przerażony w chorobie Votum uczynił, i nawiedził z choroby wyszedłszy Grób tego Świętego, od Poznania pieszo idąc do Gniezna, z wielkim aplauzem przyjęty od Bolesława, któremu za tę ludzkość Cesarz Koronę Królewską ofiarował, i przy sobie koronować kazał Gaudencjuszowi Arcy-Biskupowi Gnieźnieńskiemu Bratu rodzonemu Z. Wojciecha, przy tym ofiarował mu Goźdź Chrystusa Pana i Włócznią Z. Maurycego, i od Posłuszeństwa na ów czas Cesarzom pretendowanego Polske uwolnił. Król zaś Bolesław Ottonowi ofiarował prócz Skarbów wielkich, Ramię Z. Wojciecha, które jest złożone w Rzymie w Kościele Z. Bartłomieja na Wyspie. Po odjeździe Ottona Bolesław trzeci Książę Czeski, po dwa razy najechał na granice Polskie, którego Bolesław
przerażony w chorobie Votum uczynił, i nawiedźił z choroby wyszedłszy Grob tego Swiętego, od Poznania pieszo idąc do Gniezna, z wielkim applauzem przyjęty od Bolesława, któremu za tę ludzkość Cesarz Koronę Królewską ofiarował, i przy sobie koronować kazał Gaudencyuszowi Arcy-Biskupowi Gnieznienskiemu Bratu rodzonemu S. Woyćiecha, przy tym ofiarował mu Goźdź Chrystusa Pana i Włocznią S. Maurycego, i od Posłuszeństwa na ów czas Cesarzom pretendowanego Polske uwolnił. Król zaś Bolesław Ottonowi ofiarował prócz Skarbów wielkich, Ramię S. Woyćiecha, które jest złożone w Rzymie w Kośćiele S. Bartłomieja na Wyspie. Po odjezdźie Ottona Bolesław trzeći Xiąże Czeski, po dwa razy najechał na granice Polskie, którego Bolesław
Skrót tekstu: ŁubHist
Strona: 11
Tytuł:
Historia polska z opisaniem rządu i urzędów polskich
Autor:
Władysław Łubieński
Drukarnia:
Drukarnia Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
historia, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1763
Data wydania (nie później niż):
1763
pierwszą sobie kładę Diannę z łukiem; już z nią w lasy jadę; Już kędy ona włócznią swą wymierzy. Ze z nią poliuę, serce we mnie wierzy. Rozstawiam sieci, biegając po gaju, Z któregobym sarn nagnała przełaju; Przyszczuwam psami, aby z głuchych cieni, Kóz, i lękliwych ruszyli jeleni. Wyrzucam włócznią; strzałę puszczam z łuku; A po tych gonach, hałasach, i huku, Gdy się zmorduję, gdy i konia zbieżę, Zda mi się, że na miękkim darniu leżę. Często, co słaba ręka im nie zdole. Olimpiackie końmi zbiegam pole; I widzi mi się, kiedy zawód gonię, Ze
pierwszą sobie kłádę Dyánnę z łukiem; iuż z nią w lásy iádę; Iuż kędy oná włocznią swą wymierzy. Ze z nią poliuę, serce we mnie wierzy. Rozstáwiam śieći, biegáiąc po gáiu, Z ktoregobym sarn nágnáłá przełáiu; Przyszczuwam psami, áby z głuchych ćieni, Koz, y lękliwych ruszyli ieleni. Wyrzucam włocznią; strzałę puszczam z łuku; A po tych gonách, háłásach, y huku, Gdy się zmorduię, gdy y koniá zbieżę, Zda mi się, że ná miękkim darniu leżę. Często, co słaba ręká im nie zdole. Olympiáckie końmi zbiegam pole; Y widźi mi się, kiedy zawod gonię, Ze
Skrót tekstu: OvChrośRoz
Strona: 42
Tytuł:
Rozmowy listowne
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Wojciech Stanisław Chrościński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
potrwa samemi strzałami i kopijami Saraceńskiemi ogień naniecano/ bydła zaś i żywności tak wiele w obozie zastano/ że dla wielkiej obfitości wiele jej wojsko nasze zostawiło. Ruszyło się potym ku fortecy Ubedy/ gdzie mocą jej dobywając/ na pięćdziesiąt tysięcy Saracenów zabili. Na znak zwycięstwa potym do Rzymu Alfons Król Aragoński i Kaszteli/ posłał włócznią i chorągiew samego Miramomelina Króla Saraceńskiego/ która zawieszona w Kościele Z. Piotra. I tak co przed tym się groził ten pohaniec/ że miał w Kościele Rzymskim swe konie i chorągwie postawić/ chorągiew przynamniej ze wstydem swym pogromiony zostawił. Papież za to zwycięstwo wielce chwaląc Pana Boga/ w Hiszpanii Święto uchwalił Festum triumphi Sanctae
