecznemu należy: mądry, mowny doma. A czemuż między ludźmi nic nie umie? — rzekę. Ledwie żeby za grzecznym godzien nosić tekę. Tak też moja charcica: doma gęsi goni, Kazałem też obiesić, bo w polu nic po niej. 107. NIE DBAM O KONIE, GDZIE MOGĘ PIESZO DOJŚĆ
Niech kto mosiężne szory, złocone karety Sprawia; niech sprząga frezy; forysie, stangrety Karmi, stroi; pachołkom srebrne kuje pasy — Mnie w
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 66
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
marchę poić, Tak nie będzie mógł zrucać, nie będzie mógł broić; Abo pić dla umysłu wesołego w miarę, Nie mieszając napoju bydlęcego w czarę. 111. PIERWEJ ROZSĄDKU, POTEM NAUKI
U jezuitów bywszy w kolegium wczora, W lat dziesiąciu, nie więcej, obaczę retora; Szlacheckie dziecię, chłopiec niesie za nim tekę. „Barzo to jeszcze młody retor, księże — rzekę. — Ledwiem ja gramatykę w takim wieku ćwiczył.” A ów: „Prawda; cóż, kiedy ociec tego życzył.” Wielkie głupstwo, pomyślę, i nie masz co chwalić: Przez krupy jagieł siągać, przez pień kłodę walić. Pierwej ma
marchę poić, Tak nie będzie mógł zrucać, nie będzie mógł broić; Abo pić dla umysłu wesołego w miarę, Nie mieszając napoju bydlęcego w czarę. 111. PIERWEJ ROZSĄDKU, POTEM NAUKI
U jezuitów bywszy w kolegijum wczora, W lat dziesiąciu, nie więcej, obaczę retora; Szlacheckie dziecię, chłopiec niesie za nim tekę. „Barzo to jeszcze młody retor, księże — rzekę. — Ledwiem ja gramatykę w takim wieku ćwiczył.” A ów: „Prawda; cóż, kiedy ociec tego życzył.” Wielkie głupstwo, pomyślę, i nie masz co chwalić: Przez krupy jagieł siągać, przez pień kłodę walić. Pierwej ma
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 68
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
przy tem Z naprawionym do domu wracam apetytem.” 359. RZĄDZI, Choć SZUBKI NIE MA
Bez szubki babie rządzić, ochmistrzyć bez brody, Nie obranemu nie masz burmistrzować mody; Ksiądz w kościele, gość w cudzym niech nie rządzi domu. Przecież się tacy dzisia najdują bez sromu, Którzy wzgardziwszy starszych, choćby nosić tekę Mogli, rzeczpospolitą wzięli w swą opiekę. 360. GŁOS POSPOLITY, GŁOS BOŻY
Więc już kto raz cel trafi, tysiąc się omela, Przez cały chwalić kogo dzień, że miernie strzela? I ten drwi, co to między przypowieści włoży, Ludzki i pospolity głos kładąc za boży. Są przykłady, że kiedy chciał
przy tem Z naprawionym do domu wracam apetytem.” 359. RZĄDZI, CHOC SZUBKI NIE MA
Bez szubki babie rządzić, ochmistrzyć bez brody, Nie obranemu nie masz burmistrzować mody; Ksiądz w kościele, gość w cudzym niech nie rządzi domu. Przecież się tacy dzisia najdują bez sromu, Którzy wzgardziwszy starszych, choćby nosić tekę Mogli, rzeczpospolitą wzięli w swą opiekę. 360. GŁOS POSPOLITY, GŁOS BOŻY
Więc już kto raz cel trafi, tysiąc się omela, Przez cały chwalić kogo dzień, że miernie strzela? I ten drwi, co to między przypowieści włoży, Ludzki i pospolity głos kładąc za boży. Są przykłady, że kiedy chciał
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 214
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
ś i w domu własnym nasze jadł kapłony; Żaden by cię nie puścił, bądź takiego zdania, Od wieczerzy ze swego, ba, i od śniadania. Tobie by, niźli z nami, z solą w oczu milej. Postępki szlachtę czynią, bracie, nie przywilej. Nie przywilej! Noś pełną zacnych przodków tekę: Jeśliś kutwą, będziesz nim, że gorzej nie rzekę.” Słysząc, w głowę nieborak gospodarz się skrobie. A żona: „Szlachcicemeś chciał być, awoż tobie. Żniże teraz pszenicę na palcach od szable, Kiedyś nie chciał na plecach od kańczuka, diable. Płacze teraz sowitym, szlachcicu,
ś i w domu własnym nasze jadł kapłony; Żaden by cię nie puścił, bądź takiego zdania, Od wieczerzy ze swego, ba, i od śniadania. Tobie by, niźli z nami, z solą w oczu milej. Postępki szlachtę czynią, bracie, nie przywilej. Nie przywilej! Noś pełną zacnych przodków tekę: Jeśliś kutwą, będziesz nim, że gorzej nie rzekę.” Słysząc, w głowę nieborak gospodarz się skrobie. A żona: „Szlachcicemeś chciał być, awoż tobie. Żniże teraz pszenicę na palcach od szable, Kiedyś nie chciał na plecach od kańczuka, diable. Płaćże teraz sowitym, szlachcicu,
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 239
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Siczową. Mnie pozwól proszę z granic, nad wymiar wykroczyć, Ządając, żebyś bystrość ugłaskał Pegaza, Bym pióro Orle mogła w jego stoku zmoczyć, Ty zagładź, gdzie w mym piśmie będzie znaczna skaza, Popraw niedoskonałę w wierszu Poetyczkę, Która za tobą nosić powinna tabliczke. Gdy prawdę rzekę, Zmądrością tekę. Rzemień da się pociągnąć zwłaszcza KONIUSZEMU, Do jakiej go nakręcić zamyśli usugi,
Wkroju nie będzie twardym, ale postaremu, Pas prosty, choćgo płuczą Nadwisłoczne strugi, Nato się tylko przyda, ociągniony nisko, Żeby go Pan do strzemion zażył na puślisko. Z kąd w większej cenie, Będą rzemienie. Krople
Siczową. Mnie pozwol proszę z gránic, nád wymiar wykroczyć, Ządaiąc, żebyś bystrość ugłaskáł Pegaza, Bym pioro Orle mogła w iego stoku zmoczyć, Ty zágładź, gdzie w mym piśmie będzie znáczna skáza, Popráw niedoskonáłę w wierszu Pòétyczkę, Ktora za tobą nosić powinna tabliczke. Gdy prawdę rzekę, Zmądrością tekę. Rzemień da się pociągnąć zwłaszcza KONIUSZEMU, Do iakiey go nákręcić zámyśli usugi,
Wkroju nie będzie twárdym, ále postáremu, Pas prosty, choćgo płuczą Nádwisłoczne strugi, Náto się tylko przyda, ociągniony nisko, Zeby go Pan do strzemion zażył ná puślisko. Z kąd w większey cenie, Będą rzemienie. Krople
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 330
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752