nosi, a tak rosłe zęby się z nimi, wcisnąć we ddrzwi nie mógł do mej Stołowej Izby żadne łaskawy Pan Jego Mść becco cornuto, jakowym był Vulcanus. T. Panie mój wszystko mi się widzi, że i Wmść prędko po ożenienu obrócisz sięw Jelenia, rogacza haniebnego Metamorfis to będzie foremna, z Bogatyra strasznego rogacz opętany. B. Nie przerywaj mi zaczętego dyskursu. Zawizszy mnie Bellona, w cieme ostępy szerokiej pustynie pokaże się pałac Fortuny, około którego osób nie porachowaną Liczbę obaczywszy stojącą pytałem coby to był za Lud, odpowie Bellona, iż to prawi jest tłum, jest zbor, jest tłuszcza zebrana że wszystkich Prowinyci
nośi, á ták rosłe zęby się z nimi, wćisnąć we ddrzwi nie mogł do mey Stołowey Izby żadne łáskáwy Pan Iego Mść becco cornuto, iákowym był Vulcanus. T. Pánie moy wszystko mi się widźi, że y Wmść prętko po ożenienu obroćisz sięw Ieleniá, rogaczá hániebnego Metámorphis to będźie foremna, z Bogátyrá strasznego rogacz opętany. B. Nie przeryway mi záczętego dyskursu. Zawizszy mie Belloná, w cieme ostępy szerokiey pustynie pokaże się páłác Fortuny, około ktorego osob nie poráchowáną Liczbę obaczywszy stoiącą pytałem coby to był zá Lud, odpowie Belloná, iż to práwi iest tłum, iest zbor, iest tłuszcza zebrána że wszystkich Prowinyci
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 159
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
gęsta ostręga zarośnie, Leżący jeleń kiwa uszyma na muchy. Rwie się ptak; myślę sobie, postrzegł jemiołuchy. Ale gdy tego będzie aż do uprzykrzenia, Puszczę; a mój krogulec za ucho jelenia. Zląkłem się, słysząc w bliskim srogi łoskot krzaku, I rozumiejąc, że dzik, upatruję pniaku: Aż wielki rogacz, mając dzwonków pełne uszy, Jakoby go ztem chartów poszczwał, z miejsca ruszy I nie mogąc łbem rzucić prze gęstwinę srogą, Chce co w skok importuna z ucha zepchnąć nogą; Zwyczajnie strach rozmyślać nie dopuścił, którą, Że mu zaraz zapadła za róg pierwszą forą; Związał się; ja też z konia chyżo
gęsta ostręga zarośnie, Leżący jeleń kiwa uszyma na muchy. Rwie się ptak; myślę sobie, postrzegł jemiołuchy. Ale gdy tego będzie aż do uprzykrzenia, Puszczę; a mój krogulec za ucho jelenia. Zląkłem się, słysząc w bliskim srogi łoskot krzaku, I rozumiejąc, że dzik, upatruję pniaku: Aż wielki rogacz, mając dzwonków pełne uszy, Jakoby go stem chartów poszczwał, z miejsca ruszy I nie mogąc łbem rzucić prze gęstwinę srogą, Chce co w skok importuna z ucha zepchnąć nogą; Zwyczajnie strach rozmyślać nie dopuścił, którą, Że mu zaraz zapadła za róg pierwszą forą; Związał się; ja też z konia chyżo
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 402
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
cię. Mierzył w tym szalony. Co czynisz? krzyknie Cefeus; co za myśl cię żenie Na złe mój bracie: w tejże u ciebie jest cenie Przysługa: takli zdrowie zbawionej wianujesz? W której ci/ nie Perseus krzyw/ jeśli się czujesz: Lecz ciężka Nerejanek władza/ lecz i z niemi Hamon rogacz/ lecz i co wnętrznościami memi Bestia niecnotliwa paść się pospieszała. Na ten czas cię odeszła/ kiedy skończyć miała; Proczbyś parł/ okrutniku/ na to/ by nie żyła/ A mój ciężki frasunek uciecha twa była. Czy ladaco/ że w twoich oczach ją odkował? Ty stryj/ tyś obubieniec/ wżdy
ćię. Mierzył w tym szalony. Co czynisz? krzyknie Cepheus; co zá myśl cię żenie Ná złe moy bráćie: w teyże v ciebie iest cenie Przysługá: tákli zdrowie zbáwioney wiánuiesz? W ktorey ći/ nie Perseus krzyw/ ieśli się czuiesz: Lecz ćieszka Nereianek władza/ lecz y z niemi Hámon rogacz/ lecz y co wnętrznościami memi Bestya niecnotliwa páść się pospieszáłá. Ná ten czás ćię odeszłá/ kiedy skonczyć miáłá; Proczbyś párł/ okrutniku/ ná to/ by nie żyłá/ A moy ćiężki frasunek vćiechá twa byłá. Czy ledáco/ że w twoich oczách ią odkował? Ty striy/ tyś obubieniec/ wżdy
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 105
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636