in imperium potencja, która tak za łeb trzyma Niemców. Taż mogłaby orientalne zburzyć na przyjaciół pańskich narody. Nie bardzo by miłym na takowe Sukcesa patrzyli wierni principes okiem i tak wiele innych narodów pewnie by woleli na spokojnie rządzącą się wolność patrzyć polską, aniżeli w niej widzieć absoluta, przed którym w swojej potem własności bezpiecznie osiedzieć by się nie mogły.
20. A lubo to buławy obojga narodów w prompto et fido zdadzą się być dworowi obsequio, ale i te gdy postrzegą, żeby Rzplta kiedy szwankować miała, cóż by już było po ich powadze, z której jako też i z własnej prędko by mogli być wyzuci fortuny,
in imperium potencyja, która tak za łeb trzyma Niemców. Taż mogłaby orientalne zburzyć na przyjaciół pańskich narody. Nie bardzo by miłym na takowe sukcessa patrzyli wierni principes okiem i tak wiele innych narodów pewnie by woleli na spokojnie rządzącą się wolność patrzyć polską, aniżeli w niej widzieć absoluta, przed którym w swojej potem własności bezpiecznie osiedzieć by się nie mogły.
20. A lubo to buławy obojga narodów w prompto et fido zdadzą się być dworowi obsequio, ale i te gdy postrzegą, żeby Rzplta kiedy szwankować miała, cóż by już było po ich powadze, z której jako też i z własnej prędko by mogli być wyzuci fortuny,
Skrót tekstu: ZgubWolRzecz
Strona: 206
Tytuł:
Przestroga generalna stanów Rzpltej…
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1713 a 1714
Data wydania (nie wcześniej niż):
1713
Data wydania (nie później niż):
1714
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Rzeczpospolita w dobie upadku 1700-1740. Wybór źródeł
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef Gierowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
przez rządy niemieckie i wojska te odbiera traktamenty, wszelkim nieszczęśliwościom przecież kiedyżkolwiek doczekany bywa koniec, teraz zaś nie widzi Polska dyferencji od największych, gdyby od ostatnich granic przyśli świata nieprzyjacioły, a z nimi w ojczystych progach wojennej burzy, jako od saksońskich obrotów, za których podobno do zgonu życia ludzkiego szczęśliwości i spokojnego w własności każdego użytku póki w Polakach nie będzie rezolucji i jedności, ponieważ tak wiele takowych znajduje się, którzy non curant media salwowania się, ale tylko permittunt nefatis i drugich przy sobie gubią.
25. Nie tylko należy dbać o konserwacyją status politici, o którą największe we wszystkich państwach czynią wszyscy starania, najmniejszego złamania praw i
przez rządy niemieckie i wojska te odbiera traktamenty, wszelkim nieszczęśliwościom przecież kiedyżkolwiek doczekany bywa koniec, teraz zaś nie widzi Polska dyfferencyi od największych, gdyby od ostatnich granic przyśli świata nieprzyjacioły, a z nimi w ojczystych progach wojennej burzy, jako od saksońskich obrotów, za których podobno do zgonu życia ludzkiego szczęśliwości i spokojnego w własności każdego użytku póki w Polakach nie będzie rezolucyi i jedności, ponieważ tak wiele takowych znajduje się, którzy non curant media salwowania się, ale tylko permittunt nefatis i drugich przy sobie gubią.
25. Nie tylko należy dbać o konserwacyją status politici, o którą największe we wszystkich państwach czynią wszyscy starania, najmniejszego złamania praw i
Skrót tekstu: ZgubWolRzecz
Strona: 208
Tytuł:
Przestroga generalna stanów Rzpltej…
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1713 a 1714
Data wydania (nie wcześniej niż):
1713
Data wydania (nie później niż):
1714
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Rzeczpospolita w dobie upadku 1700-1740. Wybór źródeł
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef Gierowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
, inwitów deputatów onych, U których snadne latus ekspensów skarbowych. Znaczny z tego pożytek będzie i gotowość Wojska chętną uznacie i dyskretną skromność. Nie przyszlaby do związków ani do takiego Zamieszania, zniszczenia Polska nasza swego. Żyłby żołnierz wedle swych artykułów prawnych, Nie tak, jako widzimy, w opresyjach jawnych, W przywłaszczonej własności, w upierzonej dumie; Zbytkiem, jak chce, sam bierze w przedsięwziętym szumie. Nic to z łanu jednego sto złotych i więcej Wybrać deputatowi. Jest w świeżej pamięci. Manifest ów duchownych, na sejmie wniesiony, Przeciw tym sangwisugom prawnie uczyniony.