potrwa sámemi strzáłámi i kopiiámi Sáráceńskiemi ogień nániecáno/ bydłá záś i żywnośći ták wiele w oboźie zástano/ że dla wielkiey obfitośći wiele iey woysko nasze zostawiło. Ruszyło się potym ku fortecy Vbedy/ gdźie mocą iey dobywáiąc/ ná pięćdźieśiąt tyśięcy Sárácenow zabili. Ná znák zwyćięstwá potym do Rzymu Alfons Krol Arrágoński i Kástelli/ posłał włocznią i chorągiew sámego Mirámomeliná Krolá Sáráceńskiego/ ktora záwieszoná w Kośćiele S. Piotrá. I ták co przed tym się groźił ten pohániec/ że miał w Kośćiele Rzymskim swe konie i chorągwie postáwić/ chorągiew przynamniey ze wstydem swym pogromiony zostáwił. Pápież zá to zwyćięstwo wielce chwaląc Páná Bogá/ w Hiszpánii Swięto uchwalił Festum triumphi Sanctae
Skrót tekstu: KwiatDzieje
Strona: 28
Tytuł:
Roczne dzieje kościelne
Autor:
Jan Kwiatkiewicz
Drukarnia:
Drukarnia Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
Filozofa, Kapłana i Króla swego, oraz mieli. B. I tak o krwawych i wojennych dyskurs szerząc dziełach, powiesz językiem międzianym a złotobrzmiącemi słowy, iż wsiadającemu na koń, gniew z srogością kładą na mnie zbroję, strach przynosi szyszak, hałas i niezgoda w koło się obwija tarcze, a Śmierć nieuchronna podaje mi włócznią, dla uczynienia ostatniej poraski, i pogromu, w Nieprzyjacielskich pułkach. T. Pomienione osoby usłyszawszy powieść tak ostrą, i dziwną, rozumieć będą że się przez sen coś działo, i że o śnie wczorajszym powiadąm, gdyż to jest własność śpiącego, rzeczy sprawować nie podobne. Jakoż i ci co o rzeczach naturalnych
Philosophá, Kápłáná y Krolá swego, oraz mieli. B. Y ták o krwáwych y woiennych dyskurs szerząc dźiełách, powiesz ięzykiem międźiánym á złotobrzmiącemi słowy, iż wśiádáiącemu ná koń, gniew z srogośćią kłádą ná mnię zbroię, strach przynośi szyszak, háłás y niezgodá w koło się obwiia tarcze, á Smierć nieuchronna podáie mi włocznią, dla vczynienia ostatniey poraski, y pogromu, w Nieprzyiaćielskich pułkách. T. Pomienione osoby vsłyszawszy powieść ták ostrą, y dźiwną, rozumieć będą że się przez sen coś dźiało, y że o śnie wczoráyszym powiádąm, gdyż to iest własność śpiącego, rzeczy spráwowáć nie podobne. Iákoż y ći co o rzeczách náturalnych
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 2
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
. B. Słysz Totumfacki. Nie mam się czym zabawić, próżnować zaś rzecz szkodliwa zawsze, bieżże zaraz a wracaj się jako najprędzej z triumfalną karocą Juliusza Cesarza, wstąp oraz i do Kapitolium rozkazując Senatowi Rzymskiemu żeby mi przysłał szatę Burmistrzowską, to jest, szatę z purpury. w której ustrojony mając lśniącą w ręku włócznią, wzwyż mianowanej Karocy, pospieszę od Kościoła, dwulicznego Janusa, i rozwalę mury jego zaczynając wojować koniecznie już że wszystkim światem. T. To słuszna Ekspedytia która się wszczyna dla rękuperowania tego, co kto wydarł przedtym niesłusznie gwałtem, lubo chcąc znieść i oddalić opresią według zdania uważnego Haesiodora. B. Wte czasy do zbroje
. B. Słysz Totumfácki. Nie mąm się czym zábáwić, proznowáć záś rzecz szkodliwa záwsze, biezże záraz á wracay się iáko nayprędzey z tryumfálną károcą Iuliusza Cesárzá, wstąp oraz y do Cápitolium roskázuiąc Senatowi Rzymskiemu żeby mi przysłał szátę Burmistrzowską, to iest, szátę z purpury. w ktorey vstroiony máiąc lśniącą w ręku włocznią, wzwyz miánowáney Károcy, pospieszę od Kośćiołá, dwulicznego Iánusa, y rozwálę mury iego záczynáiąc woiowáć koniecznie iuż że wszystkim świátem. T. To słuszna Expeditia ktora się wszczyna dla rękuperowánia tego, co kto wydárł przedtym niesłusznie gwałtem, lubo chcąc znieść y oddalić oppresią według zdánia vważnego Haesiodorá. B. Wte czásy do zbroie
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 51
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
pokłon niski. Szczególnie za to tylko dziękuje Saulowi, Ze go w jedwabną siatkę, nie w konopną łowi. Stojąc zdaleka rzecze: albo ty Abnerze, Albo kto z sług Królewskich, niech oszczep odbierze. I Puhar co stał z wodą powleczony złotem, Ty się naucz, jak Królów szanować na potem. Oddawszy włócznią z kubkiem,odszedł Dawid w góry Saul też do Domu wrócił na sumnieniu chory; Bo mu żadna w pożytek nieszła medycyna, Złe myśli, złe uczynki, gotowa przyczyna Do gorączki, a potym maligna przystąpi, W której rozum splątany człowieka odstąpi- Po malignie gangrena, tu ostatni stopień Choroby, gdy piekielny płomień bije