A w oczach wyniszczone same włości stoją, Tak duchowne, jak inne
, inwitów deputatów onych, U których snadne latus ekspensów skarbowych. Znaczny z tego pożytek będzie i gotowość Wojska chętną uznacie i dyskretną skromność. Nie przyszlaby do związków ani do takiego Zamieszania, zniszczenia Polska nasza swego. Żyłby żołnierz wedle swych artykułów prawnych, Nie tak, jako widzimy, w opresyjach jawnych, W przywłaszczonej własności, w upierzonej dumie; Zbytkiem, jak chce, sam bierze w przedsięwziętym szumie. Nic to z łanu jednego sto złotych i więcej Wybrać deputatowi. Jest w świeżej pamięci. Manifest ów duchownych, na sejmie wniesiony, Przeciw tym sangwisugom prawnie uczyniony.
A w oczach wyniszczone same włości stoją, Tak duchowne, jak inne
Skrót tekstu: SatStesBar_II
Strona: 731
Tytuł:
Satyr steskniony z pustyni w jasne wychodzi pole
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
rada bywa/ Nad obaczaj żelazo barzo dobre dawa. Taka jest właśnie ruda w Margrabstwie Morawskim Z tę stronę Ołomońca od Śląska w Szternberskim Państwie: która tak leży tam głęboko w ziemi/ Aż ją muszą na górę ciągnąć rumpałami. Jest i w królestwie Czeskim takiej rudy dości/ Ale od innych rud jest różna w swej własności: Bo z niej za pierwszym dęciem żelazo złę będzie/ Aczkolwiek w piecu tego i twardo usiedzie. Trzeba je w mocnym ogniu (jeśliże chcesz kować Prawie dobre żelazo) powtóre szmelcować. Tę tam Probę Kuźnicy do tej rudy mają/ Ze ją zawżdy po dwakroć w ogniu rozpuszczają. Ta ruda w gruncie Panów
radá bywa/ Nád obáczay żelázo bárzo dobre dawa. Táka iest własnie rudá w Márgrábstwie Moráwskim Z tę stronę Ołomońcá od Szląská w Szternberskim Páństwie: ktora ták leży tám głęboko w źiemi/ Aż ią muszą ná gorę ćiągnąć rumpałámi. Iest y w krolestwie Czeskim tákiey rudy dości/ Ale od inych rud iest rożna w swey własnośći: Bo z niey zá pierwszym dęćiem żelázo złę będźie/ Aczkolwiek w piecu tego y twárdo vśiedźie. Trzebá ie w mocnym ogniu (ieśliże chcesz kowáć Práwie dobre żelázo) powtore szmelcowáć. Tę tám Probę Kuźnicy do tey rudy máią/ Ze ią záwżdy po dwákroć w ogniu rospusczáią. Tá rudá w grunćie Pánow
Skrót tekstu: RoźOff
Strona: G3v
Tytuł:
Officina ferraria
Autor:
Walenty Roździeński
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
hutnictwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
namilszy.IEZV: ty zaś, twoją we mnieWszczepić postać, racz zupełnie. Bym dzieciństwo twe uważał,I żywotem mym wyrażał. WE WTOREK O prywatnym żywocie i wzgardzie siebie samego.
Jezu jedyne kochanie,Lub niezdolano ciężary,Y w nich wytrwać z statecznością. Tyś od poddanych wzgardzony,w twej własności nieuczczony. Wzgardyś ponosił z cichością,Mnieś budował cierpliwością. Będęź me sprawy rachował,Wzgardę mą w nich upatrował. Suplikę do ciebie wnosząc,Za siebie, i drugich prosząc. Aby od świata zelzenu,Niebem byli uraczeni. Wspomóż Jezu me pragnienie,Przez twe u świata wzgardzenie. Skutek zaś obietnic taki
námilszy.IEZV: ty záś, twoią we mnieWszczepić postáć, racz zupełnie. Bym dźiećinstwo twe vwáżał,I żywotem mym wyrażáł. WE WTOREK O prywatnym żywoćie y wzgardźie śiebie samego.
IEZV iedyne kochanie,Lub niezdoláno ćiężary,Y w nich wytrwać z statecznośćią. Tyś od poddanych wzgardzony,w twey własnośći nieuczczony. Wzgardyś ponośił z ćichośćią,Mnieś budował ćierpliwośćią. Będęź me sprawy rachował,Wzgardę mą w nich vpatrował. Suplikę do ćiebie wnosząc,Zá śiebie, y drugich prosząc. Aby od świáta zelzenu,Niebem byli vraczeni. Wspomoż IEZV me pragnienie,Przez twe v świáta wzgardzenie. Skutek zaś obietnic taki
Skrót tekstu: BanHist
Strona: 243
Tytuł:
Bankiet albo historia jako Adam bankietował
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
.
1. Naturalny. Który o naturalnych traktuje rzeczach. Naprzykład gdyby była qwesta o biegu Planet, o powietrzu: skąd się rodzą grady, śniegi, deszcze, pioruny, grzmoty, błyskawice, Fenomena, Komety, Zaćmienia. Czemu niektóre części ziemi są cieplejsze, niektóre zimne. O Antypatiach, Sympatijach, o własności wody, ziemi, ognia, drew, kwiecia, minerałów, kamieni, i tym podobnych.
2. Dyskurs Jowialny. Który w sobie zamyka qwestye wesołe, i poczciwemi żartami atemperowane Taką był rzucił Król Filip qwestyą, pytając się coby też było pod Niebem największego? na co odpowiedział pierwszy, że ziemia jest taka
.
1. Náturálny. Ktory o náturálnych tráktuje rzeczách. Naprzykłád gdyby byłá qwesta o biegu Planet, o powietrzu: zkąd śie rodzą grády, śniegi, deszcze, pioruny, grzmoty, błyskawice, Phenomena, Komety, Záćmienia. Czemu niektóre częśći źiemi są ćiepleysze, niektóre źimne. O Antypatyách, Sympatiyách, o własnośći wody, źiemi, ogniá, drew, kwiećia, minerałow, kámieni, y tym podobnych.
2. Dyskurs Jowiálny. Ktory w sobie zámyka qwestye wesołe, y poczćiwemi żartami áttemperowane Táką był rzućił Krol Filip qwestyą, pytájąc śię coby też było pod Niebem naywiększego? ná co odpowiedźiał pierwszy, że źiemia jest táka
Skrót tekstu: BystrzPol
Strona: K2
Tytuł:
Polak sensat
Autor:
Wojciech Bystrzonowski
Drukarnia:
Drukarnia Akademicka Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1733
Data wydania (nie wcześniej niż):
1733
Data wydania (nie później niż):
1733
siła to wadzi ad res gerendas. Jednak skwapliwie też niechaj nic nie czyni. Środek w tym niechaj trzyma, konsylium prudens et maturum sequatur, ad celeritatem cyrkumspectum, okazjonibus bonis sit intentus, a w rzeczach pewnych non vacillet, niech resolute idzie. Rokoszu jako sacram ancoram i inszych waszych ostatnich refugia, aby w swojej własności zostawały i cale potomstwu waszemu dochowane i oddane były, niech więcej, niż oka w głowie, strzeże. Ci. co źle radzili panu, co jako mole Rzpltej statum nieznacznie chytrze psowali, dobre obyczaje, staropolską cnotę, candorem w Rzpltej niszczyli, korumpowali, niechaj impune tego nie uchodzą. Trzeba od tego wszystkiego Rzpltą
siła to wadzi ad res gerendas. Jednak skwapliwie też niechaj nic nie czyni. Środek w tym niechaj trzyma, consilium prudens et maturum sequatur, ad celeritatem circumspectum, occasionibus bonis sit intentus, a w rzeczach pewnych non vacillet, niech resolute idzie. Rokoszu jako sacram ancoram i inszych waszych ostatnich refugia, aby w swojej własności zostawały i cale potomstwu waszemu dochowane i oddane były, niech więcej, niż oka w głowie, strzeże. Ci. co źle radzili panu, co jako mole Rzpltej statum nieznacznie chytrze psowali, dobre obyczaje, staropolską cnotę, candorem w Rzpltej niszczyli, korrumpowali, niechaj impune tego nie uchodzą. Trzeba od tego wszystkiego Rzpltą
Skrót tekstu: PrzestPotrzCz_II
Strona: 155
Tytuł:
Przestroga Rzpltej potrzebna, którą kanclerz on Zamoyski dwiema szlachcicom godnym wiary, ukazawszy się niedawno, in publicum podać i komu należy, odnieść kazał
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
epika
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1607
Data wydania (nie wcześniej niż):
1607
Data wydania (nie później niż):
1607
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
woskowymi pióry, Skoro jej roztopnieją, łomie szyję z góry.
A na cóż ona w Polsce ostrożność koło niej, Że się tak barzo króla dziedzicznego chroni, Żeby nie odejmował tej wolności złotej? I owszem, prawdę mówiąc, kwitnęła w niej poty, Póki dziedzicznych królów na majestat sadza, Bo każdy jako o swej własności obradza; Sejmy były sejmami, rada była radą. Ledwie na skroń koronę cudzoziemcom kładą, Nieuważnie królewskie oddaliwszy syny, I Polska, i jej wolność przyszła do ruiny. Trzeba sejm, żeby stanął, kupić u pijaka; Nie dopnie na sejmiku swego, lada żaka Naprawi, że go zerwie, stąd żałosne błędy.
woskowymi pióry, Skoro jej roztopnieją, łomie szyję z góry.