pokłon niski. Szczegulnie zá to tylko dziękuie Saulowi, Ze go w iedwabną siatkę, nie w konopną łowi. Stoiąc zdáleka rzecze: álbo ty Abnerze, Albo kto z sług Krolewskich, niech oszczep odbierze. Y Puhar co stał z wodą powleczony złotem, Ty się náucz, iák Krolow szánować ná potem. Oddáwszy włocznią z kubkiem,odszedł Dáwid w gory Saul też do Domu wrocił ná sumnieniu chory; Bo mu żadna w pożytek nieszła medycyna, Złe myśli, złe uczynki, gotowa przyczyna Do gorączki, á potym maligna przystąpi, W ktorey rozum splątany człowieka odstąpi- Po malignie gangrena, tu ostátni stopień Choroby, gdy piekielny płomień bije
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 61
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
syn Amazony Zdumiał się; jak Tyreński rolnik wczasy ony/ Gdy dziwną skibę ujźrzałna podartej niwie O swej się ruszajacą potędze prawdziwie Więc twarz ziemską zwłóczącą/ człęczą wzuwającą/ I świeże na proroctwo usta składającą. Mieszkańcy Tagen rzekli; ten najpierwej sprawił Jakoby ród Heturski rzeczy przyszłę jawił. Jak niegdy/ na pagórkach Palatyńskich/ tkwiącą Włócznią Romul ujźrzawszy/ w list nagle idącą; Która nowym korzeniem/ nie sztychem wetknionym Zawiązła/ ni już była orężem ciśnionym Lecz rokitowym drzewkiem/ gibkim/ nie spodzianym/ Cień gęśty zawodzącym nad ludem zdumianym Jak Cypus co swe rogi oglądałw strumieniu: Bo oglądał/ toż mając za mękę w widzeniu/ Mątląc palcy po czele/
syn Amázony Zdumiał się; iák Tyreński rolnik wczásy ony/ Gdy dźiwną skibę vyźrzałná podártey niwie O swey się ruszáiacą potędze prawdźiwie Więc twarz źiemską zwłoczącą/ człęczą wzuwáiącą/ Y świeże ná proroctwo vstá skłádáiącą. Mieszkáńcy Tágen rzekli; ten naypierwey spráwił Iákoby rod Heturski rzeczy przyszłę iáwił. Iák niegdy/ ná págorkách Pálátynskich/ tkwiącą Włocznią Romul vyźrzawszy/ w list nagle idącą; Ktora nowym korzeniem/ nie sztychem wetknionym Záwiązłá/ ni iuż byłá orężem ćiśnionym Lecz rokitowym drzewkiem/ gibkim/ nie spodźiánym/ Cień gęśty záwodzącym nád ludem zdumiánym Iák Cyppus co swe rogi oglądałw strumieniu: Bo oglądał/ toż máiąc zá mękę w widzeniu/ Mątląc pálcy po czele/
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 391
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
rota włóczenników/ a druga zaraz arcerzów pospołu bywały/ tylko proporcami się dzieliły: a tych co je nosili/ zwano Guidoni/ abo Przywodnikami: ale Kapitan jedenże bywał. A tak sto włóczni z arcerzami czyniło pułtrzeciasta żołnierzów wszytkich. Wychodziło na te żołnierze przez rok milion/ i 300000. szkutów: bo na włócznią wychodziło 250 szkutów/ na arcerza 80. na chorążego 300. na porucznika 480. na Kapitana 820. Ta milicja przywiedziona była do perfeccji przez Karła VII. który opisał liczbę jej pewną/ i naznaczył pewny żołd; postanowił karność i ćwiczenie/ i rozsadził ją po miejscach naczelnych/ podawszy im Kapitany/ Poruczniki/ Chorąże
rotá włoczennikow/ á druga záraz árcerzow pospołu bywáły/ tylko proporcámi się dźieliły: á tych co ie nośili/ zwano Guidoni/ ábo Przywodnikámi: ále Cápitan iedenże bywał. A ták sto włoczni z árcerzámi czyniło pułtrzećiástá żołnierzow wszytkich. Wychodźiło ná te żołnierze przez rok million/ y 300000. szkutow: bo ná włocznią wychodźiło 250 szkutow/ ná árcerzá 80. ná chorążego 300. ná poruczniká 480. ná Cápitaná 820. Tá militia przywiedźioná byłá do perfectiey przez Kárłá VII. ktory opisał liczbę iey pewną/ y náznáczył pewny żołd; postánowił kárność y ćwiczenie/ y rozsádźił ią po mieyscách naczelnych/ podawszy im Cápitany/ Poruczniki/ Chorąże
Skrót tekstu: BotŁęczRel_III
Strona: 16
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. III
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
zbudowany. a te swym kosztem zbudowały białegłowy Rzymskie/ a to za to że im dozwoliła jeździć na karetach: bo im tego zakazał był Senat używać przez wiele lat. do Rzymu. O Słupie wojennym.
PÓd Kapitolium na dole był kościół Bellony Boginiej/ przed którego drzwiami był słup nazwany Wojenny: na którym słupie stawiali włócznią/ Dardę/ końcem obróciwszy ku tej krainie z którą walczyć mieli. O Słupie mlecznym.
DO tego słupa w nocy przynoszono dzieci pocichu/ kładziono je u słupa/ potym je dawano chować na miejsce do tego naznaczone od Rzeczypospolitej. O polu Marsowym.
BYło to pole Tarquiniusza Pysznego: a po jego wygnaniu z Rzymu na
zbudowány. á te swym kosztem zbudowáły białegłowy Rzymskie/ á to zá to że im dozwoliłá iezdźić ná káretách: bo im tego zákazał był Senat używáć przez wiele lat. do Rzymu. O Słupie woiennym.
POd Cápitolium ná dole był kośćioł Bellony Boginiey/ przed ktorego drzwiámi był słup názwány Woienny: ná ktorym słupie stáwiáli włocznią/ Dardę/ końcem obroćiwszy ku tey kráinie z ktorą walczyć mieli. O Słupie mlecznym.
DO tego słupá w nocy przynoszono dźieći poćichu/ kłádźiono ie u słupá/ potym ie dawano chowáć ná mieysce do tego náznáczone od Rzeczypospolitey. O polu Marsowym.
BYło to pole Tárquiniuszá Pysznego: á po iego wygnániu z Rzymu ná
Skrót tekstu: CesPiel
Strona: 26
Tytuł:
Pielgrzym włoski
Autor:
Franciszek Cezary
Drukarnia:
Drukarnia dziedziców Jakuba Siebeneychera
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
geografia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
że Quintilianus dla ubóstwa swego niemógł dać za mąż córki swojej/ darował mu pięć tysięcy dukatów grzywien na posag córce jego. do Rzymu. O małżeństwach dawnych, i zwyczaju około niego.
Oblubienicę kiedy szła do ślubu tak stroili w Rzymie czasów onych dawnych. Naprzód dawali jej klucz w ręce/ na głowę kładli jej włócznią/ którą zabito jakiego szermierza/ opasowali ją pasem uczynionym z wełny owczej/ z którego pasa oblubieniec ją rozpasował na łóżku/ pod rąbkiem na głowie miała wieniec z Verbeny/ to jest z koszysczka ziela/ a to zwali Flameum/ do którego przymieszowali i inszych ziół: kazali jej potym siedzieć na skórze owcej. a kiedy
że Quintilianus dla ubostwá swego niemogł dać zá mąż corki swoiey/ dárował mu pięć tyśięcy dukatow grzywien na posag corce iego. do Rzymu. O małżeństwách dawnych, y zwyczáiu około niego.
Oblubienicę kiedy szłá do ślubu tak stroili w Rzymie czásow onych dawnych. Naprzod dawáli iey klucz w ręce/ ná głowę kłádli iey włocznią/ ktorą zábito iákiego szermierzá/ opásowáli ią pásem uczynionym z wełny owczey/ z ktorego pásá oblubieniec ią rospásował ná łoszku/ pod rąbkiem ná głowie miáłá wieniec z Verbeny/ to iest z koszysczká źiela/ á to zwáli Flameum/ do ktorego przymieszowáli y inszych źioł: kazáli iey potym śiedźieć ná skorze owcey. á kiedy
Skrót tekstu: CesPiel
Strona: 36
Tytuł:
Pielgrzym włoski
Autor:
Franciszek Cezary
Drukarnia:
Drukarnia dziedziców Jakuba Siebeneychera
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
geografia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614