A na cóż ona w Polszczę ostrożność koło niej, Że się tak barzo króla dziedzicznego chroni, Żeby nie odejmował tej wolności złotej? I owszem, prawdę mówiąc, kwitnęła w niej poty, Póki dziedzicznych królów na majestat sadza, Bo każdy jako o swej własności obradza; Sejmy były sejmami, rada była radą. Ledwie na skroń koronę cudzoziemcom kładą, Nieuważnie królewskie oddaliwszy syny, I Polska, i jej wolność przyszła do ruiny. Trzeba sejm, żeby stanął, kupić u pijaka; Nie dopnie na sejmiku swego, leda żaka Naprawi, że go zerwie, stąd żałosne błędy.
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 470
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
kłopota? PIEŚŃ XXVII.
LVIII.
Starajże się o szablę z inszej sobie strony Na inszy pojedynek dla zdrowia obrony, Bo ja tej nie ustąpię, ani pragnę tego Wiedzieć, jeślić jej dostał od grabie głupiego. Swoje, gdziem zdybał, biorę: i to są słuszności, Kiedy każdy przy swojej zostawa własności. Przestańże na tem, chceszli: ja nie dysputuję, Raczej tą bronią słów tych poprawić ślubuję.
LIX.
I słuszniej, że ją męstwem sobie nagotujesz, Niżli się z Rodomontem dużem pokosztujesz; Bo i zwyczaj tak dawny służy żołnierzowi: Wprzód broń kupić, potem iść śmiele ku bojowi”. Odpowieda Tatarzyn
kłopota? PIEŚŃ XXVII.
LVIII.
Starajże się o szablę z inszej sobie strony Na inszy pojedynek dla zdrowia obrony, Bo ja tej nie ustąpię, ani pragnę tego Wiedzieć, jeślić jej dostał od grabie głupiego. Swoje, gdziem zdybał, biorę: i to są słuszności, Kiedy każdy przy swojej zostawa własności. Przestańże na tem, chceszli: ja nie dysputuję, Raczej tą bronią słów tych poprawić ślubuję.
LIX.
I słuszniej, że ją męstwem sobie nagotujesz, Niżli się z Rodomontem dużem pokosztujesz; Bo i zwyczaj tak dawny służy żołnierzowi: Wprzód broń kupić, potem iść śmiele ku bojowi”. Odpowieda Tatarzyn
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 335
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
/ byle się żywot z nauką i z wyznaniem zgadzał. Rozdział XI.
Wszytkich Mahometanów gdziekolwiek się znajdują/ rozeznać przez te cztery Sekty/ dają im jednak i insze przezwiska/ według tego/ jako się przywięzują do zdania niektórych Kaznodziejów odszczepionych.
Są znowu zaś inszy/ którzy że się niezgadzają z sobą w nauce o własności i jedności Boga/ o jego wyrokach i Sądach/ o jego obietnicach i pogróżkach/ także też z strony daru Proroctwa i wiary/ przezywają się imieniem dawnych Herezyj/ miedzy któremi niemasz/ coby sobie barziej przeciwne były/ jako te. Moatazalów. Kadarów Mordzijów. Schiów. a Sefatiów. Dziabarów. Waidów.
/ byle się żywot z náuką y z wyznániem zgadzał. Rozdźiał XI.
Wszytkich Máhometánow gdźiekolwiek się znayduią/ rozeznáć przez te cztery Sekty/ dáią im iednák y insze przezwiská/ według tego/ iáko się przywięzuią do zdánia niektorych Káznodźieiow odszczepionych.
Są znowu záś inszi/ ktorzy że się niezgadzáią z sobą w náuce o własnośći y iednośći Bogá/ o iego wyrokách y Sądách/ o iego obietnicách y pogrożkách/ tákże też z strony dáru Proroctwá y wiáry/ przezywáią się imieniem dáwnych Herezyi/ miedzy ktoremi niemász/ coby sobie bárźiey przećiwne były/ iáko te. Moatazalow. Kadarow Mordźiiow. Schiow. á Sefatiow. Dźiábarow. Waidow.
Skrót tekstu: RicKłokMon
Strona: 153
Tytuł:
Monarchia turecka
Autor:
Paul Ricot
Tłumacz:
Hieronim Kłokocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
egzotyka, obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1678
Data wydania (nie później niż):
1678